Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
225 postów 8374 komentarze

Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Żadne późniejsze próby zniszczenia Kościoła w Polsce nie osiągnęły rozmiarów tych masońskich z przełomu XVIII/ XIX wieku.

 

Czytam sobie „Koleje życia, czyli materiały do historii teatrów prowincjonalnych” Stanisława Tertuliana Krzesińskiego, aktora, rzecz wydaną po raz pierwszy i ostatni w roku 1957 w ilości 3000 + 205 egzemplarzy przez PIW. Onże Stanisław Tertulian wypada zresztą wujkiem słynnej baletnicy Matyldy Krzesińskiej, najpierw faworyty  kilku Romanowów, a później małżonki wielkiego księcia Andrzeja Władimirowicza.

No ale ja nie o tym chciałam.

Otóż Stanisław Krzesiński (1810 -1902) całe swoje życie gra w różnych towarzystwach teatralnych przemieszczając się z Lublina do Zamościa, z Zamościa do Krasnegostawu, z Krasnegostawu do Płocka, z Płocka do Kalisza, z Kalisza do Włocławka, z Włocławka do Radomia, z Radomia do Krakowa i da capo al fine.

Opisuje we wspomnieniach owe miasta dokumentnie.

Że w zlikwidowanym klasztorze bernardynów stacjonuje pułk huzarów. Że teraz w byłym kościele katolickim jest ewangelicki zbór. Że klasztor pojezuicki zamieniono na koszary. Że zlikwidowany kościół przebudowano na teatr, na więzienie, na magazyn siana, na rajtszulę, na szkołę.

I tak w każdym z tych miast i miasteczek. Ponieważ sam jest dość indyferentny religijnie, więc sprawę tę traktuje bez emocji.

Opisuje też bez emocji i niepotrzebnych ocen moralnych, jak dyrektor teatru dorabia sobie szulerką, jak zarobiwszy wyrok w Lublinie spokojnie przemieszcza się poza teren jurysdykcji do Płocka i tamże łapówkami pozyskuje sobie przychylność sądu, który przenosi sprawę na swój teren i tam ją umarza. Próbę gwałtu na 11-latce opisuje jako psotę, zresztą nieudaną, bo rodzice usłyszeli wrzask dziewczynki i przybiegli jej na pomoc. Oczywiście i tu łapówka wystarcza, by sprawie łeb ukręcić.

W Krakowie uznanym przez niego za miasto przesadnie „klerykalne” nie czuje się dobrze i utyskuje, że ludzie nie chcą chodzić do teatru podczas postu.

 

Nb. żeby nie było, że co tam oni temu Kościołowi  nakradli, oj tam, oj tam...

W chwili kasaty, w 1773 roku sami  jezuici mieli na terenach polskich: 4 prowincje (wielkopolską, małopolską, litewską, mazowiecką), 137 placówek z 2362 zakonnikami, z czego na terenach zabranych po I rozbiorze ok. tysiąca. Ogólna liczba kolegiów wynosiła 51, rezydencji zakonnych było 18, domów i stacji misyjnych przeszło 60, szkół 66 (w tym 23 szkoły wyższe z filozofią i teologią), konwiktów szlacheckich 15 oraz 2 seminaria duchowne i 2 akademie. Byli więc najliczniejszą rodziną zakonną w Polsce zarówno co do liczby placówek, jak i zakonników.

Natomiast kościoły katolickie były likwidowane podczas epoki napoleońskiej przez mianowanych tamże prefektów, również Polaków. Liczby zlikwidowanych kościołów nie znalazłam.

Po II wojnie światowej komuniści też nakradli sporo majątku kościelnego, prześladowali i mordowali osoby duchowne, ale nie zdołali tak zdemoralizować Polaków, jak udało się to panom masonom wtedy. Żadne późniejsze próby zniszczenia Kościoła nie osiągnęły rozmiarów tych z przełomu XVIII/ XIX wieku.

 

Na zdjęciu: adaptowanyna teatr  w 1812 r. przez prefekta departamentu płockiego Rajmunda Rembielińskiego kościół Świętej Trójcy w Płocku.

 

KOMENTARZE

  • OOO!!!
    .
    Świetnie, dzięki! :))
    Mam katarzysko i już nic nie widzę...jutro tu wrócę.
    Serdeczności:)
    .
  • :)
    Maryli z kurhanu daleko było do nowych komentarzy i puściła wici, ze notka przyciężka i trzeba nowej. Ewcia niewiele się namyślając wykręciła kilkadziesiąt młynków na trzepaku, aż jej pociemniało w oczach. Napływ krwi spowodowany kręćkiem zaowocował spojrzeniem jasnym, skierowanym w naszą przeszłość i tak powstały lubijeuszowe (nie poprawiać!) jaja numer XX, o czym donosi usłużnie Tadzinek. Hurra!
  • Jezus będąc bogatym, dla nas stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić (2 Kor 8, 9).
    Wiadomo, że zakony i kościoły były likwidowane dla majątku, co jest oczywiście zwykłą grabieżą, równie godną potępienia, jak kradzież polskiego majatku narodowego w post-PRLu.
    Pytanie tylko, co posiadanie przez zakony ogromnych majątków ma wspólnego z naukami Chrystusa?
  • Kasta Jezuitów
    miała w Rzeczypospolitej i taki jeszcze skutek (oprócz majątkowego), że z upadkiem tego zakonu upadł również system kształcenia kolegiów jezuickich i" rozwiązał ręce" szkolnictwu w duchu Konarskiego.
    Wnoszę tak na podstawie:
    Kurs literatury polskiej dla użytku szkół ułożył Władysław Nehring, Poznań 1866
    http://polona.pl/item/199932/
    Kurs ów tak opisuje te straszne czasy, gdy uczyli Jezuici:

    w tysiąc sześćset dwudziestym drugim, „roku tego
    otworzyli w Krakowie szkołę Jezuici”.
    Jako upadek nauk „Kurs” epokę widzi
    czwartą, a w piśmiennictwie z tak zepsutym smakiem,
    że nawet ją „dziwacznie nazywają, jakie
    potworne umysłowe, artystyczne oraz,
    płody tego okresu były”. O potworach
    trzech zatem przeczytamy. »Scholastyczna« miano
    tedy epoki pierwsze „dawno zapomniano
    już o tej filozofii w Europie, oną
    pospolicie w tym czasie w Polszcze się bawiono.
    Krzywiła i mąciła jeno ludzki rozum”.
    Drugie »makaroniczne« nazwanie ze zgrozą
    łączy się, jaką było mieszanie z łaciną
    języka ojczystego. Trzeciej z plag przyczyną
    był duch »panegiryczny«. „Zakwitł on przesadą
    i czczą wybujałością. Tym to szpetnym wadom
    hołdując, myśl wykrzywił, uczucia wyziębił”.*

    Tymczasem Konarski, jak głosi wikipedia. był zwolennikiem kantyzmu, poznawał dorobek francuskiego oświecenia, zajmował się ideami Locke’a i Rollina.
    Nehring, pisząc o epoce następnej, czyli po reformie Konarskiego pisze, że mogla ona się rozprzestrzenić właśnie dzięki kasacie Jezuitów, niemniej jednak docenia ich siłę, pisząc o nich, że niebezpieczny przeciwnik został usunięty.
    Ja nie wiem, czy powodem kasaty był wyłącznie majątek, czy też wśród zamierzeń było zlikwidowanie sposobu kształcenia, ale niezależnie od zamierzeń, skutek był taki, że zmienił się sposób kształcenia i wychowywania w Rzeczypospolitej.

    Ciekawe, czy wychowankowie Jezuitów równie ochotnie wstępowaliby do masonii, jak wychowanek Collegium Nobilium, wielki mistrz Wielkiego Wschodu Narodowego Polski Stanisław Kostka Potocki.

    *fragment pochodzi stąd:
    http://nieznanypoeta.blogspot.com/2017/10/opowiesc-o-szubrawcy.html
    bo z książki bardzo niewygodnie się kopiuje
  • Aha, i to jest również
    odpowiedź, fragment odpowiedzi na pytanie po co zakonnikom majątek.
  • @Ywzan Zeb 21:37:34
    Aż cztery polskie prowincje były im do tego potrzebne? Bardzo droga to edukacja.
  • @Lotna 01:38:52
    Edukacja zawsze była droga. DOBRA edukacja. O tym wie każdy, kto miał do czynienia z zw. darmową szkołą państwową.
    A co do pytania "na co Kościołowi dobra", odpowiem przykładem z życia wziętym. W mojej wsi stoi sobie brzydki barokowy kościół. Rozbudowano go w XIX w o kaplice boczne. Wszystko to oczywiście były fundacje możnych świata tego (z których to możnych n.b. nikt nie wzbudził mojej sympatii, jak badałam pozostałe po nich papiery). Jeden z tych dawniejszych możnych (ten z tych mniej sympatycznych) darował tej parafii kawał gruntu, że hoho. No i z tego gruntu ksiądz utrzymywał siebie, wikarego, organistę, szkołę, przytułek dla starych i chorych oraz sam budynek. W latach 40-stych dobre państwo ludowe wzięło i rozkułaczyło także księdza. Szkoła podupadła, przytułek dyabli wzięli (do lekarza trzeba było z chorym IŚĆ do miasta ok. 15 km), ksiądz musiał na własne utrzymanie żebrać po swych ubogich parafianach, a sam budynek kościoła... Nagle się okazało, że on ciągle wymaga nakładów. A to trzeba rynnę wymienić, a to organy coś tam. No, powiedzmy, że można mieć mszę bez organów, ale trudno ją jednak odprawiać w budynku bez dachu. Ofiarnością społeczeństwa (które wcześniej było zwolnione z tego typu ciężarów, bo na utrzymanie kościoła "płacił" ów majątek ziemski oraz w razie większej potrzeby - kolator) utrzymano kościół w stanie jako-takim do lat 90-tych ub. wieku. Po czym się okazało, że nie ma siły, budynek wymaga dużego remontu. I nie można go zrobić najtaniej, bo na budynku "siedzi" konserwator zabytków (słusznie). Państwo (które wszak uprzednio zabrało parafii źródło jej dochodu) na to kasy nie da, bo zabytek nie jest takiej znowu wybitnej klasy. Efekt? Remont zrobiono, ale nie za dobrze - nie uszanowano części zabytkowej substancji, a można wszak nie być katolikiem a jednocześnie doceniać np. dokumentalną, historyczną wartość np. epitafiów, obrazów, zapisów, architektury. A gdyby proboszcz nadal miał dochód z np. dzierżawienia plebańskiego gruntu (jak miał do połowy XX w.), to może by nie musiał marnować 200-letnich marmurów poprzez ich pokrywanie sztucznym tynkiem, tylko może by im zrobił pełną konserwację?
    I przykład drugi. Będąc kiedyś w potrzebie, a uboga, zostałam zwieziona do szpitala bonifratrów. Tj. do placówki, na którą nie płacę składek, ani podatków. Tamże mnie lekarz zbadał, przepisał leki. Część tych leków (zioła) kupiłam w klasztornej aptece i nie wiem jak teraz, ale wtedy były ceny "dla potrzebujących: (tj. tanie). Za wizytę nie zapłaciłam (opłata było co łaska, ale jak ktoś był biedny, to nie płacił), za leki - niewiele. I co? Ano ktoś ten budynek musi utrzymać, lekarz, nawet zakonnik musi coś jeść, zioła ktoś inny wyhodował i zebrał w klasztornym zresztą ogrodzie, ktoś inny je wysuszył, przygotował, zapakował. Przecież to wszystko są koszty. Parnęnaście złotych, które wtedy zapłaciłam nie wyrównują tych kosztów. Na moje ówczesne leczenie (zresztą udane) złożyć się musiało co najmniej kilkanaście osób - dobrodziejów klasztoru i zgromadzenia. (Nie, państwowy lekarz rozłożył ręce.) A gdyby tak klasztor posiadał swoje dobra i sprzedawał np. masło, krowy, wełnę, tj. miał dochody własne, to może nie byłoby potrzeby aby owi dobrodzieje potrząsali kiesą, bo jakaś pani zaniemogła i trzeba ją leczyć? Aaaa, tak tylko pytam. Retorycznie.
  • @Ywzan Zeb 21:37:34
    https://youtu.be/GLVOlqgspyg
    .
    Mam kłopot z komp. Gdyby się nie wkleiło porządnie... To wykład Ojca Wincentego Polka - Cystersa...
    Wygłoszony na podstawie powstałej u nich pracy badawczej na źródłach..
    Odbył się na Targach Książki w Bytomiu 2016
    Gdyby ktoś umiał lepiej to wkleić...żeby działało...
    .
  • @bez kropki 09:33:53
    ZA to teraz jest niedroga....a za to tandetna.....
    .
  • @Lotna 19:27:17
    A tak jeszcze mi się nasuwa, w temacie owych majątków klasztornych, że jak moje dziecko (członek jednego zakonnych duszpasterstw akademickich) chce pojechać np. do Warszawy na noc muzeów, albo na inną okoliczność edukacyjną, to w klasztorze tego zgromadzenia zawsze ma darmowy nocleg. Nie byłoby mnie stać na nocleg w Warszawie, dla mnie to za drogie. Ktoś jednak (wierni z Wawy) utrzymuje te budynki w takim stanie, by mogły służyć nie tylko jako mieszkania dla zakonników, ale i żakowi przybyłemu z prowincji. Co lepsze, wiem, że jakby dziecko pojechało np. do Wiednia czy Rzymu do tamtjeszych archiwów, to też by dostało glejt i miałoby darmowy nocleg w tamtejszych klasztorach, bo żaka trzeba przenocować i dać mu jeść.
  • @Lotna 01:38:52
    Masz jakieś pojęcie o ogromie terytorium dawnej RON?
    Chyba nie.
    Kolegia jezuickie były przepełnione chronicznie. Powinno ich być więcej , ale brakowało pieniędzy. Zaczynali często od darowanego lichego budynku i własną praca kilku zakonników budowali resztę struktury przez lata.
    Pracowici.
    Mi by się nie chciało, albo bym się zniechęciła..
    Teraz by polecieli tacy różni po granty...ofoz:((
    Byle się nie narobić.
    .
  • @bez kropki 09:39:26
    Masz zdrowie i cierpliwość do edukowania:))
    Lotna to przykład efektowny 'osiągnięć' wspólczesnej edukacji??
    :))
    .
  • @Marylka Sztajer 09:56:44
    Nie wiem, czy mam zdrowie do edukowania, ale prawdę to po prostu trzeba mówić. I weszłam na jaja ponownie, bo nie tylko, że się cieszę, iż są nowe, ale jeszcze mi się przypomniało. O tych bursach, żakach, edukacji i latyfundiach kościelnych. Na potrzeby pewnej własnej pracy czytałam otóż wydane w latach 50-tych ub. wieku prawilne pamiętniki uczniów galicyjskich szkół. Wiesz, skostniałe (to akurat prawda), nic nie uczące, germanizujące, ogłupiające (też prawda), burżuazyjne, klerykale (nic nie szkodzi, że po kasacie świeckie) itd wsteczne szkolnictwo dyskryminujące chłopa i robotnika - te klimaty. Nie mam pod ręką notatek, żeby podać tytuł i autora tego interesującego dzieła. (Interesującego, bo było ta m.in. o tym, jak to Austryja wyprodukowała nam język ukraiński i takie tam kukułcze jaja.) W każdym razie były tam pamiętniki ziemian i później także chłopów obejmujące ich szkolne lata. Jeden chłop wspominał o swoim pobycie w bursie w Krakowie. Bursa ta urągała wszelkim standardom, dydaktycznym, bytowym, rozsądkowym i ludzkim. Bursa była (oczywiście) starą fundacją koszmarnie bogatego księdza (oczywiście). I tylko cenzor przegapił jedną ważną informację (i puścił ją do druku), że otóż upadek bursy (a wkrótce jej całkowite zamknięcie) jakoś tak przypadkiem się zbiegło z kasatą klasztorów i zabraniem dóbr kościelnych na skarb państwa. Tj. póki budynek miał dach i jakieś resztki majątku, to przyjmował uczniów. Warunki się pogarszały, dopływu środków na utrzymanie nie było i trzeba było bursę zamknąć. A służyła ona wcześniej przez ok. 200 lat ubogiej kształcącej się młodzieży. Z tego kościelnego latyfundium, na którym pracowały pewnie setki osób. Taki przykład ze źródeł. I to nawet za komuny!!!
  • @Lotna 01:38:52
    Kpisz, czy o drogę pytasz?Przecież jezuici nie posiadali czterech prowincji Polski, tylko dzielili swoją działalność na cztery polskie prowincje.
  • @tadman 19:19:45
    Ewcia planowała na dzisiaj spotkanie z Hańcią pod trzepakiem celem ustawienia polityki światowej i krytycznego spojrzenia na gospodarkę okiem kobiecym.
  • @Marylka Sztajer 09:56:44
    A! I jeszcze mi się czknie. Bo wiem, że zaraz padnie hasło "dziesięcina i wyzysk chłopa". Dziesięcina i meszne istotnie były i istotnie stanowiły sobą obciążenie dla chłopów. Wiem, bo miałam w rekach dokumenty z epoki traktujące o wysokości tych danin i temu podobnych danych ekonomicznych. Wiem też jednak, że ówczesny nasz proboszcz miał na utrzymaniu kilkanaście gąb. W/w daniny pozwalały mu na bieżące tychże gąb utrzymanie. On sam nie zeżerał tych jajek, gęsi, kaszy, jęczmienia. On to zbierał, a potem miał rozchód w szpitalu. Majątek kościelny pomagał w np. remoncie budynku, czy innych sytuacjach, gdy potrzebne były nakłady większe niż dochody z w/w danin. N.b. te dochody z danin były zresztą za małe (bo miejscowi byli ubodzy) na utrzymanie plebanii i szpitala oraz szkoły. Niedobory pokrywano z dochodów z majątku parafii. Też czytałam te rachunki (dokumenty z epoki). Czytać potrafię. Nawet staroświeckie kulfony.
  • @Ywzan Zeb 21:20:19
    (...) "Mój Sędzio, dawniej było jeszcze gorzej!
    Teraz nie wiem, czy moda i nas starych zmienia,
    Czy młodzież lepsza, ale widzę mniej zgorszenia.
    Ach, ja pamiętam czasy, kiedy do Ojczyzny
    Pierwszy raz zawitała moda francuszczyzny!
    Gdy raptem paniczyki młode z cudzych krajów
    Wtargnęli do nas hordą gorszą od Nogajów!
    Prześladując w Ojczyźnie Boga, przodków wiarę,
    Prawa i obyczaje, nawet suknie stare.
    Żałośnie było widzieć wyżółkłych młokosów,
    Gadających przez nosy, a często bez nosów,
    Opatrzonych w broszurki i w różne gazety,
    Głoszących nowe wiary, prawa, toalety.
    Miała nad umysłami wielką moc ta tłuszcza;
    Bo Pan Bóg, kiedy karę na naród przepuszcza,
    Odbiera naprzód rozum od obywateli.
    I tak mędrsi fircykom oprzeć się nie śmieli;
    I zląkł ich się jak dżumy jakiej cały naród,
    Bo już sam wewnątrz siebie czuł choroby zaród.
    Krzyczano na modnisiów, a brano z nich wzory:
    Zmieniano wiarę, mowę, prawa i ubiory.
    Była to maszkarada, zapustna swawola,
    Po której miał przyjść wkrótce wielki post - niewola!

