Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
224 posty 8301 komentarzy

”Wczoraj staliśmy nad brzegiem przepaści! Dzisiaj zrobiliśmy duży krok naprzód!”, czyli jolka a mentalność żydowska.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

I jak tu nie wierzyć w ewolucję, postęp i świetlaną przyszłość?


Skoro wraca peerel, lada chwila pewnie wróci ulubiona rozrywka zażywana podówczas na zebraniach partyjnych, jaką było publiczne składanie samokrytyki .
Skoro tak, jako świadomy rzeczy obywatel, będę w awangardzie; wyjdę przed szereg i też wyznam cosik.
Otóż, miałam i ja ohydny nałóg.

Tak, niestety.
Co tydzień, w poniedziałek, po prostu musiałam rozwiązać jolkę.
I to żadną inną, tylko tę zamieszczoną w, za przeproszeniem, GW!
Stroskana rodzina próbowała mnie wyciągnąć ze szponów tego obrzydliwego nałogu, a ja nic! Co poniedziałek reszta gazety szła do pudła na makulaturę, a ja byłam stracona dla świata na parę godzin.
Tylko dzięki temu, że organowi Michnika przestało się wieść i jaką pierwszą - w ramach oszczędności - skasował jolkę, zdołałam otrząsnąć się z nałogu.

Ale też ta sama rodzina, choć zgnębiona moim uporczywym coponiedziałkowym nabywaniem owej polskojęzycznej gadzinówki, sama dopytywała się, co tym razem tam ciekawego znalazłam?
Bo zabawa wcale nie polegała na odgadnięciu haseł i ustawieniu ich we właściwej konfiguracji. To daje każda jolka. Zabawa polegała na wyłapaniu, co tym razem nachachmęcił stary, sowiecki Żyd, który tę jolkę układał!

Dlaczego sądzę, że musiał to być stary, sowiecki Żyd, zaraz wyłuszczę.

Razu pewnego dał on na przykład hasło: miecz Podbipięty. No cóż, nic prostszego! Zerwikaptur; każdy Polak to wie.
Szukam ja miejsca dla tego Zerwikaptura w jolce i nie ma go!
Za to w końcu wyszło Kropidło!
Czyli jak w tych odpowiedziach radia Erewań. Niby wszystko się zgadza, ale nie całkiem.
Nie miecz, tylko maczuga, nie Trylogia, tylko Pan Tadeusz, nie Longin Podbipięta, tylko Maciej Dobrzyński!
Ochrzczony Kropicielem od wielkiej maczugi,
Którą zwał Kropidełkiem..
.
Ale poza tym wszystko się zgadza...

Innym razem wrzucił hasło przedwojenny prezydent Polski.
Dużego wyboru nie ma.. Narutowicz, Rataj, Wojciechowski, Mościcki, no może wymyślił, że ńaczelnik Piłsudski. Ale żadne z tych nazwisk nie daje się wpasować do jolki!
W końcu wychodzi mi Naruszewicz!
Staremu Żydowi musiało coś dzwonić, ale w którym kościele, pojęcia nie miał.
Co zresztą i nic dziwnego, skoro starozakonny.

Ponieważ nad wyraz często wrzucal hasło dawniej Kalinin, domniemywam, że pochodził z Tweru.
W kazamatach NKWD w Twerze wymordowano Polaków pochowanych nieopodal w Miednoje. Ale hasła Miednoje jakoś nigdy nie użył.

Wrzucil tez razu pewnego hasło przewodniczący gminy.
Dla Polaka jest to wójt, sołtys.
W jolce wyszedł rabin – bo facet miał wyłącznie skojarzenie na gminę żydowską.

Dlatego też, kiedy dał hasło najlepszy wywiad świata - bez namysłu wytypowałam Mossad i nie pomyliłam się;)

Izraelskie ciągoty były widoczne i w haśle spółdzielnia rolnicza.
Moje pierwsze skojarzenie pegieer, kołchoz nigdzie nie pasowało. Bo to miał być kibuc.

Bardzo szczególne miał autor tych jolek podejście do świata zwierząt. Mianowicie głęboko go lekceważył.

Dla mnie, koniary, fakt, że wielokrotnie mylił koński kłąb z łękiem, było nie do pojęcia! Ale dla niego żaden problem.
Wiadomo, że nic bardziej żałosnego na tym świecie nie istniało, niż zydowska, zaniedbana, zagłodzona szkapa.
Więc tu by się to też zgadzało.

Podobnie z dużym luzem podchodzil do ptactwa. Hasło ptaszek mniejszy od bociana wprawił mnie w osłupienie, wymienienie bowiem prawie całego atlasu ptaków jest męczące. Chodziło mu o wróbelka! No, rzeczywiście, jest mniejszy, co racja, to racja.

Był tez ci on typowym okazem walczącego ateisty w typie prymitywnym, podstawowym. Jeżeli dawał hasło szowinistyczna, nietolerancyjna religijność, można było z zamkniętymi oczami wpisac dewocja.
Jeżeli za to dawał hasło ideologia, w której wolność jest nadrzędną wartością – wiadomo było, że ma na myśli liberalizm.

Ale jeszcze się nie wytłumaczyłam, dlaczego sądzę, że był to stary, a nie – dajmy na to, młody Żyd.
Bo ilośc haseł w rodzaju imię trzeciego syna Aarona, czy szwagier Izzaka, czyli typowych dla kogoś, kto ukończyl cheder, czyli podstawową szkółkę zydowską, była niewiarygodna.


Pamiętam postać starego Szlangbauma z „Lalki”, który w pocie czoła wymyślał szarady, po czym wysyłał je do warszawskiej gazety, skąd je regularnie odsyłano z adnotacją, że nie są pisane prawidłową polszczyzną.

I jak tu nie wierzyć w ewolucję, postęp i świetlaną przyszłość?

W końcu doszliśmy już do stanu, że mamy polskojęzyczną zydowską gazetą i mowy nie ma, żeby umieścić tam polską krzyżówkę.
Oczywiście nie mówiąc o polskim artykule.

 Jak w tym przemówieniu Gomułki:”Wczoraj staliśmy nad brzegiem przepaści! Dzisiaj zrobiliśmy duży krok naprzód!” 

KOMENTARZE

  • @sigma
    cymes! :-)))
  • @DelfInn 16:00:29
    Dzięki:) Tak mi się przypomniały dawne czasy pełne błędów i wypaczeń;))
  • @sigma 16:11:50
    A Ty mi przypomniałaś moje szaleństwa jolkowe i tę magnetofonową taśmę, odsłuchiwaną na ...hm..czymś takim (:

    http://www.mimk.com.pl/media/galeria/files/1275396848DSC_0460_copy.4.jpg
  • @sigma
    na nałogu wszyscy zarabiają.
    Ten nałóg przynajmniej miał badawcze znaczenie:)
  • Polecam to:
    http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4598&Itemid=3

    Oraz to:
    http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=97&Itemid=4
  • @DelfInn 16:34:34
    O, też miałeś nałóg jolkowy?
    To już kaseciak; wyższaja tiochnika; gdzieś w domu jest stary magnetofon szpulowy Tonette;))
  • @Molier 16:35:50
    No, chyba masz rację; moglabym napisać profil psychologiczny tego starego syjonisty od jolek;)) Bez tego nie dało się tych jego tworów rozgryźć
  • Trafione :)
    Tylko że takie "niuanse" w młodsze pokolenie nie trafią :( No bo z czego się śmiać gdy nie rozumie się o czym mowa.
  • @sigma 17:31:45
    Swietne ! 5*
    Pozdrawiam.
  • @sigma 17:30:15
    miałem, miałem. kiedyś tam mi wróciło, gdy pojawiło się sudoku, ale na krótko. ha!mialem radyjo z adapterem - teraz sobie przypomnialem. Nazywalo sie "Ballada" :), a najczesciej puszczalismy na nim Dudka
  • @DelfInn 18:02:48
    Ha! Ha! Okres sudoku też przeszłam;)
    A w związku z Twoim postem o egzorcystach - to w końcu ilu jest w Polsce opętanych? Bo mówi się o lawinowym wzroscie ich liczby. O jakiej liczbie jest mowa choćby pi razy drzwi?
  • @contessa 17:53:59
    Dziękuję:)
  • @w.red 17:53:52
    Trafią, trafią, nie ma obawy:) Widzę po swoich, że trafiają
  • @pionek 16:53:43
    Wybaczy Pan, ale mógłby Pan choć bł.Jana Pawła II zostawić w spokoju. Ban!
  • Brawo
    I znowu mozg mi zaskoczyl i zaczol pracowac!... 5 za post.
    (umieszczenie tego wpisu w "Rozrywce" jest pomylka)
  • @sigma
    Jak samokrytyka to samokrytyka. Jako pożeracz druku ( w desperacji byle jakiego) wynosiłam w schronisku ( W Moku) z kibelka pociętą w specjalnym celu Trybunę Ludu i czytałam przed zaśnięciem. Nikt młodszy tego nie zrozumie.
  • @Stara Baba 18:50:05
    Dziękuję:) A gdzie by go należało umieścić?
  • @Iza 19:22:03
    Łomatko! A ja myślałam, że skoro regularnie śniło mi się, że czytam książkę (bo wiecznie siedziałam nosem w jakiejś) to już gorzej być nie może;)
    I w dodatku te ksiązki przeczytane we snie wydawały mi się znacznie ciekawsze, niż te w realu;)
  • @Iza 19:22:03
    Aha, napisałam do Ciebie maila. Nie wiem, czy zaglądasz czasami do skryznki?
  • @sigma
    Bezcenne, za taką Jolkę to nawet ja bym się zabrał :)))
  • @jazgdyni 20:01:15
    No i to jest własnie to! Zwykłe jolki mnie zupełnie nie bawią - a tam trzeba było pogłówkowac, co autor mógł mieć na myśli;)
  • @Iza 19:22:03
    nie lepiej było rąbnąć instrukcję użycia gaśnicy ?
  • @sigma "Jolka"
    Gw kupowałam do artykułu cichego.
    Za mojego czasu jolki były w sobotnich wydaniach na grubym papierze.
    Chodziłam z pozaginaną gazetą przez pól tygodnia... tak jak wcześniej z krzyżówką z "Przekroju".. ta bywała przerysowywana bo chętnych w rodzinie było więcej.

    Te "pomyłki" żydowskie to moim zdaniem tak dla zmyłki.. dla wkurzenia Polaków i nastawiania nas przeciw żydom.. sowiecka michnika robota.
    Bo michnik to głównie sowiet a żyd to dla niepoznaki.
  • o mentalności tfurcy tytułowego bonmota przez duże TFU
    Wspomnienia mojego Ojca. Pod Legnicą, na Ziemiach Odzyskanych, jechał z oddziałem eszelonem i widział, że ruskie czołgami obalają słupy elektrycznej trakcji kolejowej, rwą druty i ładują to wszystko na wagony.
    W kilka dni później spotkał na jakimś spędzie Gomułkę i zadał mu pytanie, podpierając się stwierdzeniem, że mienie poniemieckie przypadło Polsce. Towarzysz Wiesław odpowiedział, że to dobrze, że Rosjanie je wywożą, bo w przypadku spodziewanego uderzenia aliantów na wschód nic cennego nie wpadnie w ich ręce.
  • @Pirx
    Nie pomyślałam o tym w desperacji. Szkoda, że tak późno taka świetna rada. Instrukcji starczyłoby na kilka wieczorów.
  • @sigma 20:12:59
    Wiesz, że ja nawet nie wiem, co to takiego "jolka". Jakaś krzyżówka?
  • niewierny ze mnie Tomasz...
    ...ale chciałbym zobaczyć taką jolkę wypełnioną i z definicjami haseł, bo na razie to czysta fantazja
  • @tadman 23:48:47
    W mojej dzelnicy Szczecina wpadli na pomysł wywiezienia szyb wraz z oknami. W tym celu wszystkie skrzydła okienne zgromadzili przy torach
    kolejowych wraz ze sporą ilością kaloryferów.
    Przyjechał pociąg, zaczęli ładować "szaber"............!
    Inna ekipa wyszbrowała zwrotnicę i kilkadziesiąt metrów torów.
    Pociąg, okna, kaloryfery pozostały w Szczecinie o który trwały targi.
  • @dink 09:36:05
    Nie przechowuję wypełnionych jolek w charakterze relikwii;)
    Ale zawsze można sięgnąć do archiwalnych egzemplarzy GW - ma je zapewne każda czytelnia.
  • @jazgdyni 08:48:57
    Jolka – rodzaj krzyżówki, w której określenia do haseł wypisane są bez podania miejsca wpisywania. Określenia wypisane są najczęściej w kolejności losowej, rzadziej w alfabetycznej kolejności odgadywanych wyrazów.

    Autorką pierwszej krzyżówki, w której określenia podawane są w przypadkowej kolejności, była Maria Zagórska z redakcji "Rozrywki", tworząca pod pseudonimem Jolka (stąd nazwa zadania szaradziarskiego). Pomysł narodził się w 1977 roku
  • @sigma 18:19:56
    W latach siedemdziesiątych ustrój zrobił mi dwa lata przerwy w studiach.
    ŻPL (Żołnierz Polski Ludowej) był pismem na poziomie kadry zawodowej.
    Królowały dostosowane do poziomu streszczenia z Trybuny.
    W zasadzie, dyżurny bez otwierania dzielił papier na ósemki w wiadomym celu. Po pojawieniu się krzyżówki robiliśmy zawody w odgadywaniu hasła
    na czas. Trzy minuty było czasem nieprzekraczalnym. Potrzeba 30-50 %
    zawartości by takie hasło odgadnąć. Zespoły wybierały różne techniki,
    różne "piony" i "poziomy" wpisywało, liczył się wynik: komunistyczno-wojskowe hasełko. Zaobserwowałem że giną z kosza na śmieci pomięte stroniczki. Rozprostowane stanowiły ściągi w rozwiązywaniu, szefowi kompanii. Umiejętność czytania opanował on w stopniu powolnym, pisania;
    w sam raz by literki do kratek wstawiać. Dumnie zabierał gazetkę do domu.
  • @konserwatystka 22:13:57
    Nie podejrzewam, żeby pomyłki były celowe - zbyt były idiotyczne;)
    A jakiś @dink w ogole twierdzi, że wszystko to wyssałam z palca - musi, wielbiciel gazówy;)
  • @Pirx 22:06:35
    Ale instrukcja uzycia gaśnicy jest przylepiona do gaśnicy. Trochę niewygodnie czytać gasnicę w łózku;)
  • @sigma 10:40:39
    ani wielbiciel, ani nie-wielbiciel - podchodzę do tematu racjonalnie - poproszę skan.

    ps. też mogę napisać, że widziałem jak sigma pisze brzydkie wyrazy na ścianach, ale bez dowodu to zwykłe pomówienie.
  • @tadman 23:48:47
    Piękna opowieść. To barbarzyństwo i łupiestwo jest chyba wpisane w ich geny.
    Ja słyszałam opowieść, jakz jakiejś fabryki zabierali tą metodą precyzyjne maszyny. Nie chciało im się (czy nawet nie wiedzieli, że można) odśrubować maszyn od podłoża, tylko zrywali to wszystko czołgami. Oczywiście, potem był to już tylko pokrzywiony złom
  • @sigma 10:34:35
    to chociaż w przybliżeniu - jakieś daty? cokolwiek?
  • @cyborg59 10:01:53
    No, popatrz, jak respektują zasady bibilijne: niech nie wie prawica, co czyni lewica;)
    Oj, to mi przypomina, jak Ruskie w Szczecinie próbowali przez dwa lata wydobyć zatopiony przez Niemców suchy dok. chyba napiszę o tym notkę, bo to ciekawa historia.
  • @cyborg59 10:01:53
    Piękny przykład celów jakimi kierowała się Krasnaja Armia, jak i doskonałej koordynacji działania.

    Ja przypominając wspomnienia Ojca miałem na celu pokazanie, że nasadzeni włodarze tej ziemi byli typowymi niewolnikami i zrobili by wszystko, aby ruskiego pana zadowolić i nie wejść mu w paradę.
  • @Iza 00:14:31
    Czytanie to jest straszny nałóg. Przed posiłkiem rodzina wygląda, jak stado wariatów, bo zamiast iść do stołu, każdy najpierw szuka, gdzie zostawił czytaną książkę;)
  • @cyborg59 10:36:22
    Kochany, zrób z tego notkę, proszę! Przecież to śliczna historyjka, a tu sie zmarnuje. Widzę oczyma duszy, jak szef kompanii pracowicie rozpościera zmięte stroniczki i z wywalonym ozorem przepisuje rozwiązane hasła, a potem kładzie te rozwiązane krzyżówki w domu na widocznym miejscu, żeby wszyscy podziwiali, jaki z niego intelektualista;)
  • @dink 10:47:32
    Najpierw jolki były dawane w poniedziałki (w takim dodatku do GW -nie pamiętam, jak się zwał), a potem w czwartki. Rozwiązywałam każdą aż do chwili, kiedy jolki skasowano, kilka lat temu.
    Prawdę mówiąc, jeżeli dogrzebie sie Pan do nich, z przyjemnością bym uzyskała te dane.
  • @DelfInn 16:00:29
    koszerne nie wiadomo ściana śmiechu czy ściana płaczu kwitełe podobne wbijanie gwoździ w głowy młodych ,wykształconych z wielkich miast
  • @tadman 10:50:29
    "trofiejszczyki" działali na zasadzie hordy, "swobodnej kupy" z okraślonym
    zadaniem. Szczecinian wielokrotnie poklepywano po plecach ale nigdy nie
    podpisano umów międzynarodowych utwierdzających POLSKOŚĆ !
    Latami swoi rozbierali budynki "na cegłę " niby na odbudowę stolicy.
  • @sigma 10:55:24
    Najpierw muszę odszukać taką gazetkę ! Bez materiału dowodowego ?
    Takie czasy nastały że Homer by z sądu nie wychodził za naruszanie dóbr
    osobistych ; bogów, ludzi, brak materiałów źródłowych i zwykłe pomówienia. "Priamowszczyzna" dałaby mu do wiwatu !
  • @dink 10:47:32
    Nie molestuj Sigmy ! W życiu żadnej krzyżówki nie rozwiązywałeś ?... Wygogluj sobie portal z krzyżówkami to się przekonasz jakie kwiatki sadzą nieraz ich autorzy. Kombinują jak nieprzymierzając rząd Tuska z ustawami i (p)rezydęt z Konstytucją.
  • @sigma 11:19:21
    Krzyżówek z gazet nie rozwiązywałam ale jak przyjeżdżałam na wakacje do Polski to kupowałam sobie zeszyciki z krzyżówkami. Już nie pamiętam tytułów ale pamiętam, że takich naciąganek o których piszesz, w nich nie było.
    Oj, jedno to był chyba "Szaradzista"...
    Pozdrawiam.

    PS. Z lat 80-tych to pamiętam, że chyba w Medyce przyspawali wagony idące do Rosji do torów. W Polsce były kartki na wszystko, a w wagonach tych jechały polskie szynki i polędwice...
  • @cyborg59 13:55:21
    O psiakostka, to może ja polecę do czytelni i zacznę szukać inkryminowanych jolek;) Rzeczywiście, na pisałam bez dowodów w ręku! Groza.
  • @contessa 14:02:29
    @ASPAL na niezaleznej wrzucił przepiękną historię o krzyżówkach:
    z prl-owskiego jeszcze "Przekroju".Zwłaszcza jedno hasło do rozwiązania pamiętam:"barokowy instrument muzyczny".No i co mi wyszło z tzw."literówek"? Bzdyklacz! No nie chciało wyjść inaczej,choć ty siadłszy płacz...Tak sobie myślę,że może to była krzyżówka z 1 kwietnia,cholera wie.Do tej pory ów nieszczęsny bzdyklacz jest dla mnie synonimem czegoś nierozpoznawalnego i tajemniczego,a zarazem takim słówkiem-wytrychem (ot,taki bzdyklacz) jak nie przymierzając wańkowiczowa kuwaka.A więc:czym,do jasnej anielki,jest bzdyklacz?!

    Może ktoś wie???
  • @contessa 14:09:32
    Oj, był ci Związek Sowiecki "naszym największym odbiorcą".
    I mało co nam zostawiał;)
  • @contessa 14:09:32
    Ale jak to uzależnia;) Jeżeli w jakiejś jolce cudem nie było żadnego byka, to jakoś tak czułam pewien niedosyt potem;))
  • @sigma 14:41:53
    "Bzdyklacz" ?????
    Ło matko ! Mam trochę podręczników z instrumentoznawstwa, muszę pokopać :D:D:D ale na mój gust to jakieś połączenie bzdeta z klaczą. Tylko jak na tem graaaacz, bzdet jak bzdet ale ta kobyłka ? Weźmie się ochwaci i co wtedy ?

    Tu mi się prezypomniały dwa szmoncesy :

    1. Co to jest - nakrycie głowy + zwierz domowy = instrument muzykowy*

    2. Co to jest - zwierz domowy + przyrząd okrętowy = instrument muzykowy **

    * welonciele
    ** mendolina

    Hahahaha ! Pozdrawiam.
    Idę poszukać tego bzdy-cośtam.
  • @sigma 14:32:15
    Oj tam, oj tam, spoko, bzdyklacz to przecież barokowy instrument muzyczny. Oczywista oczywistość - doprawdy nie wiem, o co Ci chodzi...

    Super pościu!!!

    A Jazu OZu zasłonił się kobitą /co to nam ją za harpię podał - hmm... ciekawe, czy będzie kontenta, gdy Jej o tym powiemy życzliwie :)/ i czmychnął pitaszki karmić zapewne. Szykujemy się na Niego, nie? Full of zasadzkas zrobimy! Hough!!!
  • @sigma
    Krzyżówki i pasjanse to moja Mama:) Siedziała obłożona encyklopediami i słownikami, oraz licznymi jamnikami /na stole, między książkami/. Wszyscy mieli bardzo uczone miny... :))) + kawa i ciasteczka.

    Myślę, że w Niebie mają swój kącik od Pana Boga i tam ów proceder kontynuują spokojnie :)
  • @KOSSOBOR 15:07:19
    Ale tylko pomyśl, jak to fajnie brzmi: Festiwal Muzyki Bzdyklaczowej. Albo:wirtuozem gry na bzdyklaczu jest młody, obiecujący (młody zawsze jest obiecujący; dlaczego starzy nigdy nie są?)student Him-Pom-Pom-Tam z korei Południowej.
    Jak się zasłoni kobietą, to będziemy go ostracyzmować, bo to nierycersko;)) No co jest?
    Przypomina mi się kawał o tym Arabie,co to zawsze jechał przodem na osiołku, a za nim dyrdała jego żona z tobołami i dziećmi.
    Aż tu razu pewnego widzą wszyscy, że kobita jedzie przodem na osiolku, a Arab idzie z tyłu z tobołami etc. Więc sie go spytali, a on na to:
    " Nie , bo tutaj jest pole minowe"
  • @contessa 14:58:10
    Ja się tego nauczę na pamięć;)) Piękne!

    Tak, na niezaleznej wywiązała się dyskusja,co to takiego. Była koncepcja, że to owoc mezaliansu klaczy z bzdykiem. Rozmnaża się przez pączkowanie, niejadalny, rzadki;)
  • @KOSSOBOR 15:12:51
    Piękny obrazek:)
    Właśnie psy i koty się rozsiadły na fotelach koło niskiego stoliczka; po prostu czuję, ze powinnam im podać kawkę i ciasteczka i nieco pokonwersowac;)
  • @KOSSOBOR 15:07:19
    A co to, On słoń, że się - hmmm... ten tego - zasłonił ??? Hmmm... kobitą do tego.
    No tak, "zaparawanić" się nie da. I dobrze, bo ktoś jeszcze pomyśli, że to nowoodkryta księga Kamasutry...

    Masz mnie z Sigmą na sumieniu bom się właśniem kawą oblała. ;P;P;P Na szczęście zdążyłam zrobić odjazd od klawiatury.
    Ale dywan do prania.
    Pozdrawiam.
  • @sigma 15:21:33
    Bzdyklacz służy do bzdyklaczenia. W nieokreślonych rejonach literatury wykazuje cechy sepulowania, aczkolwiek badacze nie są zgodni na ile zależy to od zapachu, a na ile koloru. Ostatnio wyłoniła się frakcja powabistych. Kwartalnicy jednak donoszą, że to ściema i chodzi tylko o kasę. Z ostatnich badań wynika, że bzdyklacze namnażają się na niesterylnych podłożach niektórych blogów, co ma - jak się przypuszcza - związek z jolkowaniem. Zasadniczo projekt ich badania postrzegany jest jako rozwojowy, co, oczywiście, implikuje pozytywne oceny u każdego promotora. Uwaga! Promotorzy nie bzdyklaczą. No, zazwyczaj.
  • @sigma 15:21:33
    Powiedzmy, że kobyłka ma coś wspólnego z instrumentem muzykowym, bo włosie do smyczka na ten przykład ale ten "bzdyk" mnie dalej intryguje....
    Słuchaj, a może to delikatna nazwa... bąka ? W baroku to ludziska mieli perwersyjne pomysły, np. wypierdzieć "O du, lieber Augustin".
    Upssss.... Augustyn jest młodszy.

    Pozdrawiam.
  • @DelfInn 15:51:07
    ?????????

    Haaaaa haaaaa haaaaaa !!!!!
  • @sigma 14:32:15
    No jak to - nie wiesz!?

    To był instrument, nieco podobny do gęśli i harkoła.
    Instrument do bzdykania, czyli szarpania. A ponieważ najlepsze były z ogona klaczy to bzdyklacz.
    Nie powiem, dźwięk nieco przejmujący.
  • @KOSSOBOR 15:07:19
    Dam wam zasadzkaz turki jedne....

    A pitaszki rzeczywiście. Zidentyfikowałem intruza, hitlerka jednego, co mi terror w ogrodzie zaprowadził - to kwiczoł!
    Pilnuje drań swojego jabłka, kosy goni bezwzględnie, sikorki i rudzika olewa, a mazurki odgania, jak mu się zanadto zbliżą.
  • @sigma 15:18:12
    Ale z tym Arabami to naprawdę :)
  • @contessa 15:43:19
    To za ten dywan też Ozu oberwie. Jak nic!!!

    Ale, co do bzdyklacza... Słyszałam w Dworze Sierakowskich w Sopocie brzmienie XVIII - wiecznej wiolonczeli... Contessooooooo.... Niebiosa.........
  • @DelfInn 15:51:07
    Delfinnie, to się nadaje na post!!! Cudne! :DDD !!! Hej, a może byś tak w łaskawości swej przemyślał przynależność nonszalancką do Dilettanti? Takich tekstów nam brakuje! OZu, Izo et co. - prawda?

    No miodzio tekścik...
  • @sigma 15:36:42
    Jest taki angielski malarz, który fajnie maluje różne pieski w takich typowych ludzkich sytuacjach. W UK wiszą w co drugim hotelu, a u nas nie znane. Podobałyby Ci się.
  • @contessa 15:58:37
    Słyszałem kiedyś taki kwartet...
  • @jazgdyni 17:34:08
    Kwiczoł, jak sama nazwa wskazuje etc.. Też posiadam w ogrodzie. Taki staropolski pitaszek, ślicznie się nazywa :)

    Popatrz - takie teksty, jak powyżej Delfinna - bezcenne dla Dilettanti!!! Teleportera na lodzie w zasadzie nie potrzeba, bo odlot pełen! Emabluj Go, OZu, proszę! Jak Go juz zaemablujesz na sicher - to Ci jedną z zasadzkas puścimy. Co Ty na to? Machniom?
  • @jazgdyni 17:34:08
    Nie ściemniaj - Kwiczoł to był w "Janosiku" !!
    ;);)
    PoOZdrawiam.

    PS. Cuś się jąkać zaczęłam. :o
  • @jazgdyni 18:00:30
    Mojego byś posłuchał... K-R może podesłać bo ma mp3.
    Pozdrawiam.
  • @KOSSOBOR 17:57:56
    Och, och! Czujęsię niezwykliście zabzdyklaczony temujszą ujmą! Jakże mnię to pojąćże samujże? Niesposób wprostak! Poukłoniłsię zatemaście wdzięcznoklaśnie na wykrot nigzadościuczynnie upadłwszy w beztworza wspaniałości Ty, wej!, Łopanima, a barwą w poprzek!

    Porozdowojenia przepaściaste

    Twój Kubełek Najprzódniejłwszy
  • @DelfInn 18:55:09
    Już zaczęliście przyjmować. Beze mnie...
  • @KOSSOBOR 18:04:15
    Bezcenne przyznam....
    A wy wszystkie coś dzisiaj podejrzanie wesołe jesteście.
    Trawkę sobie, zamiast konikom zadałyście?
  • @contessa 18:11:01
    Jam Janosik, a kwiczoła mam w ogrodzie, hej!
  • @DelfInn 15:51:07
    Frakcję jedwabistych wyłonili cichcem w celach korupcyjnych, powiadasz?
    Zamiast moralnie pączkować, wolą pojolkować sobie do woli!
    Że też niemoralnośc wkradła się nawet tam, w te ciche ostępy i zarośla, gdzie dotychczas bydliły cicho brzęcząc - to pojęcie przechodzi!
    Stanowczo protestujemy! Nasze kolejarskie nie wobec frakcji jedwabistych!
  • @jazgdyni 19:21:58
    Achaaaaaaaa !
    ;);)
  • @contessa 15:58:37
    No, wiesz, nie spodziewałam się, że tak potraktujesz biedne, nic niewinne bzdyklacze;( Fi donc!
    Poza tym bzdyklcz zdaje mi się bardziej proweniencji francuskiej, czy włoskiej.
    Żadnych "O, mój miły Augustynie/ Wszystko minie, minie, minie" - one by nie śpiewały za nic!
  • @jazgdyni 17:29:25
    Harkoł i gęśle - zgadza się; dźwięki typowe to także gęganie, brzęczenie, bzyczenie, kwoktanie i miauczenie - typowe dźwięki instrumentów szarpanych, szczególnie barokowych.
  • @jazgdyni 17:34:08
    Zgadza się! U nas kwiczoł od paru dni siedzi na głogach i jałowcach! Połowa mu z dzioba wypada i spada na chodnik, niestety. Ale ten nasz nie jest bojowy i troche za mało, jak na mój gust, boi się ludzi.
    Obecnie - na szczęście- jest pod pełną ochroną gatunkową.
    W XIX wieku na samym Śląsku odławiano każdej jesieni i zimy ok. 100 tys. kwiczołów w celach konsumpcyjnych. Nic dziwnego, że prawie wyginęły.

    Za to, że mu dajesz jabłko - darowuję jedną zasadzkę;))
  • @jazgdyni 19:21:58
    Się tak nie chwal bo łornitolog (ten na eM) Ci przyleci i pitoki wypłoszy.
    A tak już na poważnie - chce mi się mieć na balkonie karmniczek, by się wnusia sikorkami cieszyła ale nie mam podręcznych materiałów, szukałam w gardenach gotowe, takie tylko poskręcać i już ale nie ma. I zła jestem więc mi tu proszę z trawką nie wyjeżdżać bo ja nawet tej od żubrówki nie mam. Jako i żubrówki tudzież. :(:(
    Ech ! A tu człeka jak kawał opowie to zaraz o sodomię i gomorię podejrzewają.
  • @KOSSOBOR 17:52:03
    Schrzaniłam dowcip, bo sie spieszyłam;(
    . Oczywiście, Arab na początku jechał przodem na ośle, a żona za nim z tobołami, a potem nagle żonę puścił przodem luzem, a on z tyłujechał na ośle z tobołami. Koledzy mu pogratulowali, że nareszcie choć żonę puszcza przodem i sam niesie toboły, a on na to, że tu akurat wypada pole minowe.

    Ale czy nie przypomina nam to kogos, kto się zasłania żoną i w dodatku imputuje jej harpiostwo!
  • @sigma 19:30:15
    I trzy klimotery miedzi!
  • @KOSSOBOR 17:54:55
    Weloncieli;))
  • @KOSSOBOR 17:57:56
    Miodzio - nie ma dwóch zdań;) Uwielbiam pure nonsens
  • @sigma 19:34:00
    Cichaj bo ja wciąż na wspomnienie tego "bzdyklacza" ze śmiechu się pokładam i mi tu już kółka na czole rysują, że matka coś ten tego zfiksowała.
    Pozdrawiam.
  • @jazgdyni 17:58:32
    George Morland. Taki ichni Kossak. Śmieszne, ale to jeden z pierwszych angielskicj malarzy, jakich poznałam - bo jeżeli czytałeś książki o drDolittle, to tam jest historyjka, jak to któryś z psów pozował Jerzemu Morlandowi. No więc musiałam zobaczyć ten obraz;)
  • @KOSSOBOR 18:04:15
    To by już były puszczone dwie zasadzki! Nie za dobrze mu?
    Chociaż -jeśli namówi Delfinna - to dobra, darujemy;)
  • @DelfInn 18:55:09
    Łomatko! Znowu zemglałam z wrażenia. Toż on mówi Barańczakiem! I to przy przekładzie "Dziaberliady"!
  • @sigma 19:42:20
    >Zgadza się! U nas kwiczoł od paru dni siedzi na głogach i jałowcach! Połowa mu

    http://img378.imageshack.us/img378/9827/obraz276.jpg
  • @sigma 19:42:20
    Mieliśmy w ogrodzie kwiczoła, ale jak byłam dzieckiem. I już wtedy to był rzadki ptak. Teraz myślałam, że już w Polsce ich nie ma, a tu proszę.
    Pozdrawiam.
  • @contessa 19:47:44
    Jestem za! Znaczy - mni też rozmontował :-)))...yh..rozmącił, nie? ;-)
  • @DelfInn 19:46:42
    Kumotery Mieci - przyśli razu jednego do kwiczoła, a un im jeno ogun pokazał i ani dudu, jeno dudy w miech i chodu! Taki ci on!
  • @contessa 19:47:44
    Kochana, my mamy mróz i w dodatku zapowiedzieli, że chwilowo jest cieplej, ale zaraz będzie zimniej ;(
    To jak tak, to tak.
    I w dodatku jesienią nie przypilnowałam robaków, więc ta zima spadła na mnie znienacka! Bo przysłowie mówi:
    Czym głębiej na jesień grzebia się robaki, tym bardziej zima daje się we znaki.
    A ja wolę znacka
  • @sigma 19:46:40
    Ha, ha... zjadłaś dowcip, jak rasowa blondyna.

    Tak, jak w starym kawale o łapaniu strusia.

    -Znany podróżnik opowiada, jak najszybciej złapać strusia. Więc facet musi być kompletnie łysy. Idzie na pustynię i zakopuje się tak, ze tylko czubek głowy mu wystaje. Leci struś, patrzy - o, jajo - i zaraz przysiada na nim. A wtedy go, łaps i mamy go.
    Słynna blondyna usłyszała to i opowiada: - no więc facet zakopuje się, wystawia..., cholera zapomniałam, dlaczego on musi być łysy!
  • @sigma 19:49:46
    One są fantastyczne i na wskroś angielskie.
    Dr Dolittle był moim ulubieńcem. Ja wogóle dziwne książki, jako dziecko czytałem. Tylko Lolitę przede mną chowali.
  • @sigma 19:51:09
    To ja już mam jedną zasadzkę do przodu :)))
    Mogę rozrabiać - nu, pagadi!!!
  • @sigma 20:06:58
    Nie licytujmy się - u mnie zima jak cholera, takich minusowych temperatur to ze 30 lat nie było. W nocy do -25 (u mnie w mieście, są rejony, że do -30 dochodzi), w dzień -10 - -15. I tak już trzeci tydzień. A niby "na południu" mieszkam...
  • @contessa 20:19:30
    I też nie przypilnowałaś robaków;(
    Na jakim południu Ty siedzisz, że takie temperatury? Norwegii?
  • @jazgdyni 20:19:17
    A Tyś się spodziewał, że my tylko jedną zasadzkę szykowałyśmy? Na razie masz dwie puszczone płazem, ale ile zostało, to możesz zgadywać;))
  • @jazgdyni 20:14:54
    Nie blondyna, nie blondyna, tylko blondynka. Inaczej brzmi. Trzeba wyczuwać słowa.
    Blondyna to jest taka rosła Horpyna pofarbowana na żółciasto i wbita w obcisły sweterek lilaróż z młodszej siostry.
    A blondynka to taka radosna kretynka, która plącze wszystko, jak leci. A jak nie leci, też plącze;)
  • @DelfInn 19:57:30
    Najlepszy numer jest w tym, że ja jestem zawodowym muzykiem i jakieś tam pojęcie o instrumentach miewam. Na dodatek od paru godzin grzebię się w mądrych księgach z instrumentoznawstwa, polskich i zagranicznych i ani dudu, ni jak Holmes dedukcją, nijak dojść nie mogę. No chyba, że mi ktoś indukcję zaaplikuje to po takiej dawce elektroszoku sama zbuduję bzdyklacza. Może nawet Nobla dostanę, hmmmmm.... ??
    ;)
    Pozdrawiam.
  • @sigma 20:23:01
    Na południu Europy....
    Co do robaków, no cóż hmmmm... jak by to ująć - ponieważ mam kicię i półtoraroczną panicę na stanie więc na robaki były brane prewantywnie tabletki.
    Hihihihihihi.
  • @sigma 20:27:32
    Chciałem być elegancki...
  • @jazgdyni 20:33:13
    A propos blond intelektualistek... Jak czuje się szara komórka blondyny ? Samotna...
    Znajomy (prowadzi serwis komputerowy) opowiadał mi kiedyś jak instalował kompa, internet u takiej jednej. Na drugi dzień mu dzwoni do firmy - proszę pana, jak się wysuwa z komputera tą półeczkę na kawę ? Pan pokazywał ale na śmierć zapomniaaaałam !
    Ups.... ;);)
  • @contessa 20:27:33
    >od paru godzin grzebię się w mądrych księgach z instrumentoznawstwa, polskich i zagranicznych i ani dudu, ni jak Holmes dedukcją, nijak dojść nie mogę...

    Powyżej, Iza znakomicie objaśniła jak się do sedna dochodzi :-)
  • czyżby Alicja tu już była?
    Dochodzą mnie jakieś chichoty i śmiechy, przerywane pokrzykiwaniami na tegozgdyni. Zastanawiam się skąd dobiegają te głosy, a kiedy spoglądam na tytuł wątku wszystko staje się jasne - wczoraj było spokojnie, a dzisiaj jest jak napisałem. Przydałby się Wam choć okruch lustra lub stary cap. :)
  • @sigma:"Najpierw jolki były dawane w poniedziałki "
    A skąd.. to były wydania świąteczne.. albo piątkowe albo sobotnie... na grubym papierze.
  • @tadman 23:24:50
    No dobra, cap OK. Ale stary ? To się nieciekawie kojarzy z kordyjałami i lewatywami, bańki, ziółka i takie tam...
    Pozdrawiam.
  • @DelfInn 21:34:05
    Szukałam ale nie znalazłam. :(:( Może dlatego, że nie jestem w zażyłości i nie znam imion własnych. A może dlatego, że pora późna...
    Pozdrawiam.
  • @sigma 19:51:09
    Niech namawia zatem!!!
  • @jazgdyni 19:19:09
    Ależ OZu, nie popłakuj plumkając w trzcinie! Ja, Dyletancik Oboczny, rekomenduję Delfinna, a Ty masz Go zaemablować na sicher, coby wstąpił nonszalancko do Dilettanti!

    Skonsultuj z SekGenem i zapodajcie, co i jak; znaczy: czy się zgodził i tak dalej.

    Jaka trawka!?! No coś Ty! Przecież my dostojne kobity jesteśmy! A co - nie widać???
  • @DelfInn 18:55:09
    Jasny gwint!!! :DDD
  • @KOSSOBOR 01:35:13
    >Jasny gwint!!! :DDD

    No ba! 3382 odsłon.
    I leci...
  • @DelfInn 02:07:17
    O rany! Jak Sigma jutro /znaczy - dzisiaj się obudzi/ - to padnie z wrażenia :D

    To co? Czy OZ Cię zaemablował skutecznie? Czy poszedł spać?
  • @KOSSOBOR 02:40:43
    Mam kłopoty z tym zameblowa.., tfu, zameldowa..., tfu, zaemaliowaniem.
    Wy się na tym lepiej znacie - przecież chyba chodzi o to, żeby zwabić, czyż nie?

    A ja spokojnie przejrzę wpisy...
  • @sigma 19:49:46
    Niestety - pomyłka - to nie ten artysta.

    Bardziej już pasuje seria namalowana przez Amerykanina Cassius Marcellus Coolidge'a.
    Ale to też nie to.
  • @jazgdyni 07:54:42
    W gazetach typu "Prze-krój'" (dawny !) zawsze perełki były na ostatniej stronie; jakiś felitonik, wierszyk, ciekawostka do podumania.
    Na pierwszej stronie wstępniak Rednacza lub jego Sz.kol. a cały tramwaj
    Filutka Profesora komentuje i Lengrena wierszyk.
  • @contessa 20:33:05
    Musisz już być dość długo, bo ang.preventive przewazyło i stworzyło prewentywne (zamiast prewencyjne) tabletki;))
    A karmnik można zrobić choćby ze skrzynki po mandarynkach:)
    Pozdrowienia dla pannicy i kocicy;)
  • @jazgdyni 20:33:13
    "Chciałem być elegancki..."

    Ha! Ha! - zaśmiała się hrabina po francusku;)
  • @tadman 23:24:50
    Rozumiem, ze jesteśmy po drugiej stronie lustra i zamiast w krokieta z królową, gramy w bzdyklacza z contessą, ale capa sobie nie przypominam - ani młodego, ani starego?
  • @KOSSOBOR 01:25:38
    Niech!
  • @KOSSOBOR 02:40:43
    Tego jeszcze nie było! 3445 odsłon! W zwykły wtorek! Czy ktoś może wytłumaczyć to zjawisko? To musi być sprawka bzdyklacza, ot co.
  • @jazgdyni 08:09:13
    A, tom bardzo ciekawa, którego mialeś na myśli? Poszukaj, proszę:)
  • @cyborg59 09:31:36
    Pamiętam, pamiętam:) Oraz humor z zeszytów szkolnych.
    "Ludwik XIV posiadał władzę absolutną. Co zarządził, to wykonał."
  • @sigma 09:56:37
    Właśnie porównałem "socjologicznie" (jako dyletant kompletny!);
    dyskutantów na "niezleżnej" i "Nowym Ekranie" ;-O
    Ciekawe te przekroje, tego samego (niby !) społeczeństwa.
  • @cyborg59 10:17:08
    Dla mnie to też niezwykłe - ta róznica. A prawdę mówiąc - w ogóle nie pojmuję, dlaczego akurat ta notka wywołała takie ciekawe dyskusje - zresztą niespecjalnie związane z tematem?
  • @sigma 09:51:32
    A to 'narzędzie' ratunkowe pamiętasz?

    "A patrzy w górę; jakoż wkrótce ujrzał kozła,
    Stojącego tuż nad zrębem
    I patrzącego z ciekawością w studnię."
  • @tadman 10:46:23
    Wracamy do Wieszcza;) Święta racja:"rozpaczać jest to zło przydawać do zła"

    Już był w ogródku, już witał się z gąską;
    Kiedy skok robiąc wpadł w beczkę wkopaną,
    Gdzie wodę zbierano;
    Ani pomyślić o wyskoczeniu.
    Chociaż wody nie było i nawet nie grząsko:
    Studnia na półczwarta łokcia,
    Za wysokie progi
    Na lisie nogi;
    Zrąb tak gładki, że nigdzie nie wścibić paznokcia.
    Postaw sięż teraz w tego lisa położeniu!
    Inny zwierz pewno załamałby łapy
    I bił się w chrapy,
    Wołając gromu, ażeby go dobił:
    Nasz lis takich głupstw nie robił;
    Wie, że rozpaczać jest to zło przydawać do zła.
    Zawsze maca wkoło zębem,
    A patrzy w górę; jakoż wkrótce ujrzał kozła,
    Stojącego tuż nad zrębem
    I patrzącego z ciekawością w studnię.
    Lis wnet spuścił pysk na dno, udając, że pije;
    Cmoka mocno, głośno chłepce
    I tak sam do siebie szepce:
    "Oto mi woda, takiej nie piłem, jak żyję!
    Smak lodu, a czysta cudnie.
    Chce ini się całemu spłukać,
    Ale mi ją szkoda zbrukać,
    Szkoda!
    Bo co też to za woda!"
    Kozioł, który tam właśnie przyszedł wody szukać:
    "Ej! - krzyknął z góry - Ej, ty ryży kudła,
    Wara od źródła!"
    I hop w dół. Lis mu na kark, a z karku na rogi,
    A z rogów na zrąb i w nogi.
  • @sigma 11:18:25
    "Ej! - krzyknął z góry - Ej, ty ryży kudła,
    Wara od źródła!"
    Czy aby Wieszcz miał na myśli lisa ? :))

    Nie tylko Wieszcz, ale i Prorok.
  • @sigma 11:18:25
    Noo, narejście trochi luzu wew tym tuwarzystwie.
    Pozwólta że i ja sie dołoncze, a co :)
    Nie umiem rysować karykatur, lecz mam pomysł na minikomiks(jak w gumach "donaldówach")

    scenka pierwsza-
    młody człowiek przy kompie, na ekranie " kaczor to chu...." powyżej dopisek: rok 2009, pod obrazkiem: młody wykształcony...


    scenka druga
    ten sam młody człowiek, na ekranie " donald to chu..." powyżej
    dopisek: rok 2012, pod obrazkiem:kibol i idiota...


    scenka trzecia
    znów młody człowiek, na ekranie " kaczor donald to chu..."powyżej
    dopisek: rok2013, pod obrazkiem: złodziej praw autorskich, pod tym jeszcze jeden dopisek: i antysemita( na wniosek Bartoszewskiego)
  • @jazgdyni 07:54:42
    Hmm, wabiki na Delfinny/a/? Trza myśliweczków kochaneczków popitać...

