Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
225 postów 8502 komentarze

Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Żadne późniejsze próby zniszczenia Kościoła w Polsce nie osiągnęły rozmiarów tych masońskich z przełomu XVIII/ XIX wieku.

 

Czytam sobie „Koleje życia, czyli materiały do historii teatrów prowincjonalnych” Stanisława Tertuliana Krzesińskiego, aktora, rzecz wydaną po raz pierwszy i ostatni w roku 1957 w ilości 3000 + 205 egzemplarzy przez PIW. Onże Stanisław Tertulian wypada zresztą wujkiem słynnej baletnicy Matyldy Krzesińskiej, najpierw faworyty  kilku Romanowów, a później małżonki wielkiego księcia Andrzeja Władimirowicza.

No ale ja nie o tym chciałam.

Otóż Stanisław Krzesiński (1810 -1902) całe swoje życie gra w różnych towarzystwach teatralnych przemieszczając się z Lublina do Zamościa, z Zamościa do Krasnegostawu, z Krasnegostawu do Płocka, z Płocka do Kalisza, z Kalisza do Włocławka, z Włocławka do Radomia, z Radomia do Krakowa i da capo al fine.

Opisuje we wspomnieniach owe miasta dokumentnie.

Że w zlikwidowanym klasztorze bernardynów stacjonuje pułk huzarów. Że teraz w byłym kościele katolickim jest ewangelicki zbór. Że klasztor pojezuicki zamieniono na koszary. Że zlikwidowany kościół przebudowano na teatr, na więzienie, na magazyn siana, na rajtszulę, na szkołę.

I tak w każdym z tych miast i miasteczek. Ponieważ sam jest dość indyferentny religijnie, więc sprawę tę traktuje bez emocji.

Opisuje też bez emocji i niepotrzebnych ocen moralnych, jak dyrektor teatru dorabia sobie szulerką, jak zarobiwszy wyrok w Lublinie spokojnie przemieszcza się poza teren jurysdykcji do Płocka i tamże łapówkami pozyskuje sobie przychylność sądu, który przenosi sprawę na swój teren i tam ją umarza. Próbę gwałtu na 11-latce opisuje jako psotę, zresztą nieudaną, bo rodzice usłyszeli wrzask dziewczynki i przybiegli jej na pomoc. Oczywiście i tu łapówka wystarcza, by sprawie łeb ukręcić.

W Krakowie uznanym przez niego za miasto przesadnie „klerykalne” nie czuje się dobrze i utyskuje, że ludzie nie chcą chodzić do teatru podczas postu.

 

Nb. żeby nie było, że co tam oni temu Kościołowi  nakradli, oj tam, oj tam...

W chwili kasaty, w 1773 roku sami  jezuici mieli na terenach polskich: 4 prowincje (wielkopolską, małopolską, litewską, mazowiecką), 137 placówek z 2362 zakonnikami, z czego na terenach zabranych po I rozbiorze ok. tysiąca. Ogólna liczba kolegiów wynosiła 51, rezydencji zakonnych było 18, domów i stacji misyjnych przeszło 60, szkół 66 (w tym 23 szkoły wyższe z filozofią i teologią), konwiktów szlacheckich 15 oraz 2 seminaria duchowne i 2 akademie. Byli więc najliczniejszą rodziną zakonną w Polsce zarówno co do liczby placówek, jak i zakonników.

Natomiast kościoły katolickie były likwidowane podczas epoki napoleońskiej przez mianowanych tamże prefektów, również Polaków. Liczby zlikwidowanych kościołów nie znalazłam.

Po II wojnie światowej komuniści też nakradli sporo majątku kościelnego, prześladowali i mordowali osoby duchowne, ale nie zdołali tak zdemoralizować Polaków, jak udało się to panom masonom wtedy. Żadne późniejsze próby zniszczenia Kościoła nie osiągnęły rozmiarów tych z przełomu XVIII/ XIX wieku.

 

Na zdjęciu: adaptowanyna teatr  w 1812 r. przez prefekta departamentu płockiego Rajmunda Rembielińskiego kościół Świętej Trójcy w Płocku.

 

KOMENTARZE

  • OOO!!!
    .
    Świetnie, dzięki! :))
    Mam katarzysko i już nic nie widzę...jutro tu wrócę.
    Serdeczności:)
    .
  • :)
    Maryli z kurhanu daleko było do nowych komentarzy i puściła wici, ze notka przyciężka i trzeba nowej. Ewcia niewiele się namyślając wykręciła kilkadziesiąt młynków na trzepaku, aż jej pociemniało w oczach. Napływ krwi spowodowany kręćkiem zaowocował spojrzeniem jasnym, skierowanym w naszą przeszłość i tak powstały lubijeuszowe (nie poprawiać!) jaja numer XX, o czym donosi usłużnie Tadzinek. Hurra!
  • Jezus będąc bogatym, dla nas stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić (2 Kor 8, 9).
    Wiadomo, że zakony i kościoły były likwidowane dla majątku, co jest oczywiście zwykłą grabieżą, równie godną potępienia, jak kradzież polskiego majatku narodowego w post-PRLu.
    Pytanie tylko, co posiadanie przez zakony ogromnych majątków ma wspólnego z naukami Chrystusa?
  • Kasta Jezuitów
    miała w Rzeczypospolitej i taki jeszcze skutek (oprócz majątkowego), że z upadkiem tego zakonu upadł również system kształcenia kolegiów jezuickich i" rozwiązał ręce" szkolnictwu w duchu Konarskiego.
    Wnoszę tak na podstawie:
    Kurs literatury polskiej dla użytku szkół ułożył Władysław Nehring, Poznań 1866
    http://polona.pl/item/199932/
    Kurs ów tak opisuje te straszne czasy, gdy uczyli Jezuici:

    w tysiąc sześćset dwudziestym drugim, „roku tego
    otworzyli w Krakowie szkołę Jezuici”.
    Jako upadek nauk „Kurs” epokę widzi
    czwartą, a w piśmiennictwie z tak zepsutym smakiem,
    że nawet ją „dziwacznie nazywają, jakie
    potworne umysłowe, artystyczne oraz,
    płody tego okresu były”. O potworach
    trzech zatem przeczytamy. »Scholastyczna« miano
    tedy epoki pierwsze „dawno zapomniano
    już o tej filozofii w Europie, oną
    pospolicie w tym czasie w Polszcze się bawiono.
    Krzywiła i mąciła jeno ludzki rozum”.
    Drugie »makaroniczne« nazwanie ze zgrozą
    łączy się, jaką było mieszanie z łaciną
    języka ojczystego. Trzeciej z plag przyczyną
    był duch »panegiryczny«. „Zakwitł on przesadą
    i czczą wybujałością. Tym to szpetnym wadom
    hołdując, myśl wykrzywił, uczucia wyziębił”.*

    Tymczasem Konarski, jak głosi wikipedia. był zwolennikiem kantyzmu, poznawał dorobek francuskiego oświecenia, zajmował się ideami Locke’a i Rollina.
    Nehring, pisząc o epoce następnej, czyli po reformie Konarskiego pisze, że mogla ona się rozprzestrzenić właśnie dzięki kasacie Jezuitów, niemniej jednak docenia ich siłę, pisząc o nich, że niebezpieczny przeciwnik został usunięty.
    Ja nie wiem, czy powodem kasaty był wyłącznie majątek, czy też wśród zamierzeń było zlikwidowanie sposobu kształcenia, ale niezależnie od zamierzeń, skutek był taki, że zmienił się sposób kształcenia i wychowywania w Rzeczypospolitej.

    Ciekawe, czy wychowankowie Jezuitów równie ochotnie wstępowaliby do masonii, jak wychowanek Collegium Nobilium, wielki mistrz Wielkiego Wschodu Narodowego Polski Stanisław Kostka Potocki.