    "Pamiętam, chociaż byłem wtenczas małe dziecię,
    Kiedy do ojca mego w oszmiańskim powiecie
    Przyjechał pan Podczaszyc na francuskim wózku,
    Pierwszy człowiek, co w Litwie chodził po francusku.
    Biegali wszyscy za nim jakby za rarogiem,
    Zazdroszczono domowi, przed którego progiem
    Stanęła Podczaszyca dwókolna dryndulka,
    Która się po francusku zwała karyjulka.
    Zamiast lokajów w kielni siedziały dwa pieski,
    A na kozłach niemczysko chude na kształt deski;
    Nogi miał długie, cienkie, jak od chmielu tyki,
    W pończochach, ze srebrnymi klamrami trzewiki,
    Peruka z harbajtelem zawiązanym w miechu.
    Starzy na on ekwipaż parskali ze śmiechu,
    A chłopi żegnali się, mowiąc, że po świecie
    Jeździ wenecki diabeł w niemieckiej karecie.
    Sam Podczaszyc jaki był, opisywać długo;
    Dosyć, że nam się zdawał małpą lub papugą,
    W wielkiej peruce, którą do złotego runa
    On lubił porównywać, a my do kołtuna.
    Jeśli kto i czuł wtenczas, że polskie ubranie
    Piękniejsze jest niż obcej mody małpowanie,
    Milczał; boby krzyczała młodzież, że przeszkadza
    Kulturze, że tamuje progresy, że zdradza!
    Taka była przesądów owoczesnych władza!

    Podczaszyc zapowiedział, że nas reformować,
    Cywilizować będzie i konstytuować;
    Ogłosił nam, że jacyś Francuzi wymowni
    Zrobili wynalazek: iż ludzie są rowni.
    Choć o tem dawno w Pańskim pisano zakonie
    I każdy ksiądz toż samo gada na ambonie.
    Nauka dawną była, szło o jej pełnienie!
    Lecz wtenczas panowało takie oślepienie,
    Że nie wierzono rzeczom najdawniejszym w świecie,
    Jeśli ich nie czytano w francuskiej gazecie."
  • @bez kropki 11:12:16
    W dawnej Polsce najwięcej było konwiktów pijarów, teatynów i jezuitów. Ale i augustianie trudnili się wychowaniem młodzież, i ojcowie reformaci i sporo innych zakonów. To wszystko zostało przejęte przez KEN i momentalnie podupadło.
  • @bez kropki 11:21:37
    Gryzelda miała czkawkę uporczywą. Pewno to od Lotnych związków organicznych, czy cuś. Bo otóż mnię się nasuwasię (nie poprawiać), że kto nie miał w zarządzie własności, swojej prywatnej, by i najmniejszej, ten po prostu nie wie jakie koszty powoduje samo jej utrzymanie. A jak jeszcze trzeba utrzymać siebie. A jak jeszcze rodzinę. A jak klasztor. A jak klasztor z konwiktem?! Ja se niedawno obliczyłam, że żebym się utrzymała z ziemi, to powinnam jej mieć tak ok. 50 ha. Na jedną skromnie żyjącą rodzinę. No, a gdybym miała na głowie ileś jeszcze gąb (np. pacjenci, uczniowie, starcy), to już tych hektarów potrzeba by było kilkaset. Nooo! Co za majątek!!! Ale to burżuj, to te setki albo tysiące hektarów ma w łapie!! Po prostu, kto nie zarządzał, ten nie wie. Ile kosztuje samo utrzymanie tej własności. Jak niski jest z niej dochód. Itd. A jak nie wie, to se może gdybać o latyfundystach i burżujach. A co, gadać se może, wszak to wolny kraj, cokolwiek by nie twierdził POdczaszyc i jego towarzysze.
  • @sigma 11:49:58
    No, w tym Kraku, coś tam się uchowało do czasów późniejszych niż KEN (o ile dobrze pamiętam) i padło dopiero przy rozkułaczeniu Kościoła i kasacie zakonów. A uchowało się dlatego, że to była PRYWATNA (ale chyba kościelna) fundacja jednego bogatego burżuja, feudała i latyfundysty. Po prostu gościu wydzielił ileś folwarków, ziemi, chłopów etc. do utrzymania jednej tylko bursy na kilkadziesiąt-kilkaset osób. Sorry, prawa ekonomii, a choćby i prostej matematyki są nieubłagane.
  • @bez kropki 11:21:37
    Podatki...po pierwsze teraz płacimy większe...ze 2 lata temu ESKA to policzyła na salonie.
    Przecież we wszystkim mamy vaty sraty..itd..
    .
    KIedy i gdzie było gorzej, to kwestia bardzo konkretnych obszarów i wieków.
    Generalnie po uwłaszczeniu POGORSZYŁO się... bo duże latyfundium sensownie zarzadzane ( co nie zawsze było...ofkoz)... To był kompleks ...coś jak mały trust....czy tak jakoś. Hurtowy handel , negocjacja cen, przetwórstwo, wytwórsto... Uwłaszczony na kawałku ziemi NIC od dworu juz nie dostawał ZA DARMO...co przedtem mu się NALEZAŁO> JAk las był pana - to pan MUSIAŁ dać swemu pańszczyźnianemu drewno ...i tysiąc PRZYWILEJÓW chłopa..
    Jak się trafił głupi czy zły pan...to tak jak i dziś w róznych zakładach...nic inaczej.
    .
    Tereny wygłodzone przez np nieurodzaj dostawały ziarno na przeżycie i zasiew z magazynu pana.
    Lub ZAKONU...jeśli to był właściciel.
    .
    .
    Jasienica w Rozwazaniach o wojnie Domowej pisze CO , jaka strukturę odwieczxna ubezpieczeń, oferowana przez klasztory ..rewolucja zniszczyła,.
    I jeśliu patrzymy na czasy pózniejsze - to jest ta sławna BIDA na wsi...U nas tez często.
    Choć tam ( u mnie) gdzie ziemianin za wczasu rozumiał co nadchodzi ...i wyedukował chłopów ...to i uwłaszczeni dawali radę...
    .