    Ale zwabiony to już chyba jest? Teraz tylko na sicher. A to do Ciebie - OZa - należy.
  • @sigma 11:18:25
    Jakie to piękne po latach!!! :)
  • @brian 11:56:38
    Prosimy o więcej komiksów!!! :)))
  • @sigma 11:18:25
    I jeszcze filmy możemy opowiadać wśród Dilettanti :)

    http://kossobor.nowyekran.pl/post/14476,fajny-film-kiedys-widzialam
  • @brian 11:56:38
    Wśród Dilettanti zawsze był luz, nonszalancja i teleportery /jakie tam kto miał pod ręką/. :)
  • @KOSSOBOR 12:51:18
    Oj tak, najlepiej wychodzi teleportowanie się za pomocą naczynia 0,5 litra:)
    Siup, i witajcie w lepszym świecie!
  • @sigma 11:18:25
    Wieszcz sądzi, że jednak mu się uda. :(

    "Lis mu na kark, a z karku na rogi,
    A z rogów na zrąb i w nogi."
  • @konserwatystka 23:45:19
    Były na ostatniej stronie dołączanej do GW gazetki - na żadnym grubym papierze, tylko zwykłym, cienkim.
    Na pewno - wtedy, kiedy je rozwiązywałam, czyli mniej więcej w latach 2003-2009(?)- wychodziły najpierw w poniedziałki, potem w czwartki. Dodatkowo były też jolki świąteczne, całostronicowe.
  • @tadman 11:52:35
    O rany, myślisz że Wieszcz przewidział, że będzie coś takiego jak wódz Chyży Rój?
  • @cyborg59 09:31:36
    Przekrój miał pewne zacięcie intelektualno - rozrywkowe i wypadało go czytać. Nawet publicznie, jak się na intelektualistki polowało
  • @sigma 09:49:57
    Znałem hrabinę z Sopotu, która tak właśnie śmiała się po niemiecku.
  • @brian 11:56:38
    No, naprawdę, w tym gatunku literackim (czy komiks to gatunek literacki?) tez jesteś świetny;) Gratulacje! Zostajesz członkiem honoris causa Klubu Dyletantów!
  • @sigma 09:55:09
    Bede szukać, choćbym skisł.
  • @KOSSOBOR 12:42:43
    Tak jak nam obrzydzono Wieszczów i w ogóle całą literaturę w procesie edukacji, to ze świecą szukać w reszcie świata.
  • @KOSSOBOR 12:49:58
    Możemy. A co się będziem żałować, jak se możem opowiedzieć;)
    A momenty byli?
  • @tadman 11:52:35
    Prorok na 100%.
  • @tadman 13:04:25
    Nie martw się. Nasz wódz Wieszcza na pewno nie czytał, więc z rady nie skorzysta;)
  • @KOSSOBOR 12:38:19
    To wy jesteście od otumaniania, a ja potem wychodzę z nory i zadaję cios ostateczny?

    A propos, odnośnie spotkania to musimy sobie przygotować jakieś symboliczne uściki, nie tak, jak byle jaka loża.
  • @jazgdyni 13:21:08
    Nie kiśnij, póki co, tylko podpisz się pod nominacją członkostwa honoris causa dla @briana, proszę ja, Dyletancik Oboczny 2.
  • @brian 12:57:22
    Półlitrowe naczynie jest zabronione u Dyletantów.
    Zawsze zaczynamy, co najmniej od 0.75L.
    W półlitrowych kubkach i filiżankach pije się kawkę i herbatkę.
  • @sigma 13:23:52
    O to, to, moja Pani!!! :)
  • @sigma 13:22:31
    Byli aleć subtelne, bo Glen Close grała :)

    Ja uwielbiam opowiadanie filmów! Znaczy - jak ktoś mi opowiada. A że nikt nie opowiadał, przeto musiałam sama.
  • @sigma 13:17:25 & @jazgdyni 13:23:03
    A co miał być gorszy od Słowackiego, co nam polskiego papieża wyprorokował. Mickiewicz lubił doły, a Słowacki góry. :)))

    Czytał, nie czytał, ale instynkt zachowawczy ma jak nic.
  • @sigma 13:21:37
    Wieszcze wierszyki, bajki, krotochwile mogą być świetnym pretekstem do postów dla Dliettanti! Weź to poważnie!!! :)

    No choćby ten: "Tynfa dać od wychodka? Więcej jako jaje! Drożej sram niźli jadam - złe to obyczaje!" Jan Kochanowski :)))
  • @jazgdyni 13:26:24
    Tak, musimy sobie obmyśleć jakieś hasło - odzew oraz jakieś nie rzucające się w oczy znaki rozpoznawcze (mazka pegazka, skrzypce w lewej ręce, browning za podwiązką, III część "Dziadów" otwarta na stronie 17-ej, malinowy kapelusz z piórkiem)
  • @jazgdyni 13:17:48
    Fiu, fiu, "Przekrój" czytała Mama i Jej jamniki. Bez polowań!

    Na prawdziwe polowania szło się do akademików z "Jazz Forum" pode pachą :) Naprawdę, widziałam takich facetów /w akademiku/ :DDD
  • @jazgdyni 13:19:22
    :DDD!

    Bo te hrabiny taki internacjonalne są. Moja potrafiła i po węgiersku - ale nie rozumiałam, jako młotek językowy, z czego się śmieje 8-OOO.
  • @KOSSOBOR 13:28:58
    Czasami się zastanawiam, czy ktokolwiek z tego naszego nie-rządy z przyległościami posiadł sztukę czytania, a jeżeli już nawet, to czytania ze zrozumieniem.
    Szczególnie mnie to męczy od czasu. jak to stado głupków jednogłośnie podpisało ustawę o energtyce jądrowej (za wyjątkiem prof.Szyszko).
    Twierdzili potem, że tak mieli na ściągawce.
    Nie wiadomo, śmiać się, czy płakać.
  • @jazgdyni 13:19:22
    Ale najładniej śmieją się Mazurek z tym drugim, Zalewskim. Jak napiszą "Pą Prezydą" - to już nawet nie trzeba czytać dalej :))) A po francusku jest i ja to rozumiem. Nawet nie wiem dlaczego, bo nie władam....
  • @tadman 13:31:13
    No cóż, skoro tak - to jak sugeruje jazgdyni - my ryżego wywabimy ze studni, a on mu się zaraz potem wgryzie w tchawicę z zasadzki i po krzyku;)
  • @KOSSOBOR 13:34:11
    Tylko popatrz! To wucety zawsze były płatne;(
  • @KOSSOBOR 13:40:15
    Pójdź se do Dzipiesa do 'Wulgaryzmów' i poczytaj se o 'mojej' hrabini ze Lwowa. Ta, to miała gadkę.
  • @sigma 13:36:49
    Ja mogę przyjść z kwiczołem.
    Złapię go na wędkę.
  • @KOSSOBOR 13:43:11
    Ja ich lubie, choć taki Toyah nimi gardzi.
    Cóż, poczucie humoru jest względne i ulotne.
  • @jazgdyni 13:26:24
    No, możemy dyskretnie machać zapaloną gazetą...
  • @sigma 13:36:49
    To, to!
  • @sigma 13:36:49
    OZu przychodzi z browningiem za podwiązką, PT Harpia w mazce pegazce, a my tymi gazetami zapalonymi będziem machać. Nikt nas nie rozpozna!!!
  • @sigma 13:20:12
    Oby nie takiego Honoris Causa jak ZawszeProfesor k... a mać Bartoszewski.
    I jak Wałek.
  • @jazgdyni 14:11:18
    No właśnie... to poczucie humoru... Zasadniczo omijam ludzieńków bez poczucia owego. Nie idzie mi na dłuższą metę...
  • @jazgdyni 13:28:42
    Jezdem za!
    Poł lytra ale na łeb!
    Najmniej!
  • @tadman 13:54:59
    No żem była, ale... mnie przytkało. To mnie przerasta... Więc się nie wypowiedziałam.
    Lubię niekiedy celny wulgaryzm i dobry wic, ale... gadanie o tym naukowe... Zakopuję się w ściółkę i nie przejawiam ochoty do konwersacji. No chyba że mogę se jaja zrobić.
  • @autor
    Kapitalne !
  • @tadman 13:54:59
    Hrabina była chamką. I tyle. To u prawdziwych hrabin - unmo"glich!!!
  • @KOSSOBOR 16:05:42
    Zgadzam się, że to niemożliwe. Odezwała się za drugą zaczepką, więc była chyba na wpół herbowa, bo cała hrabini nie odezwała się by wcale, a wyciągnęłaby składany pejczyk i by po babie pociągnęła lub wyciągnęłaby małego złoconego 'colta' i tym argumentem zamknęła by oponentce usta, być może na wieczność.
    Już widzę tytuł w ówczesnym 'Superexpressie', czyli "Wieczorze Wybrzeża" - 'Zaćwiczona na śmierć w MHD' lub 'Polała się krew w mięsnym'.
  • @jazgdyni 14:08:53
    To jest wernisaż, a nie piknik! Żadnych wędek! I zostaw w spokoju kwiczoła! Co ty sie tak rwiesz do waadzy w świecie zwierzęcym?
  • @tadman 16:26:27
    "polała się krew w mięsnym" jest wybitnie dyletackie,
    lub ad hoc - "gnoju już się nie przewozi na platformie, jak stała sie obywatelska".
  • @KOSSOBOR 15:37:22
    O, własnie, OZ z browningiem za podwiązką. Najważniejsze, żeby się nie rzucać w oczy;)
  • @brian 15:42:41
    słowo honoru, że ich nie przyjmiemy;)
  • @tadman 16:26:27
    Tadziu, ta historyjka przypomina mi "Trędowatą". Dwie kumoszki, które przed wojną mialy do siebie ansę, bo jedna się wynosiła nad drugą, no i teraz odreagowują w odpowiednim stylu dla tzw.romansów dla kucharek. Tyle że ta druga nie strzymała i wyszła z roli ;)
  • @tadman 16:26:27
    Tak sądzę, że to była podmalowana hrabina.

    "Polała się krew w mięsnym" - BEZCENNE!!!!! :DDD
  • @sigma 17:40:20
    Albo wróciła do swej prawdziwej konduity.
  • @sigma 17:37:12
    OZu będzie maleńki, na rękach PT Harpii i żadną miarą się nikomu nie rzuci.
  • @KOSSOBOR 18:08:00
    Nie, nie, obie przyzwoite kobiecinki ze sfer małomiasteczkowych, tylko w drabinie socjalnej jedna od drugiej o jakies pół szczebelka niżej, co tamta musiała jej dawać odczuć. Zresztą miny jakie dalej stroiła wskazywałyby, ze wciąż trwała w przekonaniu, że stoi na tej drabinie wyżej i jako takiej należą jej się względy pt. wejście w mięsnym poza kolejką. No i przefajnowała;))
    Właściwie to się kwalifikuje na tragedię w 5 aktach z prologiem i intermedium;))
  • @sigma 18:46:35
    Tragedia pt.: "W mięsnym polała się krew" , co jest autorstwa Tadzia :))
  • @sigma 18:46:35
    No a może jakiś prolożek, co odmieni widzenie sprawy? Hrabini cierpiała na Alzheimera, ówcześnie sklerozą to zwali. Często na mieście zaczepiała ludzi i prosiła o doprowadzenie do domu. Adres miała wypisany w torebce.
    Nuale summa summarum fizycznie to jeszcze rześka była, więc wątły umysł stawiał ją w różne dziwne sytuacje.
  • @tadman 20:01:21
    No nie mieszajmy do tego pana Alzheimera.
    Słyszałem, że doktor Wasserman się wypowiadał o niej pozytywnie.
  • @jazgdyni 20:20:55 @ Tadman @ Sigma
    A to znacie?

    Zapanowała, jak wiadomo, epidemia AIDS. Facet wypada z laboratorium analitycznego i całuje wielokrotnie kwit: "Dzięki Bogu, tylko Wasserman!!!"
  • @KOSSOBOR 21:55:00
    Wracaliśmy z Południówki (Hameryki) - marynarskiego raju.
    A tu, hmmm... panom zaczęły się męskie przypadłości.
    Starszemu oficerowi antybiotyki nie pomagały jakoś. A tu Szczecin się zbliża, a w Szczecinie tęskniąca i wygłodzona małżonka na kei.
    Co robić, co robić?
    Przez radio zaaranżowaliśmy małą mistyfikację. Oprócz żon, na kei czekała już karetka na sygnale i po odprawie, dwóch sanitariuszy w maseczkach, zniosło okropnie zakaźnie chorego chiefa na obserwację do szpitala.
    Trzydniowa ostra kuracja pozwoliła małżeństwu przetrwać w szczęściu i miłości.
  • @tadman 20:01:21
    Scena I
    Lata 50-e poprzedniego stulecia. MHD Mięsem - neon, z którego świecą się tylko czerwone"H" oraz zielone"ęsem" mruga nad sklepem.Z lewej wyłożona brudnobiałymi kafelkami ściana z pustymi hakami. W plastikowym korycie ograniczona ilość wołowiny z kością. Za ladą króluje w niegdyś białym fartuchu ekspedientka. Na natapirowanej głowie ma czepeczek. Przed ladą zbity ogonek kobiet z siatami ciągnie się na prawo aż do proscenium.
  • @KOSSOBOR 21:55:00
    Cudne;))
  • @jazgdyni 20:20:55 & 22:05:24
    Kolega rozczarował mnie, bo po pierwsze niesłusznie pomówił hrabinię, a na dodatek wpadł w trywializm, kiedy druga rzecz zaczęła się zwyczajnie, a pointa przednia.
  • @KOSSOBOR 21:55:00
    Dobre, dobre. ale widzę w tym podtekst polityczny, że należy się cieszyć, że mamy w kraju tylko syf, bo moglibyśmy mieć AIDS.
  • @sigma 22:43:28
    a w didaskaliach: Za ladą króluje w niegdyś białym fartuchu ekspedientka. Na natapirowanej głowie ma czepeczek. Typ bardzo podobny fizycznie do znanego polityka z przełomu XX/XXI wieku HGWny.
  • @tadman 23:09:49
    Na jednym z haków wisi Księga Skarg i Zażaleń. Na ladzie napisane kulfonami: Przerwa Śniadaniowa od 11.30-1145.
    Ekspedientka patrząc tępo na rosnący ogon powoli przeżuwa ogromną bladą bułę z salcesonem.
  • @sigma 23:42:22
    didaskalia: KSiZ wraz z niedłącznym kawałkiem kopiowego ołówka uwiązanego na sznurku. Na innym haku wisi żółta tabliczka z czarnym napisem o treści 'Frontem do klienta", a obok "Inwalidów wojennych i kobiety ciężarne obsługuje się poza kolejnością". Na ladzie króluje w rozbitej drewnianej skrzynce napoczęty blok smalcu. Obok smalcu leży stos pociętego szarego papieru pakowego. Obok kilka dość wyjedzonych rzeźniczych noży i szpikulec do ich ostrzenia. W kącie stoi masywny drewniany stół do rozbierania mięsa z wbitym tasakiem o długiej rączce. Z tyłu, za ekspedientką duża biała lodówa zamykana na potężne niklowane zamki, wydająca periodycznie dźwięki podobne do Lanz Buldoga.

    A też istotne: ekspedientka ma zatknięty za ucho kawałek ołówka. (Jeśli rzecz dzieje się za Wisłą to na ladzie leży ogromne liczydło.)
  • @tadman 00:22:48
    gdzies by mozna upakowac wagę, kasę, wentylator
  • @DelfInn 00:46:13
    Aż durnota! Bez wagi, przytrzymywanej od dołu palcem, mięsnego by nie było!!! W 'moim' mięsnym była kaseta na bilon, a papierki wędrowały do szuflady. Na prowincji nie było wentylatora.
  • @tadman 00:57:46
    Jesteś pewien ze to był sklep MHD???
  • etc
    a, i jeszcze - jak jest neon, to w srodku musi byc wentylator, inaczej mi sie energetycznie kloci :))) moze byc taki stojacy, nie u gory... chodziaz taki u gory by bardziej pasowal. a zreszta, mniejsza moze o to. no co dalej - piszcie! Sigma nie spij, no! :-)))
  • @DelfInn 01:10:00
    tak, Miejski Handel Detaliczny
  • >Sigma
    Ty śpisz, a tu nabijamy Ci 200 post w wątku. Musi pęknąć jakieś szkiełko.
  • @tadman 01:13:54
    Łomatko...
  • @tadman 00:22:48
    Z wysoko pod sufitem umieszczonego kukuruźnika dobiega pogadanka rolnicza omawiająca z dużą dokładnością zwózkę buraków w mazowieckim.
  • @sigma , tadman
    Migawki do didaskaliów {scenografii ??}
    Na lodówce tabliczka : "ByFaUCh"
    ( po latach rozszyfrowalem Bydgoska fabryka urzadzeń chłodniczych)
    Jeżeli lata '50 to pojemniki aluminiowe niebosko poobijane i pogięte.
    W rogu króluje maszyna do mielonego. Ogromna w 15 minut dałaby radę
    całemu zapasowi mięsa w sklepie. Nad podstawionym pod wylot wyszczerbionym talerzem złowieszczo zwisa; zwolna krzepnąca kropla krwi.
    Pod sufitem, jedna z dwu świetlówek, konając oświetla lepy z muchami
    pamiętającymi lato. Przyjdą przed świetami wymienić switlówki to i lepy
    zdejmą.
  • @sigma 09:34:52
    Gdzie w mięsnym "kukuruźnik" !?
    Ten dźwięk dobiega od fryzjera obok. Cyrulik o wyglądzie starszego brata
    Adolfa, tarzepie przed drzwiami fryzjerni kitle, w nieodłącznej żółtej od
    nikotyny "cyfce" ćmi się ćwiartka "Grunwalda". Akordeoniści Dzierżanowskiego znaczą kolejny kwadrans w kolejce przed mięsnym;
    przyjęcie towaru !
  • @cyborg59 09:59:32
    Masz rację! Te ohydne aluminiowe wanienki do mięcha!

    Przez brudną szybę mięsnego widać, że przed papierniczym naprzeciwko formuje sie kolejka. Dociera niejasna wieść, że mogą rzucić papier toaletowy!
    W kolejce do mięsnego zapanowuje rozterka.
    A pobliskiego ratusza dobiega dwanaście bimbnięc zegara.
    Kukuruźnik przerzuca się na Sławę Przybylską, która z dużym zaangażowaniem śpiewa:

    Siedzieliśmy jak w kinie
    na dachu przy kominie,
    a może jeszcze wyżej
    niż ten dach, dach, dach.
    A ty mnie precz wygnałeś
    i tamtą pokochałeś,
    to po całowałeś mnie
    wtedy tak?

    Znalazłam cię w rynsztoku,
    bez szelek i widoków,
    za włosy cię wywlokłam
    spoza krat, krat, krat.
    A ty mnie precz wygnałeś
    i tamtą pokochałeś,
    to po całowałeś mnie
    wtedy tak?

    Kazałam cię wyczyścić,
    posłałam do dentysty,
    wsadziłam pół Cedetu
    na twój grzbiet, grzbiet, grzbiet.
    A ty mnie precz wygnałeś
    i tamtą pokochałeś,
    to po całowałeś mnie
    wtedy tak?

    Włóczyłam cię po sklepach,
    bo byłeś jak Mazepa,
    samego masz obuwia
    z dziesięć par, par, par.
    A ty mnie precz wygnałeś
    i tamtą pokochałeś,
    to po całowałeś mnie
    wtedy tak?

    Prosiłam godzinami,
    byś przestał jeść palcami,
    mówiłam co spasiba,
    co pardom, dom, dom.
    A ty mnie precz wygnałeś
    i tamtą pokochałeś,
    to po całowałeś mnie
    wtedy tak?

    Wbijałam w łeb,
    jak dziecku,
    po rusku, po niemiecku:
    nie na to jest perfuma,
    byś ją pił, pił, pił.
    A ty mnie precz wygnałeś
    i tamtą pokochałeś,
    to po całowałeś mnie
    wtedy tak?

    Przytyłeś mi - ty łotrze,
    bo miałeś według potrzeb,
    czy dziś obywatela
    na to stać?
    A ty mnie precz wygnałeś
    i tamtą pokochałeś,
    to po całowałeś mnie
    wtedy tak?

    Ty jesteś kawał drania,
    to nie do wytrzymania,
    na diabła mi potrzebny
    taki chłop, chłop, chłop?
    Wystawię ci rachunek
    za wikt i opierunek,
    za każdy pocałunek -
    zapłać!
    Albo wróć.
    Wróć.
  • @cyborg59 09:59:32
    Na ścianie po lewej stronie od wejścia, jeszcze pachnący farbą wielki plakat z napisem: Zwalczaj stonkę ziemniaczaną!
  • @DelfInn 10:41:33
    kurde, jak nie bylo miesa, to nie mogli jej jesc? bialko to bialko...

    http://www.youtube.com/watch?v=0CYKU9jmBK0
  • @jazgdyni 22:05:24
    No żesz, wy... ;)
  • @tadman 23:03:07
    A skąd! Tylko medycyna obyczajowa!!!
  • @cyborg59 09:42:31
    Tego mi brakowało - muchołapek!!! Ale już zrobiłeś!

    Jeszcze take cóś /nigdy nie wiedziałam, co to za cholera?/: wieczko plastikowe od pudełka od pasty do podłogi, śrdenica 0k. 12 cm., a z tego wieczka zwisają brązowe sznurowadła, na końcach obsr..e przez muchy. To był szczyt ohydy - co to było? W każdym sklepie spożywczym wisiało ...
  • @KOSSOBOR 11:57:31
    Trutka na muchy nasączona Azotoxem. Musze trupy spadały wprost do sprzedawanej luzem marmolady (blok zapakowany w skrzynkę drewnianą) lub powideł śliwkowych (pakowanych w pięciolitrowe(?) blaszane wiaderka.
  • @DelfInn 10:41:33
    A na lewo drugi plakat z napisem:Rolnku! Hoduj owce!
  • @DelfInn 10:45:30
    Stonka jest chyba trująca - wskazywałoby na to jaskrawe ubarwienie;)
    Piękna kronika filmowa;)
  • @sigma 12:54:15
    Bez szkiełka 500-tki nie będzie. :P
  • @sigma 12:54:15
    Ciekawe. Możesz mieć rację. Właściwie jedyne co mi się na szybko rzuciło w uszy fajnego o stonce to jej czeska nazwa - mandolinka bramborova :)
  • @sigma 12:54:15
    Aha! Ten kawałek kroniki, wyobraź sobie, jest w źródłach anglojęzycznej wikipedii nt. stonki :)))
  • @sigma 12:54:15
    Też się zabawię, a co tam.

    Mój sklep jest nieco inny, nieco na uboczu. Znany z tego, że prawie nigdy nic w nim nie ma.
    Za ladą pani Hala, tryskająca zdrowiem i wagą, ale rumieńce rumiane, na dobrze ułożonych włoskach wykrochmalona taka haftowana koronka. Status wyeksponowany - na każdym tłuściutkim paluszku po pierścieniu, a na serdecznym dodatkowo, ciężka obrączka.
    Mówi się tak ( a jestem osobą wtajemniczoną) - pani Halu, schabik jest?
    - Jak zawsze, jak zawsze, panie inżynierze. Unosimy wtedy znacząco dwa razy, szybko brwi, a lekkie skinienie głowy pani Hali wiedzie nas na zaplecze. A tam, jak piszą nasze panie, łomatko, mięsa i wedlin różnorodność i w bród.
    - Anie weźmie pan też świeżej polędwiczki i żeberka mam piękne; a co dzisiaj z wędlinek?
    Mięsny jest czysty, zadbany, a główną dekorację stanowią dwie rozłożyste paprocie.
    Były czasy, że nachalny emeryt i dwie wścibskie baby, ha, ha, chciały się poskarżyć na ten pusty lokal.
    Ale szybko im przeszło. Albowiem szanownym mężem pani Hali jest komendant milicji i jeden krótki telefon załatwia jakąkolwiek próbę rozruchów.

    Było tak. Naprawdę.
    Czasmimi też w minionych czasach trzeba widzieć ładne obrazki, a nie tylko muchołapy i brudne aluminiowe pojemniki.
  • @tadman 13:13:52
    Jakiego szkiełka???
  • @DelfInn 13:34:37
    Chyba lektorem kroniki jest Andrzej Łapicki (tak na ucho). do czego iżywali amantów filmowych w socrealizmie!:)
  • @DelfInn 13:32:35
    Piękne;) Ja się chyba zacznę uczyć czeskiego. znasz piosneki Nohavicy?
  • @jazgdyni 13:35:26
    Piękne. Włączamy do didaskaliów;)A żółte firanki ma ten sklep? Bo powinien.
  • @tadman 12:48:03
    Obejrzyjcie ten film z Kroniki Filmowej nt. stonki (komentarz Delfinna). Oni tam własnymi ręcami rtm azotoksem tę imperialistyczną stonkę tepili! Nic dziwnego, że nowotwory zaczęły się tak wcześnie.
  • @tadman 12:48:03
    To była marmolada truskawkowa z prawdziwych buraków;)
  • @sigma 14:05:48
    Specjalnie dla tadmana :)))

    http://www.youtube.com/watch?v=Iiix1B5RgRM&feature=related
  • @sigma 14:09:38
    Gdzież tam, normalne białe firaneczki.
    Jeden był w Orłowie, a drugi na Oksywiu (marynarka).
    Można było wejść z ulicy. tylko po co, jak nic nie ma.
  • @jazgdyni 13:35:26
    Kochneńki ! Z panią Halą to Ty wkraczasz w końcówkę '60 .
    Poznaję po pierścionkach z syntetykami. Strasznie nam się te pierścienie podobały .
    Pani Halinko cztery schabowe-prosz..
    Pani Halinka nożem wyostrzonym na igiełkę, cztery razy ciach, rozchylając
    fachowo tłustymi paluszkami płatki, TOPOREM ŁUP między rubin i cytryn !
    Myśli wszystkich obecnych błądziły wokół jednego.
  • @sigma 14:11:59
    Stonka miała to głeboko w odwłoku , ziemniaki śmierdziały i nie nadawały się do konsumpcji.
  • @DelfInn 14:20:27
    Popatrz, jak udatnie można zrymować:"mnóstwo piw/kolektiw";)
    Najbardziej lubie Nohavicy "A kiedy będę starym mużem".
    A kot za 100 pt.
    A co, zakładasz, że tadman pija rum??
  • @jazgdyni 14:27:12
    Jednym słowem, byłeś człowiek układów, ha! Tu Cię mamy!
  • @cyborg59 14:40:32
    Stonka, jak to inne tęgopokrywe, miała do azotoksu stosunek indyferentny, ale ludzie niekoniecznie;(
    Noo, też podziwiałam, jak to pani w mięsnym potrafiła precyzyjnie rąbnąć tym toporem;)

    Najwyższy czas, żeby posunąć akcję.
    Pierwsza kobieta w ogonku (do Drugiej): Mysli pani, pani Jadziu, że dziś rzucą towar?
  • @DelfInn 14:20:27 & @ PT Literaci
    http://www.youtube.com/watch?v=M4aZeAC_moo
  • @sigma 14:46:50
    http://www.youtube.com/watch?v=tUIV5X65CP8

    Posłuchajcie, jak pięknie stary Woźniak śpiewa piosenkę Nohavicy o Aniele Stróżu...
  • @sigma 14:46:50
    Ten kawałek po prostu pasował mi do wątku :)

    Hm... Może się wydawać, że osiągnęliśmy prawdziwie zaprzepastne skrajnie fantazji, gdyż czegokolwiek by się ostatnio nie oglądało, suflowane jest w trzy de. Za komuny jednak, tonacja wszystkości skłaniała się, sumptem własnym, albo całkiem bez żadnej przytomności, do de cztery. Myślicie, że poza pozorną redukcją wymiarów cokolwiek się zmieniło?
  • @KOSSOBOR 15:25:44
    Chiba litraci :)))
  • @KOSSOBOR 15:33:52
    http://www.youtube.com/watch?v=NP3Aw-vFooc
    Tu masz tego Nohavicę po polsku w znakomitym wykonaniu Zamachowskiego "I będę tkwił jak mędrzec z Chin na brzegi rzeki" - ty zobacz, z jaką bezbłędną składnią on to śpiewa!
  • @DelfInn 15:39:45
    Myśle tak sobie, że dalej wszystko jest do d. - bez względu na epokę;)
    Ale nie takie rzeczy przeżyliśmy!
  • @DelfInn 15:41:02
    To jednak chiba lytraci!
  • @sigma 15:47:11
    Śliczne! No popatrz - kocham Nohavicę od lat, a nigdy nie rozmawiałyśmy, że obie :) Och, żeby już wiosna była, chiiiba, że ta ławeczka pod stajnią będzie już kaput po tej zimie... Ale i tak znajdziemy sobie miejsce wśród koników :), coby posiedzieć i pogadać, a nawet tylko posiedzieć...
  • @sigma 15:47:11
    Ja ostatnio nic tylko robie pomyłki;chciałam oczywiście napisać: tylko popatrz, a jaką bezbłędną dykcją Zamachowski śpiewa tekst o tak potwornej składni:"I będę tkwił jak mędrzec z Chin na brzegi rzeki".
  • @KOSSOBOR 16:00:19
    a to jak dogadałysmy się do Nohavicy, to może i Raduzę też kochasz?
    http://www.youtube.com/watch?v=Oi5IiVn4jis

    A Nohavicy Svetlonosza też kocham, ale nie mogę znaleźć w necie, coby wrzucić;(
  • @sigma 15:51:55
    Otóż to. A zatem nie mniemajmy, że historia potoczyłaby się inaczej, gdybyśmy usłyszęli odpowiedź na kluczowe, a ponadczasowe, pytanie, jakie przyjęła senna otchłań sklepu. To zresztą charakterystyczne dla sklepów, niezależnie od czasu, mody czy ustroju, że wystarczy spytać w dowolnym miejscu kolejki o cokolwiek, a już historia nieodmiennie skręca na boczne tory. Jak się jej tak uważniej przyjrzeć, pędzi wyłącznie nimi. A już na pewno w pyrlu, bez oglądania się na numerację. Wydarzenie, które zmieniło niezmienny bieg historii, wpadło do sklepu z łoskotem rozchełstanych z impetem drzwi i radosnym hukiem, jaki wydała ze ściany klamka z przedniej jakości narzędziowej stali radzieckiej produkcji oraz chrzęstem, opadającej okruchami wspomnień czechosłowackiej jakości, szarobiałej niegdyś lamperii.
    Nim drżenie dobiegło zapomnianego toporka, nim zafalowały kartki Książki Skarg i Zażaleń, nim zdążyło zmarszczyć socjalistyczną równość antyimperialistycznego plakatu, instynkt ludzki zdążył wziąć górę nad odruchami Pawłowa. Kolejka przyjęła pozycje maści wszelakiej, wszelako dało się zauważyć pewną prawidłowość. Gdyby ktokolwiek chciał postawić choćby krok w czeluść sklepu, musiałby się narazić na deptanie po ludzkich członkach. Toteż widowisko jak wpadło, tak zastygło, nie mając wpływu na dalszy przebieg wydarzeń w sensie gimnastycznym. Jednakże rozciągnęło przenikliwie swe spojrzenie po krajobrazie historii - najpierw raz, potem drugi, by po chwili utkwić wzrok jednym spojrzeniem w Toporku zasię drugim w Księdze. Ta okulistyczna ekwilibrystyka nie jest niczym trudnym i dziś. Specjalistkami w niej są szczególnego rodzaju damy, które niezależnie od czasów - i z absolutną arogancją wobec nawet najbardziej upadłych norm towarzyskich - po prostu mają swoje zdanie, nawet jeśli kosztowałoby je to utratę własnego zdania. Łojka zastygła w szczękościsku. Mijał czas. Po chwili czasu na podłodze dał się słyszeć delikatny szelest, nieśmiałe chrząknięcia. Kości dojrzały do mięśni, by powstać.

    - Szczylim żdych!!! - wydusiła przez zaciśnięte usta Łojka.

    Mięśnie stężały w połowie drogi małpiego odruchu, usłyszały i z niejakim zażenowaniem, oglądając się jeden na drugiego, oddzieliły się od kości, zaś te ostatnie przywarły do podłoża na powrót, jakby straciwszy ducha. Kropla krwi w maszynce do mięsa łzawo odbijała ostrze Księgi i Kartki Toporka. Historia wstrzymała oddech na wysokości ust Łojki. Czyli jakichś metr pięćdziesiąt trzy. Marzec tego roku był inny. Jeszcze nie wiedział czym będzie w przyszłości. Ale miał wielkie nadzieje. Jak zwykle.
  • @all
    >sigma

    Aby stuknęła 500-setka to wypijmy winko i kieliszek za siebie = pękło szkiełko.

    Dzięki za dedykację. Dzięki za klip.

    Pomyślmy chwilkę o sprzedawcy Raduzy.

    Bez płacenia royalities odstępuję przypowiastkę o hrabini i robociarskie "pani ładna" z mięsnego i dodaję jeszcze jedna wygrzebaną z pamięci.

    Dwie panie weszły w spór słowny w kolejce w mięsnym. Leciały różne epitety i wyraźnie było widać, że jedna z nich ma przewagę i już jak przysłowiowy lis "witała się z gąską", gdy zdesperowana oponentka na kolejną inwektywę rzuciła "Aaa pani... jest głupsza niż beczka!
    Tak bezczelna zmiana konwencji spowodowała, że nasza atakująca zapowietrzyła się, następnie spurpurowiała, a potem odeszła ją wszelka ochota do kłótni.

    >jazdgyni
    A teraz coś z zaplecza ale kontekst trochę inny.

    Było to tuż przed Bożym Narodzeniem na początku lat 80-tych. Wypatrzyłem na mieście, że w jednym sklepie garmażeryjnym można kupić spokojnie kurczaki, tylko już z rożna. Popytałem co i jak i na dwa dni przed Wigilią udałem się do sklepu, złożyłem zamówienie, upewniłem się, że wszystko jest OK, a termin odbioru ustaliliśmy nazajutrz tuż po 15:00. Wracałem z kolegą, więc weszliśmy do sklepu, a moich pieczonych kurczaków nie było. Po krótkiej rozmowie okazało się, że nikt tej z dzisiejszej zmiany nie przekazał, że trzeba przygotować dwie sztuki na popołudnie. Panienka rozjuszyła mnie, bo uważała, że nic się nie stało. Już gotowałem się do zrobienia awantury, kiedy kolega uszczypnął mnie w ramie i powiedział głośno - Gdzie znajdę kierowniczkę?
    Wywołana z zaplecza zjawiła się i rozmowę z nią przeprowadził zrelaksowany kolega. Wjechał jej na ambit, sugerując, że pod bokiem nie może tolerować konkurencji do rządzenia sklepem i w imię dobrego imienia firmy powinna te sprawę załatwić po mojej myśli. Następnie zapytał czy może zaproponować satysfakcjonujące klienta, czyli mnie, rozwiązanie. Kierowniczka stwierdziła, że sama dopilnuje realizacji zamówienia, przeprasza za zaistniała niedogodność i prosi aby wywołać ją jutro z zaplecza, a ona załatwi sprawę do końca. Zapisała jeszcze raz nazwisko i żądaną wagę kurczaków. Kiedy wyszliśmy kolega poinstruował mnie, że wrzaski tu nic nie dadzą, bo panienki w garmażu są zaprawione w boju i jedyny sposób to połechtanie ich ego, a na końcu, jak nic się nie uda można sobie zdrowo pofolgować.
    Nazajutrz kiedy zjawiłem się w garmażu, wyłuszczyłem sprawę pierwszej z brzegu ekspedientce i poprosiłem o przywołanie kierowniczki. Ta okazała się być mocno zajętą, ale ekspedientka powiedziała, że mogę wejść na zaplecze. Pani kierowniczka gnąc się w ukłonach kończyła pakować do siatek wiktuały, których nie było na "sali sprzedażnej”: śmiejące się szynki, bekony, indyki, pieczone schaby. Druga z obsługi pakowała wiktuały do siatek, chyba podesłanego kierowcy. Kierowniczka porozumiewawczo skinęła głową, że mnie zauważyła. Na odchodne obdarowany otrzymał masę uśmiechów, a na końcu życzenia, gdzie powtarzało się słowo 'panie dyrektorze'.
    Podeszła do mnie, zrobiła porozumiewawczą minę :/ i obdarowany pięknie zrumienionymi kurczakami udałem się do domu.

    Jeśliby założyć, że pani kierowniczka uprawiała pokątnie proceder, to nigdy by mnie nie wpuszczono na zaplecze. Kontygent był zarekwirowany i to w lepszym sorcie niż reszta dostępna dla pospólstwa.

    Nawet nie możecie sobie wyobrazić, jak byłem dumny ze zdobycznych kurczaków, a jednocześnie za darmo uzyskałem poglądową lekcję, jak należy rozmawiać z ekspedientkami, mając zawsze na uwadze załatwienie sprawy, a nie obrażenie ich.
  • @DelfInn 16:56:28
    Cd.
    Bo i budził wielkie nadzieje. Podobnie jak uprzednio luty, styczeń i grudzień i tak można wyliczając cofać do wojen punickich... albo i dalej.
    Bo i cóż kobita może począć wobec miazmatów historii trzymających ją za gardło i duszących z łatwością z jaką sama zwykła wyciskać cytrynę do herbaty, a także pętających jej ręce i nogi pajęczyną uwikłań i pokus, którym może by się i oparła, gdyby nie Gnacińska, która się przechwala, że sie nie oparła i teraz ma - ho,ho! - albo i lepiej.
    Wzrok jej znowu zawiesił się rozbieżnie - z nadzieją na toporku i pewną niesmiałością na Książce Skarg i Zażaleń, a ręka drgnęła i niepostrzeżenie zaczęła się skradać w stronę ogryzką kopiowego ołówka.
  • @tadman 17:20:19
    Piękne te historie z życia;)
    Wysłuchalam tego wykładu prof.Guza i to powinno się rozpowszechnić! Koniecznie! Nie masz gdzieś tego w postaci pisanej, bo nie mogę nigdzie znaleźć;(
  • @@ DelfInn 16:56:28, sigma 17:31:26
    Przepraszam, że wciąłem się z dosadnością garmażerki socjalistycznej.

    Jej bieg, a także męki, skrócił dwukrotny szybki pasaż topora, który w swych dłoniach dzierżył przedstawiciel IRChy. Odrąbana dłoń zataczając idealną parabolę miękko wylądowała na najwyższym haku, z lekka brocząc świeżą juhą. Kolejka wykonała niezdecydowany ruch do przodu, a potem do tyłu, by w końcu wyprysnąć w kierunku drzwi. Jednak radziecka klamka okazała się nie do sforsowania. Ludziska spiętrzyli się w malowniczą plątaninę ciał, przy której grupa Laookona wydawała się nieśmiałą przygrywką. Towarzyszył temu skowyt, wrzaski i inne odgłosy, które przerażony kolejkowicz jest w stanie wydać.
    Wracając do dłoni, to jej nieobecność spowodowała, że niedojedzona blada buła smętnie potoczyła się po kontuarze i z cichym plaśnięciem wylądowała na drewnianych kratkach, które przykrywały podłogę za ladą. Zawstydzona bułka szybko oddaliła się na stronę.
  • @tadman 18:05:19
    Alesmy zwekslowali w stronę krwawego horroru;) Co to jest ta IRCha?
    I dlaczego przerwałeś ekspedientce konsumpcję buły w tak okrutny sposób;(?
  • @sigma 18:23:18
    IRCha - Inspekcja Robotniczo-Chłopska - 'oddolne', a sterowane przez partię ciało do walki z korupcją.

    Tu nie szło o przerwaną konsumpcję, a o palec, który był doskonale znany w najbliższej okolicy z tego, że ustawicznie podtrzymywał szalkę wagi podczas ważenia. Miał na sumieniu wiele kilogramów mięsa.

    Nie, nie przypuszczam aby wystąpienie było dostępne w formie pisanej. Widzi mi się, że jest to kompilacja od hoc.
  • @sigma 18:23:18
    Zwekslowałem obhahany przez KOSSOBORA mój tytuł.
  • @sigma 14:47:58
    Jak możesz !?

    Kto na Czołgistów wystawał od 4 pod mięsnym? Mój sobowtór? I byłem, dumnie to powiem 11-ty.
    A w swojej inscenizacji zapomnieliscie o tych małych facecikach w kapelusiku z notesom i długopisem, którzy samozwańczo organizowali kolejki.
    To był przecież imperatyw. A mimo tego hrabina to miała w dupie.
  • @sigma 14:52:25
    -Tak kochana, ale nie wiem, czy dla nas wystarczy.
  • @jazgdyni 18:52:43
    Pardon, tak obrazowo przedstawiłeś tę sytuację zapleczową z p.Halinką, że wzięłam Cię za bohatera dialogu z ww. ;)
    Żeby być 11-ym, musiałeś chyba wstać o 4-ej rano! Wyrazy podziwu:)

    Nie, nie, znowu mylisz epokę. Te führery kolejkowe, co tworzyły komitety i listy kolejkowe to już lata 70-e!
    Nb. też mógłbyś pobawić sie w pisanie ciągu dalszego tragedii w MHDMięsem;)
  • @tadman 17:20:19
    No widzisz, nie ma co chować głowę w piasek.
    Człowiek starał się kombinować, bo musiał.

    Jaki to był wspaniały widok, jak Ojciec - Wiking Zdobywca wracał do szałasu, dumnie dzierżąc pełne siaty mięsiwa. Jak bohaterski się czułem. Jaka potęga. Odstawiałem King-Konga i wyciągałem zdobycz. Zdobytą podstępem, godzinami wyczekiwania, przekupstwem i cudowną korupcją.

    Tak było. A kto tego nie robił może mi odciąć.... napletek, to zbyt religijnie.
  • @jazgdyni 18:53:54
    A! Musiałam cofnąć się do komentarza, żeby zrozumieć, że to odpowiedź p.Jadzi.

    Pierwsza Stojąca: - Żeby starczyło, muszą najpierw rzucić. A cóś mi to marnie wygląda, pani kochana.
  • @sigma 16:10:09
    Stukrotne dzięki dla sprzedawcy. Popatrz, teraz ty sprzedajesz. Może kupią.
  • @tadman 19:11:07
    Tylko pomyśl, żeby nie Dragomir, pojęcia bym nie miała o Raduzie czy Nohavicy! Groza!
    Nb.Andrew Wishart, którego podesłałeś, piękny. Dzięki:)
  • @sigma 19:23:36
    Jedziemy dalej, nie będę chodził na początek aby skomentować.