    *fragment pochodzi stąd:
    http://nieznanypoeta.blogspot.com/2017/10/opowiesc-o-szubrawcy.html
    bo z książki bardzo niewygodnie się kopiuje
  • Aha, i to jest również
    odpowiedź, fragment odpowiedzi na pytanie po co zakonnikom majątek.
  • @Ywzan Zeb 21:37:34
    Aż cztery polskie prowincje były im do tego potrzebne? Bardzo droga to edukacja.
  • @Lotna 01:38:52
    Edukacja zawsze była droga. DOBRA edukacja. O tym wie każdy, kto miał do czynienia z zw. darmową szkołą państwową.
    A co do pytania "na co Kościołowi dobra", odpowiem przykładem z życia wziętym. W mojej wsi stoi sobie brzydki barokowy kościół. Rozbudowano go w XIX w o kaplice boczne. Wszystko to oczywiście były fundacje możnych świata tego (z których to możnych n.b. nikt nie wzbudził mojej sympatii, jak badałam pozostałe po nich papiery). Jeden z tych dawniejszych możnych (ten z tych mniej sympatycznych) darował tej parafii kawał gruntu, że hoho. No i z tego gruntu ksiądz utrzymywał siebie, wikarego, organistę, szkołę, przytułek dla starych i chorych oraz sam budynek. W latach 40-stych dobre państwo ludowe wzięło i rozkułaczyło także księdza. Szkoła podupadła, przytułek dyabli wzięli (do lekarza trzeba było z chorym IŚĆ do miasta ok. 15 km), ksiądz musiał na własne utrzymanie żebrać po swych ubogich parafianach, a sam budynek kościoła... Nagle się okazało, że on ciągle wymaga nakładów. A to trzeba rynnę wymienić, a to organy coś tam. No, powiedzmy, że można mieć mszę bez organów, ale trudno ją jednak odprawiać w budynku bez dachu. Ofiarnością społeczeństwa (które wcześniej było zwolnione z tego typu ciężarów, bo na utrzymanie kościoła "płacił" ów majątek ziemski oraz w razie większej potrzeby - kolator) utrzymano kościół w stanie jako-takim do lat 90-tych ub. wieku. Po czym się okazało, że nie ma siły, budynek wymaga dużego remontu. I nie można go zrobić najtaniej, bo na budynku "siedzi" konserwator zabytków (słusznie). Państwo (które wszak uprzednio zabrało parafii źródło jej dochodu) na to kasy nie da, bo zabytek nie jest takiej znowu wybitnej klasy. Efekt? Remont zrobiono, ale nie za dobrze - nie uszanowano części zabytkowej substancji, a można wszak nie być katolikiem a jednocześnie doceniać np. dokumentalną, historyczną wartość np. epitafiów, obrazów, zapisów, architektury. A gdyby proboszcz nadal miał dochód z np. dzierżawienia plebańskiego gruntu (jak miał do połowy XX w.), to może by nie musiał marnować 200-letnich marmurów poprzez ich pokrywanie sztucznym tynkiem, tylko może by im zrobił pełną konserwację?
    I przykład drugi. Będąc kiedyś w potrzebie, a uboga, zostałam zwieziona do szpitala bonifratrów. Tj. do placówki, na którą nie płacę składek, ani podatków. Tamże mnie lekarz zbadał, przepisał leki. Część tych leków (zioła) kupiłam w klasztornej aptece i nie wiem jak teraz, ale wtedy były ceny "dla potrzebujących: (tj. tanie). Za wizytę nie zapłaciłam (opłata było co łaska, ale jak ktoś był biedny, to nie płacił), za leki - niewiele. I co? Ano ktoś ten budynek musi utrzymać, lekarz, nawet zakonnik musi coś jeść, zioła ktoś inny wyhodował i zebrał w klasztornym zresztą ogrodzie, ktoś inny je wysuszył, przygotował, zapakował. Przecież to wszystko są koszty. Parnęnaście złotych, które wtedy zapłaciłam nie wyrównują tych kosztów. Na moje ówczesne leczenie (zresztą udane) złożyć się musiało co najmniej kilkanaście osób - dobrodziejów klasztoru i zgromadzenia. (Nie, państwowy lekarz rozłożył ręce.) A gdyby tak klasztor posiadał swoje dobra i sprzedawał np. masło, krowy, wełnę, tj. miał dochody własne, to może nie byłoby potrzeby aby owi dobrodzieje potrząsali kiesą, bo jakaś pani zaniemogła i trzeba ją leczyć? Aaaa, tak tylko pytam. Retorycznie.
  • @Ywzan Zeb 21:37:34
    https://youtu.be/GLVOlqgspyg
    .
    Mam kłopot z komp. Gdyby się nie wkleiło porządnie... To wykład Ojca Wincentego Polka - Cystersa...
    Wygłoszony na podstawie powstałej u nich pracy badawczej na źródłach..
    Odbył się na Targach Książki w Bytomiu 2016
    Gdyby ktoś umiał lepiej to wkleić...żeby działało...
    .
  • @bez kropki 09:33:53
    ZA to teraz jest niedroga....a za to tandetna.....
    .
  • @Lotna 19:27:17
    A tak jeszcze mi się nasuwa, w temacie owych majątków klasztornych, że jak moje dziecko (członek jednego zakonnych duszpasterstw akademickich) chce pojechać np. do Warszawy na noc muzeów, albo na inną okoliczność edukacyjną, to w klasztorze tego zgromadzenia zawsze ma darmowy nocleg. Nie byłoby mnie stać na nocleg w Warszawie, dla mnie to za drogie. Ktoś jednak (wierni z Wawy) utrzymuje te budynki w takim stanie, by mogły służyć nie tylko jako mieszkania dla zakonników, ale i żakowi przybyłemu z prowincji. Co lepsze, wiem, że jakby dziecko pojechało np. do Wiednia czy Rzymu do tamtjeszych archiwów, to też by dostało glejt i miałoby darmowy nocleg w tamtejszych klasztorach, bo żaka trzeba przenocować i dać mu jeść.
  • @Lotna 01:38:52
    Masz jakieś pojęcie o ogromie terytorium dawnej RON?
    Chyba nie.
    Kolegia jezuickie były przepełnione chronicznie. Powinno ich być więcej , ale brakowało pieniędzy. Zaczynali często od darowanego lichego budynku i własną praca kilku zakonników budowali resztę struktury przez lata.
    Pracowici.
    Mi by się nie chciało, albo bym się zniechęciła..
    Teraz by polecieli tacy różni po granty...ofoz:((
    Byle się nie narobić.
    .
  • @bez kropki 09:39:26
    Masz zdrowie i cierpliwość do edukowania:))
    Lotna to przykład efektowny 'osiągnięć' wspólczesnej edukacji??
    :))
    .
  • @Marylka Sztajer 09:56:44
    Nie wiem, czy mam zdrowie do edukowania, ale prawdę to po prostu trzeba mówić. I weszłam na jaja ponownie, bo nie tylko, że się cieszę, iż są nowe, ale jeszcze mi się przypomniało. O tych bursach, żakach, edukacji i latyfundiach kościelnych. Na potrzeby pewnej własnej pracy czytałam otóż wydane w latach 50-tych ub. wieku prawilne pamiętniki uczniów galicyjskich szkół. Wiesz, skostniałe (to akurat prawda), nic nie uczące, germanizujące, ogłupiające (też prawda), burżuazyjne, klerykale (nic nie szkodzi, że po kasacie świeckie) itd wsteczne szkolnictwo dyskryminujące chłopa i robotnika - te klimaty. Nie mam pod ręką notatek, żeby podać tytuł i autora tego interesującego dzieła. (Interesującego, bo było ta m.in. o tym, jak to Austryja wyprodukowała nam język ukraiński i takie tam kukułcze jaja.) W każdym razie były tam pamiętniki ziemian i później także chłopów obejmujące ich szkolne lata. Jeden chłop wspominał o swoim pobycie w bursie w Krakowie. Bursa ta urągała wszelkim standardom, dydaktycznym, bytowym, rozsądkowym i ludzkim. Bursa była (oczywiście) starą fundacją koszmarnie bogatego księdza (oczywiście). I tylko cenzor przegapił jedną ważną informację (i puścił ją do druku), że otóż upadek bursy (a wkrótce jej całkowite zamknięcie) jakoś tak przypadkiem się zbiegło z kasatą klasztorów i zabraniem dóbr kościelnych na skarb państwa. Tj. póki budynek miał dach i jakieś resztki majątku, to przyjmował uczniów. Warunki się pogarszały, dopływu środków na utrzymanie nie było i trzeba było bursę zamknąć. A służyła ona wcześniej przez ok. 200 lat ubogiej kształcącej się młodzieży. Z tego kościelnego latyfundium, na którym pracowały pewnie setki osób. Taki przykład ze źródeł. I to nawet za komuny!!!
  • @Lotna 01:38:52
    Kpisz, czy o drogę pytasz?Przecież jezuici nie posiadali czterech prowincji Polski, tylko dzielili swoją działalność na cztery polskie prowincje.
  • @tadman 19:19:45
    Ewcia planowała na dzisiaj spotkanie z Hańcią pod trzepakiem celem ustawienia polityki światowej i krytycznego spojrzenia na gospodarkę okiem kobiecym.
  • @Marylka Sztajer 09:56:44
    A! I jeszcze mi się czknie. Bo wiem, że zaraz padnie hasło "dziesięcina i wyzysk chłopa". Dziesięcina i meszne istotnie były i istotnie stanowiły sobą obciążenie dla chłopów. Wiem, bo miałam w rekach dokumenty z epoki traktujące o wysokości tych danin i temu podobnych danych ekonomicznych. Wiem też jednak, że ówczesny nasz proboszcz miał na utrzymaniu kilkanaście gąb. W/w daniny pozwalały mu na bieżące tychże gąb utrzymanie. On sam nie zeżerał tych jajek, gęsi, kaszy, jęczmienia. On to zbierał, a potem miał rozchód w szpitalu. Majątek kościelny pomagał w np. remoncie budynku, czy innych sytuacjach, gdy potrzebne były nakłady większe niż dochody z w/w danin. N.b. te dochody z danin były zresztą za małe (bo miejscowi byli ubodzy) na utrzymanie plebanii i szpitala oraz szkoły. Niedobory pokrywano z dochodów z majątku parafii. Też czytałam te rachunki (dokumenty z epoki). Czytać potrafię. Nawet staroświeckie kulfony.
  • @Ywzan Zeb 21:20:19
    (...) "Mój Sędzio, dawniej było jeszcze gorzej!
    Teraz nie wiem, czy moda i nas starych zmienia,
    Czy młodzież lepsza, ale widzę mniej zgorszenia.
    Ach, ja pamiętam czasy, kiedy do Ojczyzny
    Pierwszy raz zawitała moda francuszczyzny!
    Gdy raptem paniczyki młode z cudzych krajów
    Wtargnęli do nas hordą gorszą od Nogajów!
    Prześladując w Ojczyźnie Boga, przodków wiarę,
    Prawa i obyczaje, nawet suknie stare.
    Żałośnie było widzieć wyżółkłych młokosów,
    Gadających przez nosy, a często bez nosów,
    Opatrzonych w broszurki i w różne gazety,
    Głoszących nowe wiary, prawa, toalety.
    Miała nad umysłami wielką moc ta tłuszcza;
    Bo Pan Bóg, kiedy karę na naród przepuszcza,
    Odbiera naprzód rozum od obywateli.
    I tak mędrsi fircykom oprzeć się nie śmieli;
    I zląkł ich się jak dżumy jakiej cały naród,
    Bo już sam wewnątrz siebie czuł choroby zaród.
    Krzyczano na modnisiów, a brano z nich wzory:
    Zmieniano wiarę, mowę, prawa i ubiory.
    Była to maszkarada, zapustna swawola,
    Po której miał przyjść wkrótce wielki post - niewola!