    .
  • @bez kropki 11:59:41
    Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak blisko byliśmy tej ohydy spustoszenia, jaką widzimy we Francji porewolucyjnej. Bóg strzegł!
  • Iza dała artykuł w temacie:
    http://naszeblogi.pl/48829-upadek-starozytnego-rzymu-i-losy-unii-europejskiej
  • @sigma 12:36:45
    No, nie chwalęcy się, myśmy to wiedzieli już wcześniej, przed owym panem Engelsem.
  • @Marylka Sztajer 12:15:49
    Ym... no, akurat co do tych jakoby mniejszych obciążeń za pańszczyzny, to ja tam nie wiem. Tj. wiem swoje. Tj. w realu było gorzej niż wyliczają piewcy tego, "jak to za RON było pięknie". NIE było. Wcale nie było opieki feudała, opieki społecznej, pomocy w razie klęsk itp. Wręcz przeciwnie: chłopy spalone przez Tatarów (księciuniu, któremu płacili niby za obronę, se umknął za granicę, chłopi nie mogli) musiały nie tylko się odbudować, ale i płacić wszelkie obciążenia (padali z głodu!!!), a zwolnienia podatkowe na okoliczność Tatarów dostawał... ksieciuniu, a jakże. Tj. na "moim" terenie, to teraz jest lepiej. Z tymi VAT-ami, ZUS-ami i innymi. Serio. Mówię na podstawie tego, co wyczytałam w dokumentach z epoki (tego księciunia znielubiłam, bo to była pijawka jakich mało, a i tak słowo "pijawka" to eufemizm, buc to był głupi i nieludzki). Spuścizna po tym? przysłowiowa bida z nędzą oraz wyzucie z umiejętności myślenia. Tj. u tych, co pochodzą z pańszczyźnianych (statystycznie). Wolne chłopy jak były bidne, tak są, ale przynajmniej se radzą. SAMI. No, za czasów, jak proboszcz miał majątek, to chłopy miały we wsi i szkołę, i przytułek. Ale się dokładali do jego utrzymania, a czego nie dawali rady pokryć, to pokrywał dochód z plebańskiego majątku. Kolator dokładał się NIEZWYKLE rzadko, gdy potrzebny był duży zastrzyk gotówki np. odbudowa kościoła z gruzów po tych Tatarach.
  • @bez kropki 12:55:23
    Ja z Księstwa Siewierskiego:).
    Książę, każdorazowy biskup krakowski....pomagał ile się dało... Są zachowane, o dziwo, protokoły lustracyjne...Po klęskach czy najazdach...bo to granica ze Śląskiem niemieckim...
    A jestem korzennie z miasta...najbiedniejszego w księstwie, ale przecież każdy miał nadaną ziemię...w momencie lokacji miasta...
    .
    Nikt nie płacił do nawet 70% podatku...jak teraz może być.. Policz drogowe, paliwowe...itd...Mnie to omija bom ślepa i nie mam prawa jazdy ani auta..
    Jasne że byli rózni panowie. Przeczytaj jeszcze raz co napisałam:))
    Trafiliście na złego i tyle.
    .
    Jak patrzę na kolejnych szefów podłych u moich dzieci....Wzdycham do księcia - biskupa:)
    .
  • @bez kropki 11:59:41
    Bo zawszeć to łatwiej liczyć majątek cudzy niż zarządzać własnym.
    Wartość cudzej ziemi łatwo przeliczyć mnożąc ilość hektarów przez cenę jednostkową, a potem za te piniędze nakupić jedzenia dla biednych, nabudować szkół, szpitali, etc...
    A ziemię własną to trzeba obrobić, zasiać, zaorać, nawóz wywieźć i to wszystko w odpowiedniej kolejności i we właściwym czasie, zanim będzie można plony z onej ziemi spożywać, abo i sprzedać czy rozdać ubogim.
  • @Ywzan Zeb 13:20:43
    Zobacz, proszę link z wykładu ojca Polka..tam wyżej..
    Najpierw to ci oświeceni od Komisji Edukacji jeździli np po bibliotekach klasztornych i księgi cenne rabowali na mocy aktu konfiskaty - dla siebie.
    I jeszcze w listach do znajomych pisali żale, ze ten drugi już tu był ..i wziął...a to ja chciałem SOBIE wziać....
    .
    A szlachcic MUSIAŁ z definicji stawać na wojny z własnym sprzętem, pachołkami itd za swoje pieniądze...
    A w domu Jejmość musiała sobie dać radę z gospodarowaniem..
    Róznie wychodziło.
    .
  • @Marylka Sztajer 13:07:26
    Mama akurat słucha mszy w TV, a mnie szlag trafia, bo bp.Skworc w ramach kazania zasuwa jakieś proekologiczną propagandę ze szczególnym naciskiem na konieczność zamykania kopalń, walką z CO2 etc. Biedni ci górnicy z takim pasterzem - masonem.
  • @Marylka Sztajer 13:27:13
    O, własnie, dzięki, własnie miałam opisać ten dziki rabunek bibliotek klasztornych przez panów z KEN.
  • @bez kropki 12:55:23
    Że los chłopów nie był najlepszy, to o tym świadczy zawarta w akcie tzw Ślubów Lwowskich przysięga poprawy losu chłopów.
    Przysięga taka znaczy, że przynajmniej w kręgach królewskich zdawano sobie sprawę z niedoli chłopów. przysięgi tej co prawda nie wykonano, niemniej jednak na podstawie tej sądzić można, że wyzysk chłopów, nawet jeśli stał się powszechnym, to traktowano go jako nadużycie.
    Ja wiem, że dla gnębionych chłopów było wszystko jedno czy są uciskani zgodnie z obowiązującymi zasadami czy też wbrew nim, niemniej jednak jeśli oceniać chcemy system to jest to niezwykle istotne, czy wyzysk chłopów wpisany był weń, czy też nie. Trzeba bowiem odróżnić sąd na konkretnym człowiekiem, od sądu nad sposobem życia zbiorowego.
    Tak jakby twierdzić, że Przykazania Boskie są nieżyciowe, bo niektórzy kradną.
  • @Ywzan Zeb 13:53:14
    Ależ tak, oczywiście.. Tyle że los biednych mieszkańców miast i też drobnej szlachty - w złych latach...Szlachta gołota nie wzięła się z niczego..
    .
    Temat wyszedł nam niewąski:)
    .
    Jak sobie radzono na dalekich Kresach opisywał Władysław Łoziński....
    I jasne że szlachcic w czasie najazdu jakoś się mógł obronić czasem...Zostawiając chłopów których porywano...itd... Razem z JEGO majętnością...wołami, końmi, paszą dla nich itd..
    .
    Ja mieszczanka z pra pra dziada.....z okruchami szlachectwa w jednej linii...Na twarzy mam 'paszport'...akurat ta 1/4 szlachecka ....mogę się nie legitymować do dziś w pewnych miejscach:)). Nie znam ludzi - a oni wiedzą kto przyszedł:))
    Ale czuję się mieszczanką... A odrobina chłopów pańszczyźnianych z majątku madrego Jacka Siemieńskiego też jest ....
    Tak ze mam 'za plecami' wszystko....wszystkie ich przekazy:))
    .
  • @Marylka Sztajer 13:27:13
    Tak, słucham.
    Wykład nie dotyczy jednak kasaty Jezuitów (chociaż parę razy O. Polek o niej wspomina) ale kasaty zakonów z 1819 roku .
    Jeżeli dobrze zrozumiałem, to O. Polek twierdzi, że nie tyle chodziło o przejęcie majątku (chociaż jak się już trafił, to szkoda było żeby się zmarnował w obcych rękach, obcych komisarzom z KENu oczywiście) ale o zlikwidowanie zakonów jako takich.
    Mnie jednak w sprawie onych kasat
    (pierwej Jezuitów, a potem reszty) interesuje , jaki to miało wpływ na wychowanie i edukację młodzieży.
  • @Ywzan Zeb 14:29:55
    Wiem, może idąc za tym linkiem do innych wykładów z targów coś wyjść.... Jest ich może z 10.
    Mam źródło pisane...ale już niedostępne w sprzedarzy...
    Duży artykuł który miał być wstępem do pracy habilitacyjnej...ale uznali na uniwersytecie za nieprawomyślny i odrzucili...
    .
    Nie streszczę bo tam jest prawie matematyczna dokładność.
    .
    Idę na razie, bo mnie rodzina przyłapie przy komputerze...a mam surowe ograniczenie.
    Oczy,.
    :)
    .
  • @Ywzan Zeb 14:29:55
    O. Wincenty jest z cystersów i o nich sporo mówił. Na Śląsku w Rudach Raciborskich był duży klasztor cysterski z majątkami ziemskimi. Cystersi, którzy tam nastali z Jędrzejowa utrzymywali polskość tych ziem, a dzięki dobrze zorganizowanej gospodarce rolnej, hodowlanej i magazynom w czas nieurodzaju nie dochodziło do głodu i windowania cen na produkty rolne. W momencie nadejścia początków przemysłu cystersi na przełomie XVII i XVIII wieku pobudowali kuźnie, huty i małe wytwórnie. W 1810 roku klasztor uległ kasacie zarządzonej przez Prusaków.
  • @Ywzan Zeb 14:29:55
    Ciekawe jest w tym wykładzie to, że z reguły jojczymy, że najeźdźcy, że zaborcy są tym całym złem, a tu widać, że gdyby nie piekłoszczyk Kostka Potocki, Staszic, czy Kołłątaj, a nawet Linde, który wybierał dla biblioteki w Warszawie cenne książki z klasztorów ulegających kasacie, ale także czyścił biblioteki kościelne, których kasata nie dotyczyła, czyli kradł je.
    Widać, że bez totumfackich nie poszłoby tak szybko z kasatą.
  • @Ywzan Zeb 13:53:14 i Marylla wyżej
    Moja wina w tym, żem z pośpiechu wymieszała obserwacje własne (z dokumentów) z uogólnieniami (i wyszczególnieniem czego te uogólnienia dotyczą).
    Ale. Ale wg mnie, przy TEJ wielkości latyfundium to już BYŁA "akceptacja tej metody życia zbiorowego". Przecież raczej wszyscy wiedzieli, co się wyrabia w połowie województwa... No a obciążenia chłopa pańszczyźnianego były istotnie duże. Kwotowo może nie, ale jako ułamek "dziennego utrzymania", to już tak. O wiele bardziej dokuczliwe niż teraz. Jeden taki profesor wykoncypował pojęcie (zapomniałam jaką dał mu nazwę, chyba "trofa") właśnie tej porcji dziennej. Tj. ile kalorii (z udziałem białek, tłuszczy i węglowodanów) potrzebuje dorosły chłop i ile to w danej epoce kosztuje (monet, pracy, innych towarów). I jak porównamy trofę, to nie wychodzi dobrze. Ale ja to tylko tak na marginesie, żeby nie idealizować RON i Jej sług, które za uszami miały, oj, miały niejedno. Nie tylko "obróbkę" bibliotek, ale też wpędzenie w nędzę (także duchową) całych pokoleń, całych NASTĘPNYCH pokoleń, aż do XXI w. Serio.
    Bardziej mi chodziło o ukazanie, do czego służył Kościołowi cały jego ogromny majątek. Oczywiście tu też z pewnością były nadużycia, taki Bank Ambrozjański, to z pewnością nie był wynalazek dzisiejszych czasów. Jednakowoż, co do zasady (jak słusznie postuluje uogólnić Zebu), to chyba już z grubsza wiadomo (o ile ktoś książek nie czytał oraz ma wybitnie złą wolę), czy to było po chrystusowemu, że Kościół tyle miał, czy nie.
  • @Ywzan Zeb 13:20:43
    O i tu Zebu trafiasz w sedno: Nabudować szkól, szpitali, uniwerków, budynków, tylko kto t potem utrzyma. W tę właśnie trąbę przerabia nas obecnie *ujnia Europejska. Słusznie zauważasz, że lewaki każdej epoki liczą cudze i za to cudze uczą jak zbawiać świat. N.b. liczne kraje Afryki próbowały tej metody w praktyce i wyszło im jedno wielkie g*, ale gorsze od g*, bo prawdziew g*, to się chociaż na nawóz nadaje, a to, co im wyszło, to się nie nadaje do niczego - głód, nędza (gorsza niż za rządów białasów) i takie tam socjalizmy/marksizmy i "sprawiedliwość społeczna".
  • @bez kropki 17:18:00
    PS a w okolicach chrześcijańskich te zjawiska (unicestwianie całych krajów) są mniej nasilone. To oczywiście uproszczenie, ale tam, gdzie misjonarze robią dobrą robotę, to ludzie się jakoś tam sami utrzymują i nie ma aż takiej nędzy. O czym świadczą wypowiedzi różnych podróżników, także obojętnych religijnie.
  • @bez kropki 17:18:00
    Lewaki tak maja lubią wysługiwać się innymi. Lubnauer, kiedy na czele jej partii był jeszcze Petru brała w telewizorze udział w dyskusji o nachodźcach. W pewnym momencie powiedziała, że w Polsce mamy sporo parafii i jeśliby każda przyjęła jakiś nachodźców to byłoby to sporo i można by spełnić unijne kwoty, na co prowadzący przytomnie zapytał dlaczego nic nie mówi o własnej partii, która również mogłaby przyjąć pewne kwoty. Zamknęła się natychmiast i minę miała nietęgą.
  • @bez kropki 17:11:40
    A to ja bym Gryzię potraktował krakowskim targiem, że te one krwiopijce i chłopstwo to po jednych piniądzach.
    Ponieważ krwiopijce miały większe majątki to im się dobrano na różne sposoby do pewnej części ciała pierwej, a chłopy miały mniej, więc zostawiono ich na później.
    To podobieństwo wiązało się z własnością, za którą właściciel dałby się pokroić w kawałki. Z racji przywiązania do ziemi, dosłownie i w przenośni, chłopi nie szli tak łatwo na lep jakiejś tam władzy i byli elementem zachowawczym, co w chwilach dziejowej zawieruchy wychodziło narodowi na dobre.
    Miastowe bardziej podatne na prundy i mody i u nich można wygubić przywiązanie do rodziny, płci, historii, narodu, wmówić prowincjonalizm i związany z tym kult dla wszystkiego co obce. A tu zonk, bo chłopy - no dużo z nich - chwyciło się ziemi i trwało, no ale europejsy już myślały jakby tu polskiego chłopa oderwać od ziemi. Widzieli, że komuna stawiając na chłoporobotnika, na punkty preferencyjne, na klubokawiarnie i ZMW wiele nie zdziałała to mu kwoty wprowadzili, dotacje, subwencje i ceny poszły w dół i gdyby nie import zza wschodniej granicy to jabłka i inne owoce zostawałyby na drzewach na zimę.
    Za komuny mój kolega, jak sprzedał przed zimą dwie, trzy przyczepy kapusty z pola to był panisko. A moi wujowie spod Puław mieli zakontraktowany chmiel, tytoń i buraki cukrowe i żyli sobie dostatnio,. Ba jeden z nich robił za akwizytora i doradcę ws. tytoniu i jeszcze za to mu jakiś grosz wpadł.
    A dzisiaj u jednego nikt nie został na roli, a u drugiego najmłodszy wnuk, ale niezbyt dobrze mu idzie, a ziemia tam przecież urodzajna.
  • @bez kropki 17:11:40 & al
    "Bardziej mi chodziło o ukazanie, do czego służył Kościołowi cały jego ogromny majątek. Oczywiście tu też z pewnością były nadużycia, taki Bank Ambrozjański, to z pewnością nie był wynalazek dzisiejszych czasów. Jednakowoż, co do zasady (jak słusznie postuluje uogólnić Zebu), to chyba już z grubsza wiadomo (o ile ktoś książek nie czytał oraz ma wybitnie złą wolę), czy to było po chrystusowemu, że Kościół tyle miał, czy nie."

    Dziękuję za podjęcie ciężkiej orki edukowania mojej skromnej osoby co do roli zakonów w dawnej Polsce, jak również ciężarach prowadzenia własnego gospodarstwa, subtelnie przyprawionej złośliwościami i uszczypliwościami w moim kierunku. Ja chciałam o tych nadużyciach, właśnie, porozmawiać. Każdy medal ma dwie strony i skoro jako Polacy, czy jak kto woli, polskie plemiona, zostaliśmy ochrzczeni i przy okazji sfeudalizowani, to wydawać by się mogło, że psim obowiązkiem zakonów głoszących nauki Chrystusa jest pomaganie biednym, czyż nie?

    Ktoś musiał wypełnić rolę którą do tej pory wypełniały wspólnoty rodowe, jak chodzi o wspieranie słabszych, biednych i naukę młodzieży. Wielki kurz. A że przy okazji zakonnikom na niczym nie zbywało, to nie ma znaczenia. Pewnie niejeden wstąpił do zakonu, aby głodu więcej nie zaznać. Taki był system i zakonnicy ratowali do pewnego stopnia to, co kościół zniszczył wprowadzając feudalizm. Sadząc jednak z żywiołowej reakcji dyskutujących, ja zapewne teraz tutaj opowiadam jakieś herezje.

    Według Marylki Sztajner "Lotna to przykład efektowny 'osiągnięć' wspólczesnej edukacji??" Niech i tak będzie. Tak się dziwnie składa, że ta moja współczesna edukacja także zawierała edukację prowadzoną przez zakon, co prawda nie jezuicki, ale zakon i wiem, jak wygląda "dobra edukacja" w porównaniu do tej darmowej. Otóż głównym celem była indoktrynacja, nie edukacja. Podobnie jak w szkole państwowej byliśmy "edukowani" na każdej lekcji historii przez 30 minut o konieczności wstąpienia do ZMSu i o jego dobrodziejstwach, tak w klasztorze byłyśmy indoktrynowane co do absolutnej nieomylności kościoła, mając przy tym okazję codziennie zaobserwować hipokryzję, złośliwość i małostkowość większości edukujących nas zakonnic, przeczących swoim postępowaniem własnym i kościoła naukom, na dodatek przy iście komunistycznym nastawieniu, że każdy kto nie jest z nami, czyli choćby zadaje pytania - jest przeciwko nam.
    Aby oddać sprawiedliwość, dwie siostry zakonne były prawdziwymi Aniołami (jakimi powinny być przyjmując codziennie Komunię Świętą przez 20 czy 30+ lat), jednym z nich była doskonała polonistka, której imienia niestety nie pamiętam, a drugim siostra, która pracowała w pralni/szwalni.
    A że o indoktrynację, nie o edukację głównie chodziło, najlepiej świadczy fakt, że po dwóch latach siostrzyczki zredukowały ilość uczennic z dwóch klas liczących ponad 40 osób każda, do klasy liczącej 26 osob, z czego 1/3 stanowiły uczennice dojeżdżające z pobliskich wiosek, które miały szczęście nie brać udziału w całokształcie całodobowego ukształtowywania, jako że nie były zmuszone mieszkać w internacie. Mam więc bardzo poważne wątpliwości i zastrzeżenia co do edukacji prowadzonej przez zakony, które, nade wszystko, starały się wychować ludzi posłusznych i potulnych, a nie wszechstronnie wykształconych. Co nie przeczę, jest oczywiście głównym celem każdej mniej lub bardziej "darmowej" państwowej czy jakiejkolwiek innej edukacji, szczególnie w dzisiejszej dobie.
    Podejrzewam, że Jezuici stosowali o wiele bardziej drastyczne formy "przekonywania", niż robiły to siostrzyczki, które "ograniczały się" głównie do permanentnego zawstydzenia poprzez wielogodzinne wykłady "na dywaniku", czyli wielogodzinnego prania mózgu, mającego na celu potępienie i złamanie nieposłusznego ucznia. Miały mniej uczennic i więcej czasu, dywaniki były więc na pewno bardziej efektywne niż w szkołach państwowych, pytanie tylko, czy można to nazwać "dobrą edukacją".

    Swoją drogą, ciekawa jestem, jakim cudem, Państwo, którzy tak bolejecie nad rozkradzionymi majątkami Jezuitów, daliście przyzwolenie by rozkradano polski, post PRLowski majątek, kiedy to nie złodzieje i uzurpatorzy, a zwykli szarzy, uczciwi ludzie zostali ograbieni z pracy kilku pokoleń? Pytam, bo odnoszę wrażenie, że te jezuickie latyfundia bardziej Was bolą niż tysiące fabryk i rodzinnych gospodarstw jakimi się Polacy cieszyli jeszcze ćwierć wieku temu.

    Ukłony,
  • @Lotna 20:49:40
    O fabrykach, domach, ziemi, antykach, dobrym imieniu i tego typu sprawach ukradzionych Polakom, obszernie dyskutowaliśmy na innych częściach jaj (które wbrew tytułowi wcale nie są jajcarskie). W tej części po prostu na tapecie jest inny temat, jakim są ukradzione dobra Kościoła.
    Do innych zagadnień (wspólnota rodowa, feudalizm, pranie mózgu) odnosić się nie będę, bo jam nie jezuita;), ani nie P. Bóg, żeby komuś mówić, co ma myśleć;). Każdy mówi i pisze, co czuje, a mnie nic do tego. To jest (póki co) wolny kraj:). A to, co chciałam (czyli sens istnienia kościelnych latyfundiów oraz ich wyższość nad świeckimi) wykazałam wyżej, to co się będę powtarzać. Byłoby to obrazą dla inteligencji czytających;) [a co se będę żałować, skoro już mi przypisano uszczypliwość, czy tam co, to niech będzie:), mnie to rybka]
  • @tadman 18:14:30
    No, Tadzinku, nie wiem, czy po jednych piniondzach. Bo otóż chłop raczej dusił grosze, a w/w burżuje je ino wydawali. I to z wizgiem. Chłop tworzył jednak coś. Choćby to, że ziemia parę wieków w kulturze. A une? A po nich, gdyby nie kościoły (budowane zresztą bardziej na pokaz*) niż z potrzeby duchowej, to by NIC nie zostało.

