Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
224 posty 8257 komentarzy

O roli końskiej dupy w rozwoju cywilizacji

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W odróżnieniu od słonia, a sprawy polskiej, koń a sprawa polska jest kwestią poważną. Dokonywana przez nasz nierząd likwidacja stadnin, stad ogierów, torów wyścigowych - to wszystko oddala nas od cywilizacji łacińskiej, której jesteśmy sukcesorami.


 Odkąd dowiedziałam się o zakusach Gronkowcowej  na Tory Wyścigowe na Służewcu, które ta obca nam, Polakom, cywilizacyjnie baba myśląca wyłącznie kategoriami, na  czym by jeszcze dało się zarobić i co by się jeszcze dało sprzedać lub spieprzyć - chce zlikwidować, a uzyskane w ten sposób tereny sprzedać developerom - szlag mnie trafia.  No ale wiadomo, że nacja żydowska  konia zawsze traktowała per noga. :"Żydowska szkapa" jest od wieków synonimem najbardziej wynędzniałego konia, jakiego można spotkać. 

Tymczasem  koń w cywilizacji łacińskiej , jego hodowla,  szkolenie, wykrzystanie - ma fundamentalne znaczenie.  

Załączony artykuł świadczy o  wadze zagadnienia.

 

Wbrew pozorom w poniższym tekście nie ma ani słowa o byłym ministrze edukacji narodowej i dlatego tym bardziej warto go przeczytać...

Czy oświadczenie — "Zawsze tak to robimy” nie budzi w Tobie jakiejś wątpliwości?


1. Amerykański standard szerokości torów kolejowych (odstępu szyn) wynosi 4 stopy, 8.5 cala. Prawda, że to dziwaczna liczba? A czy wiesz dlaczego taki właśnie standard się stosuje?

2. Ponieważ w ten sposób buduje się linie kolejowe w Anglii, a właśnie angielscy przybysze budowali amerykańskie linie kolejowe. Dlaczego jednak Anglicy budowali je właśnie tak?

3. Ponieważ pierwsze linie kolejowe, budowali ci sami ludzie, którzy budowali wcześniej linie tramwajowe, a tam właśnie stosowano ten standard. Dlaczego jednak stosowano tam ten standard?


4. Ponieważ ludzie, którzy budowali linie tramwajowe, używali tych samych szablonów i narzędzi, jakich używali przy budowie wagonów tramwajowych, które miały taki odstęp kół. W porządku! Ale dlaczego wagony miały taki właśnie dziwaczny odstęp kół?

5. No cóż, gdyby próbowali zastosować jakiś inny rozstęp, łamali by pewną starą zasadę budowy dalekobieżnych dróg angielskich, ponieważ mają one taki właśnie odstęp kolein na koła. Któż to budował te starodawne drogi z koleinami?

6. Pierwsze dalekobieżne drogi w Europie (i Anglii) zbudowało Imperium Rzymskie dla swoich legionów. Drogi te są w użyciu dotychczas. Ale skąd te koleiny?

7. Pierwotne koleiny uformowały rzymskie rydwany wojenne; każdy inny użytkownik tych dróg musiał się dostosować do nich, gdyż inaczej uszkodziłby koła swoich pojazdów. Ponieważ rydwany były wykonywane dla Imperium Rzymskiego, były one wszystkie do siebie podobne jeśli idzie o rozstęp kół. Jak widać amerykański standard odstępu szyn kolejowych: 4 stopy i 8.5 cala, pochodzi od parametrów technicznych rzymskich rydwanów bojowych. A biurokracja jest wieczna.

A więc następnym razem, kiedy dostaniecie do ręki jakąś dokumentację techniczną i zaczniecie podejrzewać, że może ona mieć coś wspólnego z końską dupą, będziecie mieli całkowitą rację, ponieważ rzymskie rydwany wojenne były konstruowane tak, aby ich szerokość była dostosowana do sumarycznej szerokości zadów dwu koni bojowych.

A teraz małe rozwinięcie tematu...

Kiedy spoglądacie na kosmiczny wahadłowiec na stanowisku startowym, widzicie dwie duże rakiety startowe przymocowane po bokach głównego zbiornika paliwa. Są to rakiety na paliwo stałe, w skrócie: SRB, produkowane w firmie Thiokol, w Utah, w U.S.A. Inżynierowie, którzy projektowali SRB woleliby, aby były one nieco grubsze, ale... SRB transportuje się z wytwórni na stanowisko startowe koleją. Tak się złożyło, że linia kolejowa biegnie na pewnym odcinku przez tunel wydrążony w górze. Rakiety muszą się zmieścić w tym tunelu. Tunel jest tylko odrobinę szerszy niż linia kolejowa, a linia ta, jak już wiecie, ma szerokość dwu końskich tyłków.