    Drzwi otwarto pięć minut po godzinie otwarcia. Masa ludzka rzuciła sie na spotkanie z masą mięsną.
    Personelu nie było. Marne jarzeniówki mrugały pod sufitem. W kącie stało wiadro z brudną wodą i miotłą owiniętą ścierką. Na wystawie umierał kaktus pozbawiony pokarmu. Było ponuro. Pierwsza klientka, trochę wyglądająca na zakonnicę, albo solidną dewotkę, miętoliła w reku karteczkę z wypisanym zamówienie całej klatki A i znajomych z B. Jej mizerny wygląd i wrodzona bezsenność uczyniła w końcu z niej osobę poważaną . Za nią stał typ w skórzanej, bardzo sztywnej kurtce, zwiniętym golfie i czerwonymi plamami na twarzy. Specjalnie sie nie przejmował, pilnował tylko niedoszłej zakonnicy.
    Dokładnie 25 minut po otwarciu sklepu, wszystko zadygotało, zrobił się ruch. Dwóch facetów w białych fartuchach i białych czepkach zaczęło wynosić z zaplecza krwawe wanny pełne wołowo - wieprzowej treści. Robili to nabożnie, jakby usługiwali w Domu Ostatniej Pomocy. Ekspedientki zaczęły zajmować miejsca. W tym czasie poważni panowie w białych fartuchach, zaczęli wyciągać z wanien kawałki mięsiwa, rąbać je na klocku rzeźniczym i po dokładnym oglądzie cześć tego mięsa, na rzut oka, apetycznego, wrzucać z powrotem do wanien. Wynieśli to wkrótce na zaplecze.
    A to co zostało zaprezentowano klienteli. Oczywiście hrabina, która pojawiła się tuż po otwarciu sklepu, była pierwsza. Nie zważając na kłębiący się motłoch, bystrym okiem omiotła wystawę, i zażądała solidną garść (właściwie wszystko) cynaderek, zrazówkę, gicz i rozbratel.
    jak zwykle podniósł się szum, ale nie było aż takiego chama, by położyć ciężką łapę na zakupach hrabiny.
    A dalej poszło już jak zwykle...
  • @sigma 17:31:26
    Oj, oj. Ale się porobiło! Ajwaj tutaj! I do tego siłą! :-))) No dobra, z akcji wynika, że jest marzec '53 i Stalin dżast pagib, zaś ręka, która się ośmieliła podnieść na socjalistyczną władzę, przez zamach salcesonowy, odrąbaną zabywszy. Aliści, nie to jest nicią główną tego wątka, lecz wypadki poboczne, czyli tam, gdzie się historia naprawdę kolei. Tu narracji zrąb się wyszczerzył tadmanowym wpiskiem, któren wart rozwinięcia, dla pożytków wszystkiem. Wdzięcznością ludzką historia się plecie, cokolwiek napiszesz, pięknymi będzięcie :-)

    Hm. Krwi!!!!
    I taczkę koksu...
  • @jazgdyni 20:23:26
    O, dzięki! :-)))
  • @sigma 16:10:09
    Nie znałam. Ładnie śpiewa :)

    Ale wiesz, ja tam jestem od popaprańców bardziej /ci artyści...;)/ i ostatnio na okrągło Tom Waits /ostatnia płyta/...
  • @sigma 18:23:18
    http://www.youtube.com/watch?v=B6Ta3H-ck6s

    ;) "Bad as Me." ;)
  • @sigma 18:23:18
    Dla zmiany nastroju, dla starszych państwa...
    http://www.youtube.com/watch?v=_Qy7Tt84d1Q&feature=related
  • @jazgdyni 20:23:26
    Znakomite!No, nieźle pociągnąłeś akcję do przodu;)
    Jeno zdychający kaktus na wystawie zmienimy na trzykrotkę, a reszta - mucha nie siada;) Kaktusy zaczęły się później.
  • @DelfInn 20:32:00
    Delfinnie, trochę chrześcijańskich uczuć!
    Co prawda, jak tragedia, to tragedia, muszą wszyscy zginąć i jeno sufler ocaleje;(
    Chyba że nagle zmienimy koncepcję na antykoncepcję i kontynuować rzecz będziemy jako romans obyczajowy z wyższych sfer.
    Może to i myśl?
  • @DelfInn 16:56:28
    8-OOOOO!!!!! Kruca bomba!!!!!!!!!!!!
  • @KOSSOBOR 20:42:53
    Kochana, w mięsnym hrabina wszystko wzięła i chodu! nie wiadomo, czy ktokolwiek dostanie choćby nózki wieprzowe!
  • @sigma 17:31:26
    Oooo, widzę, że i PT Autorkę pogięło :DDD!!!

    Walcie dalej! Piknie się zrobiło!
  • @tadman 18:05:19
    Łomatko! I ten też!!! :OOO! ;)

    Co Wy pijecie?
  • @jazgdyni 18:52:43
    No liczyłam OZu na Ciebie, że mi powiesz, zdiagnozujesz, czym to towarzystwo się nawaliło, a Ty też...... jak widać......
  • @KOSSOBOR 21:06:05
    A Ty co, co to za wyindywidualizowywanie sie z rozentuzjazmowanego tłumu?! Już do roboty o lepsze świetlane jutro w dobranym kolektywie! Wyrabiamy 360 % normy!! Oraz wycinamy hołubce!:)
    Kontynuuj, Aśćka.
  • @sigma 20:53:33
    Kompletnie Was pogięło! Dobrze, że mam tułaletkę w pobliżu, a i tak co dopadnę, to tam już jedna z kocic ze śmiechu...................
  • @sigma 21:13:06
    Oooo, ja raczej delektuję się Waszą sztuką literacką. Jest PIĘKNIE! :)))

    Łykłam ostatnią pigułę antybiotyku i nie mogę pić, coby Wam dorównać :(
  • @KOSSOBOR 21:18:22
    Pobladła jak trup blady pani Jadzia z wielką zawziętością przedzierała się w stronę obtłuczonej aluminiowej wanienki z wymarzoną zawartością. Może została tam choć jedna karkówka - mamrotała z cicha. - Przecie ta zołza hrabini wszystkiego nie wziena... Wspierała ją Pierwsza Stojąca, której gabaryty pozwoliłyby na wepchnięcie całego szwadronu pań Jadź na upatrzone pozycje, ale charakter łagodny wstrzymywał od działań gwałtownych. Tu jednak pokusa okazała się znowu silniejsza niż przedwojenne wychowanie. Przyłożyła pani Jadzi takiego dubla, że ta przebiła sie przez ostatnie zasieki złożone ze zbitych ciał kolejkowiczów i gwałtownie usiłowała zahamowac. Rancik wanienki przydzwonił jej po goleniach, ale wbite w wanienkę oko z satysfakcją zanotowało, ze nie na darmo cierpi!
  • Szukamy Wieszcza
    Powstało kilka bytów dość luźno z sobą związanych, myślę iż jedynie miejscem akcji. Kawałek DelfInna jest kompletnie odjechany, mój wprost rzeźniczy, jazgdyniowy popycha/zawiązuje akcję, a sigmowy próbuje trzymać wszystko w miarę logicznych i historycznych ryzach, nuale nie zapominajmy o wzbogaceniu didaskaliów przez cyborga69, a więc szukamy Wieszcza, który te kawałki nam scali.

    Może z tego DelfInnowego i kawałka mojego dałoby się wykroić Mięsne Dziady? :))

    >Sigma
    Wishart jest piękny. Wygląda, że pięciu groszy bym nie dał, a śpiewa z takim zaangażowaniem i ogniem, że wstyd mi że myślałem, jak myślałem. Jeśli coś robi się z pełnym zaangażowaniem, to może być to również interesujące dla innych. Jest chyba takim męskim wydaniem Susan Boyle, ale z lepiej wyszkolonym głosem; musiał chyba śpiewać za młodych lat.
    Najbardziej jest piękny kiedy śpiewa rockowe kawałki i ma w tym względzie coś do powiedzenia. Podobał mi się też w piosence I cried for you znanej z delikatnego wykonania Katie Melua, a on poszedł w duży głos i zaśpiewał prawie musicalowo. On KOSSOBOROWI nie podejdzie, bo ustatkowany z czwórką dzieci, po barach się nie włóczy i głosu nie zrypał sobie papierosami i trunkami.

    @Autor
    Zastanawiam się, co spowodowało to postowe szaleństwo w Twoim wątku. Zdjąłem wieczko i pogrzebałem we łbie i znalazłem. Wszyscy podświadomie zazdrościmy Ci tak oryginalnego wątku, który delikatnie ociera się nie tylko o politykę, ale o media, o kształtowanie mentalności odbiorcy, ale nie jest ci ten wątek pamfletem, a nadaje raczej temu wszystkiemu lekki bezowy wymiar.
    Zazdroszcząc Ci przyjęliśmy nie technikę zamilczania, a przeciwnie, zagadywania. Wiedz, że życie Autora nie jest lekkie i nadejdzie Twój czas, a my będziemy musieli wtedy uznać Twe pisanie i stulić mordy. :))
  • @sigma 21:36:19
    Ręka gibko za wzrokiem podążyła w prymitywnym, mimo szala, odruchu a usta złożyły się w pierwotnym skowycie, woławszy:

    - Dla mnie półtora tej karkówki!

    Kolejka zamarła... Nie. Nie szukajcie. Niie znajdziecie. Nie ma takich wynalazków, ani komputerów, aby zdołały dojść mocy obliczeniowej takiej kolejki. Taka kolejka dołuje każdego. Można być całkiem na dnie i jej nawet nie powąchać, albo przeciwnie, na szczycie - by nie musieć. Jednak, gdy się jest pośrodku, w kolejce, trzeba mieć nerwy jak radziecka stal!
  • @tadman 22:03:19
    Bezy. Jedyne co pojłem :-) Jament.
  • @tadman 22:03:19
    "Mięsne Dziady" są tytułem pięknym i zaraz Was wynosi na szczyty polskiej literatury. Co się należy.
    Ale... "Krew w mięsnym" jest tytułem bardziej handlowym, by tak rzec... Taki Joe Aleks skrzyżowany z Chmielewską. No i można w odcinkach w prasie drukować - będąc pewnym stałych czytelników. Logo rulez!!!

    Ależ ja lubię dobrze śpiewających ojców!!! No coś Ty! Tylko muszą rwać bebechy.
    Susan Boyle kocham!
    No ale bohemę też, fakt. Taki los... Albo słabość... ;)
  • @DelfInn 22:12:09
    cholera... chodziło o kolory, nie aromaty. A niech to!
  • @KOSSOBOR 21:06:05
    No wreście!!! :-))))
  • @DelfInn 22:08:54
    - No, co pani! Ma być równo po wsjem! - warknął grubym głosem Ten z Czerwonymi Wypiekami, co się trzymal Poważanej z klatki A. Poważana wymachiwała kartką i popiskiwała zdartym głosikiem, że ona musi dostać schab z kością i parówki wieprzowe, choćby nie wiem co! Na tyłach kolejki przeważał skowyt, żeby choć cokolwiek im zostawić!

    Blada buła, która uprzednio oddaliła się na stronę, znęcona hałasem wychyliła ryjek zza węgła i uśmiechała się złowieszczo. Już ona swoje wiedziała.
  • @tadman 22:03:19
    To mówisz, że Wishart w dodatku jest przyzwoity człowiek! Jak on się uchowal w tym celebryckim świecie! Taki głos!
    Ty mnie nie komplementuj, tylko pisz ciąg dalszy. Musi cały czas iść wielowątkowo, ale wątki mogą sie przeplatać. Mamy jedność miejsca, czasu i akcji i to jest najważniejsze!
  • @tadman 22:03:19
    Jazgdyni otworzył sklepik alternatywny. Akcja więc dzieje się nie tylko na przestrzeni dziejów i czasu, ale i miejsc. To miłe też, że można czasem pośpiewać czasami. Gdyby nie to, net byłby do luftu :-) A nawet na opak.

    Pozdrawiam
  • @tadman 22:03:19
    W tym momencie kukuruźnik zadławiwszy się w środku wiązanki piesni kurpiowskich, zamilkł, jakby go jaka wraża ręka odstrzeliła.
    Buła założyła cynicznie nogę na nogę, a uśmiech jej się poszerzył.
  • @sigma 22:29:48
    Małe wyjaśnienie. Gość ma żonę, czworo dzieci i normalną pracę. Zgłosił się do konkursu śpiewając piosenkę Adel 'Someone like you', bo mu ją dzieci wybrały. Może i zabieg marketingowy.
    A celebrytą to i może zostanie, jeśli ktoś będzie chciał w niego zainwestować. Przegrał w finale z jakimś szczylem cienko śpiewającym, bo ten szczyl sprzeda się w reklamach dla młodych, a andrew nie. Wot żizn'.
  • @tadman 22:44:51
    No :) Historia bokami wali, powaga :-)))
  • @DelfInn 22:08:54
    No przecie, jak człowiek czasami nie wyluzuje i nie pofruwa nad światem, jak taca niosąca herbatę, to zwariuje;)))
  • Monte Carlo
    Nic mi nie przychodzi do głowy, ale chciałem przypomnieć jeden szczegół z dawnych lat. Bogacze jeździli do Monte Carlo i w kasynach tracili fortuny, aby poczuć dreszczyk emocji. A my tu w Polsce w tych latach, mieliśmy anty-Monte Carlo, bo płaciliśmy tylko wtedy, jeśli wygrywaliśmy.
    Nie zapomnę tego doskonalenia w sztuce przewidywania i liczenia. Była tzw. normalna kolejka i kolejka uprzywilejowanych. Najczęściej przeplot był 1 : 1, ale czasami dość aktywna 'normalna' kolejka potrafiła wynegocjować przeplot nawet tak korzystny, jak 1 : 5.
    Należało oszacowanie szansy 'wygrania' prowadzić na bieżąco, bo nagle kolejka uprzywilejowanych zaczęła puchnąć i nasza szansa wygranej drastycznie malała. Czasami zdarzał się bonus, gdy wykryto, że ciężarna ma poduszkę pod ubraniem i fałszywe świadectwo bycia w ciąży. Tu niezastąpione były starsze panie, które wszystko wiedziały; SB to pryszcz.
    Co do starszych pań, to niejednokrotnie przekonałem się, że to nie prawda, że z wiekiem sił ubywa, bo w chwilach niedopuszczania falszywych uprzywilejowanych do miejsca premiowanego zakupem, 'normalna' kolejka robiła nieoczekiwany a gwałtowny ruch do przodu; jeśli za tobą człowieku stała słaba babcia, to emocje wyzwalały w niej siłę prasy zgniatającej.
    Im bliżej byłeś upragnionego celu, tym częściej łapała cię huśtawka nastrojów, od nadziei do zwątpienia i na abarot'.
    Pamiętam rozpierające uczucie dumy i zadowolenia, kiedy z kolejki wychodziło się ostatnim, który był nagrodzony schabem. Reszta kolejki przeszywała wzrokiem twoje wychodzące plecy mieszanką nienawiści połączonej z zazdrością. Ah, furda niedogodności, gdy człowiek był młody.
  • @tadman 22:44:51
    A, znaczy w półfinałach ichniego, angielskiego "Mam talent" występował! Jak oni to robią, że tam się zgłaszają naprawdę utalentowani śpiewacy?

    Tadziu, kontynuuj wątek, no co jest?
  • @DelfInn 22:56:25
    Piszesz HISTORIA. Czyżbyś sugerował rozpoczęcie nadawania marszy żałobnych przeplatanych wierszami późniejszej noblistki? W takim razie byłby to 5.03.1951. Sigma sugeruje, że buła coś o tym wiedziała zdecydowanie wcześniej. ;)
  • @sigma 23:07:44
    No własnie mówię - radziecka stal. Och nieeee! Nikt mnię nie rozumię!!!! Zaskowytała bułeczka, po czem oddaliła się w przepaści mięsiwa. Dalsze przygody Bułeczki, poznacie, drogie dzieci, po oplątaniu abonamęci.

    PS Był taki film kiedyś pt. "Bułeczka". Cudny. Ech tam...
  • @tadman 23:22:31
    psiakość, 1953
  • @DelfInn 23:26:29
    Czy ten z Micheline Presle? Ale nasza buła jest blada i nadgryziona, czyli buła po przejściach. ;)
  • @tadman 23:22:31
    Słusznie Waść dedukujesz.
    Nagle kukuruźnik ryknął marszem pogrzebowym i błogostan buły osiągnał stan doskonały. Kolejka zamarła. Pan Właduchna, fryzjer, który z czystej ciekawości zaglądał przez okno do mięsnego, podskoczył, jakby go co ukłuło w słabiznę, łopocąc kitelkiem wpadł do swojego damsko-męskiego zakładu i zatrzasnął drzwi odwracając karteczkę, na której z jednej strony stało "Otwarte", a na drugiej "Zamknięte" na tę drugą stronę.
  • @tadman 23:22:31
    Coś w tym guście. Lecz nie wiem czy w tę stronę. Wiesz, to z tą historią i cały tamten wpis to jest historia :-) No, teraz już na pewno... ;-)
  • @sigma 23:30:16
    Nadmieniam, że fryzjerzy to służba zdrowia i to nie z racji kitla. Więc połączył się z centralą, później poszukał w szpargałach cebuli i mocno natarł sobie nią oczy. Pędem pobiegł do centrali aby złożyć meldunek o nastrojach na mieście. Przy składaniu meldunku zrobiłby zapewne największe wrażenie swym bezgranicznym żalem, gdyby komendanta nie dopadł smród cebuli. W trakcie krótkiego, aczkolwiek intensywnego przesłuchania przyznał się, że żal u niego najszczerszy ze szczerych, a zapach to u niego prirodnij jest', bo jak zeznał nasz fryzjer jest twórcą jolek do przodującego organu prasowego*.

    * - by Marcin Brixen
  • @sigma 23:30:16
    Nie wiedząc co wybrać zdał się na los, a ten oparł karteczkę o krawędź. Wyjął zatem bez namysłu obgryziony gumką ołówek zza ucha ekspedientki i prędko wypisał: "Być morze".
  • @tadman 23:41:01 + all
    Aleś udatną woltę wywinął;)
    Cóż, północ się zbliża, więc na dzisiaj sklepik zamykamy, coby nas batiuszka Stalin nie straszył - w końcu jutro też jest dzień, a niewykluczone, ze i na naszej ulicy zaświeci słońce;)
    dobranoc wszystkim, pchły na noc:)
  • @DelfInn 23:42:09
    I rację mial jak zwykle ten doświadczony stary człowiek, który sporo może
  • @sigma 23:45:42
    Ściągnąłem z 'Czarnego obelisku' Ericha Marii Remarque'a w którym występował przedsiębiorca pogrzebowy, z racji opisanej wyżej, Cebulą zwanego. A jolką zamknąłem koło. :)
  • @tadman 23:41:01
    Wracam, stareńka. Zamkli i szlus, ot co. Do jutra. Być moze ;-)
  • @ 300 !!!
    Ja tak na chwilkę ! I co widzę?! 300 !
  • @sigma 23:30:16
    Ale doktor nie mógł tego słyszeć. Zostawiwszy problemy zaopatrzeniowe, podążał bowiem pociągiem PKP relacji Gdynia - Katowice do słynnego miasteczka u stóp, w którym klasa oddawała się sportom zimowym powiedzmy. Obstalowawszy przesiadkę, udał się niespiesznie do bufetu dworcowego, na drzwiach którego wisiał już duży, żałobny plakat. Za zaparowaną i brudną szybą bufetu kłębił się ciemny tłum. "O tej porze?" - pomyślał, ale już był w środku i nawet nie zauważył, kiedy przepchnięto go do mokrego blatu, poklepując przy tym radośnie po plecach, a nawet podnosząc doktora do góry i kręcąc nim młynki. Pani Zosia z kawałkiem koronki umocowanej na sztywnej fryzurze dwiema spinkami do włosów, operując wysoką, zielonkawą flaszką, nalała doktorowi dwie sety, o które nie prosił, mówiąc: "Dzisiaj może być bez zakąski", po czym wychyliła połowę z jednej szklanki doktora. "Jasne" - zgodził się doktor i wychylił duszkiem pozostałe półtorej szklanki. Jedna ze spinek zsunęła się pani Zosi na grzywkę i koronka z postrzępionymi brzegami dyndała jej miarowo to nad bufetem to nad obfitym biustem, ale jakież to mogło mieć znaczenie wobec historii? Po kilku godzinach owych funeralnych okoliczności, doktor przypomniał sobie, że należy kontynuować podróż do słynnego miasteczka u stóp, gdzie oczekiwała go małżonka, która już kilka dni wcześniej zostawiła problemy zaopatrzeniowe. Wychodząc - spojrzał po raz ostatni na żałobny plakat, wiszący na drzwiach. Oparłszy się o ścianę, zaczął powoli zdejmować buty i ściągać długie, czarne, adekwatne skarpety. Z pewnym trudem, ale jednak, umocował je na plakacie. Skrzyżowały się na wąsach. Po czym doktor kontynuował podróż.
    Ale o tym wszystkim nie mogła wiedzieć hrabina, przedzierając się do wyjścia z karkówką i cynadrami, które tuliła do piersi, nie zważając na krew wyciekającą z rozmiękłego papieru. Charkot kukuruźnika utonął w ogólnym zamieszaniu.
    - Ta w ciąży! Weźmie płucka! - ryknęła sklepowa stanowczo w kierunku kolejki uprzywilejowanej.
    Wrogi pomruk przeszedł przez kolejkę nieuprzywilejowaną. Najpierw hrabina, a teraz w ciąży...
  • @tadman 23:41:01
    No to mamy rondo! Uwielbiam ronda!!! :D

    Ale, czy Ty nam zabawy nie popsowałeś???
  • @Krew w mięsnym
    Rozpoczynam sesję piątkową.

    MUSI być wątek miłosny. Nie da rady. Inaczej nie zarobimy grubych milionów.
    ______________________________

    Kierowniczka, pani Honorata rzadko wychodziła z zaplecza. Wrodzona dystynkcja nie pozwalała jej zbytnio się eksponować wobec rozdygotanego i pełnego emocji tłumu. Ale dzisiaj jest piątek. Zazwyczaj w piątki przychodził. Pora więc zajrzeć do sali sprzedaży. Jest! Wprawnym okiem policzyła, że jest 25 w kolejce i marne jego szanse na cokolwiek, tym bardziej, że kolejka uprzywilejowanych niebezpiecznie puchła, a nawet zaczęła się tworzyć trzecia kolejka, gdy do sklepu wszedł znany dziadek, inwalida wojenny, co przeszedł całą drogę od Oki do Berlina i z powrotem. Patrzy więc na młodzieńca i rozmyśla: - bidulek taki, nieogolony dziś i blady, pewnie nic nie spał, siedząc całą noc nad tymi swoimi książkami. Nie ma szansy na zakup. Obfita pierś zafalowała wzruszeniem. Zygmunt też dojrzał stojącą w drzwiach kierowniczkę. Jej solidna postawa i obfity biust był przyczyną wielu jego mokrych snów. Rany, położyć głowę na tym łonie... Pani Honorata rozejrzała się, znalazła wyszczerbiony kubek, wylała herbaciane fusy do umywalki i napełniła świeżą wodą. - Przepraszam - ryknęła, a tłum rozstąpił się przed nią jak morze przed Mojżeszem. - Muszę podlać kwiatek-. Tak lawirowała w tej powodzi ciał, by choć przez sekundę lubieżnie otrzeć się o Zygmunta. - Proszę przyjść po zamknięciu- szepnęła mu do ucha - będę coś dla pana miała.
  • @jazgdyni 06:42:47
    Dziadek kurcgalopkiem ze sklepu wychyżał, jak to młodzieńce we zwyczaju mają. Kolejka odetchnęła.
  • @DelfInn 06:53:08
    Po czym zanuciła pełna piersią!

    http://www.youtube.com/watch?v=G_ZtxsmGMNY
  • @DelfInn 06:53:08
    Dziadek weteran, to nie Zygmunt. Zygmunt jest nieszczęsnym studentem entomologii behawioralnej.
  • @jazgdyni 07:41:24
    Wiesz co? Po prostu się czepiasz. O! :-)))
  • @DelfInn 07:46:56
    Musimy być twórczo drobiazgowi - O! ;)))
  • @jazgdyni 08:17:27
    Jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaasne! :-)))

    http://www.youtube.com/watch?v=feh_U3kyFf8&feature=related
  • @DelfInn 08:34:18
    Cały czas bowiem, w pamięci mamy, że jest to notka o przejściu. No, przechodnia, no.
  • @DelfInn 08:34:18
    Następnego dnia słońce jak zwykle wstało, chociaż sądząc z tonu, w jaki uderzyła miejscowa gazeta, dnia poprzedniego nastąpił koniec świata, po którym już nic, jeno groza, rozpacz i zgrzytanie zębów.
    Dziadek weteran jak co dzień metodycznie pokroił gazetę na odpowiedniej wielkości kawałki. Jednak coś go tkło, kiedy zdążał ze sporym pakiecikiem w stronę wygódki Przyjrzał się bacznie zwierzchniemu listkowi: widniały na nim wąsy oraz zwycięski uśmiech. Dziadek z niejednego pieca wódkę pijał i swoje wiedział. Prawie jak buła. Toteż z cięzkim sercem zdjął karteczkę z wąsami i uśmiechem, a także podspodnią z fryzurą utrzymywaną pomadą w pozycji odwrotnej do naturalnej oraz środkową z oczami i nosem - i podarłszy je po stokroć wrzucił do otworu kloacznego. Resztę pakieciku nadział zaś na gwóźdź. Po spełnieniu tego codziennego obowiązku, jaki nakładała na niego matka natura, zamknął drzwi wygódki na skobelek i poszedł do domku na prawdziwą kawę z prawdziwego zboża. Z mlekiem. Na szczęście do mleka nie mógł mieć zastrzeżeń.
    - A szlag by trafił tę Okę - pomyślał sobie siorbiąc.
  • @sigma 09:21:05
    Kurczę, no! Nie wychwyciłaś biedronki. Czerwonej. Ojej je je je je... :-)
  • @KOSSOBOR 01:13:15
    Tymczasem w miejscowym organie władzy od rana miały miejsce przemyślane akty rozpaczy po stracie. Przewodniczący Rady Miejskiej zjawił się w garniturze o tak głębokiej czerni, że wszyscy pozostali pracownicy poczuli się odziani niestosownie i wręcz jaskrawo. Przewodniczący w głębi duszy złożył modlitwę dziękczynną niedawno zmarłej małżonce, bo to wtedy nabył ów przedmiot pożądliwych i zawistnych spojrzeń wielu.
    Żeby nadrobić niestosowność przodziewku pozostali czuli się w obowiązku przyoblec twarze w wyraz funeralny, a czasami łkać. Strasznie śmierdziało cebulą.
    Pani Stenia, księgowa, osoba szalenie wrażliwa, zalewała się prawdziwymi łzami, budząc tym zazdrość wielu.
    Pani Stasia, referentka, próbowała ją przebić, burząc sobie w rozpaczy kunsztowną fryzurę, szarpiąc na sobie bluzkę i odsłaniając to i owo. -
    -- Gdybyż to było dwadzieścia lat temu - myślal sobie rozgoryczony starszy referent
  • @@@
    Dzień skłaniał się ku wieczorowi; ostatni klienci unosili aromatyczne resztki "na zupę", muchy wyniosły się wraz z ostatnim z nich. Kasę do "zdania"
    przygotowała trzymając ostatniego potulnego - ja tylko dla pieska, poczekam- klienta przed ladą. Kantem zeszytu uderzyła w przegrzany wyłacznik, świetlówka zakończyła mrukliwy zaśpiew. Kloc do rozbioru
    pokryty solą, kwiatek podlany, smalec niech leży- gorąco nie jest.
    Wzrok spoczął na kalendarzu z rozkosznymi paniami " wyrazie wdzięczności"
    jednego takiego "pływającego". Przybity tuż za drzwiami, na szafie, ale tak
    by klienci nie dokonywali niepotrzebnych i krzywdzących porównań, lubo
    przypominał o zbliżającym się "wolnym". Nagle wzrok padł na maleńki dopisek obok jutrzejszej daty : obóz, schronisko / dostawa 7.30.
    Wyrwała kartkę z kajetu i kopiowym poślinionym ołówkiem nakreśliła kategoryczny nakaz:
    8 - 9 NIE PUKAĆ !! SKLEPOWA DAJE OD TYŁU !!
    Kartka zawisła w oknie.
    Przyjechali z banku po pieniądze, można zamykać. Jutro zastanawiało się czy nadejść.
  • @jazgdyni 06:42:47 + Delfinn
    Dobra, podłączyłam biedronkę;)))

    Życie entomologa behawioralnego nie je lekkie, o nie! Bo w końcu, ileż można z zapałem tkwić w temacie! Tyle, ile wytrzyma grzbiet pochylony nad tym małym. czerwonym cholerstwem w kropki.
    Tego historycznego dnia jednak nie to stanowiło największy problem Zygmunta. Nie miał się w co ubrać! Fioletowe spodenki z krempliny nijak nie pasowały do okoliczności i mogły spowodować reperkusje, a Zygmunt chciał jednak studia skonczyć. Podobnie beznadziejnie przedstawiał sie problem przyodziewku na górną część tułowia. Nic z tego, co posiadał, nie było stosowne - ani zielony sweter, ani zółte skarpetki. A wyjść musiał!
  • @sigma 10:04:10
    Swojsko zwana z polska gręplina miała ten feler, że strasznie mu się kleiła do ciała. Nie nadszedł jeszcze czas męskich slipek i za przeproszeniem, przyrodzenie mu dyndało swobodnie, a przyobleczone w gręplinę, uwydatnało się znacznym wężem w nogawce. A tego przecież jego dialektyczna moralność znieść nie mogła.
    Czego on już nie próbował by ukryć ten wstydliwy feler. Ale pozostawmy to w spokoju, mając na uwadze dziejową wstydliwość czytelników.
  • @cyborg59 09:48:10
    A dumką mykało okolicznie... (poprawka)

    http://www.youtube.com/watch?v=IntnqhlU3KU&feature=player_embedded
  • @cyborg59 09:48:10
    Przebiłeś wszystkich! Jesteś wielki;)

    Jak co dzień z trudem zatrzasneła tylne drzwi sklepu zespawane z grubych kątowników, których spawy grubymi wałkami nachodziły na ościeża. Teraz już tylko opuścić kratę i założyć kłódkę. Z cięzką siatą, w której spoczywała szynka dla kierownika spółdzielni mieszkaniowej, co to miał jej szwagrowi załatwić przydział mieszkania po znajomości - pani Honorata pomykała do domu.
  • @jazgdyni 10:13:51
    Wyszło mi, że te żółte skarpetki zakładał na uszy;)))
  • @sigma 10:28:25
    No jakoś tak! :)))
  • @sigma 10:28:25
    Mróz był cholerny, a on miał tylko berecik. Musiał więc skombinować jakieś nauszniki, bo uszy mu pierwsze odmawiały posłuszeństwa na mrozie i nie chciały zapalić.
  • @sigma 10:28:25
    Ta kartka umieszczona na drzwiach GS'u na Mazurach przeszła już do
    annałów socrealizmu.
    Sklep wydawał zamówiony towar "klientom zbiorowym" z rampy na zapleczu, o określonych godzinach.
    Ten mięsny porusza się w odmiennej czasoprzestrzeni.
    Stonka = lata'50 +wieś. IRCH'a lata'80 . Pierścionki z "Kennedym"; początek'60 , z dużymi syntetykami; koniec'60, zapisy do kolejki; koniec'70.
  • @cyborg59 10:47:37
    >Ten mięsny porusza się w odmiennej czasoprzestrzeni.

    :-)))) I w paszaczach zwłaszcza... łojku...

    http://www.youtube.com/watch?v=1mfeJVXp00o
  • @cyborg59 10:47:37
    A jolka została wymyślona w 1977, więc ten fryzjer, niestety, nie mógł ich produkowac w 1953. Ale co się będziem czepiać. Produkowal i tyle;))
  • @cyborg59 10:47:37
    Sprawdź u waldemara.m - czas porusza się skokami i nie zawsze po linii prostej.
  • @jazgdyni 11:21:17
    waldemar.m. trzyma u siebie pod zlewozmywakiem maszynę piekielną i ja się go boję. A w ogóle wariatów staram sie unikać;)) Jak również chamów i prostaków. A facet spełnia wymagania wszystkich tych kategorii.
  • @jazgdyni 11:21:17
    O, ciekawe.Ktore pismo masz na myśli?
  • @cyborg59 10:47:37
    Oj tam, oj tam. Zaburzyłeś mi ciąg twórczy!!!
  • @jazgdyni 06:42:47
    Słusznie!
  • @KOSSOBOR 11:34:04
    Ej tam, ej tam! Ciągi się nieciągnące są. Spoko. Socjał rulz :-)
  • @DelfInn 10:58:10
    Na to mnie zatopiłeś ! Mam długie szeleszczące polskie nazwisko, jest "ż",
    jest "rz" trzeba wymówić "w" przed "ski" by nie pomimięto.
    Młynarski jako wzór wymowy i zabawy zgłoskami. "Ma u rena koza".
    Drugi powód taki : nie znam nazwy przypadłości, ale słowa wracają zapachami. Iza ma tak że jej się kolory pokazują a mnie zapachy.
    Ten z Gdyni rzucił : mię...wo - Iza widzi wstrętne kolory, ja zapach "skopa"
    (barana samca) tłustego, na rożnie, zepsutego przy kości.
    Proszę nie tykać tego słowa ! Temat mięsnego sam w sobie jest :
    porno-brutalny i woniejący.
    Bossanowa (wojtkowa) jest dookreśleniem tamtych wieczorów genialnym.
  • @DelfInn 11:26:30
    nE.
  • @KOSSOBOR 01:13:15
    - Ha! - wrzasnęła hrabina po niemiecku, wymachując cynadrami nisko nad głowami kłębiących się ludzi. Przez co szybciej znalazła się przy drzwiach.
    - Hu! - dodała z ulgą po francusku, gdy osiągnęła upragnioną klamkę.
    - O żesz ty! Coś ty do mnie powiedziała? - syknął przez zaciśnięte zęby pan Władeczek fryzjer, który właśnie wrócił po ołówek do kierowniczki bazując na funkcyjnej sztamie, a nie znał francuskiego.
    Ale hrabina, nie w ciemię bita jeszcze, wyrwała panu Władeczkowi cebulę do smażenia cynaderek i już płynęła godnie po trotuarze, a za nią wlokła się połowicznie rodowa duma, potykając się co krok i nie licząc się z kosztami.
    Wiatr historii przeleciał mimo i usiłował wpaść do mięsnego. Ale nie miał szans - trwał tam bowiem stan wyższej gotowości zaopatrzeniowej. Nawet pan Władeczek, z oczami natartymi cebulą, nie dał rady. Jego głośny i dramatyczny okrzyk: "UUUMARŁ STAAALIN!!!" dla tłumu w sklepie był tylko jak otwieranie rybiego pyszczka w akwarium.
    Życie, jak zwykle, toczyło się dalej.
  • @sigma 11:07:34
    Wielokrotność wynalazków jest powszechnie znana. On nie wie że ktoś
    ponownie wynajdzie to coś co wykoncypował.
    Mnie męczy : czy jest możliwe takie wykoncypowanie haseł, by w wersji
    "kosher" wychodził bzdyklacz, marksistowskiej - burduban albo inna bałałajka, coby wszyscy szczęśliwi byli.
  • @cyborg59 11:50:56
    "Temat mięsnego sam w sobie jest :
    porno-brutalny i woniejący."

    I ja się z tym zgadzam absolutnie.
    Jesteśmy więc w samym centrum kursu dzieła: krew, pornografia i sex. Miliony mamy w butonierkach jak nic!
  • @KOSSOBOR 12:03:23
    Garbaty, który był trzeci w kolejce dla uprzywilejowanych, po dokonaniu zakupu udał się do lekarza, który właśnie rozpoczął pracę w naszym mieście.Wchodzi garbaty do lekarza, a lekarz mówi: I po co pan się tak do mnie skradasz?
  • @cyborg59 11:50:56
    :-)
    No nie wiem. Dla mnie jest izomteryczny. Co najmniej ;-)
    Dlatego wklejam te piosnki :) Ale... No dobra... l8er!
  • @KOSSOBOR 12:03:23
    Bulion w butonierce! Oto nasze hasło!
  • @cyborg59 11:50:56
    O, o, trafiłeś w sedno! Mnie też niektóre słowa tak okrutnie zbrzydzają, że aż mi sie cafa;) Jak przy tych ostrygach wielokrotnego użytku w kawale;))
  • @KOSSOBOR 11:57:51
    Tym bardziej, że pan Władeczek z twarzy przypominał dorodnego karpia. . Wyłupiaste oczka jak dwa wodniste agresty, nieistotny nos i wpół otwarte sinawe usteczka utwierdzały każdego w przekonaniu, że jest rybą i tak też był traktowany. Usiłował owo podobieństwo zakłócić hodowanymi z lubością wąsikami la Hitler, ale nikt się na to nie nabierał. Ileż to już razy harcerze wrzucali go do miejskiej fontanny celem ratowania życia w ramach obowiązkowego codziennego dobrego uczynku!
  • @cyborg59 12:01:04
    Pewnie w krzyżówce dałoby sie to zrobić, bo są wolne pola. W jolce nijak, bo pól wolnych niet, a litera jest litera;(
  • @jazgdyni 12:34:05
    "Garbaty, który był trzeci w kolejce dla uprzywilejowanych, po dokonaniu zakupu udał się do lekarza, który właśnie rozpoczął pracę w naszym mieście.Wchodzi garbaty do lekarza, a lekarz mówi: I po co pan się tak do mnie skradasz?"

    Udzielam Koledze ostrej nagany za niestylowe chodzenie na skróty i posiłkowanie się literaturą wątpliwej konduity. Jeśli już ściągać to z szacownej literatury. Od Kolegi można wymagać zdecydowanie więcej!!

    Garbaty, który był trzeci w kolejce dla uprzywilejowanych, po dokonaniu zakupu udał się do lekarza, który właśnie rozpoczął pracę w naszym mieście. Po wejściu do gabinetu podszedł bez słowa do okna i zostawił na parapecie skrwawione zawiniątko...
  • @sigma 13:17:28
    W mojej wersji nos był bardzo istotny, więc zdecydujmy, bo bez nosa jolka nie wyjdzie.
  • @DelfInn 12:57:53
    http://www.youtube.com/watch?v=f1TP8MvFaDs&feature=related

    Ja p*...! Imperia nie upadają :(
  • @tadman 13:25:55
    Ale karpie nie mają garbatych nosów! No, nie bądź taki dosłowny;) Ja już widzę pana Władeczka oczyma duszy;))
  • @DelfInn 13:29:35
    Kurczę pieczone w pysk, widownia wstała jak jeden mąż! No ale nic dziwnego, skoro w ramach inscenizacji jest na scenie kilku bojców z kałachami;))
  • @tadman 13:23:32
    Ja ci wytłumaczę, bo nie chwytasz: garbaty wiesz jaki jest i jak on chodzi, to robi takie wrażenie, jakby się właśnie skradał. Lekarz był nowy, garbatego nie znał, do tego jeszcze te oczy jak agresty, to sobie pomyślał, że facet się do niego skrada. No i jako nowy nie znał jeszcze odysei, która codziennie się w mięsnym rozgrywa.

    Kapujesz;)
  • @sigma 13:18:50
    A ja osobiście pana w Norwegii, który ma na nazwisko A. On, gdyby go użyć, rozwaliłby ci wszystkie jolki
  • @sigma 13:41:02
    Właśnie rta widownia! Zupełnie jak w "naszym" sklepie...Ach zresztą... i ten... z resztą :-)
  • 350
    Sigmo!
    Czy Ty, jako prowodyr tego wydarzenia ustalasz maksa, którego nie można przekroczyć? No chyba, że po stalinowskoleninowsku poczekamy aż ilość przejdzie nam w jakość.
  • @sigma 12:59:56
    I majonez luzem w damskiej torebce.
  • @sigma 13:41:02
    A, pieprzyć to! Ha!

    http://www.youtube.com/watch?v=PSQa5qFng0Q&feature=related
  • @jazgdyni 13:47:20
    Nie znał odysei, bo zawsze mu ktoś zostawiał na parapecie skrwawione zawiniątko.
  • @sigma 13:33:29
    Ja w kwestii formalnej - garbate nosy to są zupełnie inne nosy, niż nosy od jolki. Nos garbaty, rzymski mogła mieć ewentualnie hrabina, o ile nie była połowiczna, albo w ogóle. Jolka ma ciężki, gruchowaty kiniol. Ta pozornie mała różnica - jest różnicą podstawową! Uczta się, ludziska!
    Garbaty nos miała moja teściowa, no ale ona była prawdziwa.
  • @tadman 14:04:19
    Tadziu, Ty tu wulgarną buchalterką dajesz, a my LITERATURĘ tworzymy!!! Sam masz w tym również winę - to Ty o tej hrabinie zacząłeś Pan!
    Duch poezji i literatury tchnie, kędy chce.
  • @KOSSOBOR 14:21:15
    My chemiki dobrze czujemy się w kilogramach, metrach kubicznych i molach (nie ma to nic z muzyką ani entomologią wspólnego), więc mi tu proszę nie imputować wulgarnej buchalterii, bo ona oparta jest na krzyżu św. Andrzeja.
    Ojej, gdyby nie teściowa, a raczej chyba teść, to Karol Wojtyła nie mógłby zostać papieżem!!!
  • @KOSSOBOR 14:18:07
    Masz jej to za złe?
  • @DelfInn 14:07:30
    Tak jak pół-hrabina, ja jestem pół-Kozakiem.
  • @DelfInn 14:07:30
    Dżygitowka! Jasny gwint! Spodeńki to ni mają specyficzne;)
  • @DelfInn 14:07:30
    Ale o co chodzi, zapytała pani Hania.
  • @jazgdyni 13:49:01
    On by mi niczego nie rozwalił, bo jolki się nie układa z książki telefonicznej;) Ale głupio sie tak nazywać. No, wyobraź sobie;mówisz - Oto pan A.
    Nie ma jednego człowieka, który by nie spytał. - A co?
  • @tadman 14:04:19
    Niczego nie ustalam. Póki się świetnie bawimy, to sie bawimy; jak nam sie znudzi, to przestaniemy. A liczby mamy w głębokim poważaniu;)
  • @DelfInn 13:29:35
    "Ja p*...! Imperia nie upadają :("

    No...
  • @tadman 14:33:57
    ??? Tłumacz kobicie prostej...
  • @KOSSOBOR 14:07:20
    Majonez w mendolinie, moja kochana. Może być luzem.
    Topór w torebce!
  • @KOSSOBOR 14:49:52
    To mi przypomina tę powieść publikowaną w gazecie w odcinkach, a wspominaną z nostalgią nie pamiętam przez kogo. Koniec jednego odcinka wyglądał tak:
    "Hrabia strzelił i trafił hrabinę w półd..."

    a początek następnego odcinka brzmiał:
    "...yplom, który wisiał za nią na ścianie."
  • @sigma 14:57:51
    Znamy, znamy - wszystkie te - barwa na kurierze i Stój Halina! i moje ulubione - gra babcia w salopie...
  • @jazgdyni 14:42:41
    No coś Ty! On była prawdziwa! 100% czystej krwi. Czystej, powiadam!
  • @jazgdyni 14:44:41
    Oooo, to Ci będzie łatwo ukryć browning za podwiązką w tych gaciach.
  • @sigma 14:48:47
    OZu w takich przyjdzie, jeno w rybaczkach lub bermudach, bo On jest pół, jak pisze.
  • @KOSSOBOR 14:57:33
    Dobra tłumaczenie pójdzie później.

    Zagadka taka sobie.

    Ojciec rodzinowy i kochanek perwersowy, razem gier hazardowy.
    rotazylatat

    A najpiękniejszej zagadki to chyba nie znacie. Jest przecudnej urody.

    Co to jest? W koncze stoji i sze boji?

    knolzezs
  • @sigma 14:57:51
    No dobra. Ale i za podwiązką - ten topór!
  • @jazgdyni 15:05:50
    Znałam jedną kobyłę, którą zwaliśmy "Babcia".
    U kobył to normalne. W ogóle u koni.
  • @sigma 15:03:17
    Walcie dalej!!!