    "Pamiętam, chociaż byłem wtenczas małe dziecię,
    Kiedy do ojca mego w oszmiańskim powiecie
    Przyjechał pan Podczaszyc na francuskim wózku,
    Pierwszy człowiek, co w Litwie chodził po francusku.
    Biegali wszyscy za nim jakby za rarogiem,
    Zazdroszczono domowi, przed którego progiem
    Stanęła Podczaszyca dwókolna dryndulka,
    Która się po francusku zwała karyjulka.
    Zamiast lokajów w kielni siedziały dwa pieski,
    A na kozłach niemczysko chude na kształt deski;
    Nogi miał długie, cienkie, jak od chmielu tyki,
    W pończochach, ze srebrnymi klamrami trzewiki,
    Peruka z harbajtelem zawiązanym w miechu.
    Starzy na on ekwipaż parskali ze śmiechu,
    A chłopi żegnali się, mowiąc, że po świecie
    Jeździ wenecki diabeł w niemieckiej karecie.
    Sam Podczaszyc jaki był, opisywać długo;
    Dosyć, że nam się zdawał małpą lub papugą,
    W wielkiej peruce, którą do złotego runa
    On lubił porównywać, a my do kołtuna.
    Jeśli kto i czuł wtenczas, że polskie ubranie
    Piękniejsze jest niż obcej mody małpowanie,
    Milczał; boby krzyczała młodzież, że przeszkadza
    Kulturze, że tamuje progresy, że zdradza!
    Taka była przesądów owoczesnych władza!

    Podczaszyc zapowiedział, że nas reformować,
    Cywilizować będzie i konstytuować;
    Ogłosił nam, że jacyś Francuzi wymowni
    Zrobili wynalazek: iż ludzie są rowni.
    Choć o tem dawno w Pańskim pisano zakonie
    I każdy ksiądz toż samo gada na ambonie.
    Nauka dawną była, szło o jej pełnienie!
    Lecz wtenczas panowało takie oślepienie,
    Że nie wierzono rzeczom najdawniejszym w świecie,
    Jeśli ich nie czytano w francuskiej gazecie."
  • @bez kropki 11:12:16
    W dawnej Polsce najwięcej było konwiktów pijarów, teatynów i jezuitów. Ale i augustianie trudnili się wychowaniem młodzież, i ojcowie reformaci i sporo innych zakonów. To wszystko zostało przejęte przez KEN i momentalnie podupadło.
  • @bez kropki 11:21:37
    Gryzelda miała czkawkę uporczywą. Pewno to od Lotnych związków organicznych, czy cuś. Bo otóż mnię się nasuwasię (nie poprawiać), że kto nie miał w zarządzie własności, swojej prywatnej, by i najmniejszej, ten po prostu nie wie jakie koszty powoduje samo jej utrzymanie. A jak jeszcze trzeba utrzymać siebie. A jak jeszcze rodzinę. A jak klasztor. A jak klasztor z konwiktem?! Ja se niedawno obliczyłam, że żebym się utrzymała z ziemi, to powinnam jej mieć tak ok. 50 ha. Na jedną skromnie żyjącą rodzinę. No, a gdybym miała na głowie ileś jeszcze gąb (np. pacjenci, uczniowie, starcy), to już tych hektarów potrzeba by było kilkaset. Nooo! Co za majątek!!! Ale to burżuj, to te setki albo tysiące hektarów ma w łapie!! Po prostu, kto nie zarządzał, ten nie wie. Ile kosztuje samo utrzymanie tej własności. Jak niski jest z niej dochód. Itd. A jak nie wie, to se może gdybać o latyfundystach i burżujach. A co, gadać se może, wszak to wolny kraj, cokolwiek by nie twierdził POdczaszyc i jego towarzysze.
  • @sigma 11:49:58
    No, w tym Kraku, coś tam się uchowało do czasów późniejszych niż KEN (o ile dobrze pamiętam) i padło dopiero przy rozkułaczeniu Kościoła i kasacie zakonów. A uchowało się dlatego, że to była PRYWATNA (ale chyba kościelna) fundacja jednego bogatego burżuja, feudała i latyfundysty. Po prostu gościu wydzielił ileś folwarków, ziemi, chłopów etc. do utrzymania jednej tylko bursy na kilkadziesiąt-kilkaset osób. Sorry, prawa ekonomii, a choćby i prostej matematyki są nieubłagane.
  • @bez kropki 11:21:37
    Podatki...po pierwsze teraz płacimy większe...ze 2 lata temu ESKA to policzyła na salonie.
    Przecież we wszystkim mamy vaty sraty..itd..
    .
    KIedy i gdzie było gorzej, to kwestia bardzo konkretnych obszarów i wieków.
    Generalnie po uwłaszczeniu POGORSZYŁO się... bo duże latyfundium sensownie zarzadzane ( co nie zawsze było...ofkoz)... To był kompleks ...coś jak mały trust....czy tak jakoś. Hurtowy handel , negocjacja cen, przetwórstwo, wytwórsto... Uwłaszczony na kawałku ziemi NIC od dworu juz nie dostawał ZA DARMO...co przedtem mu się NALEZAŁO> JAk las był pana - to pan MUSIAŁ dać swemu pańszczyźnianemu drewno ...i tysiąc PRZYWILEJÓW chłopa..
    Jak się trafił głupi czy zły pan...to tak jak i dziś w róznych zakładach...nic inaczej.
    .
    Tereny wygłodzone przez np nieurodzaj dostawały ziarno na przeżycie i zasiew z magazynu pana.
    Lub ZAKONU...jeśli to był właściciel.
    .
    .
    Jasienica w Rozwazaniach o wojnie Domowej pisze CO , jaka strukturę odwieczxna ubezpieczeń, oferowana przez klasztory ..rewolucja zniszczyła,.
    I jeśliu patrzymy na czasy pózniejsze - to jest ta sławna BIDA na wsi...U nas tez często.
    Choć tam ( u mnie) gdzie ziemianin za wczasu rozumiał co nadchodzi ...i wyedukował chłopów ...to i uwłaszczeni dawali radę...
    .