Tak więc jeden z głównych szczegółów konstrukcyjnych kosmicznego wahadłowca, być może najbardziej nowoczesnego systemu transportowego na świecie, został zdeterminowany ponad dwa tysiące lat temu przez szerokość końskiej dupy.

A wy nadal myślicie, że nazwanie kogoś końską dupą jest dla niego ujmą... 

 

http://www.dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=172&Itemid=59

KOMENTARZE

  • @sigma
    Fantastyczny wywód! No, no... Człowiek się cały czas uczy.

    I jeszcze to, że to ty, a nie Hania, czy Jacek postawiłaś końską dupę na kadłubie wahadłowca. Brawo!
  • @ Sigma
    :)))))))))))))))!
    Iście dyletancki post!
  • @jazgdyni 19:01:40
    OZu, mnie tam końska dupa na wahadłowcu nie robi. Ale robi na łąkach zielonych. I na maneżu. Lubię takie duuuże, rozłupane, "barokowe".

    Miałeś być w Kanadzie ponoć? co Ty tu jeszcze robisz?
  • @jazgdyni 19:01:40
    Popieram. Super, wahadłowiec i końska…

    http://kucajcie.files.wordpress.com/2011/11/zady.jpg
  • @jazgdyni 19:01:40
    A dlaczego uważasz, że stosowniej by było, gdyby to Hania lub Jacek posadzili tę końską dupę na wahadłowcu??
  • @leoparda 19:26:39
    Przepiękne zdjęcie:) Własnie takiego szukałam, ale nie mogąc znaleźć - dałam ten rydwan rzymski.
  • @KOSSOBOR 19:24:58
    Ja tego dłużej nie zniosę. Następną razą umawiaj mnie też na maneż, prosze. W końcu, ile mozna cierpieć z powodu bycia ofiarą katastrofy;(
  • @radzioron 18:52:32
    Tak się niegdyś liczyło:

    Płot - trzy lata,
    Kot - trzy płoty,
    Człek - trzy konie,
    Koń - trzy koty.
  • @sigma 19:50:35
    Wydawali mi się sztandarowymi koniarzami...
  • @KOSSOBOR 19:24:58
    Kanada? To jeszcze nie teraz. Byłem w Kristiansund.

    Dajcie mi po tej Afryce chociaż miesiąc wakacji, no!
  • @sigma 19:51:34
    Jak chcesz to zmień je, a mój post: ten i ze zdjęciem wykasuj, napiszę nowy :)))
  • @jazgdyni 20:27:19
    A ja to nie jestem koniarą? No wiesz! Oj, narażasz mi się.
  • @leoparda 20:34:34
    Nie, tak jak jest, jest świetnie - bo jest i zdjęcie rydwanu i końskich dup;)
  • Mieliśmy kiedyś kobyłkę
    która miała zadeczek kształtniejszy niż wszystkie panie jakie dane mi było kiedykolwiek poznać.
  • @Ptasznik z Trotylu 20:52:39
    Zdjęcie proszę, żeby nie było gołosłownie;)
  • @sigma 21:08:16
    Zdjęcia nie będzie bo było to w czasach kiedy nie było telefonów komórkowych a i aparat marki DRUH był rzadkością.
    Zdjęć owych pań (dla porównania) również nie zamieszczę, bo prawdziwi mężczyźni są dyskretni w tych sprawach.

    Musisz mi uwierzyć na słowo.