    *że na pokaz: bo jeden księciuniu, łaskawca, jak już odbudował kościół po Tatarach (pamiętamy: on na okoliczność Tatarów miał ulgi podatkowe, a chłop - nie), to na froncie walnął ogromny napis. Z krzyżem. Litery takie, że się prostakom myliło z IHS. Ale to były jego inicjały. Rozumiesz? On się celowo CHCIAŁ mylić prostakom z Panem Bogiem. Przecież istniała przyjęta forma - tablica fundacyjna. Z imieniem, czy tam portretem fundatora (ku pamięci potomnych - i słusznie). Ale nie. To jakaś przewrotna pycha. Jak już nauczyłam się literek i zrozumiałam różnicę między IHS, a z deczka innymi inicjałami księciunia, to miałam ochotę skuć ten napis. Bo mnie raził.
    Taka tam różnica duchowa między jedną, a drugą kastą. Nie, nie są po jednych piniondzach. N.b. wraz ze zmianą sytuacji chłop ziemi uprawiać nie musi. Ja też swojej nie muszę. Ale pojęcia pod czerepami mamy zgoła inne - my i oni.
  • @Lotna 20:49:40
    Cytuję: "Pytam, bo odnoszę wrażenie, że te jezuickie latyfundia bardziej Was bolą niż tysiące fabryk i rodzinnych gospodarstw jakimi się Polacy cieszyli jeszcze ćwierć wieku temu."

    To tylko wrażenie, bo nas to dotknęło, czyli utrata miejsc pracy, wywalanie na bruk z mieszkań (nie ma już PRLowskiego okresu ochronnego, kupowanie budynków wraz z mieszkańcami, strata oszczędności na książeczkach PKO, posagowych, machloje z funduszami emerytalnymi, wydłużenie wieku emerytalnego, położenie przemysłu wydobywczego i ciężkiego, przejęcie prawie całkowicie branży cukierniczej, spożywczej, bankowej...
    Pamiętam, że żyjesz za granicą, więc mówienie, że my bardziej niż... to swego rodzaju figura stylistyczna albo zła wola, bo o nieuświadomieniu raczej nie ma mowy.

    Sigma chciała przypomnieć, że od KENu zaczęła się degrengolada polskiego szkolnictwa i proszę sobie przypomnieć maksymę kanclerza Jana Zamojskiego - „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie…”, która liczy sobie coś ponad 400 lat.
  • @tadman 21:26:19
    ...zapomniałeś o stoczniach i cukrowniach. No i te ciągłe zakusy na lasy i surowce naturalne. Ale to faktycznie odrębne tematy. No i inna epoka.
  • @bez kropki 21:29:34
    ...a cementownie, a woda, a energia, a śmieci (te wysokoenergetycznne), a rozpirzona kultura co nam serwuje takie barachło, że hej.

    Uśmiałem się ostatnio widząc ogromny poster zachwalający pracę w oddziale Amazona - coś w stylu u nas zarobisz 7000 zł i małymi literami w dwa miesiące.

    A tęgi mózg, aktorka Szczepkowska, to co roku pamiętnego anonsowała w TVP, że "Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm."

    A teraz na FB pisze:

    "Na Komisji Sprawiedliwości prowadzonej haniebnie przez Stanisława Piotrowicza, pod koniec obrad, które zatwierdziły haniebny projekt ustawy o SN, ktoś z PiS powiedział – teraz powinna tu wejść Joanna Szczepkowska i powiedzieć, dzisiaj skończył się w Polsce komunizm. Chciałabym teraz zacytować słowa posła Jarosława Kaczyńskiego: „ nie wycierajcie sobie swoich zdradzieckich mord nazwiskiem” ( koniec cytatu ) osoby, która nie chce mieć z Wami nic wspólnego. Gdybym była na tej sali, powiedziałabym: ciągniecie ten kraj w otchłań, żerując na naiwności ludzkiej. Tak postępowała komuna. Mam nadzieję. że będę mogła kiedyś ogłosić koniec bezprawia PiS-u."

    Obawiam się, że kolejny raz się pomyli. :D
  • @tadman 21:50:20
    Yyyy, no właśnie SWT niedawno oddał obrazek na wystawę twórców ludowych. No, regionalnych. amatorów. Wszelkie grą pri wzięły łobrazy brzydkie, szare, nawymiotne. No i oczywiście na wystawę nie przyjęto obrazów odnoszących się do chrześcijaństwa. Owszem, owszem, swoboda sztuki. ALe to był ośrodek PAŃSTWOWY, finansowany z PODATKÓW. I już na prowinicji, na poziomie amatorskim takie jaja się odwala. Już tu mądrzejsi ode mnie powiedzieli o upadku platońskiej triady. No i do tego skutki eksperymentów edukacyjnych (niektóre łobrazy, to ja bym lepiej namalowała).
  • Jeśli wierzyć informacji zawartej w linku:
    https://ndie.pl/zydzi-i-muzulmanie-beda-walczyc-z-polska-ksenofobia/
    to polski katolicyzm nadal jest pod obstrzałem. Żydzi, którzy w Bohum przestali nosić jarmułki, bo się boją muzułmanów, tu w Pl będą WRAZ Z muzułmanami zwalczać naszą "ksenofobię" rasizmus und antysemityzmus. Boli ich. I nie spoczną.
  • Kto kogo?
    Historycy trzej idą sobie drogą
    — Najważniejsze jest, by wiedzieć kto kogo —
    pierwszy ozwał się w takie właśnie słowa,
    lecz że sensu brak więc kontynuował.
    — Bo nic dziejopisa pracy tak nie zdobi,
    gdy wykładu treść jest kto kogo pobił.
    Drugi — kogo kto — rzekł — i ja tak sądzę,
    lecz pobił, nie, nie. Bo w życiu pieniądze
    tylko liczą się, więc kto dzieje sławić
    i rozumieć chce, kto kogo ograbił
    bada lepiej niech, co sprzedał, gdzie kupił,
    i nauczy się, i nie będzie głupi.
    Trzeci — kogo kto — tego nie wykluczam.
    Ale trzeba znać kto kogo nauczał,
    gdy przeszłości się chce skarb zbadać cały
    i z nauki brać na przyszłość morały.
    Cóż to bowiem da szanownym kolegom
    widzieć kogo kto, nie wiedząc dlaczego.
  • @Ywzan Zeb 18:41:42
    No i dlatego wiedza jest dobrem reglamentowanym. Dlatego "giną" nieraz dokumenty. Ale zaraz potem szuka się przepływu pieniędzy, a dopiero w dalszej kolejności "czyj podest" (czy jak mu tam) i dopiero znowu w dalszej szuka się bab, albo wyżerki. Tak więc tenkrajowe aferały z temi ośmioniczkamy to najniższy szczebel. c.b.d.o.
  • W przedszkolu jest dla odmiany epidemia szkarlatyny.
    Dzieci od wczoraj w domu, ale czy aby nie zdążyły tej szkarlatyny złapać?
    Nigdy bym nie sądziła, że głupie przedszkole dostarczy nam tylu dramatycznych chwil. Ja nie chcę szkarlatyny!
  • Czy ktoś kumaty może mi wytłumaczyć,
    co się u licha dzieje w Warszawce? Co to za gra w komórki do wynajęcia z tymi fotelami rządowymi? Dlaczego chcą wywalić Szydło, która ma zaufanie narodu na tego pieprzonego bankstera? Czy oni w tym PIS zwariowali i koniecznie chcą stracić władzę?
  • Już nie mówiąc o mediach, w których
    informacja o wymianie Szydło na Morawieckiego pojawia się i znika bez śladu już któryś raz. Teraz na ten przykład jej nie ma nigdzie. Ale rano była.
  • @sigma 18:11:57
    Same pytania. Czy to PiS zwariował, czy niemieckie polskojęzyczne tenkrajowe media usiłują nam przerobić mózgi na siano?
    A co do szkarlatyny, to w jednym przedszkolu w Pchlewie szaleje... żółtaczka. Tylko nie wiem A czy B. TJ. czy ta, na którą dzieci były szczepione. A szczepienia, podobnie jak przedszkole byłyby świetne, gdyby... fundowano je nieco starszym dzieciom. Jak już im układ odpornościowy okrzepnie.
  • @bez kropki 18:38:55
    Też początkowo sądziłam, ze to pobożne zyczenia polskojęzycznej wersji szwabskiego Bilda, ale dziś rano czytałam o tym w internetowym wydaniu Gapola.
    Pocieszając sie dopuszczam możliwość, że to makiaweliczne pomysły Kaczyńskiego, żeby tym rządowym kontredansem zamącić ludziom we łbach, a w tym czasie na tyłach zdarzeń przepchnąć te ustawy o sądownictwie.
  • @bez kropki 18:38:55
    Żółtaczka A, czyli choroba brudnych rąk. Też była niedawno w Gdyni.
    Biorąc pod uwagę, że osobiście ze szkarlatyną zetknęłam się tylko jako dziecko, bo kolega z piaskownicy był objęty kwarantanną i nie dało sie z nim bawić - obecny wysyp chorób wiążę z teorią spiskową.
    A konkretnie z tymi 13 laboratoriami USA na Ukrainie hodującym wąglika, ospę i co popadnie. Naprawdę w tym roku chorujemy na dużo i dziwnych chorób.
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/choroby-zarazy-bron-biologiczna-usa-ukrainie-2017-08
  • @sigma 19:34:41
    "pozwolenia udzielonego Pentagonowi przez ukraińskie ministerstwo zdrowia, co jest z kolei rezultatem dwustronnego porozumienia podpisanego w roku 2012 przez juntę kijowską."
    "Powodem, dla którego Pentagon umieścił tak wiele laboratoriów na Ukrainie jest fakt, że w ten sposób może obejść Konwencję Genewską z roku 1972 ratyfikowanej przez amerykański Senat w roku 2013, która zabrania prowadzenia tego rodzaju badań oraz produkcji i magazynowania broni biologicznej i chemicznej."

    No, no, ratyfikowali konwencję w 2013, upewniwszy się wcześniej, że będą mogli kontynuować badania. Tak się to się fortunnie zawsze dla amerykanów składa, że zawsze się znajdzie jakiś kraj (czy może bantustan), który weźmie na siebie konsekwencje złamania międzynarodowych porozumień.
    Ciekawe ile kartonów z dolarami dostali ukraińscy "starzy kiejkuci".

    A poza tym zdrowia życzę.
  • @tadman 19:19:45
    - Huhha! Huhha! - dodała Hrabina, słysząc wrzaski bachorów na trzepaku i starając się je zagłuszyć jak najbardziej. Sugestii Woyciechowej, by użyć dwururki jednakowoż nie posłuchała, bowiem był to dzień Św. Mikołaja Biskupa.
  • @Ywzan Zeb 21:20:19
    Jezuici kształcili elitę narodu. Przeto kasata była - poza rabunkiem - prostym przekierowaniem świadomości i ukształtowania tej elity w pożądanym przez masonerię kierunku. A i tak np. w XIX wieku dzieci ziemiańskie, zwłaszcza panny, posyłano na nauki do klasztorów. Stąd może ta niezwykła rola kobiet w polskiej historii. To były często prawdziwe kariatydy, stojące wiernie przy rodzinie i wierze.
  • @KOSSOBOR 00:29:39
    Józek sklął swój los, wzruszył ramionami i udał się w stronę podstumęta, który pod nieobecność naszego poety lekko podupadł na zdrowiu i Józek postanowił go zrewicośtam.
    Nie mógł zrozumieć czemu hrabina nie użyła dwururki. On by użył, bo gówniarzeria musi być co jakiś czas doprowadzana do porządku. No, ma się rozumieć, że śrutu by nie użył, ale drobno pocięta świńska szczecina zmieszana z solą gówniarzom dobrze robi i przypomina im przez czas dłuższy pewną część ciała.
  • @sigma 18:14:55
    Dziennikarze po radiach też temat grzeją. To wygląda na "robienie" rzeczywistości.
  • @sigma 19:34:41
    Glorię z wrażenia zamurowało, gdy zobaczyła Mme w osobie własnej, w ekwipunku osobistym z dużym odcieniem bladego różu. Czubek głowy Mme zdobił zaś tęgi kawał królika. Nieżywego wprawdzie, ale stanowczo niezgodnego z linią partii. Partia bowiem "się ujęła", zwłaszcza, że Prezes stwierdził, iż - mimo mody na futrzane pompony - nigdy swojego kota nie poświęci i pozostanie przy czapeczce leninówce, zwanej też kaszkietem. Hrabina taką czapeczkę używała w stajni...
    Obie damy, w zimny i mokry grudniowy wieczór posiliły się kari w wersji hot light oraz pieczonymi w maśle i korzeniach gruszkami z jabłkami. Do tego była śmietana z... Łotwy. I ta śmietana z Łotwy miała smak dawnej śmietany z Polski. Poza tym obie damy zrobiły nieco porządku na świecie, zwłaszcza stanowczo postępując z Europą.
  • @tadman 01:00:11
    - Ależ, dhogie dziecko! - oburzyła się Gloria. - Przecież tu gadają, że chłopy pańszczyźniane to był sam cymes i cud - miód, a tylko te hhabie to zakała hodzinnej ziemi i fhontonów kościołów! No to jak mógł święty Józek, co to narzeka codziennie na c.d.c.p. pomyśleć o jakiejś tam szczecinie i soli w dupskach bachohów??? Hohhendum!
  • @KOSSOBOR 01:40:15
    O pardą! Ten zakała, to nie był hrabia, tylko księciuniu. N.b. w Pchlewie stoi onże na samym czubku innego kościoła wyobrażony jako król Salomon. Nieco niżej stoją dwie damy z jego rodziny. A jeszcze niżej jest dwóch młodych efebów - wyobrażenie cnót jakichś tam. Lud myśli, że to św. Hubert i św. ktoś tam inny. Ale już tych efebów w rzymskich zbrojach im daruję - wszak z kogoś rzeźbiarz musiał brać studia. A kto miał mu pozować, jak nie dysponujący tężyzną i wolnym czasem księciuniowicz? Ładne chłopaki (nawet jeśli rzeźbiarz ich poładnił, to nic, co im będziem żałować), więc ten front zdobią, a ktoś przecież pozować musiał. I tylko mnie się tak jakoś to odróżnia: jeden L-ski jako MODEL DO posągu, niechby i alegorii czegoś tam, a inny L-ski odrzeźbiony pod tytułem "L-ski JAKO król Salomon". W dodatku w otoczeniu dam, co do których nikt nie prostuje ludowi, że to nie są święte, jeno kuzynki fundatora. Tj. panie może i rzeczywiście były świątobliwe, jako rzeźby też są ładne, miło, że fundator ciotki/kuzynki też chciał podać potomności. Ale. Ale to udawanie, że to święci??
    A że chłopy pańszczyźniane, to sam cymes i mniód, to takich herezyj nikt tu nie głosił. Bo by zaraz musiał odszczekiwać. Już choćby wspomniawszy se awanturę z sąsiadką (pół wsi ją słyszało, tj.i awanturę i sąsiadke, i mnie). Albo pojedynek z psem sąsiada (a sąsiad mu sekundował, zamiast go odwołać). Albo inne takie przypadki. Chłopy to chłopy, ja pisałam o pańszczyźnie. Że i tak była może lżejsza niż obecny system. A że księciuniu był buc, to same dokumenty świadczą. I tego bucostwa (oszustw podatkowych i in.) nikt nie ukrócał. A to już problem.
    Czyli buce wszystkich krajów łączcie się. Bez względu na wiek, płeć, stan i klasę a raczej jej brak;).
  • @KOSSOBOR 01:31:40
    Mme była wstrząśnięta. Gdzie ta Hrabina zoczyła różowego królika?! Żeby malarka już nie rozróżniała kolorów! Pompon na czapce jest beżowo-popielaty. I w dodatku z futerka sztucznego, bo czapkę trza czasem wyprać, czego królik mógłby nie zdzierżyć.
    Co nie zmienia faktu, że Mme jest rozwścieczona na PIS za zakaz hodowli futerkowej. No to teraz se Szwab dorobi na utylizacji tych odpadów z ubojni, które dotąd zżerały norki! A my za to będziemy mieli w powietrzu te krematoryjne zapaszki tak typowe dla niemieckiego okupanta.
  • @KOSSOBOR 01:31:40
    Kaszkiet, zwł. taki "na Erazma z Rotterdamu", czyli przedłużony, by osłaniał uszy i tył głowy, to świetna rzecz. Królika też można pochwalić, bo lekki i ciepły. Tylko wyciera się, psiajucha, bardzo szybko. A Europa? Oj tak, zdecydowanie potrzebowała stanowczego postępowania.
    Zaś blady róż chyba jest ostatnio modny. SWT nabył mi w szmateksie parę różowych zamszowych Caterpilalrów. Kolor nieco zatarty, więc wygląda jak żółtoróżowy. Musiałam do tego dokupić odzież pod kolor. Mam więc beżowe spodnie dresowe. I do tego srebrna kurtka (ta z napisem "merc-bęc"), albo zżółknięte lisie futro - wszystko pod kolor. Tego różowego zamszu. Kto wie, czy nie wprowadzimy tym nowej mody, bo na mnie też (tj. na Mme z pewnością, a na mnie w tym komplecie odzieży) baby zezują i studiują mój luk.
  • @KOSSOBOR 01:31:40
    Natomiast czapeczka pod pomponem jest różowa. Jest to miły, pastelowy róż, który od dłuższego czasu został pozbawiony praw obywatelskich ma rzecz żarówiastych kolorów. A w dawnych, dawnych czasach naszych prababek był bardzo popularny (róż, znaczy).
    A Hrabina by chciała w ramach urawniłowki, żeby wszyscy chodzili w zieleni. O, co to, to nie! Mme w zieleni wygląda jak po ciężkiej chorobie wskazującej na zgon w krótkich abcugach.
  • @KOSSOBOR 01:40:15
    PS może to dlatego, że u nas te ksieciunie z polskim nazwiskiem to były po całych pokoleniach Niemiek lub zniemczonych innych księciuń? N.b. coś mi się dzieje, jak dziennikarz-niedouk pisze o tej Niemce, co to przewalała kasiurę aż furczało (same wydatki na konsumpcję, żadnych inwestycji czy choćby oszczędności), jak o "opiekunce sztuki". Jakiej sztuki? Drugo-, a nawet trzeciorzędnej? No, Tylman z Gameren - spoko, ale reszta? Na ruskim bazarze kupowali te wiekuiste kicze?! Może ona i opiekunka, ale saskich kiczowników. Żeby to chociaż ładne było... Mniejsza z tym. Wyglądają te obrazy jak próby zaszpanowania przez nowobogackich. Ona zresztą (ta konkretna), to przez łóżko karierę robiła, ale nie wiem, co za jedna była, że nawet podobno A. Sas jej nie bardzo chciał (a on wszak konsumował jak leci). No taka to i elita. Celebryta i kwita.
  • Tego Morawieckiego stręczą nam, jak jakiego
    komunistycznego aparatczyka w czasach słusznie minionych, zwanych przez Panterę "za wczesnego Gierka".
  • @bez kropki 10:31:20
    Właśnie byłam kupiłam "Ikonologię" Cezarego Ripy, dzieło liczące sobie prawie pół wieku, a w którym to dziele Alegorii jest ponad pięćset! Dziki, skłębiony tłum Alegorii. W wolnych chwilach będę to arcydzieło studiować. Jeżeli dojdziesz, czego to alegorie uosabiają te postacie na dachu, mogę zapodać odpowiednie opisy takowych.
  • @bez kropki 10:37:29
    Ha! A to ci dopiero! A jam myślała, że wprowadzam nowy trynd!
    Moja Mama też tak myślała nadając mi imię Ewa, a potem na I roku archeologii na 10 osób (z czego 5 dziewczyn) były trzy Ewy.