    .
  • @bez kropki 11:59:41
    Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak blisko byliśmy tej ohydy spustoszenia, jaką widzimy we Francji porewolucyjnej. Bóg strzegł!
  • Iza dała artykuł w temacie:
    http://naszeblogi.pl/48829-upadek-starozytnego-rzymu-i-losy-unii-europejskiej
  • @sigma 12:36:45
    No, nie chwalęcy się, myśmy to wiedzieli już wcześniej, przed owym panem Engelsem.
  • @Marylka Sztajer 12:15:49
    Ym... no, akurat co do tych jakoby mniejszych obciążeń za pańszczyzny, to ja tam nie wiem. Tj. wiem swoje. Tj. w realu było gorzej niż wyliczają piewcy tego, "jak to za RON było pięknie". NIE było. Wcale nie było opieki feudała, opieki społecznej, pomocy w razie klęsk itp. Wręcz przeciwnie: chłopy spalone przez Tatarów (księciuniu, któremu płacili niby za obronę, se umknął za granicę, chłopi nie mogli) musiały nie tylko się odbudować, ale i płacić wszelkie obciążenia (padali z głodu!!!), a zwolnienia podatkowe na okoliczność Tatarów dostawał... ksieciuniu, a jakże. Tj. na "moim" terenie, to teraz jest lepiej. Z tymi VAT-ami, ZUS-ami i innymi. Serio. Mówię na podstawie tego, co wyczytałam w dokumentach z epoki (tego księciunia znielubiłam, bo to była pijawka jakich mało, a i tak słowo "pijawka" to eufemizm, buc to był głupi i nieludzki). Spuścizna po tym? przysłowiowa bida z nędzą oraz wyzucie z umiejętności myślenia. Tj. u tych, co pochodzą z pańszczyźnianych (statystycznie). Wolne chłopy jak były bidne, tak są, ale przynajmniej se radzą. SAMI. No, za czasów, jak proboszcz miał majątek, to chłopy miały we wsi i szkołę, i przytułek. Ale się dokładali do jego utrzymania, a czego nie dawali rady pokryć, to pokrywał dochód z plebańskiego majątku. Kolator dokładał się NIEZWYKLE rzadko, gdy potrzebny był duży zastrzyk gotówki np. odbudowa kościoła z gruzów po tych Tatarach.
  • @bez kropki 12:55:23
    Ja z Księstwa Siewierskiego:).
    Książę, każdorazowy biskup krakowski....pomagał ile się dało... Są zachowane, o dziwo, protokoły lustracyjne...Po klęskach czy najazdach...bo to granica ze Śląskiem niemieckim...
    A jestem korzennie z miasta...najbiedniejszego w księstwie, ale przecież każdy miał nadaną ziemię...w momencie lokacji miasta...
    .
    Nikt nie płacił do nawet 70% podatku...jak teraz może być.. Policz drogowe, paliwowe...itd...Mnie to omija bom ślepa i nie mam prawa jazdy ani auta..
    Jasne że byli rózni panowie. Przeczytaj jeszcze raz co napisałam:))
    Trafiliście na złego i tyle.
    .
    Jak patrzę na kolejnych szefów podłych u moich dzieci....Wzdycham do księcia - biskupa:)
    .
  • @bez kropki 11:59:41
    Bo zawszeć to łatwiej liczyć majątek cudzy niż zarządzać własnym.
    Wartość cudzej ziemi łatwo przeliczyć mnożąc ilość hektarów przez cenę jednostkową, a potem za te piniędze nakupić jedzenia dla biednych, nabudować szkół, szpitali, etc...
    A ziemię własną to trzeba obrobić, zasiać, zaorać, nawóz wywieźć i to wszystko w odpowiedniej kolejności i we właściwym czasie, zanim będzie można plony z onej ziemi spożywać, abo i sprzedać czy rozdać ubogim.
  • @Ywzan Zeb 13:20:43
    Zobacz, proszę link z wykładu ojca Polka..tam wyżej..
    Najpierw to ci oświeceni od Komisji Edukacji jeździli np po bibliotekach klasztornych i księgi cenne rabowali na mocy aktu konfiskaty - dla siebie.
    I jeszcze w listach do znajomych pisali żale, ze ten drugi już tu był ..i wziął...a to ja chciałem SOBIE wziać....
    .
    A szlachcic MUSIAŁ z definicji stawać na wojny z własnym sprzętem, pachołkami itd za swoje pieniądze...
    A w domu Jejmość musiała sobie dać radę z gospodarowaniem..
    Róznie wychodziło.
    .
  • @Marylka Sztajer 13:07:26
    Mama akurat słucha mszy w TV, a mnie szlag trafia, bo bp.Skworc w ramach kazania zasuwa jakieś proekologiczną propagandę ze szczególnym naciskiem na konieczność zamykania kopalń, walką z CO2 etc. Biedni ci górnicy z takim pasterzem - masonem.
  • @Marylka Sztajer 13:27:13
    O, własnie, dzięki, własnie miałam opisać ten dziki rabunek bibliotek klasztornych przez panów z KEN.
  • @bez kropki 12:55:23
    Że los chłopów nie był najlepszy, to o tym świadczy zawarta w akcie tzw Ślubów Lwowskich przysięga poprawy losu chłopów.
    Przysięga taka znaczy, że przynajmniej w kręgach królewskich zdawano sobie sprawę z niedoli chłopów. przysięgi tej co prawda nie wykonano, niemniej jednak na podstawie tej sądzić można, że wyzysk chłopów, nawet jeśli stał się powszechnym, to traktowano go jako nadużycie.
    Ja wiem, że dla gnębionych chłopów było wszystko jedno czy są uciskani zgodnie z obowiązującymi zasadami czy też wbrew nim, niemniej jednak jeśli oceniać chcemy system to jest to niezwykle istotne, czy wyzysk chłopów wpisany był weń, czy też nie. Trzeba bowiem odróżnić sąd na konkretnym człowiekiem, od sądu nad sposobem życia zbiorowego.
    Tak jakby twierdzić, że Przykazania Boskie są nieżyciowe, bo niektórzy kradną.
  • @Ywzan Zeb 13:53:14
    Ależ tak, oczywiście.. Tyle że los biednych mieszkańców miast i też drobnej szlachty - w złych latach...Szlachta gołota nie wzięła się z niczego..
    .
    Temat wyszedł nam niewąski:)
    .
    Jak sobie radzono na dalekich Kresach opisywał Władysław Łoziński....
    I jasne że szlachcic w czasie najazdu jakoś się mógł obronić czasem...Zostawiając chłopów których porywano...itd... Razem z JEGO majętnością...wołami, końmi, paszą dla nich itd..
    .
    Ja mieszczanka z pra pra dziada.....z okruchami szlachectwa w jednej linii...Na twarzy mam 'paszport'...akurat ta 1/4 szlachecka ....mogę się nie legitymować do dziś w pewnych miejscach:)). Nie znam ludzi - a oni wiedzą kto przyszedł:))
    Ale czuję się mieszczanką... A odrobina chłopów pańszczyźnianych z majątku madrego Jacka Siemieńskiego też jest ....
    Tak ze mam 'za plecami' wszystko....wszystkie ich przekazy:))
    .
  • @Marylka Sztajer 13:27:13
    Tak, słucham.
    Wykład nie dotyczy jednak kasaty Jezuitów (chociaż parę razy O. Polek o niej wspomina) ale kasaty zakonów z 1819 roku .
    Jeżeli dobrze zrozumiałem, to O. Polek twierdzi, że nie tyle chodziło o przejęcie majątku (chociaż jak się już trafił, to szkoda było żeby się zmarnował w obcych rękach, obcych komisarzom z KENu oczywiście) ale o zlikwidowanie zakonów jako takich.
    Mnie jednak w sprawie onych kasat
    (pierwej Jezuitów, a potem reszty) interesuje , jaki to miało wpływ na wychowanie i edukację młodzieży.
  • @Ywzan Zeb 14:29:55
    Wiem, może idąc za tym linkiem do innych wykładów z targów coś wyjść.... Jest ich może z 10.
    Mam źródło pisane...ale już niedostępne w sprzedarzy...
    Duży artykuł który miał być wstępem do pracy habilitacyjnej...ale uznali na uniwersytecie za nieprawomyślny i odrzucili...
    .
    Nie streszczę bo tam jest prawie matematyczna dokładność.
    .
    Idę na razie, bo mnie rodzina przyłapie przy komputerze...a mam surowe ograniczenie.
    Oczy,.
    :)
    .
  • @Ywzan Zeb 14:29:55
    O. Wincenty jest z cystersów i o nich sporo mówił. Na Śląsku w Rudach Raciborskich był duży klasztor cysterski z majątkami ziemskimi. Cystersi, którzy tam nastali z Jędrzejowa utrzymywali polskość tych ziem, a dzięki dobrze zorganizowanej gospodarce rolnej, hodowlanej i magazynom w czas nieurodzaju nie dochodziło do głodu i windowania cen na produkty rolne. W momencie nadejścia początków przemysłu cystersi na przełomie XVII i XVIII wieku pobudowali kuźnie, huty i małe wytwórnie. W 1810 roku klasztor uległ kasacie zarządzonej przez Prusaków.
  • @Ywzan Zeb 14:29:55
    Ciekawe jest w tym wykładzie to, że z reguły jojczymy, że najeźdźcy, że zaborcy są tym całym złem, a tu widać, że gdyby nie piekłoszczyk Kostka Potocki, Staszic, czy Kołłątaj, a nawet Linde, który wybierał dla biblioteki w Warszawie cenne książki z klasztorów ulegających kasacie, ale także czyścił biblioteki kościelne, których kasata nie dotyczyła, czyli kradł je.
    Widać, że bez totumfackich nie poszłoby tak szybko z kasatą.
  • @Ywzan Zeb 13:53:14 i Marylla wyżej
    Moja wina w tym, żem z pośpiechu wymieszała obserwacje własne (z dokumentów) z uogólnieniami (i wyszczególnieniem czego te uogólnienia dotyczą).
    Ale. Ale wg mnie, przy TEJ wielkości latyfundium to już BYŁA "akceptacja tej metody życia zbiorowego". Przecież raczej wszyscy wiedzieli, co się wyrabia w połowie województwa... No a obciążenia chłopa pańszczyźnianego były istotnie duże. Kwotowo może nie, ale jako ułamek "dziennego utrzymania", to już tak. O wiele bardziej dokuczliwe niż teraz. Jeden taki profesor wykoncypował pojęcie (zapomniałam jaką dał mu nazwę, chyba "trofa") właśnie tej porcji dziennej. Tj. ile kalorii (z udziałem białek, tłuszczy i węglowodanów) potrzebuje dorosły chłop i ile to w danej epoce kosztuje (monet, pracy, innych towarów). I jak porównamy trofę, to nie wychodzi dobrze. Ale ja to tylko tak na marginesie, żeby nie idealizować RON i Jej sług, które za uszami miały, oj, miały niejedno. Nie tylko "obróbkę" bibliotek, ale też wpędzenie w nędzę (także duchową) całych pokoleń, całych NASTĘPNYCH pokoleń, aż do XXI w. Serio.
    Bardziej mi chodziło o ukazanie, do czego służył Kościołowi cały jego ogromny majątek. Oczywiście tu też z pewnością były nadużycia, taki Bank Ambrozjański, to z pewnością nie był wynalazek dzisiejszych czasów. Jednakowoż, co do zasady (jak słusznie postuluje uogólnić Zebu), to chyba już z grubsza wiadomo (o ile ktoś książek nie czytał oraz ma wybitnie złą wolę), czy to było po chrystusowemu, że Kościół tyle miał, czy nie.
  • @Ywzan Zeb 13:20:43
    O i tu Zebu trafiasz w sedno: Nabudować szkól, szpitali, uniwerków, budynków, tylko kto t potem utrzyma. W tę właśnie trąbę przerabia nas obecnie *ujnia Europejska. Słusznie zauważasz, że lewaki każdej epoki liczą cudze i za to cudze uczą jak zbawiać świat. N.b. liczne kraje Afryki próbowały tej metody w praktyce i wyszło im jedno wielkie g*, ale gorsze od g*, bo prawdziew g*, to się chociaż na nawóz nadaje, a to, co im wyszło, to się nie nadaje do niczego - głód, nędza (gorsza niż za rządów białasów) i takie tam socjalizmy/marksizmy i "sprawiedliwość społeczna".
  • @bez kropki 17:18:00
    PS a w okolicach chrześcijańskich te zjawiska (unicestwianie całych krajów) są mniej nasilone. To oczywiście uproszczenie, ale tam, gdzie misjonarze robią dobrą robotę, to ludzie się jakoś tam sami utrzymują i nie ma aż takiej nędzy. O czym świadczą wypowiedzi różnych podróżników, także obojętnych religijnie.
  • @bez kropki 17:18:00
    Lewaki tak maja lubią wysługiwać się innymi. Lubnauer, kiedy na czele jej partii był jeszcze Petru brała w telewizorze udział w dyskusji o nachodźcach. W pewnym momencie powiedziała, że w Polsce mamy sporo parafii i jeśliby każda przyjęła jakiś nachodźców to byłoby to sporo i można by spełnić unijne kwoty, na co prowadzący przytomnie zapytał dlaczego nic nie mówi o własnej partii, która również mogłaby przyjąć pewne kwoty. Zamknęła się natychmiast i minę miała nietęgą.
  • @bez kropki 17:11:40
    A to ja bym Gryzię potraktował krakowskim targiem, że te one krwiopijce i chłopstwo to po jednych piniądzach.
    Ponieważ krwiopijce miały większe majątki to im się dobrano na różne sposoby do pewnej części ciała pierwej, a chłopy miały mniej, więc zostawiono ich na później.
    To podobieństwo wiązało się z własnością, za którą właściciel dałby się pokroić w kawałki. Z racji przywiązania do ziemi, dosłownie i w przenośni, chłopi nie szli tak łatwo na lep jakiejś tam władzy i byli elementem zachowawczym, co w chwilach dziejowej zawieruchy wychodziło narodowi na dobre.
    Miastowe bardziej podatne na prundy i mody i u nich można wygubić przywiązanie do rodziny, płci, historii, narodu, wmówić prowincjonalizm i związany z tym kult dla wszystkiego co obce. A tu zonk, bo chłopy - no dużo z nich - chwyciło się ziemi i trwało, no ale europejsy już myślały jakby tu polskiego chłopa oderwać od ziemi. Widzieli, że komuna stawiając na chłoporobotnika, na punkty preferencyjne, na klubokawiarnie i ZMW wiele nie zdziałała to mu kwoty wprowadzili, dotacje, subwencje i ceny poszły w dół i gdyby nie import zza wschodniej granicy to jabłka i inne owoce zostawałyby na drzewach na zimę.
    Za komuny mój kolega, jak sprzedał przed zimą dwie, trzy przyczepy kapusty z pola to był panisko. A moi wujowie spod Puław mieli zakontraktowany chmiel, tytoń i buraki cukrowe i żyli sobie dostatnio,. Ba jeden z nich robił za akwizytora i doradcę ws. tytoniu i jeszcze za to mu jakiś grosz wpadł.
    A dzisiaj u jednego nikt nie został na roli, a u drugiego najmłodszy wnuk, ale niezbyt dobrze mu idzie, a ziemia tam przecież urodzajna.
  • @bez kropki 17:11:40 & al
    "Bardziej mi chodziło o ukazanie, do czego służył Kościołowi cały jego ogromny majątek. Oczywiście tu też z pewnością były nadużycia, taki Bank Ambrozjański, to z pewnością nie był wynalazek dzisiejszych czasów. Jednakowoż, co do zasady (jak słusznie postuluje uogólnić Zebu), to chyba już z grubsza wiadomo (o ile ktoś książek nie czytał oraz ma wybitnie złą wolę), czy to było po chrystusowemu, że Kościół tyle miał, czy nie."