    "Bajka" była w ogóle śliczną kobyłką i budziła ogólne uwielbienie a przy tym była tego całkowicie świadoma i lubiła się popisywać a trzepotanie rzęsami miała opanowane do perfekcji, więc nigdy nie zbywało jej na smakołykach.
  • @sigma 21:08:16
    Teraz wiem skąd wzięło się powiedzenie - od dupy strony.
    Czy zad zamiast dupa coś by zmienił? W Elektronicznym Słowniku Języka Polskiego znalazłem to:
    "Poklepał konia po lśniącym zadzie."
  • @gallux 21:36:25
    Miał szczęście że koń mu nie odklepnął
  • @Ptasznik z Trotylu 21:28:04
    Ech, ci Lechici...Musi jest w tobie coś z konia;)

    - Panie doktorze, mój mąż twierdzi, że jest koniem.Zgodziłam się, żeby podkuł sobie buty, ale wczoraj zaczął jeść siano!
    - Konieczne jest leczenie. Niestety, będzie ono bardzo kosztowne.
    - Nie szkodzi, mąż wygrał ostatnio trzy gonitwy.
  • @Ptasznik z Trotylu 21:28:04
    Arabska klaczka to była?
    Ta Bajka?
    http://www.janow.arabians.pl/pl/rodowod-form.php
  • @sigma
    I tu leży pies pogrzebany.
    W łacińskiej cywilizacji szerokość torów kolejowych wzięła się od dwóch końskich zadów zestawionych obok siebie, tak w rydwanie, jak i w konnym tramwaju, a skończyło się na wahadłowcu.
    Widać, że cywilizacja łacińska żywi respekt dla tradycji i jej ciągłości.
    Taka natomiast cywilizacja turańska ma za nic tradycję, a nad nią przedkłada zdanie aktualnej władzy... i z tego właśnie powodu Rosja ma szerokie tory. :P
  • @sigma 21:52:27
    znalazłam tylko zdjęcie głowy. Piękna.
    http://www.bazakoni.pl/horse_9895.html
  • @tadman 21:59:14
    Oj, Tadziu, wodzisz mnie na pokuszenie. Przypomniał mi się niecenzuralny dowcip o tym, dlaczego w Rosji są szerokie tory.

    W Rosji jak zaczęli kłaść tory kolejowe, to poszli wpierw do cara i zapytali, czy mają być szersze (no bo przecież wielka Rosja, itd.)
    A car im odpowiedział - A na [...] szersze...
    I tak zostało. Różnica wynosi około 20 cm
  • @sigma 21:52:27
    Bajka była owocem skrzyżowania konia dońskiego z koniem pełnej krwi.
    Drugie pokolenie po zamieszaniu wojennym.

    Sowieckie kozaki kiedy już rozgromili Berlin i wracali do siebie na wschód, chcieli zastrzelić młodą klaczkę dońską, która im okulała.
    Mój ś.p. stryj (proboszcz) ogołocił całą piwniczkę plebanii, żeby ją wykupić od nędznej śmierci.

    Ruskie wypiły miody i nalewki ("Chamy taki miód piją. Boże Ty to widzisz i nie grzmisz") ale darowali klaczce życie chociaż zaręczali "swiaszczennikowi" że z klaczki nic "nie budiet".

    A "swiaszczennik" chuchał , dmuchał , leczył i potem miał z niej piękny przychowek.
    Stąd się wzięła nasza Bajka.

    A z końmi ks. proboszcza i z Ruskimi były jeszcze inne historie.
  • @Ptasznik z Trotylu 22:16:06
    Hej, jaka piękna historia. I jaka typowo polska.
    " Lach bez konia jak ciało bez duszy, a gospodarstwo bez kota na zapiecku"
    Dałbyś ją jako notkę - razem z innymi historiami.
  • @sigma 22:37:07
    Pahdon, zgubiłam połowę przysłowia ruskiego o Polakach.
    „Lach bez konia jak ciało bez duszy, jak Żyd bez kozy, jak diak bez psałterki, a gospodarstwo bez kota na zapiecku"
  • @sigma 22:37:07
    Nie dam notki bom przecie nie blo(a)gier jeno komentator.

    Napiszę coś z tzw. doskoku na jajach B.

    A mój stryj ś.p. był wielkim miłośnikiem koni.
    Musiał mieć dwa "cugowe" do bryczki (bo samochodów nie było, zresztą i później wolał wąchać naturalne "spaliny").
    Musiał mieć cztery robocze, bo przy parafii był kawał ziemi.
    Oprócz tego w stajni i po sadach kręciło się zawsze kilka nadetatowych szkap, które wykupywał od chłopów, jeśli widział że są źle traktowane.