    U mnie też wprowadzanie tryndu zaczęło się od tego, że nabyłam szal w popielato-bladoróżowo-pastelową kratkę. No i potem musiałam do tego dodać cóś na łeb. Bardzo sympatyczna, śliczna, ciepła czapeczka i żadne naśmiewanie się Hrabiny mnie do niej nie zniechęci.
  • @bez kropki 10:43:39
    Te elyty książęce to takie ówczesne Rózie von Hande Hoch. Nihil novi.
  • @tadman 01:00:11
    Hrabina nie mogła użyć dwururki, bo to były osobiste wnuczęta Mme, a Mme jest nieprzewidywalna w reakcjach jak stos atomowy.
  • Należałoby jeszcze dodać zakony szpitalne:
    prowadzące szpitale, opiekujące się chorymi np. bożogrobców, bonifratrów, duchaków i kamilianów, joannitów i lazarytów.

    U Brauna w filmie o luteranizmie dowiedziałam się, że po likwidacji zakonów zaczęła się istna plaga żebraków, którzy dotąd mieli do dyspozycji zakonne przytułki i hospicja.
  • @Ywzan Zeb 20:15:04
    Jak to powiada Bezkropka: "Ładną mamy pogodę".
    Do czterech liter z tym naszym najlepszym sojusznikiem.
  • @sigma 10:53:48
    No bo to JEST nowy trynd. I my go wprowadzamy. Na obu końcach kraju. (Wyobrażasz sobie panią w wieku już nie wiośnianym, w futrze i behapowskich trepach?! Ja sobie nie wyobrażam, bo ja taką widzę co dzień odbitą w oknach sklepowych i w oczach zaskoczonych modniś - hihi). A do pastelowych popielato-różowo-błękitno-szaro zaczynam się przekonywać. Gł. dlatego, że dostałam właśnie szal. Z wełny jaka. W takich kolorkach. Szal jest w kwiatki. Uznam, że pasuje do cat-ów. Grunt, że kolory pasują.:)
  • @sigma 10:55:47
    Określenie "Rózie von Hande Hoch" mi się podoba. Wprowadzam do codziennego stosowania. Wraz ze sprostowaniem, ze u nas nie było "normalnych" stosunków pańszczyźnianych, tylko owe Rózie eksploatujące chłopa jak Biedronka kasjerki. A my dziś mamy się zachwycać ich wspaniałą "polska" kulturą. A wała. Ziemnego. (Se usypać muszę, żeby mi się sarna znowu nie obsuwała.) O.
  • @bez kropki 10:31:20
    Ups! To z niewyspania. Pisałam, że u nas pańszczyzna była cięższa (NIE lżejsza) niż obecny system. Bo chłopu zostawało mniej trofy niż obecnie. Tak wychodzi z moich oszacowań i dla "mojego" terenu.
    Hau, hau, hau. To jedno publicznie odszczekuję. Głupi błąd.
  • @sigma 11:04:14
    Bonifratrów wspomniałam wyżej. I przecież ktoś tę całą machinę musiał utrzymać. Wtedy nie było dotacji z UE, ani z ministerstwa. Wtedy, w danej epoce, źródłem dochodu były gospodarstwa rolne. A te siłą rzeczy musiały być duże, jeśli miały nastarczyć na wiele gąb. Co pisałam wyżej. Chyba się powtarzam. Chyba to rzeczywiście z niewyspania. Tfu.
  • @bez kropki 10:37:29
    Ja ten zestaw (czapeczkę i szal w różach) noszę do szarej kurtki żeglarskiej, dżinsów rurek i traperów z jasnej skóry. Tysz patrzą z zainteresowaniem. Jesteśmy w awangardzie mody!
  • @bez kropki 11:16:51
    Wiem, alem wymieniła wszytskie szpitalnicze.
    A przecież były i inne. Ot choćby cystersi, którzy jako pierwsi zakładali kuźnie wodne, stawy rybne czy budowali młyny i browary.
    U Brauna zapodają, że w Anglii po likwidacji zakonów gospodarka podupadła doszczętnie. Hutnictwo zaś doszło do tego poziomu, jaki był w hutach klasztornych, dopiero w XIX w.
    Obejrzałam już film Brauna 3 razy i wciąż mnie wbija w fotel.
  • @sigma 11:19:22
    "(czapeczkę i szal w różach) noszę do szarej kurtki żeglarskiej, dżinsów rurek i traperów z jasnej skóry." Czyli twarzowo. I tak ma być.
    A cystersi to także sadownictwo. Do dziś w tzw. kieleckiem (no, w części bliżej Sandomierza) biedni ludzie żyją z sadownictwa. Jak dla mnie to zagłębie najlepszych w Polsce owoców. Tamtejsze brzoskwinie równają się z węgierskimi, a nawet greckimi. No i paczPani - cystersów już nie ma, a sady zostały i ludzie mają z czego żyć. Wot, klerykały!
  • @bez kropki 11:29:26
    Cystersi są i są świetni. Dowodem choćby o.Polek z Wąchocka!
    I jest ich jeszcze co nieco.

    Jędrzejów – archiopactwo
    Kraków Mogiła – opactwo
    Szczyrzyc – opactwo
    Wąchock – opactwo
    Henryków – przeorat opactwa w Szczyrzycu
    Gdańsk Oliwa – przeorat opactwa w Szczyrzycu
    Kraków Szklane Domy – przeorat opactwa w Krakowie Mogile
    Sulejów – przeorat opactwa w Wąchocku
    Trybsz – placówka duszpasterska opactwa w Krakowie Mogile
    Czarna Góra – placówka duszpasterska opactwa w Krakowie Mogile
    Jodłownik – placówka duszpasterska opactwa w Szczyrzycu
    Winniki – placówka duszpasterska opactwa w Wąchocku
    Oczywiście w porównaniu z dawnymi czasami to marne resztki.
  • A tak w ogóle
    to obejrzałam sobie te osławione "Ucho prezesa". To nie jest wymierzone w PIS, bo PISowcy są przedstawieni dość ciepło. To jest wymierzone w Kościół, a dokładnie w o.Rydzyka. Tylko jego postać jest przedstawiona tak jadowicie, że aż się coś robi. Bardzo jestem ciekawa, kto konkretnie stoi za tym "Uchem". Bo na to idzie spora forsa.
  • Ciekawostka o cystersach z Wąchocka
    W ufundowanym w 1179 r. klasztorze w Wąchocku powstały średniowieczne kuźnie. Ośrodek ten dzięki cystersom szybko stał się ważnym punktem wytopu żelaza – w 1500 znajdowały się w nim 22 kuźnie na łączną liczbę 289 zarejestrowanych na terenie Korony.
  • @sigma 12:06:12
    Jeśli chodzi o szopki polityczne, to wolałam "Polskie zoo". Przynajmniej było na wesoło. A "Ucho" to takie nie wiadomo co. Obejrzałam kilka odcinków (zmusiłam się). Najgorsze było to, że prawie w każdym odcinku przez cały film czekałam na pointę, ale zamiast niej pojawiały się napisy końcowe. Z całego filmu każdorazowo najbardziej podoba mi się czołówka:). Nudne to i takie jakieś bez życia.
  • @sigma 11:48:44
    W okolicy Szydłowa, takie piękne sady - kiedyś to podobno należało do cystersów. Ale teraz akurat na tym kawałku już nie gospodarują (to właśnie miałam na myśli). Tradycja pozostała. I miasto Szydłów robi sobie na tym pijar - "Dzień śliwki".
  • @bez kropki 12:23:12
    Zgadza się, cudu nie stwierdzam, ale chodzi mi tylko o ten wrzask, że to kabaret antypisowski. Bynajmniej.
  • @bez kropki 12:25:29
    Kiedy zwiedza się Anglię i widzi te setki "dobrze zachowanych" ruin klasztornych, to się źle robi. U nas chociaż te budynki na coś się poszły.
  • @bez kropki 10:31:20
    Jak generalizować /co jest wątpliwe poznawczo/ to po całości. Stąd hrabie i jadowity wobec bachorów Józek - a co se będziem żałować. Zapewne okropny był ten L-ski, ale znamy i innych L-skich, bardzo zacnych. Ja szczególnie cenię księcia Zdzisława. Którego przepiękny portret w stroju polskim /a to lata bodaj dwudzieste - trzydzieste XX wieku/ wisi w Łańcucie. Łańcut to w ogóle było potężne przedsiębiorstwo, które samo się utrzymywało. Teraz MY utrzymujemy i Łańcut, i chmarę funków tamże rezydujących, a obciążenia podatkowe "uwolnionego" ludu roboczego przechodzą ludzkie pojęcie. Można by rzec: ciężka dola chłopów państwowych. I nas - nie chłopów - też to dotyczy.
  • @sigma 10:36:28
    Wedle starej zasady: piłeś - nie jedź, Hrabina zwróciła uwagę Mme, iż nigdzie nie napisała, że jej /Mme/ królik był różowy! Takoż, wraz z Tadzinkiem i Józkiem, nie rozpatrywali problemu wnuczek Mme, a znanych bachorów z trzepaka! Co się darły pod zameczkiem, jak to miały w zwyczaju już poprzez dwadzieścia części Jaj.be.

    Co do hodowli futerkowców - wpieprzanie się na poziomie sejmu cholernych polityków do gospodarki to komunizm i znak rozbestwienia się polityków. I przekupstwo /przez mądrzejszych gospodarczo/. Szlag by ich trafił! A można wszystko załatwić ustawą o dobrostanie i stosownymi karami za nie trzymanie standardów przez hodowców. A nad unicestwionymi hodowlami należy postawić maszt z polską flagą i śpiewać patriotyczne piosenki. Po uprzednim zaszczepieniu, naturalnie.
  • @bez kropki 10:37:29
    Hrabina zemdlała. Preferowała bowiem kolory "ziemia-ziemia".
  • @sigma 10:44:40
    To musi być niezły bardak w tym zarządzającym PiSie. Jakieś gnojki podłączyły się pod NUMa i chcą, by ich pociągnął w górę. Jedno jest tu podejrzane - ogromne ciśnienie w mediach. Przeto sądzę, iż wojskówka działa; i w PiSie, i w mediach. To grzanie NUMa to kolejny, wewnętrzny zamach stanu.
  • @sigma 10:53:48
    Hrabina się nie naśmiewa, jeno komentuje!
    Owszem, Gloria nigdy nie użyłaby różu na płótnie, ale za to nadrabia problem w realu, znaczy: w pelargoniach. Gdzie ma zestaw takich czerwieni i takich różów, że głowa mała!
  • @bez kropki 11:08:33
    Przy szalu w kwiatki na grudniową porę Gloria zemdlała ponownie. A tu należy iść po zakupy, gdyż goście zapowiadają się rwącą strugą. Woyciechowa zaś miała wychodne, a Józek narzekał na c.d.c.p. pod podstumentem Poety.
  • @bez kropki 11:10:37
    Rózia von Hande Hoch zu Schlezwig-Holstein. Z bliska to jest po prostu nudna przekupa zza straganu /Gloria miała okoliczność w PE w Brukseli/.
  • @KOSSOBOR 12:40:03
    Ziemia-ziemia może być. To bardzo praktyczna rzecz! Jeszcze by się przydało ziemia-powietrze do kompletu i już by można spokojniej spoglądać na Europę i to co się w niej wyrabia.