    Dziękuję za podjęcie ciężkiej orki edukowania mojej skromnej osoby co do roli zakonów w dawnej Polsce, jak również ciężarach prowadzenia własnego gospodarstwa, subtelnie przyprawionej złośliwościami i uszczypliwościami w moim kierunku. Ja chciałam o tych nadużyciach, właśnie, porozmawiać. Każdy medal ma dwie strony i skoro jako Polacy, czy jak kto woli, polskie plemiona, zostaliśmy ochrzczeni i przy okazji sfeudalizowani, to wydawać by się mogło, że psim obowiązkiem zakonów głoszących nauki Chrystusa jest pomaganie biednym, czyż nie?

    Ktoś musiał wypełnić rolę którą do tej pory wypełniały wspólnoty rodowe, jak chodzi o wspieranie słabszych, biednych i naukę młodzieży. Wielki kurz. A że przy okazji zakonnikom na niczym nie zbywało, to nie ma znaczenia. Pewnie niejeden wstąpił do zakonu, aby głodu więcej nie zaznać. Taki był system i zakonnicy ratowali do pewnego stopnia to, co kościół zniszczył wprowadzając feudalizm. Sadząc jednak z żywiołowej reakcji dyskutujących, ja zapewne teraz tutaj opowiadam jakieś herezje.