    Taki koński tata.
    Owsa, siana i buraków zawsze było pod dostatkiem.
  • @sigma 22:39:03
    A przysłowie mądre i prawdziwe, chociaż ruskie.
  • @Ptasznik z Trotylu 22:16:06
    Trochę temat oboczny, ale wdzięczny.
    Ruskie oddziały szły na Berlin przez kielecką wieś. Jeden z Rosjan podszedł do dziadka mojego kolegi i zapytał:
    - Daleko do Berlina?
    Na co ów dziadek odpowiedział:
    - Jak tak szybko będziecie szli jak teraz to jutro pod wieczór tam będziecie.
  • @sigma 22:07:43
    Ta powiastka ma drugie dno. Na .... szersze . A ile te .... wynosi ?
    No i tu jest .... pogrzebany = 89 mm ! No zimna woda była!
  • @sigma 19:51:34
    Ewuś, rydwan rzymski zara nas tu ustawia cywilizacyjnie, więc jest comme il faut, jak najbardziej.
  • @sigma 22:07:43
    :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))00000000!

    Ewuś, to Ty znasz TAKIE dowcipy???
  • @Ptasznik z Trotylu 22:16:06
    :)

    Dawaj tu te opowieści, Ptachu!
  • @cyborg 00:50:53
    Cybie, toż to kompletny upadek obyczajów! ;)
  • @tadman 23:57:41
    Mądry dziadek! Też tak bym zeznała /gdybym zdążyła.../.
  • @cyborg 00:50:53
    Chyba cyborgu psujesz paniom wyobrażenia o ruskiej mocy. To chyba przez tego Rasputina. Marne 89 mm nie robi takiego wrażenia...
  • @cyborg 00:50:53
    Nie mów! Naprawdę? Ale jaja! Nic dziwnego, że mają takie kompleksy;)
  • @tadman 23:57:41
    Miał dziadek refleks, jak mało kto;) Przytomniak. I to "jutro pod wieczór" ustawił akurat tak, aby nie mogli sie cafnąć i go rozstrzelać.
  • @KOSSOBOR 01:06:20
    Też uważam, że rydwan jest comme il faut.
  • Proboszczowe konie w ruskich rękach
    W lipcu 1944 r. parafia znalazła się pod „opieką” 69. armii sowieckiej gen. Władymira Kołpakczi.
    Ponieważ front stanął na długo na Wiśle (aż do stycznia 1945), Ruskie zagospodarowali się w okolicy na dłużej.

    W połowie pięknej modrzewiowej plebanii mojego stryja zostali zakwaterowani trzej oficerowie dywizyjnego „SMIERSZ-a” (krwawy sowiecki kontrwywiad wojskowy) ze swymi ordynansami, co miało tą zaletę że „bojcy” kręcący się luzem po okolicy i kradnący wszystko co nie było przybite gwoździem, szerokim łukiem omijali plebanię.

    „Smiersze” chlali całymi dniami a w stanie upojenia zabawiali się strzelaniem z „naganów” do much na suficie.
    Wszelako, gdy miała nadjechać jakaś władza zwierzchnia, lub nastąpił jakiś „niepokój służbowy”, do obowiązków ordynansów należało polewanie swoich majorów zimną wodą i pranie ich po pysku, byleby tylko w krótkim czasie przywrócić ich do przytomności i do jakiej-takiej gotowości bojowej (na ile spożyte „procenta” pozwalały).

    Prócz trzech ordynansów (wszystko cwaniaki z dużych sowieckich miast – Moskwa, Kijów, Tuła), był tam jeszcze szeregowiec- chłopaczyna Wańka, prosta syberyjska dusza wyciągnięta przemocą spod sowchozowej sieczkarni , ubrana w mundur krasnoarmiejca i pognana w obcy świat.
    Wańką poniewierali wszyscy. Dla majorów był on oczywiście tylko mięsem armatnim, ludzką mierzwą, niewartą zainteresowania a dla ordynansów- cwaniaków był miotłą do zamiatania, sługusem do rąbania drzewa i „ciemnym „wsiokiem” - obiektem dla drwin i docinków.

    Ordynansi-cwaniacy robili z Wańki przedstawienie dla polskich mieszkańców plebanii (a była ona pełna wysiedleńców z nadwiślańskiego pasa przyfrontowego), zadając mu np. pytanie „Wańka, skażi kagda ty pierwyj raz sapogi adieł ?” i rechocząc z jego odpowiedzi „kagda w armiju pastupił”.

    Wańka zawsze przyjmował wszystkie poniewierania, docinki i drwiny z szerokim syberyjskim uśmiechem, filozoficznie traktując je jako dopust Boży, przed którym nie ujdziesz.