    Hrabina, cisnąwszy cynaderkami do miski podwórzowych kotów, westchnęła smętnie: "Hic thansit glohia mundi". W tej samej chwili z góry rozległ się głos:
    - Glorio, czy przyniosłaś cynaderki?
    Hrabina, odklejając ze wstrętem od palców kawałki wilgotnego, zakrwawionego papieru, już miała syknąć: ja ci ,q.h.., dam cynadehki, ale w tym momencie przyszedł jej do głowy ten pomysł. Pomysł, który miał odmienić jej całe życie... Wyrwała z paszcz kotów krwawe strzępy i najsłodziej, jak potrafiła, zawołała:
    - Już idę, kochanie...
  • @sigma 14:48:47
    Spodenki... Jasne! :-)))
    Heh...

    http://www.youtube.com/watch?v=k7CjRpom24Y&feature=related
  • @DelfInn 15:50:07
    Tak mnie za serce rwało, że musiałem sobie zatańczyć.
  • @KOSSOBOR 15:48:04
    Wyrywając kocurom ochłapy zauważyła z przerażeniem, ze to nie żadne, za przeproszniem cynadry, tylko cyndyrelki; a chciała je podać, jak zwykle z małymi pinczerkami z patelni.
  • @jazgdyni 16:15:15
    I ja, bracie! I ja! Wrócim się kiedyś polami, oj wrócim! a Lachy z namy! :-))) Na konia!
    http://www.youtube.com/watch?v=XVziPhYPgwk&feature=related

    Komenty powalają :)))
  • @tadman 15:24:16
    Tadziu, litości, przetłumacz na polski, proszę;)
  • @jazgdyni 16:35:45
    Ajci dam z polecanki, warto!

    http://www.youtube.com/watch?v=WBTIA3kGUtI
  • @KOSSOBOR 15:24:04
    Skoro on jest pół, to widocznie tak być musi.
    Jak na razie najbardziej tajemniczą personą na takim jednym wernisażu sprzed paru lat był jakiś potężny a dostojny Azjata (Hindus?, Pars?) w tym białym chomącie po kostki, turbanie na głowie i z ogromnym pierścieniem na palcu. Po dziś dzień nikt nie wie, kto on był. Każdy myślal, że to znajomy kogoś innego;))
  • @DelfInn 15:50:07
    Delfinnie, a jakbyś tak cóś napisał słowem, a nie jeno piosneczki i tańce ludów sąsiedzkich?
  • @KOSSOBOR 15:48:04
    Doktor dotarłszy do podnóża gór, gdzie ścieliło się znane uzdrowisko oraz małżonka, poczuł się w obowiązku wytłumaczyć ze spóźnienia, braku skarpetek oraz stanu głębokiej intoksykacji.
    Niestety, żadne z tłumaczeń nie spotkało sie z życzliwym przyjęciem.
    W małżeństwie doktorostwa M. stosunki dyplomatyczne i inne zostały zerwane i zapanowała epoka lodowcowa.
  • @sigma 17:14:35
    jak w białym chomąciu to chindus pszerąbany na parsa. nie trzymacie temata, towarzystwo oj oj ;-) PS Byl onzgdyni, spoko :)))
  • @sigma 17:15:50
    Kiej nie umia. Hej!
  • @tadman 15:24:16
    łuszko?
  • @sigma 17:15:50
    Azresztąwszytk o, bez ciebie. Cza się było za portkami nie obglądadź,o!
  • @DelfInn 17:04:23
    Na konia i na konia! - a ani jednego konia w filmiku!
  • @DelfInn 17:25:37
    Oj, sorry, miał być oczywiście azresztąwszystk, znaczy jakby gżdacz, no.
  • @sigma 17:27:01
    Tejemnica :-)
  • @sigma 17:27:01
    Qń jaki jest kązdy widzi. No ale... niech tam... najde cuś a poczkaj.
  • @DelfInn 17:32:49
    Cholera, porąbało się kakao ;x
    Tekst zgubiłem - fujara!
  • @sigma 17:27:01
    http://netanimations.net/animated-galloping-stallion.gif

    Przepraszam, że tylko tyle, ale ten gugiel jest jakiś zboczony, wystarczy wpisać horse, ukraina, move i trzeba mieć 18 lat, aby dojrzeć do wyników...
  • @jazgdyni 16:35:45
    Jednak był problem. Pinczerki zazwyczaj siedziały na kolanach hrabiego i mówiły gwarą lwowską.
    "Jak je, q.h.., poszatkować?" - myślała Gloria stojąc z nożem nad patelnią.
  • @DelfInn 18:05:17
    Zły ruch - tylne nogi galopują, a przednie kłusują; tak się nie da. Oj, nie jeździsz Ty konno;)
  • @KOSSOBOR 15:48:04
    Wszelkie próby nawiązania choćby stosunków, który by upływały w serdecznej atmosferze wzajemnego zrozumienia, jak to w przewodnim ustroju uchodzi, były przez małżonkę ucinane krótkim, lodowatym i sceptycznym:- A skarpetkami umaiłeś plakat?
    A kiedy biedna ofiara ceremonii żałobnych na dworcu w T. potwierdzała prostodusznie tę wersję dodając szczegół, który mu utkwił w pamięci, a mianowicie owo pracowite skrzyżowanie skarpetek na wąsach - małżonka w przystępie straszliwego gniewu ciskała w niego przedmiotem, który miała akurat pod ręką, a którym nierzadko była ciężka, mosięzna popielniczka z góralem Sabałą w tle.
    Dla przygodnego obserwatora byłaby ta reakcja małżonki może i niepojęta, bo co jak co, ale ozdobienie portretu Wodza czarnymi skarpetkami byłoby mu (obserwatorowi) czymś oczywistym - jednak za doktorem przywlokła się ku podnóżu gór jego zachlastana reputacja.
  • @sigma 17:15:50
    A jak wypisze "Lachiv rezat'"? Bo już blisko jesteśmy...

    Może Mu przywalimy Montserrat Caballe?
    http://www.youtube.com/watch?v=8CjUvbSjyPY&feature=related
  • @sigma 17:18:34
    Musi tak, bo po mnie już nic się nie urodziło. To o tatusiu było ;)
  • @sigma 17:27:01
    Hej, to może my jednak siądziemy na konie /wszystko muszą baby :[[[!!!/, w poniedziałek doktor powie, czy już mogę.
  • @jazgdyni 17:51:35
    Dziecj, mamusia oddala się na kawkę z kolacyjką oraz do sztalug. Wróci nocą, jak ma w zwyczaju i żeby tu spokój był! No!
  • @sigma 18:07:59
    Ale dałaś plamę - tak właśnie chodzą galusaki i kługale.
  • @KOSSOBOR 18:27:52
    Odpoczywać się zachciało?
  • @KOSSOBOR 18:25:55
    Najwyższy czas! Od poniedziałku ma się ocieplać, ale za to opady sniegu będą. Nie wiadomo czy dojedziemy
  • @KOSSOBOR 18:21:21
    Właśnie ja nie poznaję Delfinna! Jakieś banderowskie korzenie mu wyrastają, czy co?
  • @jazgdyni 18:35:09
    Oraz cwibaki i tartaki
  • @sigma 18:44:24
    Oj tam, oj tam, zaraz banderowskie :-) Jestem trochę kozakiem ponoć i pewnie stąd ten swąd :-))) A Ty kto? Łowiczanka może, ha? ;-)))
  • @DelfInn 19:11:31
    Pewnie Kaszubka - ma przecież płaskie czoło i odstające uszy.
  • @jazgdyni 19:18:12
    Długi ogon i raciczki;)
  • @DelfInn 19:11:31
    Laszka, pane;)
  • @sigma 20:20:18
    Gdynianka nie wie dlaczego Kaszubi mają płaskie czoła i odstające uszy?
    Co dzień rano wyłażą przed chałupę i nasłuchują : - Co tak szłemi?
    Myślą, myślą i myślą. Po minucie błysk : - Wiem, wiem, dyć to młerze!
    I klepią się w czoło.
  • @sigma 17:10:03
    a trzeba było czytać wspak
    1. tatalyzator
    2. szezlonk
  • @@@
    @@@le odjazd:):):)
  • Tłomaczenie
    Nie było mnie, bo udaliśmy się na pokaz filmu Grzegorza Brauna 'Generał idzie na wojnę'. Film, jak film w stylu gadających głów. A że były to głowy historyków to podawały swe kwestie tak beznamiętnym głosem, że o mało nie usnąłem.
    Zabrałem nawet głos i poprosiłem pana Grzegorza, aby w swoim następnym filmie, zrobionym z kolegą Kaczmarkiem, zarezerwował sobie kilka wejść i to nie czytając, ale komentując materiał, co niewątpliwie bardzo podniesie temperaturę filmu. Wzbudziło to wesołość.

    Szkoda, że miejscowy klub Gapola ułożył program wg schematu - dużo filmu, mało, ale to stanowczo za mało Grzegorza Brauna. Namawiam na jego spotkania. Widziałem jego wystąpienie po projekcji tego właśnie filmu w Wolsztynie.

    http://korwin-mikke.pl/wideo/pokaz/grzegorz_braun_w_wolsztynie_/962

    Bardzo mi się podobało, ale w naturze jest o wiele bardziej sugestywny.
  • @jazgdyni 21:33:05
    wie, wie, ale com mam nie dodać jeszcze kilka szczegółów do opisu;)
  • @tadman 22:13:24
    psiękne i niebanalne;)))
  • @Iza 22:27:04
    Może byś się dołączyła do radosnej twórczości? Zapraszamy;)))
  • @tadman 22:31:56
    No więc to jest to - też bym wolała więcej Brauna, a mniej filmu, bo film zawsze zdążę sobie obejrzeć. Ale i tak zazdroszczę. Do nas jeszcze nie dotarł;(

    Czyżby nam się wena skonczyła?
  • Droga Gospodyni i wszyscy Goście!
    Tak sobie preglądam co nam się spod palcy wypsło i widzi mi się, że to chyba wyszła nam gra w klasy, bo czytać można po kolei, na odwyrtkę i na wyrywki, a wyraz tego pisania jednako porażający. Martwi mnie jedno, że świat od dzisiaj będzie uboższy, gdyż to pisanie do niego nie dotrze, bo Maciej Słomczyński nie przełoży tego na angielski i to z przyczyn obiektywnych.
  • @DelfInn 19:11:31
    Też część rodziny z obu stron z lwowskiego pochodzi, braciaszku;))
    Obejrzałam sobie raz jeszcze "Pieski małe dwa" Są po prostu słodkie.

    A buła opuszczona przez wszystkich tkwi na posterunku wlepiając oczy w horyzont i czekając na lepsze jutro;(
  • @tadman 22:44:23
    Żaden tłumacz nie jest w stanie przekazać tego, co my znamy z autopsji, więc może i lepiej, bo byśmy się tylko irytowali.
    Ale wyobrażacie sobie ekranizację naszego arcydzieła?
    Kate Winslet w roli sklepowej, Anthony Hopkins jako p.Władeczek, Hugh Grant jako Zygmunt, Robert De Niro jako doktor, Glen Close jako jego zazdrosna małżonka i oczywiście Meryl Streep jako hrabina.
    Szał, frenezja, burmistrz płakał;))
  • @tadman 22:44:23
    I ja bym powiedziała, że tak jest nawet bliżej rzeczywistości - kiedy to są takie porozrzucane po stole kawałki puzzla - tu kawałek aluminiowej wanienki, ówdzie stacja w T. póżną nocą, a gdzie indziej żółta skarpetka oraz agrestowe oczki pana Władeczka
  • @sigma 22:54:53
    Szkoda, bo zamiast Glen widziałbym Ninę Andrycz; aby hrabini miała dla widza rys prawdopodobieństwa to musi być stuletnia.
  • @tadman 23:03:55
    Nina Andrycz była przerażająco manieryczna. Poza tym wątpię, aby zrobiła taką karierę, gdyby nie była żoną Cyrankiewicza. No i kolejna ciotka Stalina - bezdzietna z wyboru; w jakieś ezoteryzmy sie bawiła. No, antypatyczne babsko.
  • @tadman 23:03:55
    Tadziu, wyobrażasz sobie walczącą o cynaderki, struchlałą Andrycz??? Wykluczone! Streep się nadawa. /"Kawa się nadawa, ale gorzała lepiej działa"/
  • @jazgdyni 21:33:05
    Wpuściłeś mnie w pinczerki smażone i nie kontynuujesz wątka! A zostawiłam ci otwartą scenę z hrabiną z nożem nad patelnią, oraz, zauważ - zapowiedź crimenu /ta scena z kotyma na podwórzu/. No co jest???!!!
  • @KOSSOBOR & sigma
    Nieobecność usprawiedliwiam : rejestrowałem się do psychiatry.
    Opisy są tak trafione....... podglądacie ? .... przeszłość ??
    Hrabini ma twarz Leokadii Podhoreckiej, pisarki, założycielki Tow. Psychotronicznego. Blondynka, kapelusze zawsze, z woalkami najczęściej.
    Postawa godna, nie ciężka jak u Andrycz. Rękawiczki, torebka. Zawsze !
  • @KOSSOBOR 00:25:48
    Ponowny zgrzyt - hrabina z nożem przy patelni? Never!

    Hrabina starannie, wystudiowanym pańskim gestem wręczyła paczkę, jak to określiła cyndyrelek, gosposi Trudzi, zahukanej ale pyskatej dziewczynie z Męcikału. - Tylko niech pinczerki nie będą za cienko pokrojone i cebulki nie za dużo - rzuciła wyniośle - pan nie lubi, jak i moja wątroba. - Ależ Przepani, wiem jak kroić grzybki. Pamięta pani jak nakroiłam muchomorków, co to pani w lesie nazbierała a później Pani wątroba zaczęła szwankować. - No! - podkreśliła hrabina, - to ma być pyszny rugot, bo będziemy mieli gości. Zetrzyj też kurze i popraw te szable i topory na ścianie, bo po ostatniej herbatce, mają rdzawe plamy. Znowu się rąbali i ciachali, choć miały być tylko ciacha i kawa.
  • @jazgdyni 06:55:20
    Dobre. O ciachach nie zapomnieli, ale o kawie najwyraźniej. A jaka ona była?
  • @jazgdyni 06:55:20
    No tak, w świetle dalszego ciągu staje sie zupełnie zrozumiałe, jakim cudem hrabina mogła spokojnie wejść poza kolejką, zabrać,co chciała i nikt nie śmial jej tknąć.Jak oni się tam w ramach kawki z ciachami kawałkują i ciachają;)
  • @jazgdyni 06:55:20
    No dobra.
    Ale to już 1953 rok, keine służąca und so weiter, pinczerki jako resztki ze Lwowa, nyndza godna, owszem, hrabina po kolejkach w mięsnym, te klimaty, sam rozumiesz. Hrabia - upierdliwy pierdoła, obie ręce lewe, bonżurka, zapatrzony w dal, ale jednak ożywiający się na myśl o cynaderkach. Pinczerki sfatygowane i z przełysieniami.
  • @cyborg59 02:42:56
    My chyba też powinniśmy się zarejestrować;))
    Nie mogę znaleźć zdjęcia Lody Podhoreckiej. Jakbyś znalazł, wrzuć, proszę. Meryl Streep dałoby sie spokojnie na nią ucharakteryzować. To był niezwykły człowiek.
  • @tadman 09:11:53
    Buła siedziała sobie spokojnie na ladzie dyndając beztrosko nogami, jednak jej zacne oblicze powoli się chmurzyło. - Cóż, jeden batiuszka za cholerę wiosny nie czyni - ta myśl powoli, ale niestety do niej docierała.
    Kątem oka widziała swoje niewyraźne odbicie w ostrzu toporka. Przesunęła się tak, aby się nie odbijać. Nie to, żeby była przesądna, ale nieprzyjemnie.O, teraz było lepiej.
    Czuła się niewyraźnie, jakby zanosiło sie jej na grypę. Albo jakby ktoś ją podglądał.
    No tak! Za brudną szybą znowu stał pan Władeczek i wlepiał w nią agrestowe oczka!
  • @sigma 10:14:39
    .... Zaniepokoiła się trochę. Już od dziecka cierpiała na agorafobię i agrestofobię, jako że zwariowana babcia próbowała ją tuczyć całymi agrestami, tak samo ja biedne gąski kluchami. Fuj, agrest; co innego wisienki, najlepiej w postaci Sherry Cordial, rozmarzyła się, zapominając o złowierzbnym toporze, który tylko czekał na swoją chwilę.
    Ale chwila jeszcze spokojnie sobie spała pod pierzyną.
    Władeczek się zastanawiał...
  • @jazgdyni 10:38:18
    Otóż,powinien oczywiście złozyć raport na temat buły, ale po wczorajszym przesłuchaniu pozostało mu przeświadczenie, że nie traktują go- tam - jak powinni.
    On się stara, jak może - a tu, proszę, jakieś podejrzenia w kwestii szczerości, z jaką wyrażał rozpacz po stracie!
    I co ma do tego cebula?
    I dlaczego on musi spodnie zdejmowac, żeby swój punkt widzenia udowodnić?
    Oczywiście te parę groszy zawsze się przyda, ale po prostu czuł, że ten żarliwy zapał, z jakim dotychczas donosil, gdzie trzba, spływa z niego jak woda po kaczce.
    Poza tym - któż może wiedzieć, jakie teraz, po stracie, przyjdą instrukcje z centrali?
    Jednym słowem - lepiej się z niczym nie wyrywać.

    Obrzucił cieżkim spojrzeniem bułę i odwrócił się na pięcie.
    - A niech se siedzi, przeklęta!
  • @sigma 14:22:58
    - A niech se siedzi! - pomyślał zrezygnowany pan Władeczek i w tym momencie potknął się o krzywy trotuar, którego niedogodności tak udatnie pokonywała hrabina oraz reputacja doktora.
    Leżąc na betonowych flizach i oglądając złamany paznokieć pan Władeczek doznał olśnienia:
    "Dosyć tego babrania się w cudzym owłosieniu! Koniec! Finito! Zostanę literatem!"
    Jak pomyślał - tak zrobił. Zeskrobał się z trotuaru, ze wstrętem ściągnął zabrudzony fartuch, wpadł do swojego zakładu, kopiąc ze złością dwa fryzjerskie fotele.
    - Won! - wrzeszczał, rozwalając co popadło. - Won, won!
    Uspokoiwszy się wreszcie, potoczył wzrokiem po dziele zniszczenia.
    - Taaa - uśmiech zawitał na jego twarzy - Taaa.
    Wcierając wodę kolońską, której przezornie nie rozbił, w policzki, by pozbyć się cebulowego zapachu, wyciągnął ogryzek ołówka pożyczony od kierowniczki mięsnego.
    - To na dobry początek... - pomyślał. - Może dostanę kiedyś Nobla?
  • @KOSSOBOR 15:25:35
    Wszystko to z niedużego oddalenia obserwował mały zgredzik, który po ojcu odziedziczył talent do obserwacji. Wszyscy od niemowlęctwa nazywali go Pisuar, bo matce to słowo przyszło do głowy, gdy wprost nie nadążała prac tetrowych i flanelowych pieluch. Acha, ten znowu pisze - pomyślał trzeźwo, choć alkohol już nie był dla niego nowiną - pewnie znowu donosik do taty, przeczyta się później. Odkrył bowiem starą walizę na dnie pawlacza, gdzie ojciec sumiennie gromadził donosiki z całego miasteczka. Siedział potem, cały fioletowy na gębie od tego kopiołowego ołówka, gdy pisał raporty. O walizeczce Pisuar dowiedział się przypadkiem, gdy ojciec gościł przełożonego majora, starą świnię i to słabo mówiącą po polsku. Wyciągnęli wtedy walizkę i pijacko rechotali ze słusznych uwag sumiennych obywateli. Jeeezu - ile tego było, odkrył później małolat. Wszystko starannie ułożone w papierowych torbach po "Cukier Kryształ", co to stary miał na kopy, po cukrze użytym do produkcji domowego bimbru. Bimber też Pisuar odkrył, mniej więcej w tym samym czasie. Była po tym straszna awantura. Zarzygał w nocy całe łóżko i matka się darła wniebogłosy: - Skaranie z gówniarzem, do ósmego roku lał w łóżko regularnie, a teraz z kolei rzygać zaczął. Rany jak cuchnie, co ty jadłeś? Pisuar przezornie milczał.
    Siedział teraz na dachu szopy, gdzie się zapędził usiłując złapać rudego kota, który był mu potrzebny do eksperymentu chemiczno - akustycznego. Kot doprowadził go tu pod rzeźnika i cudownie zniknął. Nawet uśmiech po nim nie został.
    Pisuar myślał wytężenie i patrzył jak Władeczek, z braku papieru pisze na tej komży, którą zarzuca klientom do strzyżenia.
  • @Iza & @KOSSOBOR&@sigma
    Co słabsze zawodniki już poodpadały - pozostało tylko Trójmiasto.
    To nam budowac świetlaną przyszłość.
    To my jesteśmy wytrwali i mamy widoczną wizję.

    Na pohybel Stalinowi i jego sługusowi Tuskowi Donaldowi Kaszubowi!!!
  • @KOSSOBOR 15:25:35
    Z tą reputacją doktora nie było łatwo ustalić coś bliższego. Od lat krążyły uporczywe pogłoski wiążące go a to z kierowniczką sklepu mięsnego, panią Honoratą, a to ze słynną mecenasową D.,a to z niższym personelem medycznym z pobliskiej przychodni w sile sześciu pań w wieku balzakowskim. Od kiedy pięć lat temu przybył do miasteczka w charakterze kierownika owej przychodni, zaspakajał w duszy społeczeństwa żrącą potrzebę istnienia w tym zgrzebnym życiu wątku romansowego. Nie musiał się nawet specjalnie starać; wystarczyło, że powiedział szarmancko:- Dzień dobry, pani Basieńko! Poproszę gazetkę i papieroski! - a już wieść gminna niosła o jego nowych podbojach. Ponieważ jednocześnie zaspokajało to jego wrodzoną prózność, plotek nie dementował, albo też czynił to nieprzekonująco. Tak więc wszyscy byli szczęsliwi z tego układu - oczywiście poza małżonką.
  • @sigma 16:32:59
    Odkryłem nową perłę.
    Znacie?
    http://cyncynat.nowyekran.pl/post/51993,kolo-fortuny
  • @jazgdyni 17:06:39
    Jakoś mi nie leży. Udziwnia bezzasadnie.
  • @jazgdyni 17:06:39
    Raisz nam tu konkurencję, OZu? :[ ?

    Nie, no dobrze się zaczyna...
    Ale:

    http://kossobor.nowyekran.pl/post/34507,owsianko-kocha-pana-ryszarda-kapuscinskiego-naturalnie

    Ponieważ O. skasował swój post, przeto wypada mi powiedzieć, że tak czołobitnego, kolanoodciskowego i dupoliżącego tekstu o "pisarstwie Pana Ryszarda", jak pisał co drugie zdanie O. o K. - nie widziałam od czasu wiersza Wiśki o Stalinie. Jak bum drum!
  • @jazgdyni 16:27:47
    3miasto rulez!!!
  • @jazgdyni 16:24:29
    I Władeczek zaczął od tytułu, jak każdy porządny literat:
    "UMARŁ STALIN"
  • @KOSSOBOR 17:49:22
    Hej, ja co dopiero go odkryłem, przeczytałem dwa krótkie, niezłe teksty, pochwaliłem, odpowiedzi nie otrzymałem.

    A wy znacie już O. od dawna. Lete czytać ten o Kapuścińśkim, którego jakoś nie mogłem polubić.
  • @KOSSOBOR 17:52:51
    Liżąc kopiowy ołówek i marszcząc czoło z wysiłku najpierw wynotował wszystkie rymy do Stalin, jakie mu przyszły do głowy: malin, kalin, Sachalin, turmalin,spalin,kopalin.
    Rozzuchwalony powodzeniem chlapnął sobie Przemysławki od wewnątrz i kontynuował w natchnieniu:
    Umarł nam batiuszka Stalin,
    Od Bałtyku po Sachalin,
    Dymy snują się od spalin,
    Usta słodsze ma od malin,
    Lecz już przeszedl do kopalin.
    Skończył, otarł pote z czoła, po czym pracowicie wykreślił już zużyte rymy.
    Zostały tylko: kalin i turmalin.
    Nie bardzo wiedzial, jakiego koloru ten turmalin, ale obawial się, że nie czerwonego. To lepiej zostawić.
    Z westchnieniem skończył proces twórczy.
    Przepisał arcydzieło, złożył karteluszek na pół i z namaszczniem umieścił w kieszonce z grzebykiem i brzytwą.
    Przyjarzal się sobie w ułamku lustra, który jakimś cudem przetrwał.
    - Oto, tak się rodzi Poeta! - pomyślal z dumą.
    Jednak coś mu nie klapowało.
    Po chwili już wiedział! Zdecydowanym ruchem sięgnał do kieszonki, wyjął grzebyk i brzytwę, cisnął nimi w kąt i wyszedł na miasto.
  • @KOSSOBOR 17:52:51
    Pisuar stracił zainteresowanie fryzjerem i rudym kotem. Przebiegł na zaplecze rzeźnika, gdzie po zamknięciu często działy się ciekawe sprawy.
    W drzwiach od zaplecza stała kierowniczka Honorata. W uperścienionych paluszkach trzymała papierosa, którego małolat rozpoznał, jako ekskluzywnego MDMa. Tak, Honorata myślała, że to bardzo mode, że ona kierowniczka MHD pali MDMy. Miała jakieś takie dziwne, całkiem nie socjalistyczne skojarzenia. Pisuar zauważył, że rączki jej lekko drgały i ogólnie była lekko spocona i zaczerwieniona. Ona go oczywiście go nie widziała, bo już dawno nauczył się być niewidocznym, kiedy tylko chciał.
    Lubieżnym gestem uniosła do góry swe ogromne piersi i poprawiła stanik, który upierdliwie wrzynał się w ciało. Nie zdawała sobie jaki to był ciężki wysiłek dla stanika trzymać tą całą ogromną masę. Rozpięła jeszcze jeden guzik pod szyją.
    Pisuar pojął, że ona na kogoś czekała...
  • @sigma 18:22:08
    Wcześniej nabiwszy cyfkę "Grunwaldem" (tą razą całym !!- a co?), udał się
    w kierunku skweru K.I.Gałczyńskiego.
    No w końcu my.... poeci....- pomyślał.
  • @KOSSOBOR 17:52:51
    Mam kilka "takich filmów" ale mimo wieku , nie wiedziałem że ci panowie to
    literaci ! W dodatku "porządni". Rozumiem "dorodni" , "hojnie obdarzeni".
    Muzy ; niczego sobie !
  • @cyborg59 21:04:39
    Swobodny i rozluźniony w poczuciu twórczego samospełnienia zdążał, jak to poeta, w stronę kawiarenki na rynku. Wytrzeszczone agrestowe oczka spoglądały butnie po przechodniach w poczuciu możliwości, jakie sie przed nim otwierały. Oto idzie ten, który kształtuje świadomość mas!
    Jeszcze nie poddane kształtowaniu świadomości masy nie wydawały się zachwycone jego widokiem - ale to przyjdzie! To musi przyjść!
    Zajęty miłymi marzeniami o sławie niie zauważył, że twarz jego przybrała bardziej niż zwykle rybi wyraz - w myślach bowiem przemawiał już do wielbicieli swej twórczości.
    Otwierał i zamykał pyszczek, podczas ,gdy oczka patrzyły tępo przed siebie zapatrzone w głębię własnego intelektu.

    Przebiegająca drużyna harcarzy, której niewiele już czasu zostało na codzienny dobry uczynek, zauważyła natychmiast niebezpieczeństwo.
  • wyszperane
    (...)
    Mam tu na myśli nie tylko popularność, jaką cieszył się w warszawskich środowiskach opozycyjnych, ale przede wszystkim wytoczony mi proces, tak kuriozalny, że przez pewien czas natrząsały się z niego wszystkie ważniejsze dzienniki zachodnie, straszliwe inwektywy, jakimi obrzucił mnie Gomułka w swym słynnym przemówieniu marcowym, a także i to, że poświęcona została mu znaczna część jednej z ówczesnych debat sejmowych. Opera wydaje się na pierwszy rzut oka zbiorem luźno powiązanych ze sobą kupletów. W rzeczywistości jednak, wykonując ją na licznych zebraniach i przyjęciach, łączyłem poszczególne wiersze czymś w rodzaju akcji, to jest opowiadałem w przerwie między jednym a drugim, co aktualnie dzieje się na „scenie ”. Narracja ta, w zależności od nastroju i dyspozycji autora-wykonawcy, bywała bardziej lub mniej urozmaicona, barwna i plastyczna. Nigdy dotychczas nie została ona spisana. W niniejszym wydaniu postaram się uzupełnić ten brak, streszczając pokrótce fabułę (...)
    http://literat.ug.edu.pl/szpot/cisi.htm
  • @sigma 18:22:08
    "Umarł nam batiuszka Stalin,
    Od Bałtyku po Sachalin,
    Dymy snują się od spalin,
    Usta słodsze ma od malin,
    Lecz już przeszedl do kopalin."

    Jesteś wielka!!! :)))
  • @cyborg59 21:04:39
    No! Jesteś nareszcie!
  • @cyborg59 21:11:10
    Nie wierzę, że nie wiedziałeś. Jak Ty się uchowałeś? Pomiędzy drucikami? Te wszystkie Safjany, Stawki większe niż mniejsze //j23 był autentyczny! Istniał taki agent/, pedał i alkoholik Andrzejewski piszący "Popiół i diament" na papierach od Bermana etc... Poczytaj Siedlecką : "Kryptonim "Liryka"" choćby.

    Ale - u naszego pana Władeczka najważniejsza jest zdolność metamorfozy i mimikry. Jak wiesz - to było u nich powszechne.
  • @DelfInn 22:16:35
    Michalkiewicz co i rusz cytuje Szpotańskiego i traktuje go w kategoriach Wieszcza.
    Jakoś on do mnie nigdy nie przemawiał. Satyra polityczna ma w ogóle krótki żywot; a już szczególnie pisana wierszem, kiedy to rymuje się wiersz pierwszy i trzeci.
  • @sigma 21:49:31
    Kawiarenka na rynku ! Niedosiężne marzenie ! W tym niemal czterystutysięcznym mieście nie było rynku ! Ta konstatacja , połączona
    z nagle obudzoną świadomością że mistrz Trzesigrucha opisał gród jako
    wiązki siana, psiego gówna nie warty, pchnęła łzy gorące do wyłupiastych
    ślepi. Zaślepiony miłością do Ziem Odzyskanych, ze szczególnym uwzględnieniem grodu okrakiem na Odrze spoczywającego nie przyjął do świadomości grozy basenu p.poż stojącego nadrodze do "Trzech Koron"
    gdzie chciał smutki "egzystęcjalne" utopić. Troskliwe oblicze druha w oczy patrzącego, mogłoby być ostatnim wrażeniem, gdy woda basenu P.poż. zamykła się nad nim, gdyby nie....
  • @KOSSOBOR 22:19:18
    Widzę, że doceniasz potencjal tfurczy pana Władeczka;)))
  • @KOSSOBOR 22:19:18
    Niczym Neoblistka! :-)))
  • @sigma 22:33:30
    No proszę, a ja go znalazłem dopiero dziś :)
    A o żywocie satyry politycznej chyba można wieczorami godzinami.
    Mój ulubiony kawałek to "Ballada o Dzikim Zachodzie'' Młynarskiego. Może dlatego, że równolegle czytałem Maya. Ale niekoniecznie. Jest w niej coś, że daje się śpiewać i dziś, nie tylko w Polsce. Właściwie, nieiwle trzeba naciągać, aby skojarzyć ja choćby z Matrixem.
  • @cyborg59 22:34:00
    ...gdyby nie śmieci pływające po powierzchni, a szczególnie spora deska, której uczepiwszy się rozpaczliwie, zdołał utrzymać głowę nad topielą. Mrugający nieopodal neon "Trzech Koron" nierealnie odbijal się w tłustych okach oleju opałowego i świecącej łysinie pana Władeczka. Rozmoknięty karton spowił go troskliwie, ale on wyrwal się desperacko z objęć obślizgłej tektury i nadludzkim wysiłkiem woli wydostał się na betonowy brzeg basenu p.poż.
  • @sigma 21:49:31
    Ale o tym wszystkim, jak zwykle, nie wiedziała buła, wysuwając i chowając blady ryjek, węszący pomiędzy szczeblami drewnianej kraty na podłodze w mięsnym, pod którą chlupotało różowe, marcowe błoto. Sklep był już bowiem zamknięty i tylko obfity biust kierowniczki falował od tyłu.
    - Ściera! - usłyszała buła i w tym momencie przez drzwi na zaplecze przeleciał szary, mokry strzęp. Z za nim miotła. Honorata, tak zabezpieczywszy się od frontu, spokojnie pakowała wołowe polędwice i wieprzowe schaby w stosowne paczki, które opisywała w myślach: major, doktor, inżynier.... hmm, Władeczek, hmm... czy ten etno... endo... eeeee.... przyjdzie, jak mu kazałam?
    W tym momencie ktoś zapukał od tyłu...
    Honoratę przeszył gorący dreszcz. Obciągnęła ciasny, żółty sweterek na biuście, przelotnie spojrzała w lustro i poprawiła szybko fartuch, dyskretnie go rozpinając.
    - Zaraz! - krzyknęła w stronę metalowych drzwi ze sztabami. - Już idę!
    Niestety... w drzwiach od tyłu stał Pisuar:
    - Ojciec mnie psysłał - powiedział, wlepiając oczy w dezabilową zawartość rozpiętego fartucha.
  • @sigma 22:34:09
    Zdecydowanie idę na kosultacje lekarskie. W poniedziałek.Nieodwołalnie.
    Wpadlem do fryzjerni jak ją zamykała "moja" fryzjerka. Pytam: jak miał na
    imię ten co mnie strzygł jak dzieciakami byliśmy ?
    -Władek ! - ona na to.
  • @DelfInn 22:41:23
    Delfinnie, zaczynam podejrzewać, że jesteś od nas o dobre pokolenie młodszy;)) Jak nie dwa;))
    No pociągnij kawałek powieści za któryś ogon, co Ci szkodzi?;))
  • @cyborg59 22:54:05
    Jasny gwint!!! Życie, jak zawsze, przerasta literaturę!
  • @cyborg59 22:54:05
    Specjalnie sie cafłam i sprawdziłam - to ja "starszemu bratu Adolfa" dałam na imię Właduchna! Jasny gwint!To ja też lecę do psychiatry;(
  • parapet w roli głównej
    Doktor po raz w pierwszy w swoim zawodowym życiu dostał gratyfikację na parapecie. Miał wielką ochotę wypędzić wyjątkowo opieszałego darczyńcę kopniakami za drzwi, ale Hipokrates, wiszący na ścianie, groźnie zmarszczył brwi i pogroził mu palcem. Mimo, że był to głęboki socjalizm, to siłą przedwojennej inercji lekarze jeszcze wyznawali zasadę 'nieszkodź pacjentu, jako samemu sobie', więc zrezygnował z kopaniny i policzył do dziesięciu. Po zamknięciu się drzwi jednym susem dopadł do parapetu. Lekko zdziwiony stwierdził, że pakuneczek jest skrwawiony, no ale lekarzom krew nie obca i ta okoliczność dużego wrażenia na nim nie zrobiła. Po rozwinięciu gratyfikacji okazało się, że jest to dłoń wprost chirurgicznie odcięta od posiadacza, a właściwie posiadaczki, bo była 'potfornie' upierścieniona. Szybko domyślił się, że przybranie jest ową gratyfikacją i zajął się ściąganiem pierścieni. Nagle drzwi otworzyły się z impetem, co tak spłoszyło doktora, że wrzucił zaczętą robotę do kosza na śmieci, a skrwawione ręce schował za siebie. Okazało się, że był to ten sam pacjent, tylko miał strasznie idiotyczny wyraz twarzy i coś bełkotał pod nosem. Wyjął z torby skrwawione zawiniątko i położył je na parapecie.
    - Baardzo ppana do doktora przepraszam, ale pomyliłem gratyfikację, ta jest właściwa. A czy mógłby pan doktor mi tamtą oddać.
    Złapany na gorącym uczynku pan doktor postanowił zaatakować, bo przecież nie wiadomo z kim właściwie ma do czynienia, a przecież prowokatorzy też chorują.
    - Skąd ma pan tę dłoń? Muszę złożyć zawiadomienie na MO i podszedł do telefonu. Pacjent poprosił, aby doktor wstrzymał się z donosem i wysłuchał jego narracji. Doktor skwapliwie na to przystał, starając się usilnie znaleźć sensowne wyjście z zaistniałej sytuacji.
    Pacjent opisał wypadki, które przed niejaką godziną miały miejsce w położonym opodal mięsnym i wyjaśnił, że miał oddać dłoń właścicielce, bo tą razą ekspedientka zamiast pomylić się rutynowo na wadze - bidulka została pozbawiona narzędzia do uprawiania tego procederu - z roztargnienia zawinęła odciętą dłoń w papier i w ramach promocji dodała do realizowanej transakcji. Doktor wytarł dłonie w poły płaszcza pacjenta, wyciągnął z kosza upierścienioną dłoń, zdezynfekował ją wodą utlenioną, położył na nerce, obłożył lodem wyjętym z popijanej pod biurkiem CocaColi, co ją dostał od ciotki z USA i przykrył drugą z wierzchu fiksując je ‘polo plastrem’.
    Odprawił pacjenta mówiąc, że odda dłoń właścicielce i być może zafiksuje ją catgutem, aby więcej jej nie gubiła. Spoglądając na Hipokratesa powiedział głośno, że zrobi to za friko, wiedząc, że ten pierścień w koszu to i tak nieźle, jak na pierwszą gratyfikację.
    Aby nie wzbudzać niepotrzebnych komentarzy, postanowił udać się do mięsnego od zaplecza. W razie czego będzie mógł powiedzieć, że przyszedł na inspekcję sanitarną. Kiedy wszedł na podwórze, zauważył, że ekspedientka stała wsparta w drzwiach i paliła ‘dukata’ wypuszczając nieśpiesznie dym.
  • @tadman 23:12:20
    Aleś dziarsko pociągnął akcję z tą uciętą ręką;) To co w końcu dochtór dostał w drugim zawiniątku?
  • @sigma 23:19:05
    Przepraszam, ja specjalizuję się w odciętych dłoniach.

    Drugie zawiniątko? Jakie zawiniątko? - niepomiernie zdziwił się doktor.
  • @cyborg59 22:54:05
    Ciągnąc za sobą strużkę wody jak jaka wróżka Goplana świeżo z jeziora wyłoniona, pan Władeczek świńskim truchtem pognal w stronę "Trzech Koron", gdzie nie bacząc na nic zażądał trzech setek wódki i śledzia. Potem zaś zażądał kolejnych trzech setek, a co do śledzia się nie upierał, ale dostał go i tak.
  • @tadman 23:26:42
    Ach, takiś ty! - powiedział na to Hipokrates i przydzwonił mu laską oplecioną wężami po łbie.
  • @tadman 23:26:42
    Ucięta ręka zaburzyła mi horyzont. Więc chwilowo pass. Odczekam kolejeczkę na przyzbie. Może OZu jakoś z tego wybrnie...
  • @DelfInn 22:36:21
    Natchnienie mię pcha i pcha;)
  • @KOSSOBOR 23:44:13
    Myśle, że Tadzio jakoś sobie z ręką poradzi. Jak tylko doktor ocknie się, rękę przyszyje i będzie po sprawie;)
    Nie każ nam czekać, co było dalej w ciągniętym przez Cię wątku;)
  • @sigma 23:34:26
    Niestety, trafić w niego już nie zdołał. Kiwał się miarowo z palców na pięty i z pięt na palce. Talerz ze śledziem to przybliżał się to oddalał. Potem zaczął zataczać kręgi po blacie bufetu. Oczy Władeczka wirowały.
    Zawartość żołądka gwałtownie dała o sobie znać.
    - No teraz jestem jak ten Broniewski, prawdziwy poeta - zdołał jeszcze pomyśleć pan Władeczek, zanim spoczął zwinięty u stup kontuaru, wtulony w sałatkę śledziową.
  • @sigma 23:52:31
    Dobra. Ale idę odgrzać łazanki, bom głodna. Czy Ty musiałaś z tym śledziem...???:(
  • Moje drogie Panie!
    Przecież nic się nie komplikuje, bo dłoń jest, a jokoby jej nie było. Niech się martwi ekspedientka, bo przecież nie nasza wina, że nie potrafi jej upilnować. Byłaby lepiej ją wychowała to IRCha lub TGO* by jej nie uciachały ;)

    * - Terenowe Grupy Operacyjne (one były aktywne tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego. Wczorajsze spotkanie z GB.)
  • @sigma 22:58:59
    Opłakany stan gaci kaprala Niteczki wołał o pomstę do nieba.
    - PANG! ...GGG! ... PONG! GGG...Khhhh.... Khhhh... - Odpowiedziało niebo aktywnością kościelnego dzwona. Niteczka wyjrzał przez okno, omiótłwszy wzrokiem okolicę, nie stwierdził nic godnego uwagi a odstającego od regulaminu. - Jakie to nudne... - Zamyślił się Niteczka. Cała jego dotychczasowa kariera w szeregach Milicji Obywatelskiej napawała go tak bezbrzeżną nudą, że nieliczne chwile rozpaczy i zwątpienia, które nigdyś go dopadały, pewnego wieczoru, który zastał poranek pod "Trzema Koronami, postanowiły, że mają już tego dość i opuściły padół duszy kaprala Niteczki na zawsze. Nie zostawiwszy w niej ni smrodu, ni popiołu, a jeno błyszczący pustką beznamiętności służby dyjament. Kościół, gacie, wyszczerbiony mur. Kot, puszka po paście do butów i szczur Leoś, śpiący jak zwykle o tej porze w cieniu krwistych malw. Lubił ich kolor. Nie kapral Niteczka oczywiście, ale szczur Leoś. W życiu kaprala Niteczki nie zachodziło żadne wydarzenie, które nadawałoby się do użycia słowa "lubię".
    Na biurku nieśmiało zaterkotał służbowy telefon.
  • @KOSSOBOR 22:28:59
    I jeszcze Sztyrilc, czy jak to sie tam pisze. Sorry, nie mogłem tego nie dodac :)))
  • @KOSSOBOR 23:52:44
    Rudy kocur zdążał opłotkami w sobie tylko znane miejsce, gdzie mógłby wreszcie zażyć drzemki. Dzień był parszywy. Już, już mial w zębach tę cynaderkę, kiedy hrabinie cóś się odwidziało i wydarła mu ją z mordy! A potem, kiedy sfrustrowany zaszył się w krzaki,żeby przeboleć tę stratę, musial go dopaść ten parszywiec Pisuar i gonić do utraty tchu przez pół miasta! W dodatku był marzec, a jedyna kotka w mieście została strarannie zamknięta w piwnicy przez mecenasową. Naprawdę są granice...
  • @KOSSOBOR 23:56:26
    No tak mi się z tym karpiem skojarzył;)
  • @tadman 23:59:57
    Tadziu, nie konwersuj na tematy uboczne, tylko kontynuuj. Niech ta sklepowa wreszcie ma tę rękę przyszytą minus jeden, góra dwa pierścionki: ten z karbunkułem i cytrynem.
  • @DelfInn 00:03:08
    Tymczasem Gloria już poszatkowała hrabiego i zaczęła podsmażać go na cebulce, która czujnie rąbnęła panu Władeczkowi, gdy był jeszcze fryzjerem.
    - Cebula to dzisiaj najlepszy kamuflaż w te dni ostatnie - pomyślała i kątem oka zarejestrowała ucieczkę na podwórze dwóch nieposzatkowanych pinczerków.
    Biedna Gloria musiała jakoś sobie radzić, gdyż nie miała żadnych szans na dojście od tyłu do mięsnego. Nie dawało jej to jednak spokoju, przeto obmyśliła zemstę. Zemstę na kierowniczce mięsnego za wszystkie te dni, gdy w tymże mięsnym... Och! Och!
    Zawinęła więc pulchną dłoń hrabiego w papier po cynaderkach, dorzuciła parę sygnetów i cicho zapukała do drzwi sąsiada. Rozumieli się bowiem od dawna ;) bez słów.
    - Dla doktora - powiedziała cicho wiedząc, jaki będzie ciąg dalszy...
  • @DelfInn 00:03:08
    - Posterunek Milicji Obywatelskiej! - dziarsko zameldował kapral.
    - Tego, tam... ja z "Trzech Koron" - wymamrotał ktoś po drugiej stronie, po czym zapadła przygnębiająca cisza.
  • @DelfInn 00:17:35
    Już nie mówiąc o opłakanym stanie czerwonych kalesonóqw Sztyrlica;)
  • @KOSSOBOR 00:24:43
    Łomatko, ja padnę ze smiechu;))
  • @DelfInn 00:17:35
    Siemnadcat' mgnawienij wiesny, proszę Panna Delfinna, się nazywało.
  • Wprowadzam ułatwienia
    Doktor korzystając z zamyślenia naszej bohaterki odfiksował nerkę wyciągł dłoń i szczykawke ze znieczuleniem. Opsikał kikut, wyciągł z kieszeni catgut i przyszył ściegiem krytym dłoń, że nawet sklepowa nie uroniła popioła z 'MDMa' i szybko oddalił się, aby zdążyć z rewizją kosza na śmieci przed panią Wacią, co w SOZie za sprzątaczkę robiła.

    Sklepowa, ocknąwszy się, z niepokojem spojrzała na zegarek. A to bydlak, znowu się spóźnia. Nie wiadomo czy miała na myśli ruską machinę, czy spodziewanego. Rzuciła cuchnącym mięsem, bo na jej palcach brakowało dwóch pierścieni, w tym jednego od adoratora.

    W ten sposób czytelnicy zostali poinformowani o tym, że doktor zapobiegliwie zwiększył swoją pierwszą gratyfikację o 100%.