    Ale czegóż hrabina zemdlała? Wszak napisałam, że buty już nie są różowe, bo są wytarte. Początkowy blady róż, zatarty, przybrudzony wygląda teraz na żółtawy beżyk z poświatą pudrowego różu. Portki dresowe do tego to normalny ciepły beż. Dzięki temu nie widać, że futro z lisów kiedyś białych, obecnie jest zżółknięte. A że trepy do futra... A co robić, gdy tuptania dużo, a wieje jak na Uralu - to i wygodnie ma być, i ciepło. oczywiście to jest roboczy strój (na zmianę ze srebrnym Bossem "merc-bęc").
    Gryzia wachlowała zemgloną Hrabinę puchatym szalem z wełny jaka w kwiatki (pastelowe) (szal w kwiatki, nie jak), bo akurat nie miała nic innego pod ręką. Z rozpaczą myślała, że do cucenia w sezonie zimowym może by należało skompletować szal np. we wzory tak zwane tureckie? Chyba, żeby SWT pożyczył szala w kratkę?
  • @KOSSOBOR 12:29:58
    Ci z Łańcuta to trochę inna część rodziny. To akurat nie oni osobiście nas "uciskali" i te szopki z dekoracją odwalali. Łańcut był w pewnym okresie lokalnym centrum rzemiosła. Jeszcze w latach 70-tych stary, emerytowany złotnik ręcznie robił dla nas coś tam, na strychu i konspiracyjnie (bo coś tam trzeba było urzędowo z pochodzeniem złota, a jak nie było urzędowo, to się robiło nielegalnie). Miał niezłą rękę, a upierał się, że to tradycyjny sposób, po starszych od niego, co tu od wieków siedzieli. I takie tam. Przecież właściciele Łańcuta nie zamawiali precjozów w Łańcucie. Tylko w Paryżu, a potem we Widniu. Żydzi by u goja też nie zamawiali. Czyli co? Czyli ładne rzeczy, a porządnie robił tubylec dla tubylców. I musiał istnieć zbyt, skoro pan mówił o tradycji.
    Wracając do L-skich, którymi się Gryzi czka (jak se porówna rachunki zamkowe z zachwytami dziennikarza), to krakowskim targiem przyjmijmy, że w każdej rodzinie trafi się większe lub mniejsze stado czarnych owiec von Hande Hoch. (Co nie zmienia faktu, że za pogrzeb męża księciuniowa zapłaciła więcej niż wynosił jej roczny dochód, a potem labidziła, jaka to ona bidna. Dziennikarz się rozpływał, jak to ona się wzruszyła i hojnie na tym pogrzebie jałmużnę rozdawała. A ta "spontanicznie" rozdawana jałmużna, która tak "hojnie" wspierała miejscowych biednych oraz żebraków stanowiła wcześniej zaplanowany mały % tego, co uprzednio owi biedacy musieli na zamek oddać ze swojej trofy - Całkiem jak nowobogaccy dziś. Identyko. Włącznie z zachwytami dziennikarzy. Tfu - pluła Gryzia sierścią królika, który w żadnej mierze nie był różowy.)
  • @KOSSOBOR 12:52:42
    ...czyli nawet nie typowa porządna przekupa, tylko nudna?? Gryzia coraz bardziej lubiła plotki...
  • @bez kropki 13:21:08
    Właśnie, nie ma to, jak jedna baba drugiej babie...
    Z tego właśnie źródła Mme się dowiedziała, że tatuś p.Lewandowskiego Janusza był po pierwsze primo za czasów stalinowskich prokuratorem w Lublinie, a po drugie primo zwał się Aaron Langman, co se spolszczył na Karol Lewandowski. Zaś wszelkie opowieści synka na temat jego patriotycznej, polskiej rodziny to po mamusi, de domo Frankowskiej.
    No i potem, jak już synek na Uniwersytecie Gdańskim studiował ekonomię socjalizmu, czyli utopię, to se przy okazji został TW. I został asystentem na UG. A potem robił karierę dalszą, o której już stoi w mediach.
    Bo w wiki to się urodził i od razu był na UG.
  • @bez kropki 13:21:08
    Widziałaś ostatnią Panterę, gdzie temat rodziny, która przytuliła Rózię jest rozpracowany pod kątem stryjka męża, Erwina von Hohenstein, dowódcy OUNowskiego Sondergruppe Nachtigall, sprawcy pogromu Żydów lwowskich oraz wymordowania profesorów Uniwersytetu Lwowskiego?
  • @KOSSOBOR 12:39:14
    Ponieważ wnuczki Mme drą się przez większość odcinków jaj be, to jakoś mi się połączyły z wirtualnymi dzieciątkami z trzepaka;)
    No może w istocie Hrabina nic o różowym króliku... Ale z drugiej strony, najpierw było o różach na głowie, a potem o króliku tamże...
  • @sigma 13:54:38
    Pantherę czytałam... Ja tam nie wiem, ale ludzie typu von Hande Hoch jakoś się na wzajem przyciągają? Czy co? I tak razem pracują nad utemperowaniem tenkrajowego pogłowia??
  • @sigma 14:07:39
    PS a z drugiej strony stryjków mężowi nikt nie wybiera. No i te czarne owce zdarzają się w każdej rodzinie, jest to po prostu takie prawo natury. Co więcej, to nawet nie jej stryjek, więc ona ma prawo go "łukiem stromogotyckim". Z drugiej strony, gdyby tak mój mąż (najporządniejszy człowiek Pchlewa i okolic) miał stryjka w Nachtigall, to ja bym go namawiała np. na przyjęcie mojego nazwiska po ślubie. Albo na jakąś zmianę, choćby jednej literki, żeby się symbolicznie odciąć. Ale może ona uważa, że mąż nie ponosi winy za stryja i to nie on powinien się wstydzić, tylko stryj?
  • @bez kropki 14:37:00
    Kiedy ten stryjek wypada również Rózi dalszym kuzynem po mamusi de domo Plater-Zyberk. Wszystko w rodzinie.
  • @KOSSOBOR 12:46:53
    Qrczę pieczone w pysk, o tym że Morawiecki jest zakumplowany z Lejbem Fogelmanem, wiedziałam, ale o tym, ze jest również zakumplowany z Tomaszem Arabskim, nie. No są granice, co oni nam wciskają?
  • Królik groźny, królik zły,
    królik cały różowyyy,
    napotyka kto królika,
    ten na drzewo prędko zmyka,
    a królik pod drzewem wyje,
    królik oraz jego stryjek,
    i rodzina całkiem duża,
    oraz pewna pani Róża
    o dwóch zbyt trudnych nazwiskach,
    znana jako infamiska.
    Nie mam odpowiedniej kiecki,
    by mówić o Morawieckim.
    To niektóre z dzisiaj wątki,
    Zapraszamy również w piątki.
    Zaś pół serio, a pół żartem,
    może kto zostanie w czwartek.
    zaglądajcie również w środy
    czy dla sportu, czy urody,
    może wpadnie i we wtorek,
    kto ma/miał hodowlę norek
    a kto jest i w poniedziałek,
    będzie tu prawie na stałe
    a doszedłszy do niedzieli
    zapomnijcie, co widzieli
    śćie od piątków do soboty,
    bo ten fragment* to głupoty.

    *o fragment tego komentarza chodzi
  • @sigma 15:43:53
    Kuzynów też se nikt nie wybiera. Ale fakt, tu wszystko zostaje w rodzinie. Brrr. A tego NUM-a, to j anie wiem skąd wyjęli. Tzn. ogólnie się zastanawiam, czy by się nie dało jakoś zamienić kapeluszy. Tj. żeby zamiast tego kapelusza, z którego nam wyczarowują takich różnych NUM-ów, był kapelusz z normalnymi ludźmi.
  • @Ywzan Zeb 17:55:39
    No właśnie parę godzin temu człapiąc po mieście (różowe cat-y, srebrzysta kurtka, beżowe spodnie dresowe, niebiesko-różowy szal z wełny jaka, bo duło niespodziewanie i nieprzyjemnie), tak sobie myślałam - a może Zebu akurat pisze jakiś wiersz? Tak na odczarowanie naszej najnowszej, ekche, mody?? Bo mnie do głowy przychodziły tylko bezsensy typu:
    Pamiętajcie drogie dziatki,
    jak niejaki nie jest w kwiatki,
    ani w kwiatki, ani w kratki,
    ziemno-górski jak jest gładki,
    owłosiony, czasem w łatki,
    szal dla tatki
    i dla matki.
  • @bez kropki 13:18:15
    Zastanawia mnie metoda liczenia tej trofy.
    Albowiem należy policzyć wszystkie podatki i obciążenia do porównania.
    Na przykład: chłop po odrobieniu pańszczyzny wracał do chałupy, za którą już nie musiał płacić czynszu, czy zatem do dzisiejszej trofy nie należałoby prócz podatków dodać rozmaitych opłat i czynszów, żeby było miarodajnie. Ale i to mało, jak napisała wyżej Maryla, chłop dostawał drewno na chałupę, czy zatem kolejnym składnikiem dzisiejszej trofy nie powinna być cena domu, albo chociaż materiału na tenże, żeby to porównywanie mogło być miarodajne.
    Zaznaczam, nie wiem jak liczona była ta trofa i może jest to uwzględniane, ale póki tego nie wiem, pozwolę sobie uważać miarodajność tego porównania za wątpliwą.
  • @Ywzan Zeb 18:40:35
    Trofa odnosi się do biologicznego istnienia, bez fajerwerków typu dom,internet, samochód, renifery. To numizmatyczne pojęcie "dzienna porcja żarcia niezbędna do przeżycia":
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Trofa_%28numizmatyka%29
    Chyba dlatego bez kosztów odzieży, kształcenia, domu, bo tylko zapotrzebowanie żywnościowe mamy od stuleci mniej więcej to samo, na tym samym poziomie. Tj. i teraz, i 500 lat temu człek musiał zjeść tle samo (w porównywalnych warunkach np. obciążenia fizycznego), żeby fizycznie przeżyć. To jedyna stała rzecz mogąca robić za jakiś poziom odniesienia.

    Czynszu chłop nie płacił? A podymne? Coś chyba o tym słyszałam? Pan dawał drewno na dom? No to dobrze. Niestety u nas tak dobrze nie było. Lasu we wsi nie było od ok. XVI w. Był, ale parę wiosek dalej. I raczej nie słyszałam o serwitutach. Ogólnie wtedy se różni zaczęli te ziemie wyrywać z łapek, a na chłopach się odbijało. Nie wiem co chłop robił, jak mu się chałupa spaliła. Za w/w "księciunia", to by mnie nie zdziwiło, gdyby chłop musiał drewno normalnie kupić (co jest OK, tylko kwestia, czy stać go było, skoro głodem przymierał i nawet z tego głodu, bywało, umierał).
    Jak się spalił Pchlew, to księciunu dał mieszczanom jakieś zapomogi. Ale dał też nowe wymogi p.poż. A na to mieszczan nie było stać. Tj. w prywatnym mieście, oczywiście, że właściciel ma prawo dyktować warunki zabudowy. Ale mało kogo było stać (nawet z zapomogą) na odbudowę w oczekiwanym przez właściciela kształcie. No, ale ja się czepiam. Pańszczyzna była okej, a właściciel: ziemi, koni, krów, gęsi, kur, psów i ludzi ( mniej więcej w tej kolejności) dbał o nich, jak o źrenicę oka. A prawo go pilnowało.
  • @bez kropki 18:55:41
    Tu masz więcej o trofie:
    http://blognumizmatyczny.pl/2016/03/14/trofa-miernik-wartosci-pieniadza/
    Ja w swoim komencie (robionym na podstawie tego, com wyczytała w rachunkach z XVII w.), odnosiłam się tylko do trofy. Bo to najłatwiej było sobie wyobrazić licząc te gęsi, jaja, pręty (ziemi) itd. Kosztów typu dom, odzież, w powyższym ogóle nie uwzględniałam (czyli chłop był biedniejszy niż sama sobie oszacowałam). Odzież od czasu do czasu dostawali hajducy i służba różnych stopni. Wydatków tego typu na chłopów nie widziałam. Raczej odniosłam wrażenie, że skoro chłopi mieli obowiązek dostarczania do zamku także płótna i wełny, to sami to wszystko robili. Czyli jak im zostało, to sobie zrobili, jak nie zostało, to psa z kulawą nie obchodziło (zwł. że biedaków w przytułku ksiądz także odziewał, bo jakoś tak wychodziło, że bez tego chodziliby na golasa). O drewnie na dom nie czytałam. Może akurat szczęśliwie nie było pożaru poza tym w mieście.
    W ogóle, jak słusznie sugeruje wyżej Hania, trzeba ostrożnie z uogólnieniami. Coś co dziś jest nie do przyjęcia, mogło być najzupełniej normalne 300 lat temu. Dlatego ja się staram skupiać tylko na sprawach oczywistych i jakoś tam udokumentowanych np. potencjalnych (to by wymagało dochodzenia) oszustwach podatkowych "króla Salomona", niedożywieniu i głodzie na wsi (po opłaceniu pańszczyzny), problemach mieszczan z odbudowaniem miasta (dysproporcja między ich możliwościami a wymaganiami właściciela miasta, z tym że tu akurat te wymagania były dosyć rozumne, wychodzi więc głupota ale i niedostatek mieszczan).
    I przepraszam za zły humor w moim komencie wyżej.
  • @No i PIS strzeliło sobie samobója.
    Po zebraniu Komitetu Politycznego partii Morawiecki został premierem.
    Jak mi to coś przypomina.
  • Tadzinek wyciągnął zza pazuchy szkło powiększające i
    przyjrzał się jojom XX. Zauważył tzw. rozziew, choć japa mu się nie darła.
  • @sigma 20:44:05 i Tadzinek
    Matko Boska!!! I tyle komentarza, bo rence mnie opadli.

    Tadzinek: jaki rozziew? Wszystko na temat. Albo trochę obok, ale to dla uzupełnienia wiedzy. Np. numizmatycznej.
  • @sigma 20:44:05
    PS No trochy wcześnie zaczęła pracę ta nocna zmiana. Nocny ront. Lont. Tfu, co im ta Beata przeszkadzała?!
  • @sigma 20:44:05
    No, teraz NUM będzie NUP, czyli Naszym Ulubionym Premierem.
  • @bez kropki 21:19:05
    Nie pałałem zbytnim afektem do PBS, ale kilka razy w Sejmie i w świecie, a szczególnie w UE powiedziała różnym MacronoSchultzom tak, że łapy składały się do oklasków. NUP zapewne na taką okazję coś podziamdzioli ze skrzywioną twarzą i efektu żadnego nie będzie, a ręce zamiast się złożyć to opadną.
  • @sigma 16:46:43
    Bardzo ciekawe. Czyżby za pieniędzmi na kształcenie kadr z dawnej SW stał właśnie Lejb? To dzięki tym pieniądzom Historyk Morawiecki junior, decyzją ojca(?) poszedł w finanse i teraz jest gdzie jest. Wydaje mi się, że mentalnie podobny jest do Balcerowicza, czyli liczby, słupki, a ludzie furda.
    Arabski? Jego przodkowie mieli cholernie swoiste poczucie humoru
  • Rozumiem, że PIS spłaca jakiś deal ładując bankstera na premiera.
    Dwa lata temu z ust entuzjasty Morawieckiego słyszałam, ze ten manewr nastąpi lada chwila, ale miałam nadzieję, ze to klasyczne wishful thinking kolejnego chętnego menela do dorwania się do koryta.
    Zobaczymy, jaki będzie skład nowego rządu i wtedy będziemy swoje wiedzieli. Czy jest to atak globalnej banksterki na Polskę, czy spłata długu wobec Dudy za ustępstwa w sprawie sądownictwa (bo teraz mogą nie powołać do rządu Macierewicza czy Ziobry).

    Tak czy siak, źle to Polsce wróży.
  • @bez kropki 13:21:08
    Bardzo nudna - bo jak dzisiaj można jeszcze żyć kombatanctwem i "konspirą" w kawiarni PE?
  • @sigma 14:11:23
    Hrabina musiałaby być pod dobrą datą, by widzieć różowe króliczki. A że głowę ma mocną, to tak ze dwie flaszki /mrożone, natuhalmą!/.
  • @Ywzan Zeb 17:55:39
    Zebu, jedną mrożoną flaszkę dla Ciebie!
  • @tadman 06:15:44
    PBS, aczkolwiek nie miała charyzmy, to miała taką charyzmę, że NIKT z partii jej nie zastąpi. Ona sobie wyrobiła całkiem osobną pozycję. Swoją uporczywą i elegancką zwyczajnością. Mam dla niej ogromny szacunek. O afekcie nie ma mowy, naturalnie, ale o SZACUNKU. i jest mi ogromnie wstyd za tych gnojów z Kumitetu Politycznego pod przywództwem JK. Tylko dwie osoby były przeciw - Karczewski i Macierewicz.
  • Errata do @Ywzan Zeb 17:55:39
    w linijce piątej zamiast:
    a królik pod drzewem wyje,
    lepiej byłoby :
    a królik czapeczkę szyje,

    Tak. wiem odgrzewane kotlety, ale nie mogłem się powstrzymać.
  • @Ywzan Zeb 10:46:09
    A królik se mordkę myje
    ew.
    A królik se myje szyję
    ew.
    A królik se dobrze żyje
    ew.
    Ach czyjeż to uszki, czyje?