    Dla Wańki stanowczo lepszym towarzystwem były proboszczowe konie.
    Miał nieszczęśnik jakiś szczególny dar do koni i kiedy tylko mógł przesiadywał u nich w proboszczowej stajni, czyścił , karmił , poił, głaskał i gadał do nich po swojemu.
    Toteż wszystkie proboszczowe konie szybko uznały go za swojego , łaziły za nim jak psy i słuchały się go jak wyroczni.
    Wańka był szczęśliwy, kiedy po wykonaniu swoich obowiązków przy majorach i ordynansach, mógł zaprząc księżowskie „cuganty” do bryczki i dumnie siedząc na koźle wozić proboszcza po parafii.
    Nieraz opowiadał, jak to gdy faszyzm zostanie „unicztożony” a „wajna konczitsia”, on Wańka uprosi pozwoleństwo u „naczalstwa” i wróci tu do „swiaszczennika” i zostanie przy koniach służyć.
    Nikt mu nie zaprzeczał, no bo jak odbierać dziecku zabawkę.

    Po Nowym Roku ruszyła Ofensywa Styczniowa i Wańka razem z nią.

    Świeć Panie nad jego duszą.
  • @Ptasznik z Trotylu 00:46:43
    Ta historia za serce chwyta. Tak żal tego biedaka. Niech spoczywa w pokoju, amen.

    A tak w ogóle, Ptaszniku, proszę o więcej. Masz wybitny talent literacki i masz co do opowiedzenia; niech się te Twoje historie nie zatracą w miepamięci.
  • @sigma 10:22:15
    Rzeczywiście, ta historia chwyta za serce i szkli oczy, ale był Wańka na swój sposób szczęśliwi, bo znalazł w końcu swoje środowisko, które go akceptowało, a nawet po swojemu lubiło.
    Z jego marzeń wynikało, że i on je polubił.
    Ptaszniku 5* dla Ciebie i drugie tyle dla Wani, bo był człowiekiem.
  • FATALNY DRÓB
    Pewnego przedpołudnia baba ze wsi przyszła z wielkim lamentem i narzekaniem na skargę do „smierszów” o kury ukradzione przez sołdata.
    Ludzie widząc respekt i bojaźń jakimi ruskie wojsko otaczało majorów w niebieskich czapkach, doradzili kobicinie że właśnie tu uzyska sprawiedliwość i być może nawet odzyska porwane zwierzątka.
    Po wysłuchaniu żalów i labidzeń poszkodowanej, najważniejszy „smiersz”, jeszcze pijany po wczorajszym, dokładnie ją wypytywał o wygląd i zachowanie „marodiora”.
    Kobita powiedziała tylko że był w mundurze i że miał skośne oczy („musi Tatar”) a na jej krzyk i wygrażania, roześmiał się tylko błyskając białymi zębami i uciekł unosząc kury owinięte w płaszcz-pałatkę.

    Smiersz kazał ordynansowi poderwać alarmem batalion piechoty stacjonujący we wsi i w towarzystwie swoich „awtomatczikow”, zataczając się z lekka na boki, poprowadził poszkodowaną na poszukiwanie winowajcy.
    Batalion stał wyciągnięty w długich szeregach a „smiersz” chodził z babą i „awtomatczikami” wzdłuż szeregów i pytał ją co chwila czy rozpoznaje winnego i „rugał” sołdatów „jobem” i „macią”
    wymachując im przed nosami załadowanym i odbezpieczonym „naganem”.

    Zatrzymali się w pewnej chwili przy jakimś Mongole. „Smiersz” zapytał babę „eta on?”.
    Baba , coraz bardziej zmieszana i przestraszona zaczęla coś jąkać.
    „Smiersz” zaczął ryczeć na sołdata, który pobladły, wyprężony na baczność, kręcił energicznie głową i żywo bełkotał coś niezrozumiale w swoim języku.
    W pewnej chwili „smiersz” zakomenderował „tri szaga wpieriod marsz”.
    Sołdat posłusznie wystąpił przed szereg a „smiersz” podniósł nagana i strzelił mu prosto w głowę.

    Batalion ani drgnął.

    Baba rzuciła się biegiem przed siebie wrzeszcząc wniebogłosy.

    Znaleziono ją później nieprzytomną przed kościołem. Nie poznawała ludzi.
    Zmarła kilka lat później w zakładzie dla obłąkanych.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY

więcej