    Takie zakończenie tego całego zdarzenia załatwiło wiele nabrzmiałych spraw, w tym żądanie Hani, która cierpliwie siedziała na przyzbie konsumując łazanki i czekając na swoje wejście. Wuala, drzwi i okna szeroko otwarte.
  • @sigma 00:26:40
    ...i w słuchawce rozległ się zapach cebuli, pomieszany z alkoholem i czymś jeszcze.
    - Ci artyści... - westchnął Niteczka - chleją tam od czasu wiadomego komunikatu. Ale przecież mamy swojego człowieka! Zaraz zadzwonię do kapitana Sowy na tropie i niech spuści tego Władeczka, fryzjera. Władeczek, jak to fryzjer, ma stosunki na mieście, wszystkich zna, to i "Pod Trzema Koronami" nie będzie się rzucał w oczy.
    Jak pomyślał - tak zrobił.
  • @KOSSOBOR 23:52:44
    Śniło mu się, że otoczony rojem pięknych kobiet odbiera hołdy sław tego świata: królowie stali tam do niego w ogonku wraz z gensekami, a nawet mignął mu gdzieś towarzysz Bierut!
    Jedna z pięknych kobiet, która okazała się być pani Honorata spojrzała na niego czule i powiedziała:- Pan, panie Władeczku, to naprawdę ale jest!
  • @sigma 00:29:41
    Amazonki są dzielniejsze niźli się przypuszcza, szczególnie po pożywnym posiłku. Wolta piękna, tylko motywa hrabini mi brak. Przecie uchodzili za dobrane stadło.

    The papers simply stated it must have been the drugs that drove her mad
    The neighbours speculated what could make a good lady go so bad
    Well, it might have been the march distress
    It might have been the manor she never had.
  • @tadman 00:38:15
    Doktor spełniwszy obowiązek, który po czasie uznał za nadgodziny i jako takie obciążył honorarium wyższym o 100% od ustalonego, stwierdził że teraz już też jemu, doktorowi coś się od zycia nalezy i po to coś udał sie jak po sznurku pod "Trzy Korony". Potknąwszy sie raz tylko o śpiącego słodko pana Władeczka i poślizgnąwszy się na śledziu - ostatecznie wylądował na dalekiej pozycji przy stole czterosobowym, gdzie siedziało osób siedem i można było domniemywać, ze siedzi tu od dłuższego czasu. Towarzystwo śpiewało na zmianę, a czasami jednoczesnie "Wio, koniku, a jak się postarasz" oraz "Zwycięski, powstań ludu ziemi".
    Oba wezwania pozostawały jednak bez odpowiedzi.
  • @tadman 00:52:29 + all
    Wicie co, bacowie, pierwsza sie zbliża. Odmeldowuję się. Dobranoc :)
  • @KOSSOBOR 00:30:58
    - Bo to marzec był i stąd łatwo zgadnąć. Błyskotliwie zauważył kapral Niteczka, wpatrując się w dłoń. Nachylił się ku niej nieśpiesznie i...

    - Co wy mi tu pieprzycie, kapralu! - Zadudnił ojciec Hiacynt. - Natychmiast zdejmijcie te swoje gacie z moich dzwonów! Czy nie słyszycie, co się na mieście dzieje?!

    Niteczka łypnął przez okno. Nie zauważywszy nic ciekawego, odparł jednak - Tak jest towarzyszu obywatelu księże! Natychmiast przystępuję do akcji.

    Wiosna tego roku nie była zwykła. Kapral Niteczka przyjrzał się swojej prawej dłoni uważniej. Po chwili pochylił się ku niej nieco bardziej. To, co spostrzegł na skraju pola widzenia przywołało od dawna nieobecne odczucie zadzwienia. Na małym palcu coś zabłyszczało...
  • @DelfInn 00:59:25
    czy to jedna, jednista łza za batiuszku stalinu?
  • @tadman 01:03:27
    :-))) Touche!
    Ale niekoniecznie, możet byt podwiązanie do zaginionego pierścionka, któren trzeba znaleźć jeden aby związać wszystkie siedem :)))
  • @tadman 00:38:15
    Doktor wrócił do siebie, chcąc ukontentować oczy tak porządnym zarobkiem. W poczekalni jednak siedział jeszcze jeden pacjent.
    - Ja tu na pana doktora czekam i czekam, ale ja tylko na chwilkę - powiedział i zrewanżował się natychmiast na parapecie, po czym szybko wyszedł.
    - Ki diabeł? - pomyślał doktor, widząc okrwawione zawiniątko.
    - Jasny gwint! Znowu to samo! - zdenerwował się nie na żarty. - Mam tego dość! - co pomyślawszy, schował do kieszeni sygnety, a rękę wyrzucił przez otwarte okno.
    Wiadomo, że ręka spadła na głowę ostatniego pacjenta, wiadomo, że ostatni pacjent od tego dostał pomieszania zmysłów i gdy przyjechał kapitan Sowa na tropie, pacjent, już bezpiecznie otulony koszulką z długimi rękawami bełkotał coś o karzącej dłoni sprawiedliwości i o jakiejś glorii, co kapitan Sowa na tropie natychmiast skojarzył, bo pamiętał z dzieciństwa słowa: "Gloria in e..., e..., e...". Nie, to było za trudne do wymówienia, ale w każdym razie kapitan wiedział już, że ma do czynienia z niebezpiecznym klerykałem.
    Natomiast nie wiadomo, jak dalej potoczyły się losy sąsiada Glorii.
    Tymczasem hrabina siedziała w fotelu, głaszcząc pinczerki i spoglądając na nie apetycznie... Dzisiaj jednak nie była już głodna...
  • @sigma 00:56:26
    http://www.youtube.com/watch?v=Vbg34Z3bHno
  • @tadman 00:38:15
    Tadziu, zrobiłam co mogłam, by wybrnąć z tego karambolu.

    Teraz już, drogie dzieci, pokrzepiona łazankami mamusia udaje się w kierunku koja. Ale rano zapewne wróci...
  • @KOSSOBOR 01:10:52
    :-)))))))) Mniam!
  • @DelfInn 01:12:28
    :DDD :)

    Dobranoc!
  • @KOSSOBOR 01:26:43
    Dobranoc - kluski na noc, a może łazanki?
    Obżarłem się Michałkami, bo właśnie zapoczątkowano promocję nowych rodzajów - pomarańczowe i kawowe i ja tak z rozpędu kupiłem półtora kilo, a nie ma większego narkotyka niż dobre Michałki i jak się zacznie to potem człowieka trzeba siła oderwać.

    Student z bijącym sercem wreszcie udał się do mięsnego. Wilgotne jeszcze włosy przylegały mu płasko do czaszki. Ze swej ceratowej, studenckiej torby wywalił wszystko, by zrobić miejsce na nadchodzące skarby. Zostawił tylko w kieszonce cienki tomik wierszy młodej i zdolnej krakowskiej poetki. Chciał przeczytać Honoracie pełne wzniosłości słowa o zmarłym wodzu i tym uhonorować i Honoratę i Stalina. - Dwie pieczenie na jednym ogniu, he, he - pomyślał sobie po studencku rozwiąźle. Szybko jednak się zreflektował i przyoblekł odpowiedni wyraz twarzy.Coś jak by cień przeleciał nad miasteczkiem; powietrze aż iskrzyło i wypełniło się ozonem i siarką. Na chwilę wszyscy się zatrzymali i podnieśli wzrok ku górze. Nie jeden, bez związku nagle coś pomyślał o płudach i dziwnym czarnym kocie. - rany Boskie, moje dolary! - myśl bez związku przeleciała przez zwoje Honoraty. - Bedę miał Nobla! - w pijackim stuporze iskra zaświtała we Władeczku. A student doznał olśnienia - po tych cudownych strofach poetyckich, ona mi się odda...
  • @jazgdyni 04:27:41
    I TAK OTO JA, JA, JA PRZEKROCZYŁEM JAK PRAWDZIWY STACHANOWIEC MAGICZNE 500 KOMENTARZY !!!

    W TĄ CZARNĄ GODZINĘ UZYSKANY ZOSTAŁ REKORD ŚWIATA NOWEGO EKRANU !!!

    i DZISIAJ TEŻ DOKONAMY BICIA REKORDU WSZECHCZASÓW - 5000 KLIKNIĘĆ POD POJEDYŃCZYM WPISEM.

    POPROSIMY OWSIAKA BY ZROBIŁ ZBIÓRKĘ NA NAGRODĘ DLA NASZEJ ZACNEJ GOSPODYNI.

    HIP, HIP HURRRRA !!!
  • @jazgdyni 04:34:21
    Nastrój w mieście pogarszał się coraz bardziej. Ludzie trwożnie oglądali się za siebie, jakby patrzyło na nich czujne oko. Coś wisiało nad miastem. jakaś nie wyśpiewana nuta starożytnej, pogańskiej pieśni.
    Od wschodniej strony miasta wjechała powoli, majestatycznie czarna Czajka. Tylne szyby miała zasłonięte żółtymi firankami. Po mieście jeździło parę czarnych Wołg, ale Czajka była tutaj pierwsza i wiało od niej niewypowiedzianą grozą i chłodem. Gdy powoli przejeżdżała ulicami, rozmowy milkły, a potem nie można było odnaleźć wątku. Już po wszystkim ludzie mówili, że widzieli w limuzynie cesarza Wilhelma, albo co najmniej Bismarcka. Tylko Stasakowa, której nikt nie brał poważnie, tłumaczyła wszystkim dookoła, że w aucie siedział Stalin. Tłumaczyła, że chrześcijanie idą do nieba, albo, jak sobie na to zasłużyli, do piekła, a ci komuniści najwięksi, to pewnie tak mają, że po śmierci udają się do Ziemi Obiecanej. Jak zwykle pokręciła i Ziemia Obiecana pomyliła jej się z Ziemiami Odzyskanymi.
    Nie ważne - wiało grozą. Słońce też zrobiło się takie jakoś dziwne, a Wladeczek mógł nawet przysiąc, że zrobiło się zielone. Długie cienie wypełzły na ulice miasta.
  • @jazgdyni 04:27:41
    W niebo poszybował pierwszy tego dnia dźwięk dzwonu kościelnego.
    Nieśmiały promień przedświtu przeganiał mary i duchy snujace się po niebie.
    Nieliczni zasypiali, jak ten dziwny gość w kaftanie, co go mimo zmarnowania
    kilku igieł, w pokoju bez klamek na ul.Broniewskiego (nomen, omen),
    umieścić było trzeba. Już zapadał w niebyt, a jeszcze skamlał : jaki jest rym
    do: daj mi swą rękę ...? Jaki j...chrrrrr....kch!
    Pod oknami hrabiny przemknął cień maga-wróżbity, on sam był juz przecznicę dalej goniony dzwonem i światłem w kierunku zachodu, gdzie za
    zasłoną wschodzącej mgły czekał tajemniczy dom. Cień zawachał się,
    jeszcze na moment wpełzł na parapet okna hrabiny i z ukontentowaniem
    podziwiał martwą naturę w jaką zamienił się salon i przyległa kuchnia.
    W ostatniej chwili uskoczył przed promieniem słońca i popędził za właścicielem, zgzrbiony jak on.
    I nastał świt : dzień drugi !!!!
  • @cyborg59 08:28:41
    Na miasto wydostał się fragment telefonogramu z KOMITETU :
    ..... ma potwierdzić w przemówieniu że miasto przynależy do macieży....
    Ale KTÓREJ ?? Szeptali urzędnicy i kapusie, zastanawiając się jak się ubrać.
    Blady strach padł na "niemieckie podwórko" za mięsnym. Zamieszkujący je
    "repatryjanci" czekający na pozwolenie wyjazdu w kierunku zachodnim
    zastanawiali się czy przypadkiem nie są już w domu, tym niechcianym
    stalinowsko-demokratycznym ? Może brak robotników na Uralu ?
    Waldemar G. ps. "Szatan" rozpoczął kopanie ziemianki nieopodal śmietnika,
    całkowicie zapominając że jest teraz młodym dobrze zapowiadającym sie prawnikiem, przypadkiem (?) wybrał to samo miejsce co czekający obecnie
    na repatryjację niemiecki prawnik, robiący za hydraulika.
  • @cyborg59 08:28:41
    Nastał dzień drugi, a zarazem jeden z wielu nadchodzących dni ostatnich.
    To się czuło.
    Półki świeciły bezwstydną golizną, a sklepowe tkwiły przy brudnych szybach wystawowych czekając na Bog wi co.W te dni bowiem cebula, ziemniaki, pęcak, mąka, a nawet ocet zniknął z półek sklepowych jak sen jaki złoty.
    A propos złoty; popyt na pierścionki, świnki oraz obcą walutę siegnął niebios.
    Niebiosa odpowiedziały na popyt bimbnięciami dzwonu pobliskiego kościoła. Była szósta rano dnia następnego.
  • @jazgdyni 04:34:21
    Ja Ci dam Owsiaka! Jak mi tu będziesz takie groźby karalne przedstawiał, to spuszczę ci takie bańki, że ruski miesiąc popamiętasz!
    Na żadne rekordy odsłon szansy nie mamy. Gdzieś kiedyś ktoś zrobił jakieś zestawienei i max. ilośc odsłon pod chyba postem o ekshumacji Wasermana wyniosła coś koło 50 tys!
  • @sigma 10:48:34
    No ale na te sześćset pare wpisów które zgromadziła "Niezależna" pod
    życiorysem "prezydętowej" (oby żyła wiecznie) , to chyba możemy się pokusić !
  • @cyborg59 11:06:18
    Ha! Ha! Oczywista! Nie będzie nam post o "prezydętowej" pluł w twarz! To sie po nas nie pokaże! W życiu! Nasza lokomotywa świadczy o nas!
  • @jazgdyni 07:34:34
    Tchnęło przeczuciem nadchodzącego końca świata, albo przynajmniej solidnych zmian. Koniec świata tu, na Ziemi Odzyskanej, mógł przybrać różne oblicze, ale żadne z nich jakoś nie wywoływało radosnych uśmiechów. Mimo że jeszcze nie zaczął się sezon prac wiosennych, wielu obywateli wydobyło z komórek łopaty, a nawet kilofy. Pani Honorata na ten przykład, zaraz pierwszej nocy udała się gdzieś z łopatą i niedużym, ale cięzkim zawiniątkiem, a wróciła po dobrym czasie i bez zawiniątka.
    Kapral Niteczka wpatrywał się coraz bardziej nerwowo w telefon na biurku. Ale telefon milczał.
  • @KOSSOBOR 01:26:43
    Po tak udatnym rozprawieniu się z przeszłością, a nawet teraźniejszością, hrabina rzuciła bystrym okiem w przyszłość. Tak, coś z tym trzeba było zrobić. Nadszedl czas zmian! Pobieżnie przerzuciła kilka bedekerów pasąc się wspomnieniami niegdysiejszej świetności, po czym zaczęła pakować plecaczek. Co i raz sprawdzała, czy pinczerki wchodzą doń bez reszty.
  • @tadman 00:38:15
    Ledwo młody doktor Biebrzeniewrzewski wraz z urobkiem mile mu dźwięczącym w kieszeni zniknął za winklem, w polu widzenia sklepowej pojawił sie student tej tam endo.. coś tam. Sklepowa taktykę miała przemyślaną. Najpierw obowiązek, potem przyjemność. Pośpiesznie napelniła więc podetkniętą jej plastikową torbę odłożonymi na ten właśnie cel krwawymi dowodami jej uczuć, aż student ugiał się pod ciężarem wyżej wzmiankowanych.
    No a teraz - pomyślała - stanie się!
    - Kochany -wyszeptała namiętnie. - Teraz bierz, co chcesz.
    Zygmunt rozejrzał sie po wnętrzu zaplecza. Co on mógł z tego chcieć? Przecież nie maszynkę do mięsa. W tej chwili wzrok jego padł na kalendarz z rozkosznymi panienkami - ten, co to go sklepowa dostała od pływającego.
    - A, to by było niezłe. Świetna myśl! Jednym ruchem ręki odczepił z szafy kalendarz i zwinąwszy w rulon umieścił za pazuchą. Podziękowawszy wylewnie pani Honoracie, oddalił się pośpiesznie.
  • @sigma 12:02:58
    offtopic

    zapraszam, bo to koreluje:

    http://jazgdyni.nowyekran.pl/post/52238,czy-kazda-rewolucja-musi-byc-zla-zmierzch-i-upadek-europy
  • @sigma 11:45:34
    Nieporzebnie przypomniałem dyżurnemu wpisy na "Niezależnej".
    Najprawdopodobniej z powodu awarii MOJEGO sprzętu mój "sim" tymczasowo nie jest akceptowany. Oczywiscie nie mam zamiaru niczego
    wgrywać od nowa , testować sprzętu ani sprawdzać legalności systemu
    operacyjnego ! Wiem że wszystko;system, sprzęt są legalne i sprawne.
    Przerwa potrwa tylko tyle by nie dało się tego reklamować u dostawcy.
    Oczywiście nie podam na jaki modem się przesiadłem i na czyje nazwisko.
  • @sigma 12:02:58
    Pisuar, który całą scenę obserwował z ukrycia - był niepocieszony. Dokładnie jeszcze nie wiedział dlaczego, ale miał wrażenie, że wszystko poszło nie tak. Honorata była wściekła. Dwa schaby i polędwica - w cholerę! na marne! Mogła dołożyć majorowi, bo z tego zawsze jakiś zysk byłby. A tak - niczego nie straciła, z wyjątkiem kalendarza od pływającego. A miało być odwrotnie.
    Pisuar wynurzył się ze śmietnika, wlokąc za sobą siatkę, która już przeciekała na różowo.
    - Plosę pani - zaczął, ale nie skończył.
    - Won!!! Won, gówniarzu! - ryknęła wielkim głosem Honorata. - I mięso tacie zanieś, bo zaczyna śmierdzieć!
  • @sigma 11:45:34
    Wchodziły wprawdzie bez reszty, ale nie były pewne. Hrabina zarzuciła plecak z pinczerkami na ramię i żwawym truchtem podążyła za magiem w kierunku tajemniczego domu. Powoli wszystko zasnuwała mgła, która podnosiła się znad rzeki i rozpełzła po mieście. Przez szarość przebijało upiorne, zielone, zimne słońce. W każdym razie takim je widział pan Władeczek. Biły dzwony i Władeczek nie wiedział, czy to w jego głowie, czy naprawdę, ci cholerni klerykałowie! Przez te dzwony nie słyszał, co do niego mówił kapitan Sowa na tropie. Siedział pod ścianą "Trzech Koron" i wietrzył się, jak kazała mu bufetowa. Sowa coś nad nim wykrzykiwał, ale Władeczek niczego nie rozumiał. Przymknął oczy, uwalniając wizję od natrętnej Sowy i oddał się marzeniom: zaniesie swój wiersz do redakcji, rzuci niedbale na biurko naczelnego, każe podpisać: debiut poetycki Pana Władeczka. Mocne! Naczelny mu nie podskoczy, oj nie podskoczy!
  • @KOSSOBOR 20:44:51
    - Q.h..! Czyje to kulasy! - zdążyła krzyknąć hrabina i już leżała rozciągnięta na trotuarze, w poprzek nóg Władeczka. Pinczerki wyskoczyły z plecaka i oddaliły się radosnym kurcgalopem w kierunku zielonego słońca, chociaż wszystko przesłaniała zalegająca mgła.
  • @KOSSOBOR 20:44:51
    Stasiowa latała po mieście i już nie tylko opowiadała, że dopiero co widziała czarną Wołgę ze Stalinem w drodze do Ziemi Obiecanej! Przysięgała się też na wszystkie świętości, że w gdzieś koło dworca kolejowego mignął jej ten Bronek, no, ten, co to z rok temu pod "Trzema Koronami" w pijanym widzie coś tam gadał panu Władeczkowi o żydokomunie i nikt go odtąd nie widział. Jakiś taki troche niepodobny do siebie, ale on, on na pewno! Pan Władeczek, jak to usłyszał, aż się skurczył. Wytrzeźwiał w okamgnieniu, rachunku nie uiścił i korzystając z tego, że kapitan Sowa akurat nakazywał śpiewającym przy stoliku, żeby się rozeszli, dał nogę.
  • @KOSSOBOR 21:15:28
    Hrabina zbytnio się stratą nie przejęła; tak jej się zycie układało, że zdążyła się przyzwyczaić do nie przejmowania się stratami.
    - A, szlag by je trafił, ekskjuze le mot - wymamrotała przyśpieszając, bo mag znikał już we mgle.
    Kiedy zbliżali się do tajemniczego domku, deptała już mu po piętach.
    Mag wydobył pęk kluczy i powoli, metodycznie otwieral wszystkie zamki.
    - Pani pozwoli - powiedzial wreszcie uchylając drzwi i puszczając ją przodem.
    Hrabina nieprzywykła od dawna do takich fanaberii, przemknęła nerwowo do wnętrza podejrzewając najgorsze. Ale kto nie ryzykuje, w kozie nie siedzi!
  • @cyborg59 12:12:51
    Cyborgu, gdzie Ty? sprawdzasz, czy sklepowa w mięsnym miała na imię Honorata? Na pewno miała;))
  • Obawiam się, że
    zrobiło się nam niewąskie panopticum, a przecież byli, żyli wtedy też normalni ludzie, więc może należałoby wprowadzić szlachetnego milicjanta, patriotę lub coś w tym stylu.
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=_PE5V4Uzobc
  • @tadman 23:44:38
    Jakie panopticum??? Wszystko z życia! Tadziu, nie kombinuj, jak koń pod górę, tylko pisz cd.;)
  • @tadman 23:44:38
    Z W A R I O W A Ł E Ś ???!!!

    Tadziu, psujesz nam zabawę!
  • dobra,
    idę na stronę i będę kolapsował.
  • @tadman 00:25:43
    Zamierzasz zemgleć na stronie??? dlaczego?
  • @sigma 00:33:23
    Wręd uniósł pokraczność miejsa. Miasto zastygło jak w świeżym strupie.
    - Nicość, nicość, czeka nas nicość. Nie wiadomo dlaczego taka myśl zalęgła się w tysiącach głów obywateli miasta. Towarzyszy i błogosławionych, prostych i wyrachowanych.

    Gdyby tylko wiedzieli, że będzie znacznie gorzej. Gdzieś, w nagłej ciszy, która się rozlała, zaczęło pączkować dziwne słowo "gomółka".
  • @jazgdyni 06:35:04
    Zwolna odkrywali że WIE - SŁAW ma dwie sylaby i skanduje się równie
    dobrze jak poprzednich.
    Po telefonogramie z Centrali nawet średnio pisaci musieli sie nauczyć że
    tow. Wiesława się nie kreskuje.... no co ja wam ....byde tłomaczył.....
    No ...ten..tego ... wyjuntek .. i ...kurna .. tak.
    Wyjaśniwszy to tow. Światło pojaśniał. Nicość nie cofnęła się ani o krok
    tylko trochę poczerwieniała ze wstydu.
  • @cyborg59 09:24:07
    Dziwne słowo , bo w takiej postaci się najpierw ujawniło, niektórzy wywodzili od gomóły, lub nawet, co odważniejsi do gomolstwa (tfu!). Choć Światło nieco rozjaśnił, to zamęt panował okrutny, że nawet niektórym onuce się odwijały w butach.
    Najlepiej stać i dłubać w nosie, jak to już niedługo stanie się modne na najwyższych salonach.
  • @cyborg59 09:24:07
    A imię Bolesław zaczynalo brzmieć fałszywie i nieadekwatnie. Jego skandowanie było całkowicie passe. Właścicielowi wypomniano tez znienacka, że podobnie jak towarzysz Stalin, w młodości planował, że będzie duchownym.
    Biedne to imię, niczemu niewinne, nie wiedziało jeszcze, że za lat dwadzieścia okryje się jeszcze większą hańbą.
  • @jazgdyni 09:45:47
    I czyż trzeba większego dowodu na wyższość ducha nad ciałem!
    Zygmunt dotarłszy do domu ceratową torbę rzucił do zlewu, bo już ciekła, sam zaś nawet nie zdejmując paletka wyjął zza pazuchy wiadomy kalendarz i zaczął go łapczywie przeglądać.
    Czy Kopernik ustalając te tam różne mógł się spodziewać takiego triumfu?
    Takiego zainteresowania zmianami pór roku i godzinami wschodów i zachodów Księżyca?
    Powiedzmy sobie szczerze i bez ogródek - nie.
  • @sigma 10:08:22
    Lecz Ziemia się ciągle kręciła. Tak jak Kopernik opisał. Zygmunt już miał wypieki. Co on by mógł dostać za taki kalendarz na Uczelni. Ale jasne, że nikomu nie odda, nawet nikomu o nim nie powie.
    Ale czuł, że będzie jeszcze musiał jakoś załatwić sprawę z Honoratą. Kalendarz tak go otumanił, że zasłonił mu na długie chwile bujny biust kierowniczki, do tej pory obiekt marzeń i snów.
    Nie widział biedak zbliżającego się nieszczęścia.
  • @jazgdyni 10:48:17
    Nieszczęście w pierwszej chwili nie poznało Zygmunta , był tak rozanielony
    zapłoniony i niekompletnie ubrany, że postanowiło pierwej wykonać inne
    zlecenie, pozwolić mu się ogarnąć. Ach gdybyż Zygmunt wiedział !
  • @cyborg59 11:34:14
    Dało mu dokładnie 5 minut, a tu wystarczyło tylko 5 sekund...
  • @jazgdyni 11:40:51
    Ta niespodziewana wolta nieszczęścia , które zawracając nie miało czasu przytrafić się niezadowolonej z wyników dojrzewania i wyglądu Marysi Bacz
    i w wyniku tego wpłynęło na jej dziewczęcą, acz solenną obietnicę stania
    się : " zimną suką". Tak postanowiła i rozpoczęła stawanie.
  • @cyborg59 11:34:14
    Nieszczęście - jak to ono - przybrało postać rudego kocura. Ze słodkiej drzemki pod oknem Zygmunta wybudziła go dochodząca skądciś cudna woń! W pierwszej chwili przypisał ją do kategorii marzeń sennych i tylko się napawał, ale kiedy zaczęła napływać coraz potężniejszą falą, przeciagnął się węsząc intensywnie, aż zlokalizował! Płynęła z otwartego lufcika na parterze!
    W takich sprawach trzeba mieć umysł otwarty i podejmować decyzje błyskawiczne! Nie minęła chwila, kiedy kocur nie wierząc własnym ślepiom wpatrywał się w te schabowe i w tę polędwicę, które rozkosznie na niego wyzierały z burej ceraty. Szczególnie ta ostatnia wywarła na rudzielcu silne wrażenie. Niewiele myśląc, postanowił się w tym zjawiskiem nie rozstawać.
    Kiedy więc zapłoniony wdzięcznie Zygmunt wkroczył do kuchni z myślą o usmażeniu krwistego befsztyka, ale takiego, co by zwisał by z obu stron talerza - kandydat na befsztyk znikał własnie w lufciku.
  • @sigma 11:54:32
    Rudy biegł z befsztykiem w pysku pokrzykując - Yes!, Yes! Yes!
  • @jazgdyni 13:43:59
    Nieszczęście uwielbiało antycypować. Oczami duszy - duszę miało szczątkową ale ni kszty sumienia ! - widziało już łysawe, ostronose, świdrookie, chucią i władzy głodem stworzenie którym pokara w przyszłości
    społeczeństwo. Rudemu kotu; szczurek na myśli.
  • @sigma 11:54:32
    W internecie zdjęć Hrabiny nie ma . Może będą mieli w tow. psychotronicznym. Można sie śmiać; mieszczą się obok psychiatryka.
  • @cyborg59 14:42:40
    Ależ to oczywiste!
  • @KOSSOBOR 16:09:23
    Już się bałem ale skoro wypuszczają na własne życzenie...
  • @cyborg59 14:42:40
    I właściwie do tej pory nie wiadomo, jaki dom otworzył mag we mgle: czy to było Towarzystwo Psychotriniczne, czy też Zakład Zamknięty. W każdym razie hrabina już była w środku, a pinczerki na mieście. I o to chodziło.
    O tym jednak nie wiedział rudy, pomykając z polędwicą w pysku, którą natychmiast rozpoznała niezawodna buła pod mięsnym. Ledwie zdążyła wysunąć ryjek w stronę krwawego ochłapu, w który zamieniła się polędwica - już z przeciwnej strony nadbiegły kurcgalopem pinczerki. W oka mgnieniu buły wszystko zawirowało, zaskowyczało, zamiauczało i tęsknie zawyło. To wyła polędwica za dawną świetnością, która teraz sięgnęła bruku. Na to tylko czekała buła. Jej ryjek błyskawicznie się wydłużył, capnął byłą polędwicę i uniósł do mięsnego. Tylną łapą zatrzasnęła drzwi pustego dzisiaj - z wiadomych przyczyn - sklepu i oddała się rozkosznej konsumpcji na drewnianej kratce. W końcu tatar po coś wymyślono, necce pas /albo jak to się pisze/?
  • @cyborg59 14:42:40
    No oczywiście, bo pierwowzór Hrabiny, czyli moja hrabinia, zmarła pod koniec lat 70-tych. Wzrostu była mikrego, konstrukcji szczupłej i drobnokościstej, sylwetka wyprostowana, plecy wypukłe, głowa wzniesiona. Nos trochę orli, uroda lekko nienachalna. Kibić 16-tki, chód dostojny. Nosiła się odmiennie niż reszta ludzi, ubrana w zimę i w lato w szary płaszczyk (ukłon w stronę Sigmy i KOSSOBORa) ridengot, apaszka pod szyją, stalowoszary beret z antenką nasunięty głęboko na głowę do linii brwi, spod którego wymykały się siwe włosy obcięte na poleczkę. Ręce wbite w giemzowe rękawiczki, a nogi w takież buty.
    Zimą hrabini pozwalała sobie wkładać urękawiczone ręce w sobolową mufkę uwieszoną na szyi na cienkim giemzowym paseczku.
    Całości dopełniała giemzowa torebka-konduktorka z paskiem przełożonym przez troskliwą synową przez głowę. W środku na podszewce wyścielającej od spodu klapkę wypisana była kopiowym ołówkiem prośba o odprowadzenie hrabini pod wskazany adres. Było to swoiste ubezpieczenie hrabini, którą z wiekiem częściej odwiedzał krewny z NRFu, niejaki Alojz Alzheimer.
  • @cyborg59 16:23:18
    No wiesz, Przybył też wybył na własne... To tera się ludziska boją na mieście...
  • @KOSSOBOR 16:28:30
    raz - 16:26:08
    dwa - 16:26:16
    raz - 16:28:30
    :)) 1, 2, 3 moje, Twoje szczęście
  • @tadman 16:32:46
    Siup! :)
    To idę na jamkę ze świeżym numerem "Konia Polskiego", zaś potem herbatka i faworki, potem zaś - robota. Ale wieczorem - wrócę!!! Sobie nie myślcie!

    Nasza książka to rozwija się, to przysycha, to znowu kwitnie. Mnie się tam podoba! Gdzie jest, qurna, Delfinn???!!! Spłynął?
  • @KOSSOBOR 16:28:30
    Ja o tym ! Oni tam mają lepsza jazdę, w tym Poznaniu. No chyba że to
    też fikcja, pisana przez "Silną Grupę Pod Wezwaniem".
  • @cyborg59 17:01:07
    wiadomo, że podawana nam rzeczywistość pisana jest przez "Silną Grupę Pod Wezwaniem", ale to my stwarzamy własnymi rencami alternatywną rzeczywistość i to o wiele lepszej jakości! Bo ta ich to szmira!
  • @KOSSOBOR 16:40:07
    Faworki:) Ja Cię proszę, zjadłabym, mniam, mniam.
  • @tadman 16:26:16
    Wiesz co, z opisu wynika jednoznacznie, że była to niewątpliwa hrabina, choć, biednieńka, po przejściach. Świeć, Panie, nad Jej duszą.

    Tak się zastanawiam; może dziadka weterana zrobimy postacią pozytywną, skoro tak bardzo Ci ona potzrebna do osiągnięcia komfortu psychicznego?
    No to lu!
  • @sigma 17:32:25
    Rany Boskie, to oprócz szrlotki z szarlotkowej renety to jeszcze faworki robisz?
    Kim TY Jesteś? Aniołem kobiecości, czy coś tak?

    A jak pączki Ci wychodzą?

    Szacunek (pełen)
  • @tadman 16:26:16
    Piękne...
    wino się grzeje, a białe to nie może... wrócę
  • @jazgdyni 18:54:52
    Chociaż z żalem, ale nie mogę przyjąć nominacji na Anioła Kobiecości;(
    Nie robię ani pączków, ani faworków, ani nawet szarlotki;((
    W tej branży robie wyłącznie pierniczki, ciasto drożdżowe z rodzynkami oraz placek ze śliwkami (palce lizać).
    Ale zjeść faworki, to bym akurat zjadła;))
  • @sigma 19:05:12
    Jej, jak to się stało?
    To było do potwora kossobora, naszej chorej męczenniczki irańskiej.
    Otóż ona szarlotkuje, farworkuje i rozpieszcza tego swojego lorbasa smakołykami.

    I nawet nam nie da skosztować...
  • @jazgdyni 20:16:01
    Honorata poczuła się źle. Coś było nie tak. MHD naraz zmalał. Zygmunt, cóż Zygmunt - trzeba jeszcze nad tym popracować. Już był w ogródku, już witał się z gąską - przeleciało jej przez głowę. A wspaniałe sowieckie perfumy się zmarnowały. Następnym razem pójdzie dalej - użyje Eou de Paris. To MUSI zadziałać, pomyślała i odpędziła zbyt natarczywego pinczerka, który nie wiadomo skąd się przyplątał.

    War wrał namietnie.
  • @jazgdyni 18:55:45
    najpiękniejsze są rzeczy, które zdarzyły się w życiu: tu poeta dał licencję gratis na dużo giemzy i sobolową mufkę. I żeby przybliżyć się do tego co o hrabini napisała Sigma, mufka była jednostronna, czyli rerezentacyjna od frontu, bo od ciała była mocno wytarta.

    Do piątku muszę napisać i oddać pracę, przygotować streszczenie po polsku i angielsku i złożyć prezentację na jej odbiór, więc nie będzie mnie do piątku wieczór. Obmyślam wprowadzenie pozytywnego bohatera i jego osoba pozwoli tochę zamieszać w naszej powieści, a odpłacę za kolaps w który wczoraj zostałem wpędzony. W zamiarach wygląda nawet ciekawie... tylko są cholerne zakłócenia w transmisji głowa - ręka. Mam nadzieję, że jak nadzieję na głowę aluminiowy garnek połączony z uziomem, to zakłócenia znikną. ;)
  • @tadman 21:16:34
    Lomatko 555!!! Czy znacie taką datę?
    Bo np. 333 to reguła mnemotechniczna z historii:
    trójka, trójka, trójka,
    pod Issos była bójka
  • @tadman 21:20:22
    ok. 555 p.n.e. syn Kambyzesa I, Cyrus II Starszy, wraz z królem nowobabilońskim Nabonidem, wystąpił przeciw Medii i ok. 550 p.n.e. zdobył jej stolicę Ekbatanę.
    Nie wiem, w jakim stopniu ta historia wpłynęła na nasz 555 komentarz, ale na pewno w jakiś;)
  • @jazgdyni 18:55:45
    A co rybka była?
  • @jazgdyni 20:16:01 @Sigma
    Dam Ci ja potwora w czwartek /naturalnie, jak dożyję/, OZu wszeteczny Ty!!!
    Pamiętaj, machamy dla niepoznaki zapalonymi gazetami, gdyby coś. Ale dyskretnie. Tak od tyłu.

    Faworki, drogie Dziatki, mamusia zakupiła u Mielnika, ale w tej z jego licznych piekarenek, w której robią je na miejscu. Delikatne, leciutkie, cieniutkie, kruchutkie... ach..., klękajcie narody.

    Robię tylko dwa rodzaje ciast: gotowany sernik - no, Z A J E B I S T Y !!! Lorbasek uwielbia, z dzieciństwem mu się kojarzy. I francuską szarlotę, a właściwie są to renety w karmelu z orzechami włoskimi w tymże i z cieniutką warstwą wytrawnego ciasta. Po wyjęciu z piekarnika - odwraca się ciasto na drugą stronę i ukazują nam się rzędy przezroczystych, złotych ćwiarteczek renetkowych.... Niewyobrażalnie pyszne i wytworne. A jak chałupa pachnie!!!

    No to pa!
  • @tadman 21:16:34
    Tadziu, proooszę.... nie.... pozytywny bohater położy wszystko. Rozwali natychmiast tę misterną konstrukcję dodekafoniczną i paranoidalno - artystowską. Zniszczy język. Wymyśl jakiegoś sukins..a, znaczy kogoś podobnego do naszych bohaterów, chciałam powiedzieć. Wybijesz mi klawiaturę z ręki tym pozytywnym weteranem. Będzie kompozycyjnie zupełnie nie a propos. Protestuję!
  • @KOSSOBOR 01:45:22
    Gwint był postacią dość znaną w półświatku. Fama, jak to miała w swooim durnym zwyczaju, głosiła, że ksywka była z tego, że wszędzie umiał się wkręcić i wykręcić każdy numer. Wizualnie był postacią obleśną, jak tylko potrafią być obleśni niechlujni chudzielcy. Notorycznie nieogolony, przez co był często sprawdzany przez Milicję Obywatelską, gdzie wszystko zawsze musiało być dobrze ogolone. Jednego się nie da ukryć - Gwint miał talent, a właściwie różnorodne talenty. Cóż z tego, wszechogarniająca bida nie pozwalała mu rozwinąć skrzydeł. Często rozmyślał - w takim Urugwaju to bym pokazał co mogę. Skąd mu się wziął ten Urugwaj - nie wiadomo. Nie wiedział nawet, gdzie ten kraj leży. Mimo tego był zafascynowany, nawet samym brzmieniem. Dlatego też sporo kolesi i kolesiówek nazywało go także - Gwint z Urugwaju.. Czujnym, choć nieco przekrwionym po wczorajszym, okiem, zauważył niezwykłą aktywność pinczerów w mieście. Po nitce do kłębka, jego zainteresowanie, wkrótce rozrosłe do poważnego emocjonalnego wzburzenia, skierowało się w stronę hrabiny.
    Coś się q.a dzieje - szepnął złowieszczo. Muszę się wkręcić, bo może coś da się skręcić - wierny swojemu aka wymamrotał pod rzadkim i nierównym wąsem.
  • @tadman 21:20:22
    Dziadek weteran po pierwsze wcale nie był dziadkiem. Jednak przydługi pobyt na zadupiu Związku Sowieckiego w charakterze niewolnika plus późniejsze przejście od Oki do Berlina sprawiły, że wyszedl z tego wątpliwego interesu bez oka, z odłamkiem szrapnela w kręgosłupie oraz siwiuteńki jak gołąb.
    Skończywszy śniadanie, wyjął legitymację inwalidy I kategorii i zaczął pracowicie odcyfrowywać zamazaną datę. Niestety, zgadzało się. Ważność skończyła się tydzień temu. Nie było i co stać w tym mięsnym.Wywaliliby go jak nic.
    Trzeba będzie znowu stawać przed komisją, która sprawdzi, czy w poprzednim roku przypadkiem nie sprawił sobie nowego oka i domowym sposobem nie wyjął odłamka z kręgosłupa.
    Chciałby mieć taką wiarę w cuda jak ta cholerna komisja!
  • @KOSSOBOR 01:39:32
    Spoko, wstawiamy dziadka weterana. Musi być pełen przekrój społeczeństwa!
    Jak krajałaś hrabiego na plasterki, nikt Ci nie kwiczał, że mu zaburzasz wątek;))
    Ćwiarteczki renetkowe złociste w kryształowym wazonie, ach!
    Właśnie, gdzie fortepian? Nic tylko skarpetki i polędwice, a fortepian?
  • @sigma 09:39:37
    Czarnego charaktera wprowadziłem zgodnie z rekomendacją kolektywu.
  • @KOSSOBOR 01:45:22
    Nie położy; pozytywny, znaczy, normalny. Juz się zrobiło płasko w krajibrazie od tych sq......ów. Jakiś kontrapunkt o odpowiedniej wadze gatunkowej jest wymagany.
  • @KOSSOBOR 01:39:32
    Żeby komisja mogła sie ukonstytuować, musiał być na miejscu jej przewodniczący; tymczasem przewodniczący, czyli bawił z małzonką na wczasach. No, cholery można dostać.
  • @@@
    Obszerny hol , a może raczej poczekalnia, oświetlona przyćmionym światłem
    starych wypełnionych"mrożonym szkłem" i obramowanych witrażowymi
    szybkami okien, dodatkowo przysłonietych koronkowymi firanami, przywitał
    zapachem kawy i herbaty z bergamotką.
    - Mistrzu ! - cichym głosem odezwała sie postać wstająca od stoliczka w rogu - mam dziś obłożony dzień, czy ......
    Gopodarz kiwnął głową, otworzył drzwi gabinetu, jedną ręką zgarniając
    z pulpitu rulony nakresów, drugą postawił tacę ze świecą , laseczką laku,
    miseczką wody. Rulony wylądowaly na olbrzymim niemiłosiernie zagraconym biurku. Śpieszący się gość w którym rozpoznała notariusza ,
    zapalił świecę i bez zwłoki do aromatów dołączył gorący lak.
    Gospodarz kładł na pulpicie małe koperty, które urzędnik pieczętował
    wydobyta z przepastnej teczki pieczecią.
    Zapieczętowane kładał do większych kopert, które tym czasem gospodarz wypełniał pośpiesznie, na czworo skladanymi wykresami i karteczkami z wyliczeniami. Pracowali metodycznie, rutynowo nie zwracając uwagi na osoby w poczekalni. Hrabina nie śmiała głośniej odetchnąć, nagle zamieniona w pensjonarkę. Z tego stanu wytrącił ją
    nie znoszacy sprzeciwu dotyk dłoni. Bez słowa została usadowiona przed
    filiżanką herbaty w której pływały tajemnicze zioła. Pachniało jaśminem, bergamotką i jeszcze czymś nieokreślonym drzemiącym w zakamarkach pamięci. Mężczyźni uporali się z kopertami które odnotowane zostały w
    w wielkiej buchalteryjnej księdze notariusza, umieszczone w metalowej szafie kryjącej się za zasłoną. Ich miejsce zajęły trzy inne, czerwieńszym
    lakiem, pospiesznie teraz złamanym, zamkniete.
    - Doskonała zgodność - zawyrokował notariusz, potwierdzając wpis w księdze - zresztą jak w wiekszości zejść, nawet godziny by się zgadzały.
    - Ten nowy "pierwszy" - odezwał się gospodarz- czy mogę liczyć na
    kontakty mecenasa ? To co piszą w prasie, nie zgadza się z gwiazdami.
    - Coś jednak można wyczytać ? -zagadnął notariusz chowając pospiesznie utensylia, zapinając opasłą teczkę.
    - Nie chciałby pan wiedzieć - odparł gospodarz gasząc z sykiem zmoczonych palców świecę - odradzam.
    Porwawszy kapelusz, notariusz znikł za drzwiami, pozostawiając wirujący wonny kłąb dymu w smudze światła.
  • @cyborg59 11:56:10
    Ale się rozpisałem! Powinienem dzielić "urobek", coby licznik paść.
  • @sigma 09:39:37
    Gratuluję 568 wpisuję 569 i pozdrawiam serdecznie.
    Notka przepiękna.

    Pozdrawiam serdecznie:)))
  • @Samanta 17:27:43
    Dziękuję w imieniu naszego kolektywu literackiego;)))
    To może dołączysz do nas?
  • @sigma 18:16:33
    Zaczynam sie zastanawiac nad słynnym p. Algo-Rhytmem, który to miał
    zawracać z czarnej dziury wpisy aktywne. Z drugiej strony jest to portal
    literacki, jak twierdził jeden pisarz z ptakiem (w awatarze), a w takim
    przypadku w/w Algo powiniwn nas pogonić za upierdliwe grafomaństwo.
  • @cyborg59 18:38:44
    No, jeżeli my nie jesteśmy wpisem aktywnym, to nie wiem, jak takowy wpis wygląda;))
    Cyborgu, powinieneś być bardziej asertywny.To co tu uprawiamy to nie żadne "upierdliwe grafomaństwo", tylko wielka literatura;)))
  • @sigma 20:01:47
    Miałem w zeszłym roku pomysł, nie wyłożyłem go bo jeden facet porozstawiał nas po kątach, potem następny zaczął rozbijać te resztki.
    Pomysł polegał na wzieciu jednego kodu, jednego "nicka" na kilka osób.
    Projekt "BISTRO" ; jedno ze "spisku" w nocy lub rano pisze notkę o tytule:
    " dziś flaki", "kawa z mlekiem" ...... Umieszcza to na 'pozostałe', 'styl zycia',
    tam gdzie nie kole w oczy. Podpisuje właściwym sobie "nickiem" lub inicjałami, by było wiadomo kto dziś moderuje. Coś zamiast Chata.
  • @cyborg59 21:49:31
    Myśl nie jest zła;)) Bo w końcu kiedyś skończymy pisac tę powieść w odcinkach i wtedy będzie nam brakowało tych pogadywanek przed kominkiem;))

    Widziałeś, co ten pieprznięty Rosomak z poparciem ŁŁ wyrabia?Znowu coś, cholery, kombinują. Jeżeli ukonstytuuują się w jakiś rząd dusz blogerskich, to ja sie znowu wypisuję z nE. Dlaczego, do cholery, ktoś mną musi tutaj rządzić?
  • @sigma 20:01:47
    No pogięło chyba kolegę Cyborga!!! :[[[
    Się staramy, a ten tu... piasek w tryby literatury sypie!