    Według Marylki Sztajner "Lotna to przykład efektowny 'osiągnięć' wspólczesnej edukacji??" Niech i tak będzie. Tak się dziwnie składa, że ta moja współczesna edukacja także zawierała edukację prowadzoną przez zakon, co prawda nie jezuicki, ale zakon i wiem, jak wygląda "dobra edukacja" w porównaniu do tej darmowej. Otóż głównym celem była indoktrynacja, nie edukacja. Podobnie jak w szkole państwowej byliśmy "edukowani" na każdej lekcji historii przez 30 minut o konieczności wstąpienia do ZMSu i o jego dobrodziejstwach, tak w klasztorze byłyśmy indoktrynowane co do absolutnej nieomylności kościoła, mając przy tym okazję codziennie zaobserwować hipokryzję, złośliwość i małostkowość większości edukujących nas zakonnic, przeczących swoim postępowaniem własnym i kościoła naukom, na dodatek przy iście komunistycznym nastawieniu, że każdy kto nie jest z nami, czyli choćby zadaje pytania - jest przeciwko nam.
    Aby oddać sprawiedliwość, dwie siostry zakonne były prawdziwymi Aniołami (jakimi powinny być przyjmując codziennie Komunię Świętą przez 20 czy 30+ lat), jednym z nich była doskonała polonistka, której imienia niestety nie pamiętam, a drugim siostra, która pracowała w pralni/szwalni.
    A że o indoktrynację, nie o edukację głównie chodziło, najlepiej świadczy fakt, że po dwóch latach siostrzyczki zredukowały ilość uczennic z dwóch klas liczących ponad 40 osób każda, do klasy liczącej 26 osob, z czego 1/3 stanowiły uczennice dojeżdżające z pobliskich wiosek, które miały szczęście nie brać udziału w całokształcie całodobowego ukształtowywania, jako że nie były zmuszone mieszkać w internacie. Mam więc bardzo poważne wątpliwości i zastrzeżenia co do edukacji prowadzonej przez zakony, które, nade wszystko, starały się wychować ludzi posłusznych i potulnych, a nie wszechstronnie wykształconych. Co nie przeczę, jest oczywiście głównym celem każdej mniej lub bardziej "darmowej" państwowej czy jakiejkolwiek innej edukacji, szczególnie w dzisiejszej dobie.
    Podejrzewam, że Jezuici stosowali o wiele bardziej drastyczne formy "przekonywania", niż robiły to siostrzyczki, które "ograniczały się" głównie do permanentnego zawstydzenia poprzez wielogodzinne wykłady "na dywaniku", czyli wielogodzinnego prania mózgu, mającego na celu potępienie i złamanie nieposłusznego ucznia. Miały mniej uczennic i więcej czasu, dywaniki były więc na pewno bardziej efektywne niż w szkołach państwowych, pytanie tylko, czy można to nazwać "dobrą edukacją".

    Swoją drogą, ciekawa jestem, jakim cudem, Państwo, którzy tak bolejecie nad rozkradzionymi majątkami Jezuitów, daliście przyzwolenie by rozkradano polski, post PRLowski majątek, kiedy to nie złodzieje i uzurpatorzy, a zwykli szarzy, uczciwi ludzie zostali ograbieni z pracy kilku pokoleń? Pytam, bo odnoszę wrażenie, że te jezuickie latyfundia bardziej Was bolą niż tysiące fabryk i rodzinnych gospodarstw jakimi się Polacy cieszyli jeszcze ćwierć wieku temu.

    Ukłony,
  • @Lotna 20:49:40
    O fabrykach, domach, ziemi, antykach, dobrym imieniu i tego typu sprawach ukradzionych Polakom, obszernie dyskutowaliśmy na innych częściach jaj (które wbrew tytułowi wcale nie są jajcarskie). W tej części po prostu na tapecie jest inny temat, jakim są ukradzione dobra Kościoła.
    Do innych zagadnień (wspólnota rodowa, feudalizm, pranie mózgu) odnosić się nie będę, bo jam nie jezuita;), ani nie P. Bóg, żeby komuś mówić, co ma myśleć;). Każdy mówi i pisze, co czuje, a mnie nic do tego. To jest (póki co) wolny kraj:). A to, co chciałam (czyli sens istnienia kościelnych latyfundiów oraz ich wyższość nad świeckimi) wykazałam wyżej, to co się będę powtarzać. Byłoby to obrazą dla inteligencji czytających;) [a co se będę żałować, skoro już mi przypisano uszczypliwość, czy tam co, to niech będzie:), mnie to rybka]
  • @tadman 18:14:30
    No, Tadzinku, nie wiem, czy po jednych piniondzach. Bo otóż chłop raczej dusił grosze, a w/w burżuje je ino wydawali. I to z wizgiem. Chłop tworzył jednak coś. Choćby to, że ziemia parę wieków w kulturze. A une? A po nich, gdyby nie kościoły (budowane zresztą bardziej na pokaz*) niż z potrzeby duchowej, to by NIC nie zostało.

    *że na pokaz: bo jeden księciuniu, łaskawca, jak już odbudował kościół po Tatarach (pamiętamy: on na okoliczność Tatarów miał ulgi podatkowe, a chłop - nie), to na froncie walnął ogromny napis. Z krzyżem. Litery takie, że się prostakom myliło z IHS. Ale to były jego inicjały. Rozumiesz? On się celowo CHCIAŁ mylić prostakom z Panem Bogiem. Przecież istniała przyjęta forma - tablica fundacyjna. Z imieniem, czy tam portretem fundatora (ku pamięci potomnych - i słusznie). Ale nie. To jakaś przewrotna pycha. Jak już nauczyłam się literek i zrozumiałam różnicę między IHS, a z deczka innymi inicjałami księciunia, to miałam ochotę skuć ten napis. Bo mnie raził.
    Taka tam różnica duchowa między jedną, a drugą kastą. Nie, nie są po jednych piniondzach. N.b. wraz ze zmianą sytuacji chłop ziemi uprawiać nie musi. Ja też swojej nie muszę. Ale pojęcia pod czerepami mamy zgoła inne - my i oni.
  • @Lotna 20:49:40
    Cytuję: "Pytam, bo odnoszę wrażenie, że te jezuickie latyfundia bardziej Was bolą niż tysiące fabryk i rodzinnych gospodarstw jakimi się Polacy cieszyli jeszcze ćwierć wieku temu."

    To tylko wrażenie, bo nas to dotknęło, czyli utrata miejsc pracy, wywalanie na bruk z mieszkań (nie ma już PRLowskiego okresu ochronnego, kupowanie budynków wraz z mieszkańcami, strata oszczędności na książeczkach PKO, posagowych, machloje z funduszami emerytalnymi, wydłużenie wieku emerytalnego, położenie przemysłu wydobywczego i ciężkiego, przejęcie prawie całkowicie branży cukierniczej, spożywczej, bankowej...
    Pamiętam, że żyjesz za granicą, więc mówienie, że my bardziej niż... to swego rodzaju figura stylistyczna albo zła wola, bo o nieuświadomieniu raczej nie ma mowy.

    Sigma chciała przypomnieć, że od KENu zaczęła się degrengolada polskiego szkolnictwa i proszę sobie przypomnieć maksymę kanclerza Jana Zamojskiego - „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie…”, która liczy sobie coś ponad 400 lat.
  • @tadman 21:26:19
    ...zapomniałeś o stoczniach i cukrowniach. No i te ciągłe zakusy na lasy i surowce naturalne. Ale to faktycznie odrębne tematy. No i inna epoka.
  • @bez kropki 21:29:34
    ...a cementownie, a woda, a energia, a śmieci (te wysokoenergetycznne), a rozpirzona kultura co nam serwuje takie barachło, że hej.

    Uśmiałem się ostatnio widząc ogromny poster zachwalający pracę w oddziale Amazona - coś w stylu u nas zarobisz 7000 zł i małymi literami w dwa miesiące.

    A tęgi mózg, aktorka Szczepkowska, to co roku pamiętnego anonsowała w TVP, że "Proszę Państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm."

    A teraz na FB pisze:

    "Na Komisji Sprawiedliwości prowadzonej haniebnie przez Stanisława Piotrowicza, pod koniec obrad, które zatwierdziły haniebny projekt ustawy o SN, ktoś z PiS powiedział – teraz powinna tu wejść Joanna Szczepkowska i powiedzieć, dzisiaj skończył się w Polsce komunizm. Chciałabym teraz zacytować słowa posła Jarosława Kaczyńskiego: „ nie wycierajcie sobie swoich zdradzieckich mord nazwiskiem” ( koniec cytatu ) osoby, która nie chce mieć z Wami nic wspólnego. Gdybym była na tej sali, powiedziałabym: ciągniecie ten kraj w otchłań, żerując na naiwności ludzkiej. Tak postępowała komuna. Mam nadzieję. że będę mogła kiedyś ogłosić koniec bezprawia PiS-u."