    ;)))
  • @KOSSOBOR 01:23:05
    Trzy różowe mrożone króliczki siedziały na kanapie u Hrabiny i ze zgryzotą spoglądały na zemgloną na ich widok Gospodynię, która w tem stanie na pewno ich nie zaprosi do stołu. Z pewną taką nieśmiałością sięgnęły po ogóreczka i kieliszeczek mrożonej i przepiły do Tapira.
  • @KOSSOBOR 01:20:47
    Nie wiem, jak można żyć dzisiaj wspomnieniami z cudownej przeszłości, ale charakteryzuje to całą leminżerię. Koleżeństwo z roku Bogumiła spotyka się co i raz i wspomina z łezką w oku te cudne czasy. Nb. moje koleżeństwo też. Dlatego nie chodzę. A Bogumił chodzi, bo tam nad wyraz wytwornie pasą.
  • @KOSSOBOR 01:40:08
    Drugi dzień delektuję się tym, jak dobrze to jest napisane (o p. premier).
  • @Ywzan Zeb 10:46:09
    Zebu! U Ciebie nie ma czegoś takiego, jak odgrzewane kotlety! Jest przyjemna, odświeżająca twórczość. Zawsze mile widziana.
    Co rzekłszy Gryzia rzuciła się ze szmatką do pucowania podstumęta.
  • @sigma 18:09:33
    Trzy różowe świnki/króliczki/dziewczyny. A wczoraj w autobusie widziałam na raz trzy dziewczyny w butach naśladujących trepy wykonanych z różowego zamszu (kolor stonowany). A jedna z nich miała czapkę i szalik z kolorze pudrowego różu. Z futrzastym pomponem, tylko się nie przyjrzałam, czy to był królik, czy poliester.
    Tak więc tręd już utworzyłyśmy i on żyje własnym życiem. Przynajmniej w Pchlewie.
    Na takie dictum trzy mrożone króliczki zarepetowały (kielona!).
    Zmartwiona Gryzia furth wachlowała zemgloną Hrabinę. Gotowa była przyznać, co by tylko tamta zechciała, gotowa była ukrywać pod kurtką kwiaciaste jaki, byle tylko Hrabina wreszcie dała znak życia.
  • @bez kropki 19:27:25
    Tak, Beata Szydło pokazała swoją klasę nawet ustępując.
  • @bez kropki 19:51:37
    Schowawszy za pazuchę szałowy, różowy szal z jaka w kwiatki Gryzia okutała się zieloną serwetą z serwantki, aby w tej postaci jawić się Hrabinie sympatyczniej, kiedy ta będzie się ocykać z omglenia. Bo Hrabina lubi każdy kolor, byle był zielony.
    Toteż nic dziwnego, że ocykająca sie Hrabina ujrzawszy nad sobą okutaną w swoją serwetę nieznaną istotę wachlującą ją programem uroczystości na Westerplatte powiedziała jeno : Ach! i zemglała ponownie.
  • @Ywzan Zeb 10:46:09
    - Przychylam się do zdania Bezkropki. - Co rzekłszy Mme wywlokła z szafy pałatkę i z pewnym wysiłkiem otuliła nią moknącego, ale nie poddającego się okolicznościom przyrody Poetę.
  • @sigma 20:08:14
    Przeczytałyśmy obie z przychówkiem. Roześmiałyśmy się GŁOŚNO i radośnie. Delfina dobiegła wrzeszcząc, że ona też chce (się śmiać). Jest nadzieja, że przy tym poziomie hałasu zemglona zdoła się ocknąć.
    Gryzi wydarto z łapek szal błękitno różowy i w zamian dano błękitno-musztardowy z turkusowymi ciapkami (w drodze rodzinnej zamiany). Gryzia na wszelki wypadek nadal woli pozostać zawinięta w serwetę z serwantki. ZIELONĄ. Czyli jedyniesłuszną.
  • @sigma 20:12:29
    Gryzia starannie ukrywała pod pałatką szal z jaka w kwiatki. Widać nie będzie, a Poeta się zagrzeje. Po czym wróciła do polerowania podstumęta z chuchaniem i popluwaniem. Dla lepszego glancu.
  • @bez kropki 20:14:09
    Nadchodząca Mme w ostatniej chwili przypomniała sobie o idiosynkracji Hrabiny na różowości. Niestety, na głowie miała swoją ulubioną czapeczkę z pomponem. Cóż było robić? Zerknąwszy, czy nikt nie patrzy, Mme szybko odwinęła dłuższe chomąto sztucznej świerczyny, którą jakiś przedwczesny entuzjasta Bożego Narodzenia już umaił bramkę i nawinęła go sobie na czapeczkę. Teraz wyglądała co prawda jak choinka na nogach, ale choinka w jakiejkolwiek by nie była postaci, chyba Hrabinie nie będzie przeszkadzać. Toteż śmiało nacisnęła na dzwonek.
  • Otworzyła nie patrząc Woyciechowa i zaraz sobie poszła.
    Mme wsunęła się do salonu.
    Hrabina ocknęła się na chwilę, ale ujrzawszy nad sobą z jednej strony dalej kogoś okutanego w jej ulubioną serwetę z serwantki, a z drugiej choinkę na nogach - ponownie zemglała.
  • @bez kropki 20:14:09
    A pozdrów, proszę, przychówek. To znaczy oba przychówki.
  • Dziadek setnie się nudził,
    więc postanowił zapolować na jedynego znanego Tadzinkowi TW, czyli pana Wolszona. Tu Tadzinek skłamał, bo znał jeszcze jednego TW, a mianowicie Boney M. Dziadek odwołał się do wiedzy pana Wolszona i zapytał go obcesowo:
    - Drogi panie Wolszon, co pan myśli o Antku M.?
    Tu pan Wolszon zamrugał oczami i dostał zeza rozbieżnego, co świadczyło iż wiedział o którego Antka idzie. Dziadek palnął pana Wolszona mocno w plery i one, znaczy się oczy, sfokusowały mu się na czubkach butów, które zaczęły przestępować nerwowo z nogi na nogę. Pan Wolszon nie był bity w ciemię a jedynie w plery, więc aby zyskać na czasie zaczął kręcić wskazówki zegarka do tyłu, ale z dziadkiem takie numery nie przechodziły, bo przecież pływał na ferze i wyczucie czasu miał dobre.
    - Jak pan myśli, drogi panie Wolszon, ma on ich w garści czy nie?
    - Znaczy się kogo?
    - No tych z rządu! Przecie on zna aneks, a nawet sam go napisał, w zespole sejmowym długo pracował, więc wie wiele i nikt mu kitu nie wciśnie.
    Ledwo widoczny przebłysk inteligencji pojawił się na szerokiej i zwykle bezmyślnej twarzy pana Wolszona i z jego ust popłynęło coś, co go samego zaskoczyło:
    - Nooo, myślę, że nie na wszystkich ma haki. Bo u nas... - i tu boleśnie ugryzł się w język
    - Taak? - zapytał dziadek. A na kogóż nie?
    - No, na panią Beatkę - wydusił z siebie mocno krwawiąc.
  • @bez kropki 19:51:37
    - Hany Boskie! - jękła Hrabina i już nic nie zdołało jej ocucić; ani Gryzia w serwecie, ani Mme jako choinka.
    Przeto trzy różowe, mrożone króliczki spokojnie repetowały raz za razem. Tapir zaś - jako sztuka pojedyncza - po trzeciej repecie wyciągnął kopyta, a równolegle do nich trąbę. Króliczkom to nie robiło - uchachane coraz bardziej, zażyczyły sobie od Woyciechowej kolejnej salaterki z kiszonymi ogórkami.
  • Woyciechowa
    spojrzała na zegar w kuchni, a tam, poza minutami co do jaj na miękko i na twardo, jak byk stało, że to już jubileusz XX Jaj.be. Pomimo więc tego, że Hrabina za cholerę nie mogła się ocykać z omglenia pod naporem hord różowych pąpą, postanowiła sama z siebie przygotować uroczysty obiad połączony z kolacją. Gdy już smakowite zapachy poczęły rozchodzić się po zameczku, gdy już wykopała za drzwi trzy mrożone, zataczające się różowe króliczki, stwierdziła z rozpaczą, iż całą zamrożoną białą diabli wzięli. A dokładnie to różowi i uszaci diabli wzięli. Gwizdnęła przeto w umówiony sposób na Józka, mocującego właśnie farelkę u podstumęta Poety i sprytnie unikającego popluwania glancującej /podstumęt/ Gryzi. Gwizd ów oznaczał: galopem do monopolowego - co Józek miał obcykane od dawien dawna i w tym wypadku powinność swoją znał; nawet mu do głowy nie przyszło w tym wypadku zwyczajowe narzekanie na c.d.c.p..
  • Antoniemu. M.
    brak białej mrożonej nie stanowił, pan Wolszon też nie, więc przewrócił się na drugi bok, chrapnąwszy głośno i w śnie, i na jawie zamiarował trwać na posterunku mimo zmieniających się ekip oraz braku podstumęta.
  • Une próbują już długo.
    (Na szczęście "bramy piekielne go nie przemogą", więc nie ma co się denerwować i omgliwać można tylko na te różowych króliczków wszelakiego rodzaju)
    A dowód tego w historii najnowszej Gryzia znalazła w albumie komunistów i in. terrorystów z lat 20-stych ub. wieku. Na stronie 19 jest chyba tow. Wiesław? Czy mnie mylą wzrok i zbieżność nazwisk?
    http://szukajwarchiwach.pl/2/349/1/4.3/140/str/1/2/15/SX3RytQUOfAT-acZcKUaNQ/#tabSkany
  • PS
    Może z tow. Wiesławem to akurat przesadziłam. Tych najgorszych i tak pewnie nam nie pokażą w żadnym albumie sprzed lat. No, ale takie małe signum temporis.
  • Mme była przed sekundą wróciła od Il Dottore
    i przytłuczona nadmiarem wiedzy wciąż jeszcze trwała w osłupieniu.
    Zaraz się otrząśnie ze wstrząsu i przystąpi do rekapitulacji.
  • Więc po pierwsze primo:
    nie mamy się co nadzwyczajnie podniecać, czy u steru rządu jest Szydło, czy Morawiecki, bo i tak rządzi nami bezpośrednio City of London i to od 100 lat. Szydło też kończyła Szkołę Liderów. A w zeszłym roku zarówno ona, jak Morawiecki, jak zresztą prawie całe PIS, głosowało przeciw ustawie o ochronie życia poczętego.
  • Wszelkie opowieści o tym, że masoneria chce utworzyć
    rząd światowy są cokolwiek przestarzałe. Tylko nie żadna masoneria, ale jw. banksterka z City i nie chce utworzyć, ale dawno utworzyła i rządzi.
  • Skomasowali 97 % własności.
    To co my mamy, czyli te domki, czy mieszkanka w blokach wg. Il Dottore nie liczą się jako licząca się własność, bo nie stanowią samodzielnych jednostek, takich, które potrafią istnieć samodzielnie. Dlatego zlikwidowano ziemiańskie dwory. Byle nam odcięli gaz, czy prąd, czy wodę, a już jesteśmy załatwieni.
    A studni nikt nam nie pozwoli wykopać.
  • WWF czyli World Wide Fund for Nature
    jest to ichni sposób, żeby sobie zaklepać jakiś kawałek ziemi, gdzie znajduje się coś cennego tak, aby nikt nie miał prawa tam wbić łopaty. Do czasu, aż sami nie uznają, że im to potrzebne. Wtedy nagle się okazuje, że bezcenny żuczek psiuczek, który dotychczas żył tutaj, przeniósł się gdzie indziej.
  • Depopulacja wciąż jest priorytetem,
    stąd nakaz, aby Niemcy, Włochy i Szwajcaria wprowadziły przymus szczepień. Ani pisnęły, tylko wykonały polecenie.
  • @bez kropki 14:16:04
    I to jest najlepszy podsumowanie tego diabelstwa:
    "Bramy piekielne go nie przemogą."
  • @sigma 16:13:48
    A studnię i oczyszczalnię ścieków oraz ziemiankę (taką piwniczkę, nie właścicielkę ziemską), to wiem jak zrobić w samowolce;). Wiem, ale nie powiem, a przynajmniej nie publicznie;). Gorzej, jak u kogoś woda podziemna występuje na głębokości ok. 0,5 km lub głębiej (o ile w ogóle).
    Czyli powtarza się motyw omawiany (możliwe, że na jajach) parę lat temu - trzymać lub kupić se kawałek ziemi rolnej. Tylko nie wiem, czy nam podatek katastrofalny, opłata adiacencka, czy tam inszy haracz nie wyrwie tej ziemi z pazurów. No, ale jak będzie problem, to będziemy go rozważać. Na razie muszę se poprawić drzwi w Sarnie. A w przyszłym roku wystąpić jako kapo, albo inszy ekonom i zmusić rodzinę do pańszczyzny (tj. zrobić w Sarnie podłogę i meble oraz sprowadzić kolejną budę, żeby jednak oddzielić magazyn od mieszkaniówki). I takie tam.
  • @sigma 16:13:48
    Z tymi domkami i mieszkaniami, to pomimo tego, że o takie drobne, to i tak mają zdaje się ból d*. Bo jednak jakaś część narodu nie wisi im w kieszeni na kredycie, tylko se ma mieszkanko po babci/wujku/stryku. I właśnie dlatego rozumny jest pęd do rodziny wielopokoleniowej (tj. nie wydawać zarobków całego życia na parę kubików betonu, tylko zamiast tego siedzieć u tej babci/stryka i za pieniądze, które chciał bank, wychowywać dzieci oraz cieszyć się życiem, amen).
  • @bez kropki 16:35:08
    Tak, ta własna woda mnie męczy. Szczególnie od czasu, jak zlikwidowano przedwojenne studnie miejskie typu pompa. Mąż już koncypował, jak by temat ugryźć, jeno czasu nie ma.
  • @bez kropki 16:38:02
    Boli ich d..., bo taki właściciel z rodziną jest nieruchawy jak ropucha. A robotnik powinien dawać się flancować z jednej fabryki do drugiej bezproblemowo. Już nie mówiąc o tym, że jak jakaś grupa żyje dłużej na wspólnym terenie, wyrabiają się jakieś więzi międzyludzkie, tradycja, ogólny przymus bycia przyzwoitym, bo wszyscy cię znają. Tak jak jest to na ścianie wschodniej.
    Oni by chcieli, żebyśmy byli stadem singli przesuwanych z jednej montowni do drugiej, po czym wymierających bez reszty.
  • @sigma 16:46:31
    A tu w tej Polszcze jakieś rodziny, domy rodzinne, babcie, ciocie i dalsza rodzina na wsi, no i ten katolicyzm.
  • @sigma 16:50:43
    No, cholery można dostać z tymi Polakami.
  • @sigma 16:42:45
    - Mydło sprzedaję, myyydło! Szwarcmydło (bo czarne, bo dudu-osun)! Cena hurtowa, 10 zł za kostkę!! - Pokrzykiwała Gryzia - Kto ciekaw, niech poczyta opinie i sprawdzi ceny! Tylko u Gryzi tak tanio!! Reflektanci proszeni są o kontakt na priv.
    Na taką nagłą erupcję aktywności handlowej u Gryzi Mme wyjrzała przez okno, skonstatowała, że idzie halny (ale mydło naprawdę mam po 10 zł) i otwarła pocztę.
  • @tadman 18:12:53
    Toteż dlatego nie ustają w działaniach, żeby nas trochu odpolaczyć, trochu przetrzebić - jak tam któremu wychodzi.
    A co do tych masonów, co to rządzą światem, to gryziowaci mają na to pogląd wyrobiony od ok. 100 lat. Wszak Matka Boska w Fatimie swoje o dyable powiedziała. Wszak Kościół naucza, że nieprzyjaciel człowieka usiłuje zdobyć władzę nad światem. Nad CAŁYM naszym światem. A że jest on duchem, to potrzebuje pomocników. I Jemu wsio ryba, czy pomocnikiem będzie Saud, czy mason, cyklista, komunista, sułtan Brunei, Rotszyld, Vanderbilt, czy ktokolwiek inny. Tak więc to nie oni (jako tacy) chcą tym światem rządzić, jeno nieprzyjaciel nasz. Ci jego pomocnicy będą się zatem zmieniać (albo i nie), ale nie nasza to sprawa. My się mamy modlić, bo tak Matka Boska mówiła. I Chrystus parę razy. No.
    A każdy taki uszczęśliwiacz świata i projektant utopii, to jest sługus dyabła (tak się o nich u nas mówiło) i już mniejsza o jego nadbudowę ideolo. Jądro jest to samo.
  • @sigma 16:46:31
    Z tymi singlami to pomysł o tyle doskonały, że jak już taki singiel spłaci swój "mikroapartament" (czyt. po dawnemu: kawalerka), to akurat jest na emeryturze. a potem umiera i spłacony "mikroapartament" przechodzi na Skarb Państwa. Nielicho wykombinowane.
  • @bez kropki 18:47:54
    - Szwarcmydło, powiadasz Aśćka. Oj, chyba jestem zainteresowana.
  • @bez kropki 18:54:38
    Ponieważ ten wariant już chodzi we Szwecyji, więc wiadomo, że jest jeden problem. Po wsjem państwo tego singla kremuje i za cholerę nie wie, co ma zrobić z urną, za przeproszeniem. Podobno magazyny krematoriów zapchane po sufit.
  • @bez kropki 18:53:24
    Święte słowa Waszmości.
  • @tadman 18:12:53
    Ano, można.
    A, przypomniało mi się, że Il Dottore cóś mówił o koncepcji wcielenia Ukrainy do Polski. Jakoś mi się to łączy z ostatnią wypowiedzią kogoś z naszego MSZ, że Polska bez Ukrainy sobie poradzi, ale Ukraina bez Polski niekoniecznie/.
  • Ach, jakie niewymowne jęki i narzekania w Bildzie,
    że Macierewicz zachował tekę.
    Nb. wygląda na to, że rzeczywiście ta cała szopka była po to, żeby za plecami aktorów z rządu zaklepać te ustawy zmieniające sądownictwo.
  • @sigma 19:12:36
    A Bóg zapłać. Jak się z mądrymi przebywa, (tu ukłon w stronę H.), to i oleum we łbie przybywa.
  • @sigma 19:03:36
    A to głupie to szwedzkie państwo, jak przysłowiowy szfed. Bo u nas jak człowiek nie ma krewnych, tomu gmina urządza pogrzeb i nagrobek na swój koszt wystawia. Więc głupie Szwedy niech skopują nasz pomysł - zamiast zapychać magazyny, to wystawiać w każdej gminie gustowne kolumbaria i będzie cacy. Tanio im wyjdzie, a decorum będzie zachowane.
  • Ocucona wreszcie Hrabina siedziała na kanapie w pozie dostojnej.
    Z jednej strony towarzyszyła jej Gryzia w serwecie, a z drugiej Mme w charakterze choinki. Tapir chrapał przed kominkiem, Qrfirst spał na stojąco na ryżandolu, a po perskim dywanie pląsały trzy różowe króliczki trzymając się pod pachy i śpiewając z uczuciem:
    Eto szkoła Sałomona Franca, szkoła balnych tańcow wam gawariat
    Dwa szaga na liewo, dwa szaga na prawo, szag wpieriod i tri nazad..