    Jadyma dalij.
  • @jazgdyni 06:28:23 @ Cyborg
    Tajemniczy dom we mgle zawierał wiele tajemniczych tajemnic i jeszcze więcej tajemniczych wejść, wiodących ku tajemnicy. Pomijając już notariat pachnący lakiem i bergamotką, tonący w delikatnej smudze wirującego dymu z cygara, od strony wschodniej, nad wejściowymi drzwiami wisiała czerwona tablica, przybita do ściany, z której niedbale skuto stiukowe kwiatony. Na tablicy widniał napis: "Organ".
    W wielkim pokoju z trzema półokrągłymi oknami, za rozłożystym, poniemieckim biurkiem siedział sam Naczelny. Nad Naczelnym kiwała się przysychająca palma, pamiętająca jeszcze Wilusia. Naczelny trwał w stuporze pierwszego, porannego papierosa. Obok stała literatka, napełniona ciepłą wódką. Był to bowiem ten czas, gdy żadna myśl twórcza nie mogła się urodzić. Klasyczna posucha literacka między dziesiątą a dwunastą rano. Po dwunastej zresztą też.
    - Żeby tylko nikt mi dupy nie truł - zdążył pomyśleć Naczelny i w tym momencie na biurko chlasnęła mokra kartka.
    - Oto mój debiut! - Władeczek poprawił włosy z boku, zarzucając znacząco brwiami.
    "...do kopalin." - zarejestrował kątem oka Naczelny.
    - Co wy mi tu za pierdoły przynosicie! Resorty pomyliliście, Władeczek.
    - Co??? To tak??? Resorty?! Ooo, zaraz zadzwonię do majora! - wrzasnął rozsierdzony Władeczek, nie tak sobie bowiem wyobrażał tę pierwszą rozmowę z redaktorem Organu. Jemu! Poecie tak powiedzieć! Już ja go urządzę - karmił się w myślach wściekłą żądzą zemsty.
    Dla kurażu chwycił za literatkę i duszkiem ją wychylił, poprawił przekrzywiony laur na głowie, który zaszeleścił suchymi, bobkowymi liśćmi wyjętymi ze słoika w kuchni, po czym złapał za słuchawkę telefonu.
    W tym momencie za oknami gabinetu Naczelnego przelatywał rudy, za nim pinczerek, a za nimi głodna już hrabina. Powietrze zafalowało, a wraz z nim i szyby trzech półokrągłych okien. W każdym razie tak to odczuł Władeczek. Ciepła wódka robiła swoje. Jęknąwszy, Władeczek przerzucił się bezładnie przez biurko Naczelnego. Z porzuconej słuchawki, dyndającej na sparciałym kablu, dobiegał jednostajny sygnał zajętości. Naczelny szybkim ruchem zrzucił Władeczka z biurka, wraz z mokrym wierszem.
    - Pani Wisiu, jeszcze jedna wódka - rzucił w stronę świeżo obitych ceratą drzwi do sekretariatu. - I tu trzeba posprzątać.
    Wiedział, że Wisia i tak wszystko słyszy, tkwiąc swą szczurzą mordką w dziurce od klucza.
    Sprzątając Władeczka, wzrok Wisi przykuła zmięta, mokra kartka. Szybko, jak każe instrukcja, zgarnęła papier i nalewając szklankę w sekretariacie przeczytała tekst. Piękne! Piękne! - pomyślała i jak pomyślała, tak zrobiła.
    Wraz z literatką chlasnęła Naczelnemu na biurko wiersz: "UMARŁ STALIN!"
    - Mamy na pierwszą stronę.
    - Cooo? - jęknął redaktor, usiłując złapać literatkę trzęsącą się ręką.
    - Wiersz! Na dzisiaj! Jak ulał! Własnie napisałam! - podskakiwała miarowo Wisia, a poniemiecki parkiet jęczał.
    - Ulał, nie ulał....... noooo, uff! - Naczelny w końcu doniósł szklankę do spragnionych ust. Wzniósłszy oczy ku sufitowi wychylił duszkiem śniadanie. O, teraz świat ustawił się w pionie i nabrał ostrych konturów.
    - No, no. Mocne! Masz debiut, Wiśka. Cześć pracy! - powiedział, czytając wiersz. Z niczym mu się jednak nie kojarzył. Epizod z Władeczkiem przebiegł bowiem poza jego świadomością.
    - Cześć pracy! - odpowiedziała Wiśka i miarowymi skokami udała się na halę maszyn.
  • @sigma 22:00:46
    Pamiętaj co sama pisałaś : to tylko słup ogłoszeniowy !
    Słup ogłoszeniowy z konstytucją. Konstytucją która niczego nie konstytuuje, tylko samą siebie (brak celu i zakresu działania, czyli sensu istnienia !). Czyli : zebraliśmy się aby sie rozejść, ale pierwej wyznaczmy
    następny termin zebrania.
    Pomieszanie wirtualu i realu porównywalne z naszymi tu gadkami/opowiadankami. Chodzi mi o wypowiedź : będę do was (po ukonstytuowaniu się nowej rady) wpadał do redakcji ! (sic!).
  • @cyborg59 21:49:31
    Tak, tak

    Już trochę z dziewczynami rozmawialiśmy czy aby nie utworzyć odrębnego blogu Ars Dilettanti i zlinkowac go z nE.
    Problem jest taki, że ja potrafię zbudować duży system, lecz z internetu jestem tuman. Mam jeden nieaktywny blog, ale jest to blog jednoosobowy.
    Jak wiesz Automacie, jak to można zrobić, to powiedz. Na takim obocznym blogu bylibyśmy panami siebie. A z redakcji wiem, że KD cieszy się uznaniem i zainteresowaniem, więc nie padlibyśmy od razu. Pan Marzec też prosi o pomoc, by utworzyć Tablicę Hańby, czyli Infamię (o czym przypomniałem). Więc jest sporo aby działać.
    Np. chciałbym ten cały wpis zachować, zanim zniknie w czarnej dziurze, bo rzadko spotyka się taką kreację z taką erudycją.
  • @sigma 22:00:46
    Masz rację, jako stosunkowa świerzyzna na nE nie wyłapoję wszystkich podstępów i knowań. Jednakże po poznaniu, min. Twojej opinii, jak również paru innych (Circ najgłośniejsza), zmieniłem zdanie radykalnie i mam ich działania w nosie. Zresztą nikt nas nie prosi o coś. Myślałem błędnie, że będzie coś można ugrać dla Klubu, ale widocznie się myliłem.
    Zapomnijmy o tym (tzn. o naszej aktywności w tym względzie).
  • @KOSSOBOR 23:32:01
    Historia nie odnotowała ; czy była to wrodzona złośliwość , czy wyrobiony
    odruch agenta , obite ceratą drzwi gabinetu pozostały uchylone a Wiśka
    z sadyzmem godnym lepszej sprawy przytrzymała drzwi hali by tupot
    wściekłych "Remingtonów" i "Optimaticów" z siłą Niagary zwalił się na głowę
    naczelnego. Głowa była nie od parady (w końcu "Naczelny"), ale żołądek
    spracowany latami "dziennikarstwa" odesłał porcję "czystej z czerwoną
    kartką" pocztą powrotną, naczelny zgodził się z decyzja żołądka i odesłał
    pocztę do kosza. W tym samym czasie : Władeczek wyczołgiwał się przez
    uchylone drzwi, sekretarz redakcji tow. Bacz, pozbawiony wdzianka z rękawami związanymi na plecach, wybudzony przemieszczał się w kierunku
    redakcji by podjąć działania nakierowane na dalsze, konstruktywne, oparte o .......
  • @jazgdyni 05:45:46
    Jak nie wiadomo co robić, to trzeba przeczekać !
    Ktoś zbiera szable. W jakiej sprawie ? H.G.W.
  • @KOSSOBOR 23:32:01
    Gwint kątem oka, którego według specjalistów nie ma, zauważył przebiegającą świńskim truchtem procesję: rudego kota, pinczerki i za nimi, hrabinę. Dokonał szybko skomplikowanych obliczeń i zdecydował, że tu należy się wkręcić. Trzymając się cienia, który właśnie był wyjątkowo tłusty i ciemny i nieco waniał, jak mu natychmiast przyszło do głowy, Urugwajem, opłotkami, dołączył do procesji. Kaprawe oczka dokonywały nieustannie oceny sytuacji, a zdeprawowany mózg dokonywał w tym czasie analizy korzyści.
    Znowu ta durna fama, która w tym mieście piastowała stanowisko aż nadto wysokie, mówiła, że hrabina ciągle jest posiadaczką nieprzebranych skarbów, które sprowadzały się, nie tylko do haftowanych haftem riszelieu obrusów, ale także, do srebrnej zastawy, miśnieńskiej porcelany, wyrobów z laki i kości słoniowej i na koniec niebotycznej ilości złota, diamentów, tudzież szafirów i szmaragdów, krwistych rubinów, również jako karbunkułów, ognistych opali i pomniejszego badziewia. Cały ten asortyment, z jubilerską precyzją, przelatywał przez głowę Gwinta.
    - Aj, waj - zamruczał, bo te znane z dzieciństwa słowa, w stanie wzmożonej ekscytacji zawsze pchały się mu na usta.
    Był pewien, że w oparach tego tłustego cienia pozostaje nie zauważony.
    Ale się grubo mylił...
  • @jazgdyni 05:45:46
    Zrób więc tak: skopiuj cały ten wpis i prześlij sobie samemu na maila. /By the way: mnie też :)/.
  • @jazgdyni 05:50:38
    Splędit izolejszyn.
  • @jazgdyni 06:19:53 @ Cyborg
    Gwinta mi cały czas brakowało przy pisaniu ostatniego odcinka. Więc OK.
    Tera czas posuchy lyterackiej, więc wrócę pewnie wieczorkiem. Walcie dalej!
  • @KOSSOBOR 10:27:38
    Wyślę, jak będzie widać koniec.

    A końca nie widać!!!
  • @KOSSOBOR 10:34:22
    A ja zaraz będę go uśmiercał
  • @
    Władeczek doczołgał się do starego trzepaka, stojącego przy śmietniku. Tam ręce odmówiły mu posłuszeństwa i musiał przysiąść. Był bardzo rozgoryczony, bardzo! Tak oto zostałem ofiarą stalinizmu, pomyślał i myśli tej natychmiast się uchwycił: jestem genialny! Oto myśl! Oto koncept godny literata! To moja przyszłość!
    Myśl ta dodała mu nowej energii. Zebrał się w sobie, by ją godnie uczcić pod "Trzema Koronami". W tym momencie powietrze znowu zafalowało, zawirowało i ktoś zerwał z głowy Władeczka liście bobkowe. Mając obniżony próg, Władeczek nawet nie zauważył, że była to głodna już nie na żarty hrabina, goniąca za rudym i pinczerkiem. Gwint, pasąc się w myślach przyszłymi skarbami hrabiny /ale nie wiemy, co właściwie miał w tym momencie na myśli/, nie zauważył, jak zwykle, nóg Władeczka rozciągniętych pod trzepakiem. Jadąc już brzuchem po ślizgiej ziemi, jak to pod śmietnikami bywa, usłyszał jeszcze władeczkowe:
    - K.! Nawet posiedzieć spokojnie w tym kraju nie można!
  • @jazgdyni 10:39:56
    Ja rozumiem że w obecnych czasach nawet końcowi nie opłaca się nastawać ! Ale żeby go zaraz uśmiercać ? To co miałoby nastawać ???
  • @sigma 22:00:46
    W najśmielszych snach/fantasmagoriach nie przewidziałbym czegoś takiego.
    Jak przeczytałem : " ....jak na razie stolica blogosfery jest w (na) NE...." !!!
    Cysorz ma roczek, właśnie megalomańsko nasikał na dywan w salonie.
    Będzie kupa śmiechu i dupa boleć będzie !
  • @jazgdyni 10:40:19
    Ktoś* kogoś* zaraz *będzie* uśmiercał ! - odezwał sie gospodarz wplatając
    słowa pomiędzy uderzenia zegara.
    - Podejdź, moja droga - dodał wyciągając i nakladając na siebie dwa
    biogramy gwiezdne - zgadnij kto kogo !
  • @KOSSOBOR 10:52:59
    Marysia, a właściwie już Maria, biegła rączo do siedziby "Organu".
    Liczyła że prawdopodobny, acz targany wątpliwościami mominalny jej
    ojciec wysupła nieco grosza. Stawanie się kobietą , nie mówiąc już o stawaniu się "zimną suką", strasznie niszczy ubranie i wygląd.
    Na sekretarza Bacza, któremu zawdzięczała nazwisko i urodę, wpadła
    nieopodal 'Baltony' i ZURiT'u . Sekretarz spojrzawszy na szyldy, nerwowo sprawdził kieszenie ; drobne zniknęły ! Zdjęty lękiem wraził całą dloń za podszewkę marynarki ; jest ! Talon na radio "sonatina" ocalał przed łapiduchami z wariatkowa. Dopiero teraz, nerwowo odwzajemnił zimne: serwus !
    - Nerwowy jestem, nie musisz tak ...znienacka - ogarnął ją rozbieganym
    wzokiem.
    - choć do sklepu - rzucił.
  • @cyborg59 11:43:20
    Zaczyna mnie w tekstach naszych jędrków medrków z wierchowki nE nużyć fraza "Ktoś w końcu musi rządzić w tym kraju. A jak nie my, to kto?"
    Jeżeli chodzi o nieznajomość reguł ortografii i demokracji - zgadza sie, spelniają najwyższe standardy naszych rządów z ostatnich lat . Jednak nie wiem, czy im to im wystarczy, aby wejść na te wyżyny.
    Nie wiem, czy to głupota, czy podpucha z ich strony?
  • @cyborg59 04:56:23
    Jednak jest róznica. Nasze gadki są znacznie zabawniejsze;)

    I zauważ, że znowu wszelkie uwagi krytyczne blogerów nie są brane pod uwagę i są zbywane głupimi uwagami. W krew im weszło.

    Ten cały Las smoleński jest to klasyczna para w gwizdek - żeby sie wydawało, że coś się robi.
  • @sigma 12:45:57
    Ukuliśmy kiedyś z Ojcem : "ośrodek krystalizacji". Usuwasz niechciane ,
    naturalne zarodki i hodujesz swój kryształ !
  • @KOSSOBOR 10:52:59
    Honorata wciąż rozpamiętywała swoją porażkę. Jakaż mogła być jej przyczyna? Czego brakuje jej wdziękom, może nieco dojrzałym, ale za to jakże bujnym? Przecież miała na ścianie kalendarz sprzed trzech lat z taką gołą, grubą babą namalowaną przez takiego słynnego malarza, jak mu tam, Robinsa, Rubinsona, no jakos tak... Na pewno bez dwóch zdań wyglądała znacznie lepiej.
    Jak w każdy piątek kupiła w kiosku "Kobietę i życie", na drzwiach sklepu dała "Remament" i zaczęła wchłaniać treść tego poradnika prawdziwej kobiety.
    I znalazła! Już wiedziała! Mężczyźni wolą blondynki!
    No tak. Co za ulga! Przenosiło to problem w dziedziny praktyczne i zrzucało z niej odium winy. Co ona mogła na to, że była brunetką?
    To znaczy mogła!
    Honorata zmieniła kartkę na drzwiach na "Zaraz wracam" i runęła do zakładu pana Władeczka. Już w drzwiach z wrodzoną spostrzegawczością zauważyła, że panuje tam nieziemski bałagan, a pan Władeczek jest jakoś dziwnie zmieniony. I to bynajmniej nie na korzyść.
    Nie bacząc jednak na drobiazgi zasiadła godnie w fotelu i zadysponowała:
    - Panie Władeczku, proszę o tlenienie. I tapir.
  • @sigma 13:14:48
    Z "Damskiego" powiało grozą , "londą" i trwałą parową.
    Zofia, nigdy nie nazywana ani Zosią , ani p. Zosieńką, ze względu na
    niezaprzeczalne podobieństwo i gabaryty Gołdy Tencer, zastygła z lokówką
    w ręku. Agrestooki Władeczek cofał się w głąb bałaganu, cyfka dzwoniła w pożółkłych zębach.
  • @sigma 13:14:48 @ Cyborg
    - Nigdy więcej cudzych kłaków! Nigdy! - warczał w myślach Władeczek, z wraz z nim i zbrązowiała cyfka.
    Żyć jednak z czegoś trzeba i na "Trzy Korony" mieć. Stąd też gwałtowne otwieranie szuflad z grzebieniami i brzytwami w poszukiwaniu jakiejś gotówki. Niestety, poza resztkami włosów, żadnych innych zasobów tam nie było.
    - Kierowniczka z góry płaci, TAK?! - stanął nad Honoratą, która była w potrzebie.
    Honorata już miała wyjąć z bocznej kieszonki zwinięty plik banknotów, z lekka tylko upapranych na różowo, ale pragnący i na głodzie Władeczek był szybszy. Błyskawicznie sięgnął do odstającej kieszeni Honoraty i... zastygł... Pod zwitkiem banknotów falowała bowiem ciepła, obfita, biała pierś, ujęta w różowy stanik z fiszbinami.
    Tu pojawia się, niestety, Zofia o gabarytach, z rozpaloną lokówką w dłoni.
    Ale to już problem Cyborga, który nam tu Zofiją wrzucił sprośnie i zdradziecko.
  • @cyborg59 12:39:48
    Maria zrobiła krok w stronę "baltony", oczyma duszy, zbolałej sposobem
    w jaki podopieczna stała sie kobietą, zobaczyła "acrylowe" sweterki,
    kabaretki i białe kozaczki z prawdziwego elastycznego "skaju".
    Ojciec pociągnął jednak w stronę ZURiT'u .
    - Panowie niech nie zamykają - przywitał ich astygmatyczny subiekt, źle
    rozpoznawszy ich stan duchowy i cielesny- niech się wietrzy !
    Godność, mocno od wczoraj nadszarpnięta, zdeptana a w końcu skrępowana, zaczynała pęcznieć, przybierając normalne sekretarskie
    rozmiary.
    - "Sonatinę" , sprawdzę i DOBRZE mi zapakujecie !- oświadczył głosem nie
    znoszącym sprzeciwu a talon upuścił na ladę niedbałym ruchem.
    - Włączone, zgłośnić trzeba, falami delikatnie kręcić; linka delikatna, klawiszami nie trzaskać; przytrzymywać, bo odskoczy i trudno przykleić -
    słowa fachowej instrukcji płynęły wartko. Zaczerpnął powietrza, sięgnął po bloczek i kopiowy ołówek.
    - Radio uziemić, antenę dokupić - ciągnąl głosem fachowca - dopisujemy antenę do rachunku ? Dwanaście z izolatorami i wyłącznikiem burzowym?
    - Do rachunku ?? - Bacz spytał niepewnie - a talon ??
    Cylindryczny (-2 / -4) wzrok ekspedienta zwolna powędrował w kierunku drzwi.
    - Chcesz mieć radio ? To je kup ! - wycedziła rozczarowana Maria.
    Jeszcze raz upewniła się w postanowieniu zostania " zimną suką ".
  • @cyborg59 12:39:48
    Trudno powiedzieć, czy Maria zwana przez potencjalnego ojca poufale Maszą mogła powiedzieć, że urodę "zawdzięcza" ojcu. Co tu było do zawdzięczania? Cierpiała raczej na brak takowej. Albo też na jej specyficzne, sowiecko-kalmuckie wydanie.
    Jej jedynym atutem były nogi, a właściwie tylko ich długość, bo kształtem, niestety, przypominały zwężające się ku dołowi słupy.
    Talii nie posiadała do tego stopnia, że gdyby miala wskazać, gdzie by ona mogła u niej przypadać, gdyby była - nie wiedziałałaby, który kawałek korpusu wskazać.
    Całość dziewoi wieńczyła nalana twarz z małymi oczkami osadzona na krótkiej, masywnej szyi. Głowę zdobiła kopa natapirowanych włosów.

    Co gorsza, po ojcu odziedziczyła również charakter - co sprawiało, że Pawka Morozow mógłby u niej pobrać kilka korepetycji z donoszenia, gdyby nie to, że już nie żył.
    Kto czym wojuje, od tego ginie.
    Pawka już o tym wiedzial w zaświatach, zaś Masza dopiero tej wiedzy nabierała.
    Nic więc dziwnego, że postanowiła zostać "zimną suką". Czym innym mogła zostać?
  • @sigma 15:50:32
    600 pękło !! Doczekalem sie odpowiedzi od "niegramatycznego" !!!
    Upiję się , potnę , abo co jeszcze!
  • @sigma 10:59:44
    Dziadek weteran z dużym talentem od lat ukrywał zarówno swoje wykształcenie, jak i pochodzenie, głęboko niesłuszne w przodującym ustroju.Dla zmylenia przeciwnika mówil gwarą, smarkał w palce, a obcojęzyczne książki, które ocalił ze śmietnika - udawal, że wziął tylko na podpałkę. Status weterana zwycięskiej czerwonej armii dawał mu nie tylko nietykalność, ale i spore fory. Bez owych forów szans na przetrwanie nie miałby żadnych. A tak - czy to chodziło o deputat węglowy, czy przydzial kwaterunkowy - dostał jako jeden z pierwszych. Ba, nawet swoją nietykalną pozycją inwalidy wojennego mógł osłonić i nieszczęsną rodzinę, której władowano go na kark w ramach przydziału.
  • @cyborg59 15:59:49
    Którego "niegramatycznego"???
    I dlaczego się upijesz, albo co??
  • @sigma 15:50:32
    W komitecie dawali za darmo; sam widział ! W kartonie po tetrowych
    pieluchach III gat. Przyklepał talon w kieszeni . Posłał spojrzenie za córką.
    - Zamiast wyładnieć to robi się z niej " zimna suka" - pomyślał - jak matka.
    Poczłapał wolno do redakcji. Zdeptana godność, zasmarkana, ciągnęła się
    obok i miała wielką ochotę pozbawić go siebie.
  • @sigma 16:14:51
    Ten od rzbika/żbika odpowiedział , ale nie na pytania , za co już podziękowałem, natomiast do "konstytucji" preambułę dołączą.
    Sam fakt odpowiedzi ze strony jednego z " ojców założycieli " jest budujący.
  • @cyborg59 16:57:06
    Ja rozumiem, że nE ze swoimi specyficznymi ojcami załozycielami ze WSI nie jest moją bajką, ale mimo wszystko , mogliby choć trochę solidniej udawać, że są wolnymi mediami - jak w końcu zapewniali w chwili tworzenia rok temu.
    Chyba musimy się pośpieszyć z wykorzystaniem nE do założenia tego czata; byłoby to zabawne, gdyby medium ,które powstało, aby nas wykorzystać, nagle zostało samo wykorzystane;)
  • @sigma 17:04:49
    Niemoc okrutna mnie ogarnęła. To przez to ciśnienie co spadło.
    O czarnej mgle pisałem, a teraz mam ją w głowie.
    Straszne...
  • @jazgdyni 18:27:34
    Nie daj się niemocy! Duch powinien górować nad materią;)
    Ale ciśnienie rzeczywiście padło jak wafel.

    Jednak trzeba przyznać, że coś się zmieniło - o ile wtedy, kiedy tworzyli "trzecią siłę" itp duperele, chciało mi się z nimi użerać, a w końcu napisać im, co o nich myślę, po czym przestać umieszczać posty na nE - o tyle teraz mam ich po prostu gdzieś. Z łobuzami się nie dyskutuje.
  • @jazgdyni 18:27:34
    Kawcię z cukrem i mlekiem sobie w żyłę daj.
    Ogromnie współczuję. No migrena jak u hrabini jakiej...

    Albo - 1 ketonal setkę i połóż się na pół godzinki.
  • @KOSSOBOR 21:11:57
    Tylko nie ketonal setkę, ale samą setkę czegoś mocnego;) Od razu ciśnienie skoczy!
  • @sigma 21:26:12
    No nie mogłam tak w pierwszych słowach mojego listu o tej secie, bo by OZu pomyślał, że sobie jakie żarty grube i sprośne robię, a On cierpi przeca...

    OZu, bądź dobrej myśli - hrabini przeszły migreny po klimakterium.
  • @KOSSOBOR 21:37:39
    a jak tam Twoje galopujące suchoty? Mam nadzieję, że już masz się lepiej? W końcu, ile można tych antybiotyków zażywać, psiakostka.

    Nb.mogę zapodac znakomitą miksturę na kaszel:
    1 szklanka soku z cytryny
    1 szklanka miodu
    1 szklanka spirytusu

    Na wet smaczniejsza od tej na osteoporozę, bo bez tych jajek;))
    No i do wykonania w pół godzinki.
  • @KOSSOBOR 21:37:39
    http://www.youtube.com/watch?v=zNAwWc02_J4&feature=related

    To lekarstwo na ciśnienie dla OZa :) Gwarantowane!

    Kiedyś, na dużej, krytej ujeżdżalni na Hipodromie sączyła się muzyczka i nagle poleciała Layla. No się działo!!! Konie i jeźdźcy fruwali :)))
  • @sigma 21:42:38
    Suchoty, jak to mają w zwyczaju - galopują. I to kurcgalopem, naturalnie.
    Oooo, świetna ta mikstura - ale do leczenia się w doborowym towarzystwie :)
  • @jazgdyni 18:27:34
    http://www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=C74sjfGUQXo

    OZu, ta wersja jest LEPSZA!
  • @KOSSOBOR 22:01:07
    Tak, i zauwaz, że spirytus i miód są z natury rzeczy znakomitymi konserwantami, więc ten sok cytrynowy na pewno sie nie zmarnuje;))
  • @sigma 22:04:48
    Chyba wszystkie ludziki doszły do wniosku że dwa dni nie można truć
    organizmu "saridonem". Wszyscy na raz . Po prostu trzeba sie teleportować z obszaru o nizkim ciśnieniu. Polecam : to co macie w barku !
    Dużo lodu i mineralnej. W końcu nie chodzi o alkoholizowanie się ! ????
    No może ! Mineralna pomaga pozbyć się ................ dobra, bez teoretyzowania, człowiek musi pić ! mocna herbata, mineralka, sikanko,
    równowaga - uf!- mineralka z lodem.
  • @sigma 22:04:48
    Mineralną z miodem i cytryną stosuje żona . Na noc i na dzień dobry.
  • @KOSSOBOR 22:01:07
    Właśnie wlałem do szklanki z dużą ilością lodu i mineralki "Queen Margot".
    Jakoś trzeba zwalczyć migrenę. Jak kto woli: "syndrom siwaka">>
    łeb nap*****la !
  • @sigma 22:04:48
    Coś mi się wydaje że NE nie chce moich wypocin. Wyślę ponownie.
  • @cyborg59 12:05:09
    Podeszła do pulpitu. Wykresy wyglądały dziwnie znajomo, choć nigdy nie
    miała z nimi styczności . A może miała ? Ciśnienie w Gdyni się nie zgadza ,
    na trasie przelotu meteoru minuty sie nie zgadzają !
    - Spokojnie ! - jak z tunelu usłyszała głos gospodarza.
    Na kolejnej karteczce dokonywał obliczeń. O dziwo rozumiała linijkę po linijce
    jej wzrok padł na wykresy; były teraz oczywiste ! Poznała swoje przeznaczenie. Nie była już hrabiną, nigdy nią nie była, jest żeńską emanacją mistrza. To pewne !
  • @cyborg59 00:15:32
    Wszystko wysłałem. A łeb jak n****** tak nap*******. Idę spać.
  • @cyborg59 00:47:17
    Tylko 622 ? Dziwne !
  • @cyborg59 00:13:22
    Aż przełykam z wrażenia...
  • @KOSSOBOR 01:11:44
    Dobranoc ! To działa.
  • @KOSSOBOR 21:37:39
    Myslisz, że to może być klimakterium?
    Tego nie brałem pod uwagę.
  • @KOSSOBOR 01:11:44
    Dziękuję za wspaniałe porady. Zapisałem sobie w kajeciku.
    Ale aż tak głęboko nie było. Cos jak mocny spleen.
    Homeostat już się podregulował i czucie w palcach wróciło, klawiatura przestała wyglądać, jak paszcza rekina, a symfonia patetyczna w mózgu poszła koncertować gdzie indziej.

    Ja tam w sprawie nE-owych biurokratów zawieszam wszelakie działania i rozmyślania. Jak harcerze zbierali sie przy ognisku, to ja zazwyczaj z moją bandą siedziałem w krzakach i bombardowałem ich wszelkim plugastwem.
    Niech sie sami bawią w to swoje zdobywanie sprawności.
  • @sigma 19:01:21
    Ja, mimo żem katolik, jestem monistą. Stąd, mój duch silnie związany z materią.
    Tak się nie da? Da się, jak się wie jak.
  • @KOSSOBOR 21:11:57
    Kawci, i to tylko 100% arabiki wypijam w porywach do 7. I to nie włoskie naparstki, tylko półlitrowe stakańczyki, do których sypię trzy czubate łyżki aromatu. Śmietanka, a nie mleko do tego i dwie pastyleczki tego słodkiego ersatzu.

    Ketonal słabo na mnie działa, tylko diklofenaki i tylko na kręgosłup.
    Nie zapominaj żem ja aptekarzewicz i wszystko wypróbowałem.
  • @sigma 21:26:12
    Kto nie wie - ALKOHOL OBNIŻA CIŚNIENIE. Jest depresantem.
  • @sigma 21:26:12
    Ale za to poprawia nastrój
  • @sigma 21:42:38
    Brrr...
    Ja tam wolę pieprzówkę. Krew po niej krąży jak woda w Dunajcu.
  • @KOSSOBOR 21:54:50
    Layle lubię bardzo.
    Choć ten wymoczek zdenerwował mnie zachowaniem po stracie syna i tym, że wpisują go w pierwszą dziesiątkę najlepszych gitarzystów świata. U mnie się nie mieści.
  • @cyborg59 00:47:17
    Front przejdzie szybko - już minął Szczecin, jest nad Gdynią, a rano będzie nad Białorusią. A z nim twoje bule.
  • @jazgdyni 06:29:49
    W naszym mieście na końcu świata kultury dla ludu,gdy za granicą rozpościerała się imperialistyczna dezprobata, poczesne miejsce zajmowała rodzina Łomatko.
    Eligiusz Łomatko był malarzem batalistą. Miał problem z końskim pyskiem, więc wolał malować Hanibala ze swoją pancerną dywizją słoni, albo jak w ty wypadku - mechanikę, te wszystkie czołgi, transportery i armaty. Siedział właśnie nad swoim wiekopomnym dziełem - zdobycie Berlina od flanki północnej. Na wysokim zydelku siedziała Marcysia, panienka o wprost niesamowitej urodzie; ciężkie, jasne włosy zebrane były w gruby warkocz sięgający aż do jej łona: usteczka, naturalnie czerwone, były tak rozkoszne, że spokojnie nie dało się na nie patrzeć dłużej niż sekundę. Po tym dostawało się strasznych hercklekotów, ogniki zaczynały migotać przed oczami a ręce, jakby sterowane własnym rozumem, brały się do ściskania.
    Teraz Marcysia siedziała na tym podwyższeniu, bo służyła Eligiuszowi jednocześnie za model łuny nad Berlinem, jak też wyobrażeniu harfy, której właściwie nie było, ale położenie ciała i dłoni Marcysi pozwalały Eligiuszowi tą harfę sobie wyobrażać.
    -Trzymaj rączkę na Cis, anie na D - poprawił modelkę.
  • @jazgdyni 06:55:07
    Natomiast badylarz Hiacynt Łomatko, brat Eligiusza, utrzymywał na codzień całą rodzinę. Uprawiał skutecznie swoje ogrody i szklarnie, a z systemowego, politycznego potępienia kułactwa niewiele sobie robił. Bowiem tak samo jak skutecznie uprawiał swoje ogrody, tak samo uprawiał swoje kontakty ze szczeblem najwyższym, szczeblem średnim, jak i też ze szczeblem niskim naszego miasta.
    Ostatnio wprowadzał w niesamowite żądze te wszystkie szczeble nowo sprowadzonym, tylko sobie wiadomymi ścieżkami, ogórkiem szklarniowym, zwanym długim. Te dotychczasowe, nasze przaśne ogórki, pękate i żółtawe, nijak się miały do wykwintu długiego. Na najlepszych rautach, balach i obiadach proszonych, królowała więc mizeria, a rozanielone zaproszone panie pytały szeptem - czy to z długiego? I lica im kraśniały, gdy otrzymywały pozytywną odpowiedź.
    Tak więc Hiacynt Łomatko utrzymywał artystyczną dusze (i ciało) brata Eligiusza i przy pomocy ogórka długiego, trzymał w szachu pół miasta.
    Tą ważniejszą połówkę.
  • @jazgdyni 06:04:36
    No nieeee..., jakże bym mogła coś tam myśleć albo i nie myśleć. Chciałam Cię pocieszyć... ;]
  • @ wszystkich
    Demokracja to przepiękny ustrój.
    Wszyscy o niej mówią, a nachwalić się nie mogą, jaki to świetny wynalazek, a proweniencji ponoć jest też godnej. Ale kiedy ten cudowny wynalazek zastosować w praktyce to...

    Sigma napisała o bezie posta pierwsza klasa, więc ludziska czytali, pod postem pisali i ni stąd ni zowąd powstał pomysł kolektywnego napisania własnej powieści w odcinkach.
    Ludziska przystali na taką propozycję i zaczęły sypać się posty, ale Sigma popełniła błąd, bo zamiast po pańsku złapać za twarz, pozwoliła, by każdy mógł coś tu napisać, co mu ślina na klawiaturę przyniesie.
    Zaczęły się ludziska prześcigać i tworzyć kolejnych bohaterów. A ci bohaterowie jacyś pokręceni, popaprani, szpetni, klną, ciachają i robią rzeczy na ogół niepochwalane. Noż kurde, podręcznikowy negatywny dobór!
    Rozeźliło mnie to okrutnie, tym bardziej, iż sam sprowokowany trochę, plugastwa tu trochę podrzuciłem. Ale basta! Nie będzie nam Tatarzyn dzieci niemczył!
    Zapowiedziałem, że w ramach ekspiacji wprowadzę pozytywnego bohatera do tego panopticum, a choć była to tylko zapowiedź, a już niektórzy uderzyli w lament, że im to szyki pomiesza, a nawet odstręczy od pisania.
    Sprawę odłożyłem na trochę, bo obowiązki wezwały mnie do świadczenia usług na rzecz pracodawcy. Mimo, że czasu miałem niewiele, to zaglądałem tu na chwilę, by monitorować wątek, bo pisać to nie, gdyż wtedy człowiek wsiąka, a pracodawca upierdliwy dość.
    Znowu pojawiły się jakoweś ludzkie bestie i wtedy doszedłem do wniosku, że zaaplikuję bohatera baaardzo pozytywnego, a co tam, stać mnie na takiego. A niech ludziska psioczą; mogą na tusia, to i mogą na mnie.

    Jutro nadejdzie dzień zapłaty, :DDD
  • @tadman 18:40:08
    O żesz..., Tadziu, jeszcze Ci nie przeszło?!

    Tu pewna dobrana paczuchna usiłowała się nawet wstępnie upić /minus kolega Cyborg, bo On sam się wczoraj teleportował na lodzie/, no ale nie moglim, bo i na stojąco, i bez papierosków, no i każdy musiał za chwilę siąść za kierownicą. NIENAWIDZĘ PIĆ NA STOJĄCO!!! :[[[

    Sigma już dała wstępny szkic bohatera pozytywnego. Musisz o niego zahaczyć! Się nie boi! Onzgdyni na pewno doda harcerzy. Tak od serca, gdzie ich głęboko ma. Też o tym pisał wyżej.
  • @KOSSOBOR 20:40:54
    - Hej ho, hej ho, do pracy bu się szło, hej ho, hej ho, hej hooooo! Śpiewał druh Boruch, a za nim gardziołka dwudziestu niewinnych słowików.
    - Dzisiaj będziemy zdobywać sprawność konfidenta. - Ropuszański! - wytłumacz, kto to jest konfident.
    - Konfident, to chlubna postać co wyłapuje pluskwy i karaluchy, wśród zdrowego trzonu.
    - Dobrze siadaj. A co powiecie o prawidłowym działaniu, tak żeby zdobyć sprawność konfidenta?
    - Trzeba podsłuchać i poinformować druha.
    - Dobrze, macie tu małe notesiki i zbierajcie ważne sprawy. A jak nie ma druha Borucha, to zanieście od razu komendantowi Pokrzywie .
    Robactwo sie rozpełzło po mieście.
    Bo było to spotkanie karaluchów - biegunów, zaprzyjaźnionych z zastępem pluskiew pościelowych.
  • @jazgdyni 22:08:03
    Wiedziałam, że nas nie zawiedziesz!!! :DDD
    No to Tadziuchna ma zagwozdkę teraz.

    Ale właściwie, qurczę, co Ty masz do harcerzy?! Ja byłam. Długo. Dopóki mnie nie wywalili. Dobrze zrobili! /Sobie./ Ale mam wszystkie ważne sprawności, w tym najważniejszą: Trzy pióra. Pionierkę miałam w palcu. Wszystko potrafiłam z niczego w lesie zbudować, kuchnię, stołówkę, sracz. Strzelałam nieźle z kabekaesów. Do dzisiaj uwielbiam zapach prochu. Sanitarka - proszę bardzo! Jak sobie te łapki w czasie pionierki /to budowanie obozu, OZu!!!/ ciachaliśmy, to żem pluła na waciki i zawijała etc.. No co Ty masz do harcerzy???!!!
    Harpię ściskamy! Niech pilnuje michałków! Przed harcerzami, naturalnie.

    Acha, jak konna drużyna harcerzy przyjechała pod Krojanty, to wiesz... ślepka mi zamgliło...
  • @jazgdyni 22:08:03
    Znikam na jakiś czas, bo:

    http://vod.gazetapolska.pl/1188-michalkiewicz-uklad-polityczno-medialny-iii-rp
  • @jazgdyni 22:08:03
    Toż to czerwone harcerstwo jak byk. Chlubna postać coś z trzonu... Ach, ten klimat boskich lat pięćdziesiątych. Brak mi tylko Nataszy Zylskiej.
    KOSSOBORowi pod tę zagwozdkę daję info, że w moim odcinku bohaterami będą Hrabini i Hrabia, a czerwone husty i Weterana zostawimy na lepszy czas.
  • Witajcie, o Dyletanci Drodzy , bardzo bladym świtem.
    W Klubie co prawda niewiele osób, lecz powłóczyście pozdrawiam wytrwałych i wytrwałe:)
    p.s.A mnie nie szkoda Nataszy Zylskiej .
  • @brian 00:30:54
    Mnie też nie, ale jej osiołek kojarzy mi się z siermiężnym socjalizmem.
  • @tadman 00:44:29
    Kiedyś, z ciekawości , zdobyłem i przesłuchałem prawie wszystkie hity jej i innych piosenkarzy z lat 50-tych.
    Jak dla mnie- byle jaka tapeta bez wyrazu.
    Poprawność muzyczna, kostyczne style i tyle.
    Aranże jak w dobrym keyboardzie.
    I sztywne wokale.
    Rozumiem, ze nie było wtedy porównania z prawdziwą muzyką rozrywkową, zwłaszcza latynoską.
    A pomyśleć, że dzisiejsze babunie kochały się w Gniatkowskim:)
  • @tadman 00:21:03 @ Brian
    Moja chusta była zielono - czarna.

    Kto to Natasza Zylska i osioł?

    Hanna Rek - tę jakoś kojarzę przez mgłę.

    Tadziu - hrabia uległ był już konsumpcji - żesz trzym się rzeczywistości!!! A hrabinia lata po mieście celem konsumpcji ostatniego pinczerka hrabiego, co się ostał. Znaczy pinczerek się ostał, bo drugi lata luzem, ale nikt nie wie gdzie. W te cholerne pinczerki wrobił mnie OZu.
  • @KOSSOBOR 01:12:51
    Natasza Zylska- siermiężna diva lat 50-tych.
    Co do osła, nie mam bliższych danych, jednak w otoczeniu takich dam zawsze musi się znaleźć najmniej jeden:)
    Z pianierskim priwietom odmeldowuję się na wysuniętą placówkę, w celu drzemki regulaminowej.
    Rano trzeba wstać, kotom wody dać.
    Dobranoc wszystkim, na razie.
  • @brian 00:58:16
    Cześć, Gościu Nocny!
    Miło, że nas odwiedzasz /jestem po 2 godzinach Michalkiewicza - link wyżej, polecam/.

    Dla mnie muza lat 50tych to mgła i szarość oraz muzyka ludowo - stylizowana w radio. Brrrrrrr........

    Wskoczyłam już później w piosenkę francuską, polską - aktorską i jazz. Do dzisiaj Brel jest przeżyciem. Ale i jajcarskim. Zobacz:



    http://www.youtube.com/watch?v=LWPl5hDjhoo


    http://www.youtube.com/watch?v=c0fTh44cEDM
  • O żesz Mać!
    Już miałem wyłączyć maszynerie, a tu patrzę.
    Oczom nie wierzę- Gudzowaty przeniósł blog do NE, chyba wczoraj.
    Pluralyzm to pluralyzm.
    Kurde, znaczy , że stajemy się medium opiniotwórczym, nie tylko niszą dla zgadzających się ze sobą.
    To chyba dobrze.
    No dobrze, branoc.
  • @tadman 02:18:50
    Dzięki, Tadziu.
    1, 2 - dla mnie płaskie. Joni ma dobry głos, ale muzyczka :(
    3 - bardzo ładne! Saksofon naturalnie działa na mnie jak Marylin w "Pół żartem, pół serio" :))) Ale kobita ma znakomity, znakomity głos!!!!!!

    Gudzowatego przed chwilą zoczyłam na nEeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.......................................

    Dobranoc :)
  • @KOSSOBOR 02:43:54
    Już się nawet nikomu odwiedzić się nie chce. A bąknąć choć słówko?

    http://jazgdyni.nowyekran.pl/post/52782,obowiazek-pracy-arbeit-macht-frei

    A jest to kontynuacja Twojej wolności.

    Czuję się osamotniony i niedopieszczony (i niedopieczony)
  • >wszystkich
    Licznik stuka, a więc zbliża się wielkimi krokami potencjalne niebezpieczeństwo porwania sigmy do papierowego wydania nE.
  • @tadman 08:40:44
    Dodaję

    @zwyczapost do którego onjnie normalny 17:08:35

    Dlatego się pożegnałem z nE.
    Ciao

    nadużycielinkskomentuj

    krzew-cserje16.02.2012 17:13:54

    I nożyce ciachnęły post, do którego odnosi się krzew-cserje i inni piszący. Ciekawe admin czy ten nowy-stary bloger?
  • @jazgdyni 06:25:03
    Ja rozumiem że spadek a potem wzrost ciśnienia może sprowadzić tego Niemca co wszystko chowa. Tego na 'A'.
    Gospodarz willi we mgle wraz z nową adeptką , a byłą hrabiną, STOJĄ w
    bardzo niewygodnej pozycji pochyleni nad horoskopami już dwa dni ,
    zegar bije i bije , niedoszła ofiara czeka na śmierć a czarodziej z Gdyni się
    rozmyślił i ma w d... los wszechświata.
  • @tadman 08:49:19
    Co się dzieje ? Nie było mnie i nic nie rozumiem.
  • @tadman 08:49:19
    To było wycięte pod Gudzowatym? Daj więcej szczegółów, proszę, co Krzaczek napisał?
  • @jazgdyni 06:25:03
    Niedopieczony /jeszcze/ jest pinczerek. Bo hrabia - nawet bardzo.

    Zara letem. Wieczór przesiedziałam u Michalkiewicza. Bardzo polecam! Potem robiłam pod swoim "Wolnym światem".

    Tadziu chce odkręcić hrabiego. Hmm... Ja tu wkręciłam trochę turpizmu i czarnego humoru, a On chce mi zburzyć moje babeczki!!! - poskarżyła się Hania, tupiąc nóżkami i głośno się zanosząc. Pyszczek wygiął się jej w podkówkę etc..

    Co oni tam pili, że Sigmy jeszcze nie ma?!?!
  • @KOSSOBOR 11:33:45
    No, jakbyś zgadła, potem poszliśmy sobie jeszcze do piwniczki;)))
    Ależ tam są piękne stropy kolebkowe i w ogóle!
    Bardzo dobre winko;)))
    i takie tam różne pychotki na gorąco, bo zmęczyło nas to stanie;)))

    Odpisałam przed sekundą ciri, że nie chcę firmowac nE - kopię przesłałam na Twój PW.