    Obawiam się, że kolejny raz się pomyli. :D
  • @tadman 21:50:20
    Yyyy, no właśnie SWT niedawno oddał obrazek na wystawę twórców ludowych. No, regionalnych. amatorów. Wszelkie grą pri wzięły łobrazy brzydkie, szare, nawymiotne. No i oczywiście na wystawę nie przyjęto obrazów odnoszących się do chrześcijaństwa. Owszem, owszem, swoboda sztuki. ALe to był ośrodek PAŃSTWOWY, finansowany z PODATKÓW. I już na prowinicji, na poziomie amatorskim takie jaja się odwala. Już tu mądrzejsi ode mnie powiedzieli o upadku platońskiej triady. No i do tego skutki eksperymentów edukacyjnych (niektóre łobrazy, to ja bym lepiej namalowała).
  • Jeśli wierzyć informacji zawartej w linku:
    https://ndie.pl/zydzi-i-muzulmanie-beda-walczyc-z-polska-ksenofobia/
    to polski katolicyzm nadal jest pod obstrzałem. Żydzi, którzy w Bohum przestali nosić jarmułki, bo się boją muzułmanów, tu w Pl będą WRAZ Z muzułmanami zwalczać naszą "ksenofobię" rasizmus und antysemityzmus. Boli ich. I nie spoczną.
  • Kto kogo?
    Historycy trzej idą sobie drogą
    — Najważniejsze jest, by wiedzieć kto kogo —
    pierwszy ozwał się w takie właśnie słowa,
    lecz że sensu brak więc kontynuował.
    — Bo nic dziejopisa pracy tak nie zdobi,
    gdy wykładu treść jest kto kogo pobił.
    Drugi — kogo kto — rzekł — i ja tak sądzę,
    lecz pobił, nie, nie. Bo w życiu pieniądze
    tylko liczą się, więc kto dzieje sławić
    i rozumieć chce, kto kogo ograbił
    bada lepiej niech, co sprzedał, gdzie kupił,
    i nauczy się, i nie będzie głupi.
    Trzeci — kogo kto — tego nie wykluczam.
    Ale trzeba znać kto kogo nauczał,
    gdy przeszłości się chce skarb zbadać cały
    i z nauki brać na przyszłość morały.
    Cóż to bowiem da szanownym kolegom
    widzieć kogo kto, nie wiedząc dlaczego.
  • @Ywzan Zeb 18:41:42
    No i dlatego wiedza jest dobrem reglamentowanym. Dlatego "giną" nieraz dokumenty. Ale zaraz potem szuka się przepływu pieniędzy, a dopiero w dalszej kolejności "czyj podest" (czy jak mu tam) i dopiero znowu w dalszej szuka się bab, albo wyżerki. Tak więc tenkrajowe aferały z temi ośmioniczkamy to najniższy szczebel. c.b.d.o.
  • W przedszkolu jest dla odmiany epidemia szkarlatyny.
    Dzieci od wczoraj w domu, ale czy aby nie zdążyły tej szkarlatyny złapać?
    Nigdy bym nie sądziła, że głupie przedszkole dostarczy nam tylu dramatycznych chwil. Ja nie chcę szkarlatyny!
  • Czy ktoś kumaty może mi wytłumaczyć,
    co się u licha dzieje w Warszawce? Co to za gra w komórki do wynajęcia z tymi fotelami rządowymi? Dlaczego chcą wywalić Szydło, która ma zaufanie narodu na tego pieprzonego bankstera? Czy oni w tym PIS zwariowali i koniecznie chcą stracić władzę?
  • Już nie mówiąc o mediach, w których
    informacja o wymianie Szydło na Morawieckiego pojawia się i znika bez śladu już któryś raz. Teraz na ten przykład jej nie ma nigdzie. Ale rano była.
  • @sigma 18:11:57
    Same pytania. Czy to PiS zwariował, czy niemieckie polskojęzyczne tenkrajowe media usiłują nam przerobić mózgi na siano?
    A co do szkarlatyny, to w jednym przedszkolu w Pchlewie szaleje... żółtaczka. Tylko nie wiem A czy B. TJ. czy ta, na którą dzieci były szczepione. A szczepienia, podobnie jak przedszkole byłyby świetne, gdyby... fundowano je nieco starszym dzieciom. Jak już im układ odpornościowy okrzepnie.
  • @bez kropki 18:38:55
    Też początkowo sądziłam, ze to pobożne zyczenia polskojęzycznej wersji szwabskiego Bilda, ale dziś rano czytałam o tym w internetowym wydaniu Gapola.
    Pocieszając sie dopuszczam możliwość, że to makiaweliczne pomysły Kaczyńskiego, żeby tym rządowym kontredansem zamącić ludziom we łbach, a w tym czasie na tyłach zdarzeń przepchnąć te ustawy o sądownictwie.
  • @bez kropki 18:38:55
    Żółtaczka A, czyli choroba brudnych rąk. Też była niedawno w Gdyni.
    Biorąc pod uwagę, że osobiście ze szkarlatyną zetknęłam się tylko jako dziecko, bo kolega z piaskownicy był objęty kwarantanną i nie dało sie z nim bawić - obecny wysyp chorób wiążę z teorią spiskową.
    A konkretnie z tymi 13 laboratoriami USA na Ukrainie hodującym wąglika, ospę i co popadnie. Naprawdę w tym roku chorujemy na dużo i dziwnych chorób.
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/choroby-zarazy-bron-biologiczna-usa-ukrainie-2017-08
  • @sigma 19:34:41
    "pozwolenia udzielonego Pentagonowi przez ukraińskie ministerstwo zdrowia, co jest z kolei rezultatem dwustronnego porozumienia podpisanego w roku 2012 przez juntę kijowską."
    "Powodem, dla którego Pentagon umieścił tak wiele laboratoriów na Ukrainie jest fakt, że w ten sposób może obejść Konwencję Genewską z roku 1972 ratyfikowanej przez amerykański Senat w roku 2013, która zabrania prowadzenia tego rodzaju badań oraz produkcji i magazynowania broni biologicznej i chemicznej."

    No, no, ratyfikowali konwencję w 2013, upewniwszy się wcześniej, że będą mogli kontynuować badania. Tak się to się fortunnie zawsze dla amerykanów składa, że zawsze się znajdzie jakiś kraj (czy może bantustan), który weźmie na siebie konsekwencje złamania międzynarodowych porozumień.
    Ciekawe ile kartonów z dolarami dostali ukraińscy "starzy kiejkuci".