    Panowała serdeczna atmosfera wzajemnego zrozumienia.
  • @sigma 19:01:08
    To se Mme kupi podwieszaną mydelniczkę, bo ta czarna cholera (oczywiście nie robią go górnicy a te czarne z czytanki) ma tendencję do rozmiękania. Kupiłem za poradą Gryzi jedno czarne (z kokosem go drapania skóry) i czerwone z glinką. Glinka wyszła szybko, a czarne się rozkleiło.
  • @tadman 00:11:40
    Żeby nie było, że Teddy'ego na stare metroseksualizm dopadł to oznajmiam, ze był to prezent dla Defliny (nie poprawiać, bo zmylone dla odróżnienia od wszystkim znanej wychowanki jaj). Lata lecą i Delfina (nie poprawiać) ma nie tylko swoje zdanie, a nawet wchodzi w śmiechu warte relacje z Gryzią.
  • @tadman 00:11:40
    Szwarcmydło (oraz każde inne mydło) trzymamy na mydelniczce zrobionej z prętów/drutów/ażurowej. Wtedy nie rozmięka i jest przy okazji bardziej wydajne.
    A SWT, acz także nie jest metroseksualny, to również używa dudu-osun na zmianę z którąś wersją "Białego jelenia" i mydłem z Aleppo. Uważa, że czarne mydło z węglem drzewnym jest najbardziej odpowiednie dla faceta. Cieszy się, że drwaloseksualne mydłki jeszcze tego mydła nie odkryły, bo wtedy byłoby mu głupio go używać i zostałaby mu już tylko glina. Ale może ono nie nadaje się dla brodatych, a SWT, jak na staroświeckoseksualnego przystało, chodzi ogolony. bez brody.
  • @tadman 00:23:39
    Ukłony od Gryzi dla rozweselanej. Gliny używamy raczej oddzielnie, nie zmieszanej z mydłem. Miszung gliny i mydła nie ma większego sensu, co nie przeszkadza, że w handlu jest pacia do mycia twarzy, która w składzie ma glinkę i SLS (laurylosiarczan sodu, który wcale nie jest taki zły, patrz "Ludwik"). Gryzia swym gryziowym rozumkiem tego nijak nie ogarnia. No, ale nie ma przepisu, że trzeba wszystko rozumieć. Tak samo, jak nie ma przymusu rozumienia tego zjawiska, że kiedy NUP wygłaszał ekspoze, to Nienacek womitował.
    (Czy to było na jajach, czy gdzieś indziej widziałam mądrą myśl, że skoro NUP jest chwalony za granicą, a zwł. w Szkopowie (podobno), to znaczy, że mamy problem.)
  • @bez kropki 16:50:46
    Słucham piąte przez dziesiąte expose i widzę, ze konwencji antyprzemocowej nie odwołają i dalej będą się wpieprzać w rodzinę, bo państwo wie lepiej, jak dzieci chować.
    W kwestii konieczności rozbudowy energetyki bełkotał tak niejasno, że z tego wynika, że te atomówki zamierza budować.
    Puszczę Białowieską zeżrą korniki, bo zamierza podporządkować się wyrokowi Trybunału UE.
    Żeby cholernik się choć czytać nauczył, to by się go łatwiej słuchało.
  • @tadman 00:11:40
    A to se kupi. Jak szaleć, to szaleć.
  • Zaraz lecę na próbę chóru.
    Ostatnio jestem tak zmęczona, że chętnie bym zrezygnowała z tej mojej jedynej rozrywki, no ale potem nie nadgonię materiału. Trudno, świetnie będę się rozrywać, choć bym miała trupem paść.
    Dobrze że dochodzimy do najkrótszego dnia i potem zacznie się z górki. Te zgniłe ciemności mnie dołują.
  • @sigma 17:36:01
    Ja też nie mam sił na swoją rozrywkę. Moja droga do dojo zarosła już trawą po pas:(. Ale jak Ty padniesz, to kto, hmmm... Czy padnięta Mme będie się kwalifikować do oskakania?? I kto miałby dokonać ceremonii??? No właśnie. Więc lepiej nie padaj. Tym bardziej, że tu wachlowanie (Hrabiny szalem w kwiatki), tam pucowanie (podstumęta), a to jeszcze resuscytacja (padniętej Mme) - to tego, to nawet Gryzia nie uciągnie, choć w kołowrotku pędzi już dla zameczku elektryczność 380V.
  • @sigma 17:21:46
    Konwencja, konwencją. Rodziną, to rządzący się raczej mało przejmują. Czasem to warto mieć taki dokument na półce, żeby się kumisarze nie czepiali. Na zasadzie, że miała być kuńwencja, to jest kuńwencja i szlus.
    Mnie przypasi ta ekipa, która dokona rozumnej rewizji "kalendarza szczepień, odwoła ustawę 1066, zakaże GMO (najlepiej konstytucyjnie). Ale o wymaganych zmianach prawa też było już na innych odcinkach jaj.
  • @tadman 00:11:40
    Żeby dudu-osun się mniej paćkało i dłużej służyło – instrukcja obsługi
    Moczymy łapę lub obie łapy. Mokrą łapą „ściągamy” z powierzchni mydła to coś „tłuste” (tj. błyskawicznie rozpuszczoną warstwę mydła). Można dwiema łapami, można powtórzyć. Po czym to „tłuste” „nic” „rozmydlamy” w łapach. Im dłużej pocieramy dłonie, tym więcej gęstej piany powstaje. Myjemy się tą właśnie pianą. Murzynki używają tej piany jako peeleingu albo maseczki na pryszcze (tj. trzymają na twarzy po ileś minut), Europejczykom tego nie radzę, bo Murzynki mają więcej kolagenu w skórze i ogólnie skórę grubszą, to sobie mogą pozwalać. My się myjemy szybko i węzłowato. A zaraz potem lecimy z wodą różaną i olejem kokosowym, balsamem, afterszejwem, albo co tam kto używa do nawilżenia skóry po myciu.
    Tak traktowane mydło (o ile nie leży w wodzie w mydelniczce typu pudełko, tylko suszy się na drutach) szybko wysycha i się nie ciapie oraz wolniej się zużywa.
    Dudu-osun nie używa się jak tradycyjnego europejskiego mydła, co to dobrze trzeba dobrze kostkę w rękach zwyobracać, żeby swoje dała.
  • Murzynek Bambo w Afryce mieszka
    czarne ma mydło ten nasz koleżka,
    mądrość zawiera murzyńskich ludów,
    a się nazywa jakoś na dudu.
    I czarne rączki mydli i uszy,
    potem na drutach mydło osuszy.
    Puenty brakuje. Mydła co myją
    czarno, niech będą innowacyją,
    co je tak bardzo lubi pan premier,
    zrównoważoną zdziwimy ziemię,
    gdy prócz kiełbasy, schabu i szynki,
    mydlić się będziem jak te murzynki.
  • @Ywzan Zeb 20:09:09
    Zebu, zwróciłeś uwagę na coś ciekawego, a mnianowicie, że czarne, murzyńskie mydło jest wysoce nieprawomyślne, głęboko niepoprawne, a być może nawet zbrodniczo rasistowskie.
    Jak oni mogli dopuścić do czegoś takiego?
  • @bez kropki 12:24:30
    Instrukcja użycia mydła to jest to, czego mi dotąd brakowało. Bo co oni w tej Unii sobie myślą?! Leży na półce mydło bez instrukcji obsługi i ktoś nieobyty w wielkim świecie mógłby je na przykład zjeść.
  • @bez kropki 18:29:29
    No dobrze, to nie padnę; najwyżej na chwilę, żeby się wyspać, ale to się nie liczy.
  • @sigma 20:20:33
    Kiedy to akurat prawda. Europejskie mydło trzeba mydlić w rękach, natomiast dudu osun tyko "wycieramy" dłonią i tę niewielką ilość pienimy tym samym "mydlącym ruchem", tylko bez użycia mydła. "Znikąd" pojawia się piana, która to piana jest w przypadku dudu-osun środkiem myjącym (a nie roztwór mydlin jak w przypadku mydła klasycznego). Pianą z mydła europejskiego (nie dotyczy mydeł w płynie, bo tam za pianę odpowiada SLS i to jest inna historia i chemia) nie da się umyć.
    Murzynek Bambo mydli więc pozornie puste ręce. Mycie bez trzymanki (mydła w łapie).
  • @Ywzan Zeb 20:09:09
    JEEEES!!! Zebu niech żyje i nie choruje, wolimy jego niż inne... twórce.
  • @bez kropki 21:09:19
    Tak, wiem, że mydło Dudu-osun działa na odmiennej zasadzie niż zwykłe jewropejskie, bo je stosuję. Ale przyznasz sama, że instrukcja użycia mydła to rzecz zabawna;)
  • @sigma 21:20:48
    Mówio, że Murzyny są ciężkomyślące i nie potrafio (nie poprawiać) przewidzieć co zdarzyć się może, np. w czasie swawolnych igraszek z krokodylami w ich naturalnym żywiole. Otóż one - sie rozumi (nie poprawiać), że nie krokodyle - tak rżną głupa, a przez takie traktowanie mydła dudu, żaden Murzyn nie jest w stanie wyślizgać swojego koleżkę z czegoś tam, bo nie im znana ślizgość (nie poprawiać) mydła, a w szczególności mydła dudu.
  • @tadman 23:35:06
    Z czarnego mydła dudu
    nie zrobisz lalki łudu.
    Uwierz mi, szkoda trudu
    - hołubca wywiniesz,
    łubudu,
    na glicerynie
    od ślizgu, a nie z nudów.
  • @sigma 21:20:48
    Niom. Ja pamiętam instrukcje mycia rąk. Te umieszczone w miejscach, w których chirurgiczne mycie rąk jest pozbawione sensu, to był faktycznie nonsens, prawie humorystyczny.
    I też mi trochę niekomfortowo jak każdego kupującego instruuję co do sposobu użycia mydła...
    A już najbardziej przewrotnym żartem są postawy lemingów (wiecie, multi-kulti, faszyzm nie przejdzie - te klimaty). I to właśnie oni się dziwują "to w Afryce znają mydło? I SIĘ MYJĄ?!". (Przeciętny ciemnogród nie ma z tym problemu - hihi.)
  • @bez kropki 10:31:33
    Z pewną dozą trudu
    Sprowadzili mydło dudu
    Do byłego demoludu
    I zrzucili je:łubudu
    Oczekując tera cudu,
    Że nie będzie więcej brudu.
  • @sigma 10:40:04
    Zero smrodu zero brudu,
    To ci zrobi mydło dudu.
    Mydło dudu, czyli osun,
    Do lica, ciała i włosów*.
    Używać według instrukcji
    Do najróżniejszych ablucji**

    * bo już mi brakuje rymów na „du”,
    z tym, że z włosami, to ja bym uważała. Murzynki mają krótsze, grubsze i twardsze włosy, to sobie mogą je mydłem traktować. Co więcej, w warunkach Afryki dużo tamtejszych kobiet specjalnie skleja włosy glinką (ochrona przed insektami), więc odrobina „Kamienia” im nie jest w stanie zaszkodzić.

    ** moja znajoma przywozi sobie z Afryki środki do czyszczenia (np. mycia podłóg) robione tamże na bazie dudu-osun. Myją jak wściekłe, równie dobrze, jak niemieckie.
  • @bez kropki 10:54:20
    Nb. co z jego składu się pieni? Miód, masło shea, sproszkowane afrykańskie drzewo sandałowe Osun, olej palmowy, palone strąki drzewa kakaowego, palone liście palmy, aloes, sok z limonki, woda. Bo przecież nie woda, ani miód.
  • Udał mi się limeryk, ale nie w temacie mydła.
    Pewien premier z okolic Wrocławia
    Chciał dla kraju samodzierżawia.
    Bo gdy kraj już zadłuży po uszy,
    Nikt go wtedy z tronu nie ruszy.
    No i teraz to on kraj nasz zbawia.
  • @sigma 11:07:24
    Pieni się mydło, czyli produkt reakcji tłuszczu (np. palmowego, o ileż lepszego dla skóry od tłuszczu zwierzęcego z Bakutilu) z popiołem (zasadami). Przy okazji wydziela się gliceryna, która jest nawilżająca, śliska oraz troszkę utrwala pianę.
    Grzyia też się pieni, jak czyta o NUP (Nasz Ulubiony Premier - jakby ktoś z Czytających nie wiedział). Ale limeryk dobry, więc owszem, jest piana na pysku, ale na uśmiechniętym:).
  • Errata:
    Pewien premier z okolic Wrocławia
    Chciał dla siebie samodzierżawia.
    Rzekł: gdy kraj już zadłuży po uszy,
    Nikt go wtedy z tronu nie ruszy.
    No i teraz to on kraj nasz zbawia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

więcej