    Ten Gudzowaty tutaj to doprawdy przesada; już tydzień temu zobaczyłam na SG jakąś Evitę de Gor - dupencję w typie intelektualnym Dody, ktora wrzuciła swoje reminiscencje i przemyślenia - w stylu pisemek kolorowych. Rozumiem, że target nE stara się zagarnąć coraz szerszy, ale chyba ciut przesadzili. A już najbardziej umieszczając te wypociny na agorze SG.
  • @tadman 08:49:19
    Tadziu, daj, proszę całokształ danych z tym Gudzowatym i cserje, bo nie jestem na bieżąco.

    Oni pogłupieli z tym papierowym wydaniem. Znowu myślą, że zabiorą czytelników Gapolowi. Tak jak w zeszłym roku tą "trzecią siłą" - elektorat PIS. Przejadą się na tym, ale w końcu to forsa WSI, więc mało mnie to obchodzi.
  • @cyborg59 00:03:41
    Ja też dzisiaj stosuję;))) Ach, te wernisaże!
  • @cyborg59 11:21:01
    Oj tam, oj tam.
    Obowiązki towarzyskie były i już (było by milej, gdybyś też przydreprtał z tego dzikiego zachodu). Teraz będzie - do roboty!
  • @KOSSOBOR 11:24:49
    Tak bardzo dobrze. Chyba ze dwa posty odnoszą się do tego wyciętego z wątku Gudzowatego. Co tam było to nie wiem, bo zajrzałem tam rano po doniesieniu, że ten on właśnie zawitał.
    Atakują mnie jakimiś prywatnymi mailami w sprawie rzbika, ale ja sobie odpuszczam.
  • @tadman 12:36:41
    Też mnie atakują. Ciekawe, jak te ich prawybory szemrane wyglądają od strony liczb bezwzględnych? 0,89% zapewne oznacza, że głosowały za kimś 2-3 osoby. Statystyka, kurczę pieczone w pysk;)
    Jak dzis pamiętam, że nas na I roku archeologiii Polski było 10 osób. Jak parę osób nie przyszło, to była 40%-owa absencja. Ale i tak jeszcze lepiej mieli na IV roku, gdzie ich było 4 sztuki. Każden jeden był za 25%!
  • @KOSSOBOR 11:33:45
    Nie tup Haniu, nie tup, bo bucików szkoda, a nóżki też. Jak chcesz to możesz Hrabiego utrupić po raz drugi i to w jakiś bardzo rozkoszny sposób. Drugi raz go nie ożywię, bom zwykły człowiek bez specjalnych zdolności na tym polu. Możesz go sobie nawet wtedy oskakać.
  • @brian 01:33:43
    Komu dobrze, temu dobrze, nie chcę siedzieć a tym gnypkiem przy jednym stole. Mało tu potworów bez Gudzowatego? Te Alexy Sterny, Waldemary.M., ZeZem, Evity de Gor,attonny, goryliska itp kreatury - jeszcze im malo?
  • @sigma 13:00:37
    Witam serdecznie,
    Drogi Aleksandrze,
    Na polityce specjalnie się nie znam, ale uważam, że to bardzo ciekawy artykuł. Najważniejsze jednak widzieć Twoją obecność na NE. Myślę, że masz mnóstwo wiadomości z pierwszego żródła i wiele do powiedzenia. Bardzo się cieszę - co u Ciebie słychać? Wprawdzie widzieliśmy się ostatni raz ponad 10 lat temu, to zawsze bardzo miło zawsze Ciebie wspominam.
    Co słychać u Tomka? Jego książka/album zawsze zdobiła i leżała na stoliku do wglądu wszystkich gości.

    Pozdrawiam najserdeczniej i mam nadzieję przeczytać jeszcze wiele wspaniałych artykułów. Do zobaczenia. Eva Opara
    nadużycie link skomentuj
    Evita 16.02.2012 21:50:10
  • @KOSSOBOR 15:38:51
    1. :0
    2. 8/
    3. 88[
    4. 888[[
    5. :)
    6. :))
    7. :D
  • @tadman 15:53:39
    %-O !!! ;) ;} ;]

    Poza tym - przyszedł mail. Thx!
  • @tadman 12:48:05
    A czy hrabiowie, jak koty nie mają wielu żyć?
  • @jazgdyni 17:29:38
    Łoj nie! Mają jedno jeno. Ale za to długie. Leci bez pokolenia całe! :)

    Ech,.. Jamnik zaśpiewał, a koza słuchała...

    http://www.youtube.com/watch?v=PYzvbDvu78Q&feature=related
  • @DelfInn 22:10:14
    Słuchajcie, Delfinn!!! Najpierw spłynęliście byliście na dłuższy czas, a teraz, zamiast ronić w lyteraturze swe niezaprzeczalne talenta, dajecie tu smętnego czadu, jak jakieś nie wiem co!!! ;)
  • @sigma 13:00:37
    Rozumiem.
    Ale za nimi przychodzą ich czytelnicy, a oni są dla nas wdzięcznym podmiotem do edukowania.
    Jak już zacząłem, nie możemy się tylko kisić w kółeczku wzajemnej adoracji.
    Uświadamiać trza, uświadamiać.
    W razie czego trolli za kark i w cztery.... to znaczy , na cztery wiatry.
    Pozytywizm w czystej postaci:)
    A winko u hrabiostwa swoją drogą.
    Pozdrawiam z rewerencyją.
  • @tadman 00:09:30
    http://www.youtube.com/watch?v=hPqkrzWUnxg

    :)))!

    Tadziu, byłam na ich koncercie; grali sami, w kwintecie. Są the best of the best of the best!
  • @KOSSOBOR 01:34:07
    @ Tadziu

    Skrzypek jest uczniem Konstantego Kulki.
  • @KOSSOBOR 01:34:07
    @ Tadziu

    Jest jeszcze Gaba Kulka. Niesamowita kobitka. Śpiewa i gra.
  • @KOSSOBOR 03:02:08
    A ja ciągle nie mogę wrzucać z utuba i tylko paznokcie ogryzam z zazdrości.
    Gaba Kulka może jest fajna, ale jak można się tak nazywać?
    Już Gazda Bułka byłoby lepiej.
  • @tadman 00:09:30
    Zrobiłeś mi krzywdę.
    Kupiłem Casha ostatni album jak tylko się ukazał. Przesłuchałem go raz i więcej nie mogę. Jest wspaniały i wstrząsający, szczególnie wiedząc, jak powstał i że on już właściwie się z życiem pożegnał.
    Faceci po 50 nie powinni go słuchać w żadnym wypadku.
  • @jazgdyni 09:42:16
    Krótka, piękna i dosadna recenzja.
  • @jazgdyni 09:42:16
    http://youtu.be/U-H2nqT2AGU

    Specjalnie dla sigmy i Kossobora, moi post-queenowscy ulubieńcy.

    A ich wizja jest bardzo profetyczna.
  • @jazgdyni 10:44:03
    Ich drogi skrzyżowały się oczywiście na Wałach. Bo gdzie by się nie szło, to wszędzie były Wały. Tak jakby Pan tymi Wałami, chciał pokazać co o nich właściwie myśli.
    W mózgu pana Władeczka wrzało do tego stopnia, ze jego znane agrestowe oczy zrobiły się śliwkowe. Powtarzał sobie słowa: - A ty maszeruj, głośno krzycz - Niech żyje nam Wołodia Ilicz! - Chmmm, rozmyślał, - czy to ja teraz właśnie stworzyłem?
    Hrabina po wstrząsającej konfrontacji z magiem wciąż była roztrzęsiona. Ubrana nieadekwatnie do swojej pozycji i tylko bryczesy założone do standardowych pepegów wskazywały jej status. Denerwował ją także ten ostatni pinczerek, który najwyraźniej zaprzyjaźnił się z rudym i razem polecieli na takie tam psoty; a może na panienki.
    - Sacrebleu! - powtarzała skonfundowana do tego stopnia i tak szybko, że postronny obserwator, a był to nasz zręczny Gwint, słyszał tylko ciągłe ....ble, ble, ble...
    - Sfiksowała starucha - westchnął w pierwszym odruchu, ale już po chwili osiągnął wewnętrzny spokój, gdy jego ego ryknęło głośno - Urugwaj !!!

    Jakoś tak w jednym momencie, wszyscy pomyśleli to samo: - Pora do dzieła!
  • @jazgdyni 05:49:34
    Musiałaby zmienić tatusia - z Konstantego Andrzeja Kulki na Bułkę :)
  • @tadman 09:51:50
    Są cudowni.
    No i ten Marek Walczewski po lewej :)))
  • @jazgdyni 10:44:03
    Wpadnę wieczórkiem późnym tu.
  • @tadman 09:51:50
    Głowa też dobra!
  • @KOSSOBOR 12:01:03
    Choćby było Gabriela Kulka. I już by to nie wyglądało jak ktoś ze stajni tefałenu
  • @ @ @
    Dyskotekę sobie zrobili ! Dworują z człowieka wolno-internetowego.
    Dziesięć minut ściągania a dwie słuchania. Bigosować będę !!!
  • @KOSSOBOR 12:01:03
    Ciotka, w bidnych czasach była księgową w szkole muzycznej Gdańsku.
    Cienko bardzo było, więc nawet ksiegowa miała dyżury na stołówce.
    Codziennie były skargi że Kulka cały chleb wtrząchnął.
    Może to już był Sopot ? Jest szkoła muzyczna w Sopocie?
  • Czuję się rozbrojony.
    Komenty tutaj - czyste Qui pro Quo oraz Zielona Gęś naraz, i czysta poezja.
    Dowolny funkcjonariusz wiadomych słuzb, po lekturze musiałby napisać:"NE całkowicie niegroźny, spokojnie możemy zlekceważyć to środowisko niezrównoważonych psychicznie postarystokratycznych oszołomów".
    A niech sobie lekceważą.
    Róbmy swoje, choćby na wariackich papierach, bo czyż nie jest cudnie czasem trochę zwariować?
    I w takim towarzystwie:))
  • @cyborg59 15:52:31
    Masza stała na dziedzińcu podstawówki i w zamyśleniu drapała się w polędwicę. Repetowała siódmą klasę i szkolnym zyciem była już baardzo znużona. Bo i co to za życie w granatowym fartuszku z białym kołnierzykiem? Co dzień w klasie odbywały się sceny dantejskie, kiedy wychowawczyni otwierając dziennik i nawet nie patrząc w jej stronę mówiła monotonnie: - Baczówna, do łazienki, rozczesać te natapirowane kudły i zmyć szminkę.
    A potem dodawała jeszcze: - I tusz z rzęś też! Przecież ty na oczy nie widzisz, dziewczyno! Daj dzienniczek!
    I jak ona miała być zimną suką w tych warunkach?
  • @sigma 16:12:14
    Sie zmodernizuj, albo łącze przyspiesz.
    Albo jedno i drugie naraz.
    ( dzięki za ideę pieczonych pinczerków, na samą myśl ślinka cieknie)
  • @jazgdyni 11:02:35
    I doczłapał się sekretarz do swojej redakcji. Tu jednak czekał go kolejny cios. Pan Stefan mając tylko i wyłącznie powiesić nową tabliczkę redakcji,
    nie mogąc jej wmieścić w stare miejsce; obrzezał karykaturalnie, czerwony
    prostokąt, symbol dziennika. Rzucił lękliwe spojrzenie przez ramię.
    Odbicie szyldu w szybie witryny wyglądało( niestety) dokładnie tak jak się
    obawiał. Miarowo, do bólu waląc dłonią w poręcz, wspiął się po schodach.
    Teraz wyglądał już normalnie (czyli wrednie).
    - Pora do dzieła !- pomyślał nagle, choć nie wiedział skąd to się wzięło.
    Zwykle rewidował szuflady i przeglądał robocze wersje artykułów po
    zamknięciu redakcji. Spisywanie źródeł informacji było operacją delikatną.
  • @brian 15:55:35
    Wariuj do woli ! Cała przyjemność po naszej stronie !
  • @sigma 16:20:56
    Nie odmładzaj zbytnio Baczównej ; ona jest z sierpnia 1939 roku.
  • @brian 16:28:46
    A kiedy ta chaliera robi takie cuda jeno w łikędy. W poniedziałek rano wszystko będzie już ok.
    Tak więc, póki co, do poniedziałku, nie dawajcie więcej tych piosneczek, bo mi się to bydlę zawiesza;(
  • @jazgdyni 11:02:35
    - Sacrebleu! - wrzasnęła hrabina pojedyńczo i wyjątkowo głośno, kiedy w pogłębiającej się mgle zdybała na kontrkursie coś, co na pierwszy rzut oka zdawało się opasłym duchem, a na drugi okazało się sklepową z mięsnego w białym kitlu i z wybieloną a utapirowaną kopą siana na głowie.
    Trwała wyszła prima sort! Pani Honorata wprost nie mogła oderwać od siebie zachwyconego wzroku!
    - Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki, całooować chcę" - podśpiewywała frywolnie, choć nieco nielogicznie i nie bacząc na płeć.
  • @sigma 17:35:48
    A to nie pierwsze ostrzeżenie ?
    Mnie potem odcięlo od "Niezeleżnej" . Na równo 9 miesięcy.
  • @cyborg59 17:35:43
    VIII.1939- III.1953 - 14 lat skończy w sierpniu. Wszystko się zgadza; skoro repetuje siódmą klasę.
    A zupelnie żesmy się nie umawiali!;))
  • @cyborg59 17:44:57
    Jak bym się na tym znała, to bym coś rzekła. Wiem, że w soboty i niedziele akurat mój komputer zachowuje się niżej wszelkiej krytyki. Pozostałe domowe komputery chodzą jak zloto, więc to nie to, że winne Multimedia.

    Możesz mieć i rację. Już to kiedyś pisałam - że ten moj pierwszy post na niepopkach w cudowny sposób - kiedy na niego zajrzałam po pół roku - został nawiedzony przez dodatkowych do pierwszych dwustu - 1000 fanów mojego pisania.
    Ale jak ten fakt opowiedziałam w jakimś komentarzu nt.inwigilacji blogosfery - nagle skończyło się nawiedzanie tego posta.
  • @cyborg59 15:52:31
    W Gdańsku na Gnilnej.
  • @tadman 18:40:08
    No, Tadziu, gdzie ta aplikacja bohatera pozytywnego, aaaa?
    Już sobota, wyekskuzowałeś się do piątku i masz zanotowane w dzienniczku "usprawiedliwiony", ale najwyższy czas wziąć się do roboty;)
    A tu wokół nic tylko selekcja negatywna, aż mnie skręca!
    Do boju, les enfants de la Patrie!
  • @sigma 17:49:19
    Ja plasowałem akcję bliżej '56 (oczywiście wiedząc kiedy umarł Stalin!),
    innych to nawet do IRCHY miotało w czasie, zresztą galimatias czasowy,
    pór roku, to mamy niezły.
    Na szczęście nie zdążyłem wysłać jej do akademika ( choć ona, i owszem..).
  • @cyborg59 18:05:52
    Zauważ, że Delfinn nawet szczura Leosia umieścił w krzakach kwitnących pąsowo malw;) Ale komu to szkodzi?
  • @sigma 18:14:42
    Przypominam i wiem to z wiarygodnego źródła - CZAS nie biegnie liniowo. Wyczynia różne harce, to przyspiesza, to zwalnia, a czasem nawet mu pętelka wyjdzie.
    Więc proszę tutaj nie mieć do czasu pretensji. Nawet, jak hrabina nagle wyjmie komórkę z mufki.

    takie czasy kochani, takie czasy.
  • @jazgdyni 18:41:56
    Aaa, czas taki jak teraz i w takim towarzystwie, powinien zwoooooooolnić na maksa. Gwoli przedłużenia miłych chwil.
    Poza tym, jest teoria (całkiem sensowna) że coś takiego jak czas, nie istnieje.
    Są tylko wydarzenia, jeśli mierzymy, ich upływ,powstaje wrażenie umownego"czasu", tym silniejsze , im więcej wydarzeń.
    Zaś sam "czas" to tylko subiektywne odczucie.
  • @brian 19:50:07
    Kumasz prawidłowo.
    Wg św. Augustyna nie ma przeszłości ani przyszłości, jest tylko teraźniejszość.

    Wg. aksjomatów współczesnej fizyki nie ma teraźniejszości! Jest tylko punkt, gdzie przuszłość przelewa się w przeszłość.

    I jak tu spać spokojnie?
  • @jazgdyni 20:22:46
    Wykluczone " śpiący musi się obudzić".
    Zanim będzie za późno.
    Ale na kolejne pyfko nie jest za późno, zdrówko :))
  • @jazgdyni 12:20:37
    Gabriela nie brzmi "estradowo".
    My jesteśmy dwojga nazwisk - nie do wypowiedzenia! A co dopiero takim tasiemcem podpisywać obrazy!

    Jaja są jak berety, zazwyczaj w instytucjach z tym nazwiskiem. Albo w szpitalach: leżę na boleści łożu i pielęgniarka upewnia się, że zaraz dobrze trafi we właściwe dupsko, więc zaczyna ...pani, yyy...pani... Koszer...yyy. bauer....yyy...A ja, mając wzrok utkwiony w igle strzykawki, którą zaraz... etc., mimo wszystko kwiczę stanowczo: proszę siostry, w żadnym wypadku koszer, a już zupełnie nie bauer! No to chcieli mi błękitną krew przetaczać :)))
  • @cyborg59 15:52:31
    Nie, to zapewne Gnilna była. A Kulka mieszkał w Sopocie. To cudowny skrzypek.
  • @brian 15:55:35
    Hej, to się przyłącz!

    Po prostu liczymy na to, że jak będą zamykać - to nas w wariatkowie. I tam to dopiero damy!!! I huzary, naturalnie!
  • @cyborg59 16:52:31
    Jesteś profetyczny: "obrzezał" to właściwe słowo.
  • @sigma 17:44:33
    Ehhata: nie "sacrebleu" a "sacHebleu"! Zhesztą zapitaj Bogumiła :}}}
  • @jazgdyni 18:41:56
    Misiu, błagam, tylko nie komóhkę!!!!!!!! :0000
  • @jazgdyni 20:22:46
    "Wg. aksjomatów współczesnej fizyki nie ma teraźniejszości! Jest tylko punkt, gdzie przuszłość przelewa się w przeszłość."

    Wiesz, nawet w ten punkt wątpię. Na logikę - nie może być takiego punktu, bo to stała.
  • @KOSSOBOR 21:23:39
    No niech ci będzie lejek.

    Nie boimsja - komuhki nie wphowadze.

    Sava?
  • @sigma 18:05:49
    Wytrawny weteran wędrował po wyboistych wertepach wzdłuż wschodniego wybrzeża. Wszędzie woda, albo wydmy. Weteran wodził wyczulonym wobec wciórności wzrokiem, wszech ogarniając wspomniane wertepy. Widział - więc wiedział: wszędzie ci cholerni harcerze! Niektórzy już pryszczaci wręcz! Ale nie było druha Borucha, ten zaś bowiem pojechał z majorem i czerwonymi chustami na przymusowe omłoty. Jako gość specjalny, w ramach braterstwa organizacji młodzieżowych. Dla pewności major wziął ze sobą do ciężarówki kilku z karabinami: jak młodzież zacznie w stodole śpiewać, to dla pewności omłotów i znalezienia całego ziarna - przydadzą się niechybnie. No a po omłotach, jak stodoła będzie pusta, a wiejskie baby będą płakać na gumnie, to poskromi tego druha Borucha. Już tam Major wiedział, po co Boruch tak chętnie na wieś z czerwonochustymi dziewuchami jedzie! Już on wiedział!
  • @KOSSOBOR 22:03:40
    Wciórności nie odpuszczały - ale weteran też nie odpuszczał i tak się w zaciekłym milczeniu przemagali jak jacy herosowie starożytni, mieszkańcy okolicznych zarośli.
    Aż wciórności stękły, jękły i się rozpukły na sto tysięcy kawałków. Dopieroż zalęknione dzieciska wylazły zza stodoły, zbliżyły się i z trwogą wielką spoglądały na setki pomniejszych wciórnostek porozrzucanych w polu rażenia, jak okiem sięgnąć.
    Tymczasem w stodole wciąż trwały omłoty, a ochotnicze hufce harcerskie śpiewały pieśń zespołową "Omłot niesiemy, omłot" na cztery głosy z dodatkiem sokowirówki, ale bardzo rozstrojonej. W tle przebijał się terkot szmajsera, piski rozochoconych dziewuch i rozjuszone ryki nieposkromionego druha Borucha.
  • @jazgdyni 22:01:14
    Szło już niechybnie na wiosnę, słoneczko pojasniało, dzionki się wydłużyły i cała żywioła nie wyłączając okolicznych śledzi bałtyckich brała się za bary z przemożnymi chuciami, jakiej w owym czasie śle matka natura - najczęściej, niestety, ginąc w nierównej walce. O, bo z matką naturą nikt jeszcze nie wygrał!
    Przekonywała się o tym podstawowa komórka partyjna okolicznego pegieeru, przekonywała się czerwonochusta drużyna harcerska pod wodzą druha Borucha, przekonywali się nawet dotychczas nieprzekonani pojedyńczy obywatele zamieszkujący miasto nad Odrą.
  • @jazgdyni 22:01:14
    Sehr gut.
  • @sigma 23:03:40
    Sprośne krokusy fioletową falą wylały się na Jasne Błonia.
    Harcerze rozglądali się za kandydatkami na Marzannę.
    Kandydatki na Marzannę rozglądały się za druhem B. bo jemu było
    "wsio rawno".
  • @sigma 23:03:40
    Wprawdzie dzionki się już wydłużyły, ale nieuchronny wieczór zapadał. I zapadał. I zapadł. Ciężarówka, wracająca z omłotów jechała wooolllnnnyyymmm zygzakiem. Spod plandeki dochodziły piski czerwonochustych i nieposkromione ryki rozjuszonego druha Borucha. W tym czasie pozostała męska część część omłotów zawodziła uniwersalnego "Górala", co mu nie było żal. Gdy auto wtoczyło się do miasta, nagle powietrze zawirowało i znana nam już czereda w postaciach rudego bez befsztyka, pinczerka, hrabiny i lecącego boczkiem Gwinta przecięła mu drogę. Major usiłował wcisnąć jakiś pedał, ale dość długo, schylony, poszukiwał go w ciemności. Na próżno więc!
    Łomot! Buch! Brzdęk! Sru! Pierdu! I...... cisza.
    Gdy major otrzepał się z przedniej szyby i kierunkowskazu, a także ze skrawków gazetowych fotografii dorodnych kołchoźnic, przed samym jego krzywym i mięsistym nosem ukazała się ściana, a na niej wiadoma nam tablica z napisem: "ORGAN".
    Major, mimo że napis falował mu przed oczami, zdawał się jakby w przebłyskach trzeźwieć.
    "W imieniu służby aresztuję was za obrażanie władzy ludowej!" - wrzasnął i padł na wirujące zegary.
    Tymczasem zgubiona na ostatnim zygzaku zawartość paki wygalopowała w popłochu z pobliskiego rowu przydrożnego, jak zwykle natrafiając na rozciągnięte nogi Władeczka, który skromnie przysnął pod śmietnikiem redakcji, do której dobijał się od kilku godzin. Postanowił bowiem, po stosownym pobycie "Pod Trzema Koronami" - nie odpuszczać.
    Blond Honorata tymczasem zdążała w tym samym kierunku, mając w ceratowej siatce wiadome skarby, na które tak łasy był Naczelny. Czuła bowiem, całym swym drżącym z ekscytacji jestestwem czuła że z banalnej roli kierowniczki mięsnego zaczyna pomału wchodzić na intelektualne salony.
    Nie muszę chyba już dodawać, że rudy, pinczer i drugi pinczer, który dołączył, ale nie wiemy jeszcze, czy na swoją wiadomą zgubę, hrabina i pomykający boczkiem Gwint przelecieli mimo właśnie w tym momencie, gdy Honorata stawiała mokrą siatkę na poniemieckim biurku naczelnego, robiąc do niego znaczące oko i potrząsając tapirem. Tapir jednak okazał się wrednym niewdzięcznikiem i czmychnął przez niedomknięte drzwi, nie zważając na wbitą w dziurkę Wiśkę i swój haniebny, żółty kolor.
    Tak oto osiągnęliśmy jedność miejsca i akcji, drogie dzieci. Czyż muszę jeszcze dodawać, że na mieście rozpoczęła się kanonada?
  • @KOSSOBOR 00:25:52
    Ja f kfestii formalny.
    Mam propozycja, droga Sigmo.
    Wystukaj na klapie notkę

    ”Wczoraj staliśmy nad brzegiem przepaści! Dzisiaj zrobiliśmy duży krok naprzód!”, czyli jolka a mentalność żydowska. part deux

    I uczestnikom balangi u hrabiostwa będzie się szybciej wczytywać,
    (a naleweczka też będzie się wczytywać do głowy:)
    I to fszysko.
    Zdrófko:)
  • @KOSSOBOR 00:25:52
    Nareszcie towarzystwo, rozproszone do tej pory niemożebnie, zaczęło się zbierać do kupy. Co to była za kupa! Mimo, że to przecież czarny komunizm, wszystkie stany Rzeczpospolitej były reprezentowane adekwatnie. Tylko veto, swoim durnym indywidualizmem, gdzieś się zagubiło, lecz jego braku jeszcze nikt wyraźnie nie odczuł.
    Hrabina ściskała swoją mufkę, gdzie, niektórzy podejrzewali, trzymała historyczny muszkiet do obrony osobistej, ale Gwint wiedział lepiej - w mówce była hrabiowska polisa ubezpieczeniowa, jako, ze hrabiostwo nie miało zbytniego zaufania do PZU, czyli te skarby nieprzebrane, brylanty wielokaratowe, opale australijskie o niebywałym ogniu, szmaragdy bez skazy, wielkie jak śliwki, oraz cały ten pomniejszy przegląd mineralny.
    Pan Władeczek również powoli zaczął odzyskiwać swój zasłużony fryzjerski prestiż. Oczy znowu lśniły mu agrestowym blaskiem. Pożyczka została przyklepana do właściwego miejsca na pękatej czaszce. A amok twórczy powoli zaczął go opuszczać, gdy różne rymy typu: na czele - aniele, w szeregu - lebiegów, Stalin - poziomka(???) zostały zdławione przez nadludzki wysiłek związany ze znalezieniem partnera rymowego dla szczytnego słowa - komunizm.
    Kierowniczka Honorata ciągle była w stanie przeobrażania się. Jeszcze nie zdjęty biały fartuch był dowodem paskudnej larwy, ale już jasna, blond główka zapowiadała motyla. Czy będzie to pospolity bielinek kapustnik, czy przeurocza menopauza fallici, to się dopiero okaże.

    Z odrętwienia wszystkich wyrwał Gwint, który ni z tego, ni z owego wrzasnął swoim zwyczajem: - Urugwaj!!!
  • @jazgdyni 07:48:12
    Honorata to zapewne bielinek kapustnik. :) Świetna rzecz z tym przepoczwarzaniem się.
  • @tadman 09:39:15
    Nie wyczułeś jeszcze archetypu Dody Elektrody?
  • @tadman 09:39:15
    I miasto nieświadome przemiany, żyło swoim życiem; sprzątając śmieci
    po zimie, zmywając psie kupy i łzy po Stalinie. Ta odwilż zmieniała życie
    wielu osób : Wisia, ten nasz motyl poezji, wyleciała na miasto szukać nowego kwiatka z którego możnaby spijać nektary alkoholiczne i w którego
    słonecznym wianku grzać można by sławę, pan Stefan który na widok
    Honoraty poślinił się i postanowił iść wieczorowo na entomologię, oczywiście
    jako wolny pod-słuchacz. To zapewniło Stefanowi w przyszłości kilka
    profesji : a to "wolnościowca", a to "słuchacza-opowiadacza",
    przyszpilone kobiety-motyle zwykł był na tacy oddawać komukolwiek
    bedacemu przy władzy,wzamian za miłe traktowanie.
  • >sigma, >jazgdyni19.02.2012 09:59:49
    Jasne, że nie, bo gdzie mnie chudziakowi za OZ nadążać.


    Droga Sigmo!

    Nie wiem czy godzi się zamieszczać w odcinkowej powieści okruch kreowanej przez siebie narracji, ale tuszę, że tak zwane trudności obiektywne znajdą u Aśćki zrozumienie i jakąś tam dyspenzyję Aśćka z podręcznego bagażu wygrzebie. Jak by były trudności, to niech Aśćka daje kazać znależć ją Witce, ale niech zawartość wzmiankowanego bagażu na stół pierwej wyrzuci, co by było łatwiej ją spotkać.

    Ha, jak rzekłem, trzeba do tej powiastki wpuścić jakiegoś anioła, co by sprawom w niej toczącym się nadał stosowną skalę, czyli odtąd świnia będzie jeszcze większą świnią, a dobry stanie się zaledwie poprawnym. A skoro anioł, to może być i kobieta, jak i mężczyzna, bo anioły nie maja określonej płci. Puszczałem już farbę, że padło na Hrabiego, więc kobyłka u płota.

    Hrabia urodził się na Kresach w herbowej rodzinie, takiej z dziada pradziada, a nie takiej, co kupiła majątek i przywłaszczyła sobie herb po wymordowanych Lachach. Hrabia był wzrostu mikrego, ale za to był jak żywe srebro; wszędzie było go pełno, a to w czworakach, a to na stryszku, a to nad rzeką lub pośród łanów zbóż. Najłatwiej było go znaleźć zwracając uwagę na szybko poruszającą się płową czuprynę.

    Dzieciństwo spędził w rodzinnym majątku, gdzie uczony był przez guwernantki i starego wuja. Należy nadmienić, że wuj nie był żadnym nauczycielem, ale niejedno widział i przeżył, więc tę całą swoją wiedzę sprzedawał Hrabiemu. Hrabia początkowo oponował, ale wujo robił to tak ciekawie, że w końcu nasz bohater uległ i zaczął chłonął wujowe nauki, tym bardziej, że wuj rozbudzał wyobraźnię chłopca opowiadaniami, jak przeżyć w lesie gdy nie ma się nic z sobą, jak wymknąć się obławie przeważających sił policji (w nawiasie dodajmy rosyjskiej).
    Wujo również sprzedał hrabiemu rzadką umiejętność czucia własnej pozycji, która może być pomocna w załatwianiu wielu spraw, a czasami może być typową kulą u nogi, a nawet przyczyną nieszczęścia. Przebywając wiele czasu z wujem, Hrabia posiadł rzadką u Lachów umiejętność czytania tzw. ruskiej duszy i to w wydaniu prywatnym, jak i urzędowym.
  • @tadman 10:23:50
    No nie może, nie może hrabia być tak anielski. Byłby nie do zniesienia. Już jeden Bogumił pokazał jak to jest w NiD.
    Musi mieć jakiś defekt, najlepiej natury psychicznej, lub charakteru.
    Inaczej to św. Hrabia z Kresów, literacko postać nieco nieatrakcyjna.
    Dobra - damy mu rozum, szlachetny charakter i oświeconą edukację. Ale musi być jakiś dzynks. Podsuwam tutaj do wyboru:
    - hrabia był notorycznym dziwkarzem i żadna dziewka folwarczna nie mogła być pewna dnia, ani godziny. Robił to jednak w tak wykwintny sposób, że nikt się nie skarżył.
    - sprowadził do dworu słynny francuski wynalazek - stół do rulety, wraz z wykwalifikowanym krupierem i rżnął i rozhazardowywał sąsiadów okrutnie.
    - był wolnomularzem i to wysokiego wtajemniczenia.
    - niepoprawny romantyk, chętny co rusz wywoływać powstania i zajazdy.
    - bigot nie do zniesienia, który sam się wykastrował, by nie grzeszyć.

    Masz więc szerokie spektrum i pole do popisu.
  • @sigma 16:20:56
    Baczównej nie pozostało nic innego jak odbić sobie frustrację na młodszych. Nie doczytała jeszcze co to jest ta frustracja bo matka na
    papiloty poswięciła tę część "Kobiety i Życia". Wiedziała tylko że trzeba kogoś sponiewierać. Sama też została sponiewierana przez woźną, rózgą
    po plecach, za rajd na toaletę chłopców. Bilans zysków był był znakomity;
    prawie pełna "dziesiątka Sportów", Damskie, Płaskie, nawet jeden z filtrem;
    jakiś "Lucky coś tam", cały w odciskach brudnych paluchów, od oglądania.
    Przemknęła pod oknem dyrektorki, płosząc harcerzy nieprzygotowanych na widok niedomytej twarzy z koszmaru. Chmura dymu uniosła się zza
    śmietnika.
  • @jazgdyni 11:04:12
    A to Kolega przesadził, młody, na dorobku, a już bałamucił dziewki i ogrywał w ruletkę. Tę ostatnią to chyba kupił rozbijając wszystkie świnki rodzeństwa, kuzynek i kuzynostwa z okolicy, a nie zapominiał szelma o zwitku rubli trzymanych przez starą sfiksowaną pannę Ludwinię w miejscu nader intymnym, co to na pańskiej rencie w dworze przebywała od czasu gdy zmysły straciła, jak jej luby porucznik Bohosiewicz w świat za akrobatką z cyrku poszedł. :)
  • @jazgdyni 11:04:12
    Gwinta miałeś usmiercać , a nie Hrabiego kastrować ! No !
  • @tadman 11:30:00
    Szanowny interlokutor zapomina, że podówczas młódź hrabiowska dojrzewała wcześniej, by w wieku lat 20 być już w pełni ukształtowanym osobnikiem, nawet nieco stetryczałym.
    Władze nad finansami majątkiem dawał mu staropolski zwyczaj - prawo najstarszego syna do zarządzania włościami, w przypadku zejścia ojca (tu powód zejścia, ciągle otwarty; może tylko stary na Syberii?).
    A chucie? No cóż, najbardziej gorące właśnie w tym wieku.

    ;X
  • @@@
    Tymczasem jednak p.Stefan słysząc kanonadę na mieście, uciekł do redakcji. Musiał koniecznie powiadomić jakiegoś redaktora, że to jego
    zabić planują; z uszczerbkiem dla sceny (politycznej).
  • @jazgdyni 11:04:12
    Popieram kolegę OZa. Taki Hrabia byłby nie do zniesienia. Poza tym - konkurencja do Horeszków. A i tam Hrabia był megaloman /Birbante Rocca/, znormalniał dopiero na wojnie, jak naprawdę w dupę dostał. Zara więc spuścił Telimeną z wodą, choć WC jeszcze wtedy nie było przeca. No i namęczono się tu, by Hrabiego zgrabnie i nieco turpistycznie, przyznajemy, uśmiercić.
  • @tadman 10:23:50
    No ale co z WETERANEM? Weteran miał być tzw. pozytywnym bohaterem, od czego i tak mnie skręciło. Sigma już wstępnie przecież poczyniła, a ja dodałam passus na literę "w", by jakoś to wkomponować w tekst. Chociaż skręcało mnie z obrzydzenia, bo ten bohater pozytywny to tak, jak piła tarczowa w "Sonacie księżycowej". Bez mała! I jeszcze bardziej! :[[[
    No a poza tym, skąd Gloria, hrabina znaczy, miałaby tyle energii, by cały dzień latać po mieście w oparach absurdu, goniona boczkiem przez Gwinta, o którym nie wiedziała przecież, że dybie na jej mufkę?

    Tadziu, litooości!!!
    Proszę, zajmij się weteranem, któremu data ważności legitymacji minęła.
  • @tadman 11:30:00
    I czegóż chcieć od tego Wani,
    toż jego winy nie ma w tym.
    Wszystkiemu winna tamta pani,
    że poszedł za nią tak jak w dym.
    A Wania tamtej na stół ciskał
    meduzy i w trzech smakach drób,
    nie wiedząc nic że ta artystka................... etc..
  • @cyborg59 11:36:03
    Myślę, że Gwint jeszcze będzie potrzebny...

    Hrabia przystał do skopców, naturalnie. Tak mu się pop..................., jak Tołstojowi, tylko w odwrotną stronę. Ale - na ludowo.
  • >>KOSSOBOR, tenzgdyni
    Wasz upór wzmaga mój, tem bardziej iż gdzie, jak gdzie, ale w tej enklawie wolności, mówienie autorowi co ma pisać i jak, by czynniki zadowolnić, jest więcej niż faux pas, to zwykły socjalizm, o!
    To powiedziałem ja, nieWisia nieWisłocka.

    Jak skończę z Hrabią, to mogę ewentualnie zająć się Werteranem, ale mówię Wam, serca do tego nie mam, bom w pozycji mocno sforsowanej.
  • @tadman 12:31:10
    To nie socyalismus! To normalny zamordyzm tfurczy, Mon Cher.
  • @tadman 12:31:10
    Wspaniały pomysł ! cyt:
    ....ewentualnie zająć się Werteranem ....
    Cierpienia Wertera (już niemłodego) II , czyli "Jak zostałem emerytem"
  • @KOSSOBOR 12:17:03
    Tymczasem gospogdarz tajemniczej willi, pochylony nad gwiezdnymi wykresami, głucho jęknął. Dwa dni trwał w niewygodnej pozycji, miał dość
    maga z Gdyni. Odczytawszy z gwiazd że Gwint żył będzie jeszcze jakiś czas, skonstatował że pozostał sam w willi. Wszyscy ulotnili się po angielsku.
    Co miał zrobić ? Wyłączył zegar bijący po raz 32 768-my, wyłączył mgłę,
    promień słońca i ekspres do kawy. Udał się do swego pokoju na piętrze.
    Postanowił przez jakiś czas nie włączać się do akcji.
  • @cyborg59 12:49:20
    Cierpienia młodego Werterana" etc. - BOSKIE!
  • @cyborg59 12:49:20
    Xawery Werter, zwany przez okoliczną ludność weteranem, po raz kolejny dowiadywał się w recepcji, kiedy tez tutejsze wcielenie Don Juana, czyli kierownik przychodni zamierza wrócić z wczasów u podnóża. Recepcjonistka zamiast go poinformować rzetelnie, mamrotała ni to, ni sio. Jednym słowem mataczyła, ot co! Jednak mataczyła z dobrego serca; doktor W. bowiem własnie podesłał druk L-4 wraz z zaświadczeniem z pogotowia o pobiciu ze skutkiem - tyle dobrego - nie śmiertelnym. Niestety, za którymś razem małzonka nabrała wprawy i mosięzna popielniczka z Sabałą na tle gór wylądowała wprost na jego szlachetnym obliczu łamiąc mu nos i podbijając oko. Dopiero po dokonaniu tych zniszczeń małżonkę ogarnęły spóźnione wyrzuty sumienia oraz fala powracającego uczucia, na skutek czego dodatkowo doktor miał złamane dwa żebra, kiedy to małzonka w szale ekspiacji rzuciła się na jego - jak sądziła - zwłoki.
  • @KOSSOBOR 14:44:26
    Werteran von Brzybył und Wybył.
  • @cyborg59 11:26:37
    Jej kandydatura na Marzannę złożona w terminie proskrybowanym u druha Borucha nie przeszła! Już samo to mogło Baczównę sfrustrowac, gdyby oczywiście wiedziała, co to słowo znaczy. Druh Boruch zresztą, żeby nie było na niego, chytrze poddal jej kandydaturę pod głosowanie zastępu - znienacka i asekurancko zebrało mu się bowiem na demokracje -no i zastęp jednogłośnie i karnie kandydaturę tę odrzucił. Mieli wystarczającą ilość roboty bez Baczówny w tej czy innej roli na rękach.
    Ot choćby teraz; ledwo wypadli z paki ciężarówki po jakże udanych omłotach, od razu musieli wykonać dobry uczynek i to mimo że do basenu p.pożarowego był od redakcji spory kawał drogi! Ale skoro się potknęli o pana Władeczka, obowiązywał ich niezmienny ciąg dalszy; było to równie nieuchronne, jak to, ze po nocy następuje dzień, albo że po wiązance pieśni kurpiowskich nastąpi pogadanka rolnicza.
  • @KOSSOBOR 14:44:26
    Hrabia poznał hrabinę u wód. Nie były to duże wody, ot okoliczna glinianka koło niezmierzonych włości obojga, która to glinianka stanowiła udatny fragment wspólnej granicy. Nawiązali wówczas pierwsze kontakty i to z tych niezapomnianych. Mianowicie ówczesny ledwie odrosły od ziemi hrabicz cisnął w odzianą biało panienkę spojrzenie pełne niechęci i poprosił jej guwernantkę, aby zabrała stąd podopieczną, bo mu ryby płoszy wydawanym dźwiękami. A przecież Gloria własnie śpiewała dopiero co wyuczoną piosneczkę w języku obcym!
    Helas! To wydarzenie, ta straszliwa zniewaga stanowiła kamień milowy, wokół którego potem zakręciło się życie obojga.
  • @KOSSOBOR 00:25:52
    Tapir po udatnym salwowaniu się z opresji okopal się za śmietnikiem w miejscu dopiero co opuszczonym przez uniesionego ku basenowi p.poż. pana Władeczka.Została po nim jeno zgubiona pożyczka. Tapir przysiadł sobie na niej, co by wilka nie złapać, j ednak już po chwili stwierdził, że samotność mu doskwiera. Zoczywszy przebiegającą watahę składającą się z rudego, dwóch pinczerów , hrabiny i Gwinta, dołączył skromnie na końcu. Lecąc przed siebie świńskim truchtem, radośnie machał ogonkiem - ach, wolność , nie masz nic nad nią!
  • @jazgdyni 07:48:12
    Pan Władeczek powoli przyzwyczajał się do nieodmiennych praw natury. Bez nerw odczekał, aż druhowie wrzucą go do basenu, po czym przedmuchawszy skrzela, zahaczywszy paznokciem o szczerbę w betonowym nabrzezu, spokojnie wylazł z basenu. Zdjął spodnie, wyżął i z powrotem nałożył. To samo z marynarką, po czym statecznym krokiem ruszył pod "Trzy korony". Tam zażądał setę i śledzia, a myśli krążyły mu nad dopiero co poczynionym wiekopomnym odkryciem: przecież słowa się odmieniają! A o ileż prościej znaleźć rym do "komunizmu" , czy "komunizmem", niż do tegoż słowa w mianowniku liczby pojedyńczej! Musial to być dobry dzień, bo następne odkrycie było jeszcze wyższej wagi! Przecież można było upchać te trudniejsze słowa z przodu, a z tyłu - gdzie trzeba je zrymować - dac takie tam różne, też odkrywcze, ale nie tak trudne łzy-sny-bzy, czy wiosna- radosna.
  • @tadman 10:23:50
    Hrabicz poza tym nauczył się od wuja sztuki survivalu - sztuka ta była wówczas równie przydatna jak zawsze, a kto wie, czy w końcówce XIX-ego, kiedy to wuj ją przyswajał - nie była ci ona najprzydatniejszą umiejętnością. W każdym razie wuj przyswoiwszy ją, przeżył, co było dowodem, że zrobił to akuratnie i solidnie.
    Do owej sztuki należała tez umiejętnośc zdobywania pożywienia nie tylko po zadzwonieniu na slużbę. Stąd młodziak przyswoił sobie umiej ętność między innymi wędkowania, ćwiczenie której właśnie zostało mu brutalnie przerwane przez śpiewające urocze dziewczątko. Smarkaty hrabicz był z gatunku istot, które - jesli się czymś zajmują - oddają się temu całą duszą. Dzieweczka mogła sobie być urocza, ale on mial chwilowo inne plany.
  • @cyborg59 13:02:36
    Postanowienie nie włączania się do akcji wynikało po części z tego, że po odczytaniu z gwiazd tego, co trzeba, resztę czasu spędził nad sympatyczną książeczką, która musiała wypaść Hrabinie z mufki podczas wgłębiania się w wykresy.Po przeczytaniu od deski do deski wszystkich limeryków Edwarda Leara mózg maga sam z siebie przestawił się na diametralnie nowy tor i zaczął obmyślać zbiór limeryków. Pierwszy już miał.

    Raz mistrz magii żyjący w Szczecinie
    Chcial przejechać rowerem po linie,
    Lecz mistrz magii nie był mistrzem akcji
    Marną trójkę dostał z akrobacji
    Z marną miną wylądował na minie.
  • @sigma 16:55:01
    Jasny gwint!!! :00000000 !!! Na jakim dopalaczu jesteś??? Ja Cię proszę, Pani, bynajmniej, ot co! Szacun! Kruca bomba!
  • @sigma 16:55:01
    Och, och, a ta mina to naturalnie znowu nogi pana Władeczka, który wietrzył się pod przymusem, skromnie usiadłszy na chodniku, pod ścianą "Trzech Koron". Miejsce dobre - jak i inne. Miał tylko jakby niejasne poczucie, że gdy tylko chce sobie przysiąść, to jakby coś mu przeszkadza. Jasnym dla czytelnika już jest, że w tym momencie musiała przelecieć galopem wiadoma czereda: rudy, dwa pinczerki, hrabina, Gwint boczkiem i utleniony na żółto tapir. Ów nie miał jeszcze doświadczenia z panem Władeczkiem, więc nic dziwnego, że rymsnął jak długi na tapirzy ryj, a w tym momencie pan Władeczek zdążył capnąć swoją pożyczkę i zadowolony umieścił ją na spoconym z wysiłku czole. "Limeryki" - myślał bowiem - "Limeryki... Ot co! Limeryki! Zostanę podmiotem limerycznym!" Szczęśliwy pan Władeczek złapał się tej myśli i jak pomyślał - tak zrobił, mając w dupie swą dawną skamielinę, to znaczy kopalinę, która przecież tak nieoczekiwanie i podstępnie zmieniła właściciela. Otrzepawszy się z żółtych kłaków tapira, wpadł radośnie do baru, waląc dłonią o blat:
    - Pani Helu, lorneta i galareta dla pomiotu limerycznego!
    Wychylając drugą setę miał jakby wrażenie, że coś pokręcił. Ale wrażenie, jak to wrażenie - nie zdążyło się utrwalić. Więc na wszelki wypadek Władeczek zamówił piwo. Tak! Teraz był pewien - zostanie pomiotem limerycznym! Niech tam se Wiśka pisze te głodne kawałki o kopalinach! Nowa era nadchodzi! Och, będę lwem salonów literackich! I do tego po wiadomych prześladowaniach! Och! Och!
  • @cyborg59 15:16:15
    - Ach, ich bin von und zu! - wrzasnęła nisko przelatująca nad Werteranem hrabina. I Gwint już wiedział, oooo, już wiedział, że oto czarna reakcja znowu się zbiera! Na nic Major i jewo kamanda, na nic czerwonochuste i druh Boruch, na nic omłoty i sokowirówka! Hrabie się kumulują! No tak, ale ta mufka z kamlotami rodowymi hrabiny nakazała mu podążać boczkiem w ciągu dalszym, nie zważając na żółtego tapira, kręcącego mu się pod nogami. Donieść do Majora zawsze zdąży... Najpierw - ta mufka, cokolwiek to miałoby znaczyć!
  • @cyborg59 13:02:36
    Owszem, tak chciał, ale ze strychu dobiegały go rytmiczne odgłosy. Zakradł się więc jak tam mógł najciszej, idąc przy samej wspaniałej, kręconej barierze poniemieckich, świetnie wyprofilowanych, co oczywiste, schodów. Drzwi na strych były uchylone. Właściciela dobiegł smakowity zapach pieczonej na maszynce spirytusowej polędwicy. Nie zważając na kanonadę na mieście, Wiśka miarowo podskakiwała z obu nóg, jak to miała w zwyczaju, gdy była maksymalnie podekscytowana, i popiskiwała:
    - Jestem królem zwierząt, jestem królem zwierząt!
    Przebrany w barwy, jako kurier, Stefan cicho piął się po barierze na poddasze, śladem właściciela. W słoju falował spirytus, a wzburzone muchy to wznosiły się, to opadały na dno.
    Uczta zapowiadała się wspaniale. A po uczcie - kto wie...?
  • @
    Mózg mistrza magii po wstępnym rozruchu w kierunku dotychczas nieeksplowatowanym wszedł na bieg wyższy. Oczy mu się rozjarzyły, a ręka automatycznie kreśliła kolejny limeryk:

    Pan prezydent na mocy mandatu
    Grał z rekontrą czternaście bez atu
    Po czym pięknie poprosił
    Żeby dali mu cosik
    By nie trafił do domu wariatów.

    Po zapisaniu tego limeryku mistrz doznal lewitacji, bilokacji, teleportacji i paru innych mistycznych doznań, po czym już spokojniej kontynuował zbożne dzieło.
  • @KOSSOBOR 17:10:59
    Teleporter bez lodu na okoliczność kolejnego spadku ciśnienia atmosferycznego. Bez lodu, bo i tak prosto z lodówki.
    Ten, co to po równo: miód, spirytus, sok cytrynowy i jajka - czyli teleporter własnej produkcji zwany rękopisem.
  • @sigma 22:01:13
    No taaaaaa.......
  • @sigma 22:01:13
    A na wsi była taka mgła, że jak opadła, to chłopu nogi przytrzasnęło. Jak mię to ciśnienie dzisiaj...

    Bardzo dobra nazwa: teleporter alias RĘKOPIS!!!

    Idę cóś pomalować jeszcze. Choć łeb mam jakoby w kleszczach :(((
  • @KOSSOBOR 22:20:53
    A na wsi była taka mgła, że jak opadła, to chłopu nogi przytrzasnęło.


    Mocna rzecz.
  • @tadman 23:25:35
    Ale dziś wymiatają !!!
    Aż strach się z prozą pchać.
  • @cyborg59 23:51:54 + tadman
    No, już do pracy. Po pierwsze uszlachetnia, po drugie męczy, a po trzecie macht frei, jak mawiali najstarsi Indianie;))
  • @tadman 23:25:35
    My tu same mocne rzeczy dajem. Nawzajem. Skądinąd.
    Właśnie byłam u Izy - dała o Tyrmandzie. Toże kriepkie!!!

    /Tadziu, to syćko bez te ciśnienie... :(/
  • @cyborg59 23:51:54
    Się nie boi! Się pcha!
  • @sigma 23:56:28
    Idę spać. To do tumoroł /panie doktorze/, jak mawiał pewien pacjent taty, świeżo powróciwszy z Ameryki. Potem wyrobił sobie żółte papiery i założył xero. Naprawdę.
  • @KOSSOBOR 02:23:40
    Tak sobie myślę że te nasze karykatury lat pięćdziesiątych, to trochę
    odreagowanie takiego "Tyrmandem" patrzenia na tamte czasy.
    Trudno pisać o tamtych czasach nie-anegdotycznie.
  • @cyborg59 11:52:01
    Naturalnie. To wiadoma terapia. :) Ja siusiumajtki wtedy byłam.
  • @KOSSOBOR 13:45:36 i cyborg59
    No pewnie, że to terapia. Nb. na temat terapeucenia Barańczak napisał cudny limeryk:


    Terapeutka z Dąbrowy Górniczej
    Łkała: "Dziczeć chcesz, serce? - to dziczej!
    Grzęznąc w życia zjełczałej osełce,
    Terapeucę wciąż i terapeucę...
    Duszo, spsiałaś? Zstąp niżej: zjamniczej!"
  • @sigma 16:33:50
    W imieniu jamników - PROTESTUJĘ!!!
    No jak dorwę tego Barańczaka, cy cós....

    Ale, uwielbiam jego "ciśnieniowy", a więc adekwatny wierszyk:

    "Kawa się nadawa,
    ale gorzała lepiej działa!"
  • @cyborg59 11:52:01
    My tu, Cyborgu, brodzimy również, a może przede wszystkim, w oparach absurdu. I o to chodzi!

    Myślę, że z łikędem pojawią się absurdalni literaci i ciąg dalszy nastąpi. Ale Iza, sama o tym nie wiedząc, podrzuciła mi pomysł...
  • @sigma 16:33:50
    Acha! Zakopirajtuj całokształt!!! Serio mówię!
  • @KOSSOBOR 22:01:30
    Jak ja mam niby ten całokształt zakopirajtować?

    A, czy gdzieś nie ma jakiejś pozytywnej wiadomości w ostatnich niusach? Poszukuję!!
  • @KOSSOBOR 17:34:30
    Jakaś siła, wewnętrzna, nieprzeparta siła popchnęła pana Władeczka. W drzwiach. Przytrzymując na wietrze pożyczkę i namacawszy w kieszeni całkiem jeszcze pokaźny zwitek banknotów, które oddała mu bez szemrania Honorata, licząc na coś więcej /ale się przeliczyła, pan Władeczek bowiem był na głodzie, ale nie takim, o jakim myślała Honorata/, a więc Władeczek pokłusował raźnie do domu pływającego. Ludzie na mieście mówili, że tam można... że pływający przywozi... a potem jego żona to sprzedaje w zaufaniu. O zaufaniu w tym wypadku nie było mowy, ale rzeczony zwitek złamał lody. Po piętnastu minutach uszczęsliwiony Władeczek cisnął do wiadomego śmietnika swoje stare i - przyznajmy - kilkudniowe skarpety, a także buty ze śladami lakieru do włosów i londy. Sam zaś, bez należytego szacunku wkroczył do gabinetu Naczelnego w skarpetach w kolorowe paski i butach na wspaniałej, amerykańskiej słoninie, zdążywszy jeszcze popluć w dłonie i ukształtować pożyczkę w kaczy kuper.
    Naczelny zemdlał.
  • @sigma 22:07:42
    Słuchaj - NIE WIEM! Ale WIEM, że trzeba. Serio.

    Co się dzieje z OZem? Liczyłam z rańca na Jego odcinki, a tu cisza...

    OZu! OZuuuuuuuuuuuuu! OZu! Miauuuu...

    A tumoroł - na koń! Juhu!!!

    Idę jeszcze malować.
  • @KOSSOBOR 22:45:57
    Ozzu popadł w stupor albo jeszcze gorszą alienację. Jednodniowa deprecha rozsypała granatowy pył na jego rogatą i ogoniastą duszę. Z całą jaskrawością, równą wybuchowi novej, pojął, że to pierwszy dzień z ostatnich dni jego życia. Dlaczego taki stan? Przecież wina były dobre, choć słabiutkie, w typie ulubionych przez Szmałżonkę frascati i gewuerttramminerów. Więc co innego. Żeby jeszcze zobaczyć dziewczyny, jak będą ujeżdżały konie u Gwoździa...
    A słońce buchnęło już całkiem wiosennie. Lód wali z dachu bum, bum, bum, ale szczęśliwie omija krzaki i wieloroczne roślinki.
    Poooonuro. Tylko trafić do ZOO i żreć i spać. Od czasu do czasu rzuciliby banana.
    Czy można namalować ładny obraz czarną farbą i tą jeszcze ciemniejszą na czarnym tle?
    Rozmyśla Ozzu jak ten mag z Gdyni...
  • @jazgdyni 04:33:43
    Przygotuj się na prozę życia ! Na zachodzie śnieg wali. Łap za narządy zanim
    strzaż miejska Cię o to poprosi.
  • @cyborg59 09:52:59
    Lejesz !?

    Myślisz, że wszystko co złe przychodzi do nas z zachodu?
    U nas cieniutka odwilż (+o.1 degC).
    Nie zniósłbym ponownego ataku ;x
  • @jazgdyni 10:12:32
    Ja to sobie z warszawskich prognoz leję ; zwykle mylą się o 3 do 7 deg.
    W okolicach "0" to jest problem.
    Właściwie z wszystkim Szczecin ma uzasadnione wrażenie bycia poza Polską.
  • @cyborg59 11:17:46
    Nie narzekaj, fajne miasto.
  • @jazgdyni 13:14:35
    Chodziło mi o stosunek warsiawki do większości miast z "niewłaściwego"
    zaboru.
  • @cyborg59 13:52:27
    No to tutaj Trójmiasto ma chyba najbardziej przerąbane.
    Ale nie będziemy się licytować.
    Niemcy pokazali, że od czasu do czasu warto przenieść stolicę w inne miejsce.
    A w krajach nadbałtyckich wszystkie leżą nad morzem.
    I teraz możemy się kłócić, choć to nie ma sensu, bo przegrałbyś z kretesem :)))
  • @jazgdyni 14:51:32
    Kiedy rodzice uciekali do Szczecina, liczyli trochę że spełni się plotka o
    powrocie do "wolnych miast".
    Wiesz co to Hakenterasse ? Przez pewien czas były to Wały Chrobrego.
  • @KOSSOBOR 22:15:57
    Miał po temu przyczynę : pod nieobecność Wisi chciał obsadzić wakat na
    stanowisku sekretarza literackiego. Przygotował nawet kartkę na tablicę ścienną, miała owa kartka spełniać zadanie oferty publicznej, czy czegoś tam, naczelny nie wiedział, ale mecenas tak. Napisał tę kartkę z mozołem,
    modlił sie nad nią po swojemu, a ten wpada wystrojony jak diabeł na pasterkę. W ostatnim przebłysku świadomości ciałem obronił wakat,
    padł na kartkę i zemdlał.
  • @jazgdyni 04:33:43
    Do zoo???

    http://www.tophumor.pl/strona/1

    /podrzuciła mi to nieoceniona Inka1 :), a nie to, że ja jakąś lamę ścigam.../

    Ad. obraz: można. Tylko trzeba zróżnicować czernie: ciepłe i zimne. Ale NIE WAŻ SIĘ PRÓBOWAĆ!!! :[[[
    Wiedziałam, że coś Cię żre...
    Cholera, Ty mimoza humanistyczna jesteś, a nie żaden engeneeur i pirat oceaniczny!
    Proszę Cię, OZu, nie popadaj w cokolwiek! :X
  • @KOSSOBOR 21:49:16
    Kurcze flak - jak mówią inżynierowie (nie wszyscy),
    czy w nas nie ma zwykłego człowieczeństwa.
    Czy tylko humaniści maja pęcherz i odbytnicę ?
    My nie jesteśmy robotami ( a pewnie chciałybyście)
    My też ssiemy kciuk i przytulamy sie do misia.
    Tylko, że jak nas szlag trafi okrutny,
    to ten cały świat możemy rozpiżyć w drebiezgi.

    I po to sa potrzebne kobiety, byśmy tego nie zrobili.
  • @jazgdyni 23:20:32
    Jasny gwint! Jeszcze Ci nie przeszło...................... :(

    No to masz ode mnie :)

    http://www.youtube.com/watch?v=2uj4pUD7YwI
  • @jazgdyni 23:20:32
    A tu coś "nastrojowego" :)))))))))))))))
    http://www.youtube.com/watch?v=HaLt3khe31I

    Bądźmy dobrej myśli ;]
  • @@@
    W związku z niedyspozycją ekipy Władeczek ciężkim ruchem oparł się o ścianę, i jął czyścić paznokcie z brylantyny za pomocą ostatniego ząbka
    grzebyka, wydobytego z butonierki kraciastej marynarki.
  • @KOSSOBOR 00:16:47
    No i 6003 odwiedzin !
    Notka ani drgnie, przyklejona do nurtu gomułkowskiego, wraz z nim odchodzi w przeszłość.
  • @cyborg59 02:23:15
    Po dokończeniu tej ważnej czynności raz jeszcze przejrzał się swemu odbiciu w szybie. Mucha nie siadała! Każdy, kto go zoczy, po prostu musi wykrzyknąć w duszy:"Poeta!" Zresztą, może co bardziej wstrząśnięci, wykrzyknęliby to i na głos!
    Niestety, naczelny był zemglony, Wiśkę szlag trafił, a poza tym wokół zywego ducha.
    Jednak pan Władeczek czuł, że czegoś mu jeszcze brakuje do dopełnienie obrazu. Co to takiego mogło być? Co to mogło? Aaaa! Już wiedział. Psiakość, brakowało mu jakiejś twórczości do okazania i natychmiastowej publikacji!
    Naprędce próbował wiązać jakieś rymy w głowie, ale szło marnie. Jednak lepiej na papierze. Przeszukawszy kieszenie znalazl jakiś donosik, którego nie zdążył przekazać.Dobra, papier był. Przesunąwszy nieco naczelnego, wygospodarował dla siebie miejsce na biurku. Krzesełko przywlókł sobie z kanciapy. Przeszukawszy kieszenie naczelnego, znalazł wreszcie pióro. I to wieczne pióro!
    Lepiej być nie mogło. Zasiadłszy półgębkiem na krześle napisał w natchnieniu:
    Komunizmu przyszła wiosna

    i utknął. Oczywiście zamierzał zrymować to z "radosna", ale nic mu do głowy nie przychodziło, co by upchać w środek.
  • @jazgdyni 23:20:32
    Nie tylko humaniści;)) Zaznaczam, że odbytnicę mają nawet dość proste formy świata zwierzęcego, czyli te -jak np. skrzykwa - które składają sie w sumie jeno z otworu gębowego i odbytnicy.
    Wiosna idzie, panie sierżancie, i wszystko przez to - od razu jakieś miazmaty zaczynają dręczyć co wrażliwsze dusze, co to od razu popadają w chandrę itp.rzeczy.
    Jak się nieco ociepli i wyszuszy , możemy se zrobić piknik integracyjny pod wiszącą skałą albo czemś podobnym;) Pikniki bardzo dobrze robią na chandrę.
  • @sigma 10:03:28
    Wiosna, ta najprawdziwsza, zaglądała przypadkiem w okna ludzi.
    Dumała czy już czas nastać; przedwiośnie, ciężko zapracowane w przyrodzie
    i polityce, ledwo dyszało. Zobaczywszy swoje imię zestawione z komunizmem, wiosna sypnęła resztkami śniegu, zagrzechotała gradem po
    parapetach. Władeczek zadumany, zaszczycił wiosnę spojrzeniem poety,
    długim uważnym. Zbyt jednak długim, bo ze starego wiecznego pióra
    atrament spływał na pomięty donosik. Zielony kleks rozrastał się.
  • @cyborg59 10:23:35
    Pan Władeczek, jak to prawdziwy poeta, postanowił czerpać pełnymi garściami z natury. Ponieważ jednak zielony kleks maźnięty ręką Poety rozlazł się po całej kartce, powstało palące zagadnienie - na czym tworzyć?
    Zaczął grzebać w wystającym spod Naczelnego korytku na dokumenty przychodzące. Wytyczne Biura... nie, lepiej zostawić... Padło na sprawozdanie ze spustu surówki przewidziane na pierwszą stronę jutrzejszego numeru. Raz jeszcze zebrał w sobie moce twórcze, cieknące pióro wytarł o połę marynarki Naczelnego i przepisał z donosiku ledwo czytelne:
    Komunizmu przyszła wiosna
    Mroźna, śnieżna, lecz radosna.
  • @sigma 10:09:39
    Ale Wy okropni jesteście z tym od..., od..., odb..., no, mniejsza. Popatrz - OZa poważnie wcięło!!! :0 ! Kurczę bladę! Co robimy?

    E! Mój fioł z powodu Rudego /wczorajszego, czteronożnego/ powiększa się i eksploduje, po prostu!!! No choram... Gdybym tylko miała kasę... Koń życia...............
  • @jazgdyni 23:20:32
    OZu, proszę, nie popadaj w stany!!! Miauknij chociaż... Co się dzieje?
  • @cyborg59 10:23:35 @ Sigma
    Tymczasem Wiśka i pan Stefan zjechali cichcem po krętej barierze poniemieckiech, znakomicie - co oczywiste - wyprofilowanych schodów. Pan Stefan trzymał w ręku pusty już słoik, na dnie którego leżała smętna kupka oklapłych much i kilka prostych w swym jestestwie skrzywek. Wiśka dziwnie chichrała, ale, naturalnie, nie przeszkodziło jej to w umieszczeniu ryjka w uchylonych drzwiach gabinetu Naczelnego. To, co zobaczyła - przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Naczelny zwariował! Siedzi za biurkiem, przebrany jak jakiś, z przeproszeniem, bikiniarz i ma na głowie kaczy kuper, a z pióra kapie mu na zielono. W końcu założyła okulary, które brzęknęły o framugę. Zrozumiała, że to nie Naczelny, który leżał obok, ale pan Władeczek po metamorfozie. O żesz, pomyślała, lwem salonów literackich chce być ten..., ten... pomiot liryczny! Nigdy na to nie pozwolę, starą panną zostać wolę - no... nieee..., opanowała szybko swe poetyckie wzburzenie, zwłaszcza że trzeźwiejący pan Stefan smętnie grzebał palcem w słoiku z muchami i kilkoma prostymi w swym jestestwie skrzywkami. W tym momencie wzrok Wiśki padł na grubą, amerykańską słoninę butów pana Władeczka, które wystawały zza Naczelnego. Wszystko, wszystko i jeszcze więcej dam za te buty - pomyślała Wiśka, która - jak wiemy - skoczna była. Znanym entomologom, czy jak im tam, ruchem gąsienicy pazia królowej wczołgała się pod poniemieckie biurko i wpiła się ostrymi ząbkami w kostkę pana Władeczka. Władeczek ryknął straszliwie i podskoczył pod sam sufit z wpitą w jego kostkę Wiśką. Nigdy nie oddam moich butów!!! - ryknął straszliwie po raz drugi i nie zważając na rymy akurat tworzone z takim mozołem, dał susa przez jedno z półokrągłych, wielkich okien gabinetu naczelnego.
    Nietrudno zapewne czytelnikowi domyśleć się, kto w tym momencie przelatywał mimo. Tak więc pan Władeczek z wbitą ostrymi ząbkami w swoją kostkę Wiśką, dołączył do rudego, pinczerków, hrabiny i podążającego boczkiem Gwinta, a także utlenionego na żółto tapira. Strzepnąć Wiśkę zdołał dopiero pod "Trzema Koronami".
    Brzydko domniemany przez tegoż czytelnika pan Stefan niczego jednak nie zauważył, grzebiąc smętnie w słoiku z rzeczoną kupką much i kilkoma prostymi w swym jestestwie skrzywkami, już - niestety - bez spirytusu.
  • @sigma 11:04:06
    Wiosna stwierdziwszy że ma do czynienia z przypadkiem klinicznym,
    oddaliła się po angielsku. Ulicami przechadzał się, nabierając tchu,
    zew natury. Dołączyła do niego, co koty przyjęły radosnymi śpiewami.
  • @KOSSOBOR 11:10:28
    Ja nie wiem, co z tymi chochlikami - nie skrzykwa, tylko strzykwa;
    taka ohydna szkarłupnia żyjąca na dnie. Poza elementami wymienionymi wyżej posiada jeszcze nózki ambulakralne;)))
  • @sigma 13:20:36
    Hmm, "nóżki ambulakralne"... Czy Ty mnie przypadkiem nie obrażasz :)))))))))???????

    Dobra, może być i skworek, zwany popularnie szczypawką, ale niech już zostanie ta skrzywka. Kompozycyjnie mię pasuje w prostocie jestestwa swego! :)
  • @KOSSOBOR 15:24:26
    A Rudy psiękny;) Co racja, to racja. No i idzie na wiosnę!
  • @sigma 15:45:19
    Wczoraj Bogatko a dziś Mojsiewicz, obaj rozpoczęli propagandę za elektrowniami jądrowymi !!
    Obaj się nie znają , więc wyjątkowo głupio w tym przypadku gadają.
  • @KOSSOBOR 15:24:26
    Tworzycie nową entomologię ? Entomologiae stefanum !
    Szczypawka to 'skorek' a skworek to u Stefana o kroplę spirytu ze skrzywką walczy (jak im Stefan zostawi).
  • @tadman 12:31:10
    Drugą umiejętnością przyswojoną przez wujka była znajomość sowieckiej duszy. Wujo po wielekroć powtarzał smarkatemu potomkowi, że bolszewiki potrafią jeno palić i grabić, chlać i gwałcić. Dopóki występują stadnie, lepiej schodzić zarazie z drogi. Pojedyńcze sztuki tępić i wrzucać do rzeki, żeby na nikogo nie padło. Głównym narzędziem wzajemnych kontaktów powinna być dwururka.
    Podczas, gdy hrabicz z wypiekami na licu ćwiczył więc strzelanie do celu, wyobrażając sobie za każdym drzewem bolszewika, znowu zdarzyło się mu spotkanie z panienką Glorią, która tem razem w zawoalowanym kapeluszu na głowie romantycznie błąkała się po lesie grzybów szukając. Niestety, też spotkanie nie wypadło najlepiej z punktu widzenia zasad savoir vivre'u. Wszystkie podręczniki tej szlachetnej sztuki podkreślają, że ustrzelenie bogdanki przy użyciu dwururki n i e jest właściwą formą nawiązania kontaktu.
  • @sigma 17:26:34
    Jest jest internet !!!
    Sygnał sie podniósł jak ten w reklamie viagry.

    Wyrażam wdzięczność uroczym dyletantkom za troskę i pamięć.
    Chwilowo poczułem się kimś. No, no.
  • @jazgdyni 18:16:23
    Wizgło, pizgło. Ulicami miasta przetoczyła się kieszonkowa trąba powietrzna. W jej centrum, splecione ogonami, szaleńczo wirowały pinczery. W jądro wiru wrażał się również ruda kita. Po orbicie równikowej, w swojej salopie, krążyła hrabina, głośno powtarzając litanię do świętego Krzysztofa, bo bardzo nie chciała się rozbić. Natomiast Gwint, swoim typowym śrubowatym ruchem krążył wokół hrabiny, jakby on był księżycem, a ona jego planetą. W sferze zewnętrznej, poza którą była już tylko ucieczka w kosmos, dziwne ruchy, cokolwiek kometowe wykonywał pan Władeczek. To niebezpiecznie zbliżał się do centrum systemu, to odlatywał na antypody. Biel bucianej słoniny, w połączeniu z tęczą skarpetek dawała efekt wprost niebianski. Ten mikrokosmos wirował i siał spustoszenie.
    I powoli, aczkolwiek nieubłaganie zbliżał się do Czarnej Dziury.
    Horyzont Zdarzeń nadchodził na swoich amulatoryjnych nóżkach. Będą cięcia....
  • @jazgdyni 18:27:49
    Obraz ten ujrzał nasz sławny batalista Eligiusz Łomatko i oniemiał. Przez głowę natychmiast zaczęły przelatywac konieczne zaakupy: - cynober, siena, biel cynkowa, nie tytanowa i koniecznie błękit paryski. No i oczywiście pompa róż i czerwień pożarna plus kropelka wermuthu.
    Myślał - jak uchwycić ten pęd, a jak ten wir. Jak oddać złożoność tych wszystkich skomplikowanych elementów.
    Ale najważniejsze pytanie, które wprost go dławiło, zaciskając swe wątrobiane palce na tchawicy nieco powyżej grdyki, to, jak ten mikrokosmos zapędzić do swojej pracowni i zmusić go by ciągle wirował, przynajmniej tak długo, póki nie zakończy szkicować.
    Nie wiedział jeszcze, że do tego potrzebny jest kilowy filet minią, ogonówka i olej do napędu pinczerów (do dwucylindrowych).
    Hrabina miała swój własny napęd, zapalony kiedyś przed wiekami przez młodego hrabicza.
  • @cyborg59 17:16:33
    Zauważ, że to jest działanie charakterystyczne dla Niezależnej, ta proatomowość, jako niby szansa dla polskiej niezalezności energetycznej -i potępienie frakcji antyatomowej, bo uzaleznia nas od Gazpromu!
    Jaki im to wychodzi - pojęcia nie mam, bo aż takimi głupkami nie są.
  • @cyborg59 17:26:27
    Nie zapomnij o biedronce europejskiej 27-kropkowej, której badaniem zajmuje się student entomologii Stefan;))
    A stworek skorek ze strzykwą popełnią małżeństwo niedoskonałe, której owocem będą krzywe skworki w ilości 127!
  • @jazgdyni 18:38:31
    Biorąc pod uwagę rozległość włości wujka młodego hrabiego i rodziców Glorii - częstotliwość ich spotykania, choć fatalna w skutkach, była niepojęta, a nawet podejrzana. Najtężsi astrolodzy zapewne by odczytali w gwiazdach, że kiedyś będzie to para, ale gwiazdy najwyraźniej próbowały sprawę unicestwić w zarodku.


    Kolejną umiejętnością umożliwiającą przetrwanie były barwy ochronne. Tutaj geniusz wujka wzniósł się na wyżyny. A to tak skutecznie przebral się za białoruskiego chłopa, że go własny kamerdyner wyprosil za drzwi, zaznaczając, że kuchenne drzwi to i tak aż za dobre dla takiego chudziaka!
    A to jako kozak doński w purpurowych hajdawerach przelecial konno jak burza przez ukwiecony gazon na oczach zdumionych pań, po czym zniknął, a z dali jeno dumka przezeń nucona doszła osłupiałego towarzystwa.

    Toteż młody hrabicz za wszelką cenę chcial dojść też do takiej doskonałości.
    Niestety, wychodziło mu to aż za dobrze.
    Przebral się razu pewnego za mołodycię i przyniósł do dworu poziomek, po czem musiał wzywać pomocy wuja, bo stangret nie na żarty sie zaczął dobierać do urodziwej dzieweczki.
    Inną razą przebral się za parobka i chciał się zgodzić do nagonki w sąsiednim dworze.

    cdn.
  • @sigma 19:03:55
    No właśnie! Ło! A z odpadów - skrzywki. W prostocie jestestwa swego, as well.
  • @jazgdyni 18:16:23
    N A R E S Z C I EEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • @sigma 19:03:55
    Mojsiewicz i Bogatko to tu na NE ! " Niezależna" zrobiła się dziwna zmieniając
    równocześnie wygląd strony.
  • @sigma 19:38:57 UND ALLES DILETTANTEN
    No zakopirajtujcie to!!!

    Dzieło powoli zbliża się do fenomenu kiczu połączonego z absurdem, turpizmem i czarnym humorem. Ale - mocno jest osadzone w realiach, było nie było.
    Walcie dalij. Wydamy!!!

    A żeby tak Iza włączyła się... Iza, pogalopuj z nami trochę :))) I tak nikt nad tym już nie panuje.
    Dlaczego Delfinn spłynął był?
    Tadziu się leni poniekąd...
  • @sigma 19:38:57
    To znaczy co? Że hrabia tylko udawał te cynderelki z cebulką, bez pinczerków? I zaszył się w jakimś słoiku w kuchni, dla niepoznaki?
  • @jazgdyni 18:38:31
    Była to śrucina, którą w sempiternie młodej Glorii ulokował był hrabicz, myląc jej rozłożysty kapelusz z piórami - z łosiem płci męskiej, którego pełne były bagna i lasy na Polesiu. Stąd też, po wielu latach tego oczywistego związku, zwykł był do Glorii mawiać per klępo. Na co Gloria, jak wiemy, odpowiadała: ja ci, q.h.., dam pinczehki!". Jednakowoż, mimo wszystko, napęd działał niezawodnie. Gwint był bezradny.
  • @KOSSOBOR 19:47:21
    Internet padł - ale nie zdechł ;)
  • @KOSSOBOR 20:07:37
    Gwint, niepoprawny marzyciel i łotr in spe, gwałtownie i nieodparcie chciał zostać knajakiem. Nie mając jednakowoż odpowiednich wzorców, bo towarzystwo żółtawych podkoszulków i gęsto zalesionych, spoconych pach regularnie wyrzucało go na zbyty pysk, nie znał tego cmyku, który pozwoliłby mu zmniejszyć swoją orbitę wobec wirującej hrabiny. Na zastosowanie napędu odrzutowego jakoś nie mógł się zdecydować, bo tak właściwie, to był wstydliwy z natury.
    Jednak zdesperowany wrzasnął do hrabiny - czendż many !?; ale ona odpowiedziała mu jakoś tak dziwnie - fak !!!
    Zawył więc przeraźliwie - Urugwaj !!! I o dziwo, to zadziałało na hrabinę jak grom z jasnego nieba i dała mu odzew - Montevideo!!!
  • @jazgdyni 20:31:47
    Przez długą chwilę duet - hrabina + gwint otoczony był błyskiem wyładowań, ognistą syczącą plazmą i rozedrganym powietrzem. Wokół zapachniało ozonem i nie wiadomo dlaczego, bigosem, jajecznicą z boczkiem i cudowną wonią pi. I nagle na Gwinta spłynął całkowity spokój. Jak żołnierz, który na podane hasło otrzymał właściwy odzew, w czym, najprawdopodobniej maczał swe paluchy Mag, który przekazał część mocy hrabinie w czasie ostatniego gwałtownego spotkania, stanął na spocznij i sięgnął po giewonta. Powoli, powoli, od dołu do góry, a właściwie od podeszew do kapelinka, spokój, który go dopadł znienacka, przeobrażał się w cudowne olśnienie. Było tam wszystko - cherubiny dmące w długie trombole jakiś hymn wiekuisty, skowronki rozkosznie trelujące, stado tłustych bobasków baraszkujących uroczo, oraz tęcza, która w tym wypadku miała postać wstęgi Moebiusa.
    I Gwint pojął nagle z okrutnym impaktem - nie będzie knajakiem; nie będzie nosił przepoconego, żółtawego podkoszulka i takich samych gaci. Nie będzie sobie tatuował kropek w różnych częściach ciała, ani kota na posladku czyhającego na mysz. O nie.
    Już wiedział - zostanie komunistą.
    To jego powołanie i przyszłość.
    Lecz, gdy olśnienie nieco zelżało zdecydował, że diamenty hrabiny, kobiety, do której teraz odczuwał prawdziwy wstręt klasowy, jednakowoż mu się właściwie należą, a dokładnie nie jemu a masom, które wycierpiały tyle upokorzeń z rąk tych wszystkich hrabiowskich krwiopijców.

    Z hrabiną też działy się dziwne rzeczy...
  • @jazgdyni 10:27:50
    Tajemniczy gospodarz willi spał w najlepsze, snem spracowanego Maga.
    Nić energi dalej biegła do Hrabiny.
  • Krecia robota
    Widzę, że mnożeniem faktów względem Glorii i Hrabiego chce mnie Towarzystwo zmusić do szybszego wypowiedzenia się. O dziwo, podążacie Państwo we właściwym kierunku, a Savoir-vivre będzie bohaterem mojej części ujawnionym w ostatnim akapicie. Tylko mi go nie uśmiercajcie.
  • @tadman 11:44:16
    Kogo?
    Savuara, czy vivra?
  • @jazgdyni 12:04:50
    Widzę że już dobrze znacie moje podejście (perwersyjne) do personifikacji zjawisk. Ale rezerwacja jest rezerwacją. Odpuszczam.
  • @cyborg59 19:55:54
    Po nE to ja sie niczego dobrego nie spodziewam, więc występy proatomowe tutaj to raczej norma, podobnie jak stała obecność na SG p.Gudzowatego, waldemara.m.,Evity de Gor,ZeZem itp.
  • @KOSSOBOR 19:59:46
    No co Ty, śrutem w łosia? Hrabicz pomylił kapelutek z ogonem bażanta! Gloria po wyzbieraniu maslaków do koszyczka wstała na zadnie nogi, co hrabicz potraktowal jako pionowy wzlot typowy dla owej pticy. I spudłowal haniebnie trafiając ją (Glorię, nie pticę) na szczęście jeno w zadek, bowiem guwernantka cichcem zaszła go od tyłu i w ostatniej chwili zręcznym ruchem podbiła mu łokieć!
    Od tego pamiętnego grzybobrania, Gloria jakoś nigdy nie mogła się przekonać do tej miłej i pożytecznej rozrywki.
  • @KOSSOBOR 19:57:38
    wcale nie splynalem. przeciez ktos to musi czytac!!! :))
  • @sigma 13:05:30
    Szczególnie maślaczki jej obrzydły, bo do rydzyka i do sromotnika, to dała się jeszcze przekonać.

    +++++++++++++

    Co do waldemara.m wyrażam swoje votum separatum.
    To pasjonat, więc często nieobliczalny; nie-Polak, co powoduje, że lekko gubi się w naszych niuansach kulturowych i grzecznościowych.
    No i wszyscy się z niego śmieją, bo występuje przeciwko oficjalnemu paradygmatowi.
    A mówi dużo interesujących rzeczy i jeszcze nie powiedział nic, co można by tak z biegu obalić.
    Gdyby się tak podciągnął z kultury, to Dyletanci jak najbardziej takich nieco dziwaków powinni wspierać.
  • @jazgdyni 13:19:34
    Facet jest po pierwsze oszustem.
    http://3i4.nowyekran.pl/post/27179,poszukiwany-waldemar-mordkowicz
    a po drugie, jest chamidłem - pozwalał sobie na nieprawdopodobnie chamskie teksty w stosunku do prof.Dakowskiego, który spokojnie podważył podstawy jego rzekomej wiedzy, jako niezgodne z prawami termodynamiki.
    po trzecie jest wariatem - po katastrofie w Fukushimie twierdził, że on jeden wie, jak sobie poradzić z problemem skażenia, ale czeka, aż się z tym do niego zwrócą Japonczycy.

    Próbowaliśmy go wypieprzyć z nE, póki jeszcze paśliśmy się złudzeniami, co do tego medium. Teraz wiadomo, że facet służy tu robieniu ludziom wody z mózgu.
  • @DelfInn 13:18:09
    A pisac nie musi? Ty nie lenujsia, tylko carry on! Delfinnie, do dzieła!
  • @sigma 13:35:01
    Rany, dobrze, że dałaś ten link, bo ja raczej przekorny jestem i myslałem, że to tylko urażone chamstwem damy mu dowalają.

    Fakt, to niestety patologia. Dzięki.
  • @jazgdyni 14:51:25
    Nie ma za co; naprawdę nie rzucałabym oskarżeniami bezpodstawnie, no ale widząc, jak się zaparłeś przy swoim;), pogrzebałam w archiwum i znalazłam to wszystko, co się nt.faceta swego czasu ustaliło.
    Co ciekawe, ŁŁ to wszystko wie i w dalszym ciągu nie widzi powodu, żeby waldemara.m. wypieprzyć z nE. Zapewne, jak jeszcze trochę poczekamy, to i morderca ks.Popiełuszki tu zawita i zostanie umieszczony na SG.
    Naprawdę, im dłużej obserwuję na nE, tym tu zdziwniej i zdziwniej;)
  • @jazgdyni 14:51:25
    ale chwila, chwila... w komentach sie wybronil na pierwszy rzutr oka
  • @sigma 15:05:08
    Wiesz, ze mną tak jest, że jak się zafascynuję jakąś ideą, nawet bardzo utopijną, to autor mi schodzi całkowicie na plan dalszy.
    A jako praktyk na codzień, odnośnie fizyki mam bardzo dużo zastrzeżeń.
    Wszystko co się dzieje jest przecież antytezą brzytwy Ockhama.
    Bezsensowne mnożenie bytów by tylko rachunki się zgadzały.
  • @jazgdyni 14:51:25
    A, znalazłam ten cennik Wałęsy:

    83,4 tys. zł – wykład

    31,6 tys. zł – przemowa

    60 tys. zł – śniadanie z prezydentem

    1 mln dolarów – prawa do filmu o sobie
  • @sigma 15:05:08
    Hehe...trochę doczytałem Oj, znów mnie cośominęło :)
  • @sigma 13:35:01
    Zapominasz o jednym: to są dwie lub trzy osoby.
    (1)Inteligentna znająca prawo i język polski,(2) antyfizykalista robiący błędy językowe,(3) osoba bardzo źle znająca język i tematykę zamieszczanych notek, natomiast miła.
  • @KOSSOBOR 19:59:46
    W krytycznym momencie hrabia przebrał się za szafę gdańską trzydrzwiową, pinczerki schował w siebie, zaś pod tasak hrabiny podstawił swój smoking i sztuczkowe spodnie - jednoczesnie wprawiając Glorię w stan hipnozy zasugerował jej, że znajduje się w środku smokinga.
    Oczywiście nie muszę chyba dodawać, żesztukę hipnozy opanowal dzięki wujowi.
    Swego czasu zresztą uciekając przed wrogiem zahipnotyzowali cały batalion krasnoarmiejców wparwiając ich w przekonanie, że są niedużym zagajnikiem. Było to opatrzone pewnym ryzykiem, gdyż bojcy znani byli z tego, że drzewa wyrąbywali - ale na szczęście akurat wtedy sie śpieszyli.
  • @cyborg59 15:50:18
    Ale w sensie trzy w jednej, czy normalnie? ;-))
  • @sigma 15:21:23
    No nie żartuj !!!

    U mnie można mieć to wszystko za połowę ;)))
  • @sigma 15:56:29
    Nie mniej jak to krasnoarmiejcy - skorzystali z zagajnika by się zatrzymać na chwilę za własną potrzebą.
    Tego hrabia do końca życia nie zapomni. Wspaniały czterostronny pas słucki musiał wyrzucić, tyle razy się w niego podcierali.
  • Savoir vivre jest dla głupków
    Hrabia gwałtownie przyciągnął do siebie Glorię.
    - Nie stawiała oporu i znalazła przyjemność w tej nieoczekiwanej gwałtowności. Wtuliła głowę w jego ramię, mocząc je z lekka.
    - Nie rozumiem Twoich obiekcji, Glorio. Zupełnie źle pojmujesz dobre wychowanie. Zapamiętaj sobie, że kodeks Boziewicza, Kamyczek i ten cały savoir vivre jest Biblią dla ludzi z nie naszej sfery. Człowiek naprawdę dobrze wychowany ma doskonałe czucie chwili i wie kiedy może zrezygnować z tych całych kodeksów, bo inne rzeczy są od nich ważniejsze.
    - Pewnie tak tylko mówisz, aby mnie pocieszyć – powiedziała niepewnie Gloria, a jej głos zabrzmiał bardziej niepewnie niż by chciała, a to z powodu kneblującego ją ramienia Hrabiego.

    - Nie stawiała oporu i znalazła przyjemność w tej nieoczekiwanej gwałtowności.
    - Zupełnie nie rozumiem Twoich obiekcji. Zapamietaj sobie, że
  • @cyborg59 15:50:18
    A, psiakostka, waldemar.m. to kolejny byt wielokrotny na nE!! Ale heca!
    Od chwili, kiedy ustaliły mi się poglądy nt.tego pana, z zasady omijałam wszelkie jego wypowiedzi, więcumknęły mi jego metamorfozy.
    Bardzom ciekawa z ilu bytów składa sie fiatowiec?
  • @jazgdyni 16:12:08
    Tętent pogalopawał w dzieje historii a umilkł w zagajniku. W zagajniku zaś zdało się dostrzec nieśmiałe poruszenie. Pas westchnął, otrząsnął się rzęsiście z haniebnych wspomnień i spróbował wyjść ze stuporu, w który wprawiły go posthipnotyczne reakcje jego jedwabistego organizmu. Wpierw więc postarał się odnaleźć wątek. Pod wieczór, gdy już znalazł kilka, jął snuć osnowę. O północy, dość już wyczerpany wypasował się z zagajnika na rozstajne drogi. Stanął pośrodku rozstaja dumny każdym splotem i jedną stroną w jedną a drugą w drugą, trzecią w czwartą i czwartą w pierwszą wszystkie strony świata przywitał. Po czym, chcąc nieco postąpić w przód, z hukiem wyrżnął w przydrożną kapliczkę. W ostatniej chwili, nim znów utracił przytmność wątków, zdołał wyharczeć: "Na Kowno"! Po czem legł był bez życia w przydrożnym pyle, porzucony, niechciany i samotny jako ci ta sławojka zapomniania, nikomu już niepotrzebna, oprócz kilku maniaków, kolekcjonujących, w pewnych sekretnych celach, cienkie spłachetki papieru pokryte czarnymi cętkami...
  • @DelfInn 16:06:14
    Nie było nam wtedy do śmiechu. Przy całkowitej bierności redakcji,
    dostawaliśmy wciry za niedopuszczenie do wyłudzenia pieniędzy na
    perpetum mobile przez (2). Równocześnie (3) opublikował(a) notkę
    o elektrowni jądrowej , całkiem trzeźwą. Widząc różnicę w stylu, zagadałem.
    Zdumiałem sie że nie wie lewica co czyni prawica. Barierą w zrozumieniu był
    język i nieznajomość opublikowanego tekstu. Wątpliwość co do płci mogła
    pochodzić od języka. Osobowość (1) pojawiła się przed wyborami i świetnie
    radziła sobie z zawiłościami prawa, języka, warszawskimi układami.
    Idąc śladem egzotycznych cząstek trafiłem na inne portale gdzie sądzono
    że jest wirtualnym eksperymentem studenckim. Do czasu zbiórki funduszy.
    Wtedy natychmiast wyp...(elektroda.pl)
  • @sigma 16:54:55
    Fiatowiec by mi nie przeszkadzał gdyby u góry notki pisał kogo wkleja,
    a kto będzie odpowiadał na pytania. Jak wkleja Tymochowicza to z kim ja
    mam dyskutować. To samo dotyczy "zawodowych redaktorów".
  • @DelfInn 17:10:29
    I przez pokolenia miała nieść się pamięc o tych zdarzeniach.
    A gdy kto w pogoni za smakowitymi truflami w zagajnik dorodnych dębczaków się zapuścił i matkę ziemię blizną naznaczył; to i woń dawnych
    wydarzeń z jej głębi wydobywał.
  • @cyborg59 18:13:40
    To z ewentualną prowokacją studencką pasuje jak ulał.

    Bawią się jak my tutaj. W złowionych w sieć.
  • @jazgdyni 19:11:24
    Tyle tylko że to długo trwa. Dyplomy by już pisali . Przy okazji , okazało się
    jak zamknięte są kręgi na portalach, jak trudno o przepływ informacji, jak
    jest ulotna. Piramidy finansowe "wynajdywane" są też cyklicznie.