    A poza tym zdrowia życzę.
  • @tadman 19:19:45
    - Huhha! Huhha! - dodała Hrabina, słysząc wrzaski bachorów na trzepaku i starając się je zagłuszyć jak najbardziej. Sugestii Woyciechowej, by użyć dwururki jednakowoż nie posłuchała, bowiem był to dzień Św. Mikołaja Biskupa.
  • @Ywzan Zeb 21:20:19
    Jezuici kształcili elitę narodu. Przeto kasata była - poza rabunkiem - prostym przekierowaniem świadomości i ukształtowania tej elity w pożądanym przez masonerię kierunku. A i tak np. w XIX wieku dzieci ziemiańskie, zwłaszcza panny, posyłano na nauki do klasztorów. Stąd może ta niezwykła rola kobiet w polskiej historii. To były często prawdziwe kariatydy, stojące wiernie przy rodzinie i wierze.
  • @KOSSOBOR 00:29:39
    Józek sklął swój los, wzruszył ramionami i udał się w stronę podstumęta, który pod nieobecność naszego poety lekko podupadł na zdrowiu i Józek postanowił go zrewicośtam.
    Nie mógł zrozumieć czemu hrabina nie użyła dwururki. On by użył, bo gówniarzeria musi być co jakiś czas doprowadzana do porządku. No, ma się rozumieć, że śrutu by nie użył, ale drobno pocięta świńska szczecina zmieszana z solą gówniarzom dobrze robi i przypomina im przez czas dłuższy pewną część ciała.
  • @sigma 18:14:55
    Dziennikarze po radiach też temat grzeją. To wygląda na "robienie" rzeczywistości.
  • @sigma 19:34:41
    Glorię z wrażenia zamurowało, gdy zobaczyła Mme w osobie własnej, w ekwipunku osobistym z dużym odcieniem bladego różu. Czubek głowy Mme zdobił zaś tęgi kawał królika. Nieżywego wprawdzie, ale stanowczo niezgodnego z linią partii. Partia bowiem "się ujęła", zwłaszcza, że Prezes stwierdził, iż - mimo mody na futrzane pompony - nigdy swojego kota nie poświęci i pozostanie przy czapeczce leninówce, zwanej też kaszkietem. Hrabina taką czapeczkę używała w stajni...
    Obie damy, w zimny i mokry grudniowy wieczór posiliły się kari w wersji hot light oraz pieczonymi w maśle i korzeniach gruszkami z jabłkami. Do tego była śmietana z... Łotwy. I ta śmietana z Łotwy miała smak dawnej śmietany z Polski. Poza tym obie damy zrobiły nieco porządku na świecie, zwłaszcza stanowczo postępując z Europą.
  • @tadman 01:00:11
    - Ależ, dhogie dziecko! - oburzyła się Gloria. - Przecież tu gadają, że chłopy pańszczyźniane to był sam cymes i cud - miód, a tylko te hhabie to zakała hodzinnej ziemi i fhontonów kościołów! No to jak mógł święty Józek, co to narzeka codziennie na c.d.c.p. pomyśleć o jakiejś tam szczecinie i soli w dupskach bachohów??? Hohhendum!
  • @KOSSOBOR 01:40:15
    O pardą! Ten zakała, to nie był hrabia, tylko księciuniu. N.b. w Pchlewie stoi onże na samym czubku innego kościoła wyobrażony jako król Salomon. Nieco niżej stoją dwie damy z jego rodziny. A jeszcze niżej jest dwóch młodych efebów - wyobrażenie cnót jakichś tam. Lud myśli, że to św. Hubert i św. ktoś tam inny. Ale już tych efebów w rzymskich zbrojach im daruję - wszak z kogoś rzeźbiarz musiał brać studia. A kto miał mu pozować, jak nie dysponujący tężyzną i wolnym czasem księciuniowicz? Ładne chłopaki (nawet jeśli rzeźbiarz ich poładnił, to nic, co im będziem żałować), więc ten front zdobią, a ktoś przecież pozować musiał. I tylko mnie się tak jakoś to odróżnia: jeden L-ski jako MODEL DO posągu, niechby i alegorii czegoś tam, a inny L-ski odrzeźbiony pod tytułem "L-ski JAKO król Salomon". W dodatku w otoczeniu dam, co do których nikt nie prostuje ludowi, że to nie są święte, jeno kuzynki fundatora. Tj. panie może i rzeczywiście były świątobliwe, jako rzeźby też są ładne, miło, że fundator ciotki/kuzynki też chciał podać potomności. Ale. Ale to udawanie, że to święci??
    A że chłopy pańszczyźniane, to sam cymes i mniód, to takich herezyj nikt tu nie głosił. Bo by zaraz musiał odszczekiwać. Już choćby wspomniawszy se awanturę z sąsiadką (pół wsi ją słyszało, tj.i awanturę i sąsiadke, i mnie). Albo pojedynek z psem sąsiada (a sąsiad mu sekundował, zamiast go odwołać). Albo inne takie przypadki. Chłopy to chłopy, ja pisałam o pańszczyźnie. Że i tak była może lżejsza niż obecny system. A że księciuniu był buc, to same dokumenty świadczą. I tego bucostwa (oszustw podatkowych i in.) nikt nie ukrócał. A to już problem.
    Czyli buce wszystkich krajów łączcie się. Bez względu na wiek, płeć, stan i klasę a raczej jej brak;).
  • @KOSSOBOR 01:31:40
    Mme była wstrząśnięta. Gdzie ta Hrabina zoczyła różowego królika?! Żeby malarka już nie rozróżniała kolorów! Pompon na czapce jest beżowo-popielaty. I w dodatku z futerka sztucznego, bo czapkę trza czasem wyprać, czego królik mógłby nie zdzierżyć.
    Co nie zmienia faktu, że Mme jest rozwścieczona na PIS za zakaz hodowli futerkowej. No to teraz se Szwab dorobi na utylizacji tych odpadów z ubojni, które dotąd zżerały norki! A my za to będziemy mieli w powietrzu te krematoryjne zapaszki tak typowe dla niemieckiego okupanta.
  • @KOSSOBOR 01:31:40
    Kaszkiet, zwł. taki "na Erazma z Rotterdamu", czyli przedłużony, by osłaniał uszy i tył głowy, to świetna rzecz. Królika też można pochwalić, bo lekki i ciepły. Tylko wyciera się, psiajucha, bardzo szybko. A Europa? Oj tak, zdecydowanie potrzebowała stanowczego postępowania.
    Zaś blady róż chyba jest ostatnio modny. SWT nabył mi w szmateksie parę różowych zamszowych Caterpilalrów. Kolor nieco zatarty, więc wygląda jak żółtoróżowy. Musiałam do tego dokupić odzież pod kolor. Mam więc beżowe spodnie dresowe. I do tego srebrna kurtka (ta z napisem "merc-bęc"), albo zżółknięte lisie futro - wszystko pod kolor. Tego różowego zamszu. Kto wie, czy nie wprowadzimy tym nowej mody, bo na mnie też (tj. na Mme z pewnością, a na mnie w tym komplecie odzieży) baby zezują i studiują mój luk.
  • @KOSSOBOR 01:31:40
    Natomiast czapeczka pod pomponem jest różowa. Jest to miły, pastelowy róż, który od dłuższego czasu został pozbawiony praw obywatelskich ma rzecz żarówiastych kolorów. A w dawnych, dawnych czasach naszych prababek był bardzo popularny (róż, znaczy).
    A Hrabina by chciała w ramach urawniłowki, żeby wszyscy chodzili w zieleni. O, co to, to nie! Mme w zieleni wygląda jak po ciężkiej chorobie wskazującej na zgon w krótkich abcugach.
  • @KOSSOBOR 01:40:15
    PS może to dlatego, że u nas te ksieciunie z polskim nazwiskiem to były po całych pokoleniach Niemiek lub zniemczonych innych księciuń? N.b. coś mi się dzieje, jak dziennikarz-niedouk pisze o tej Niemce, co to przewalała kasiurę aż furczało (same wydatki na konsumpcję, żadnych inwestycji czy choćby oszczędności), jak o "opiekunce sztuki". Jakiej sztuki? Drugo-, a nawet trzeciorzędnej? No, Tylman z Gameren - spoko, ale reszta? Na ruskim bazarze kupowali te wiekuiste kicze?! Może ona i opiekunka, ale saskich kiczowników. Żeby to chociaż ładne było... Mniejsza z tym. Wyglądają te obrazy jak próby zaszpanowania przez nowobogackich. Ona zresztą (ta konkretna), to przez łóżko karierę robiła, ale nie wiem, co za jedna była, że nawet podobno A. Sas jej nie bardzo chciał (a on wszak konsumował jak leci). No taka to i elita. Celebryta i kwita.
  • Tego Morawieckiego stręczą nam, jak jakiego
    komunistycznego aparatczyka w czasach słusznie minionych, zwanych przez Panterę "za wczesnego Gierka".
  • @bez kropki 10:31:20
    Właśnie byłam kupiłam "Ikonologię" Cezarego Ripy, dzieło liczące sobie prawie pół wieku, a w którym to dziele Alegorii jest ponad pięćset! Dziki, skłębiony tłum Alegorii. W wolnych chwilach będę to arcydzieło studiować. Jeżeli dojdziesz, czego to alegorie uosabiają te postacie na dachu, mogę zapodać odpowiednie opisy takowych.
  • @bez kropki 10:37:29
    Ha! A to ci dopiero! A jam myślała, że wprowadzam nowy trynd!
    Moja Mama też tak myślała nadając mi imię Ewa, a potem na I roku archeologii na 10 osób (z czego 5 dziewczyn) były trzy Ewy.

    U mnie też wprowadzanie tryndu zaczęło się od tego, że nabyłam szal w popielato-bladoróżowo-pastelową kratkę. No i potem musiałam do tego dodać cóś na łeb. Bardzo sympatyczna, śliczna, ciepła czapeczka i żadne naśmiewanie się Hrabiny mnie do niej nie zniechęci.
  • @bez kropki 10:43:39
    Te elyty książęce to takie ówczesne Rózie von Hande Hoch. Nihil novi.
  • @tadman 01:00:11
    Hrabina nie mogła użyć dwururki, bo to były osobiste wnuczęta Mme, a Mme jest nieprzewidywalna w reakcjach jak stos atomowy.
  • Należałoby jeszcze dodać zakony szpitalne:
    prowadzące szpitale, opiekujące się chorymi np. bożogrobców, bonifratrów, duchaków i kamilianów, joannitów i lazarytów.

    U Brauna w filmie o luteranizmie dowiedziałam się, że po likwidacji zakonów zaczęła się istna plaga żebraków, którzy dotąd mieli do dyspozycji zakonne przytułki i hospicja.
  • @Ywzan Zeb 20:15:04
    Jak to powiada Bezkropka: "Ładną mamy pogodę".
    Do czterech liter z tym naszym najlepszym sojusznikiem.
  • @sigma 10:53:48
    No bo to JEST nowy trynd. I my go wprowadzamy. Na obu końcach kraju. (Wyobrażasz sobie panią w wieku już nie wiośnianym, w futrze i behapowskich trepach?! Ja sobie nie wyobrażam, bo ja taką widzę co dzień odbitą w oknach sklepowych i w oczach zaskoczonych modniś - hihi). A do pastelowych popielato-różowo-błękitno-szaro zaczynam się przekonywać. Gł. dlatego, że dostałam właśnie szal. Z wełny jaka. W takich kolorkach. Szal jest w kwiatki. Uznam, że pasuje do cat-ów. Grunt, że kolory pasują.:)
  • @sigma 10:55:47
    Określenie "Rózie von Hande Hoch" mi się podoba. Wprowadzam do codziennego stosowania. Wraz ze sprostowaniem, ze u nas nie było "normalnych" stosunków pańszczyźnianych, tylko owe Rózie eksploatujące chłopa jak Biedronka kasjerki. A my dziś mamy się zachwycać ich wspaniałą "polska" kulturą. A wała. Ziemnego. (Se usypać muszę, żeby mi się sarna znowu nie obsuwała.) O.
  • @bez kropki 10:31:20
    Ups! To z niewyspania. Pisałam, że u nas pańszczyzna była cięższa (NIE lżejsza) niż obecny system. Bo chłopu zostawało mniej trofy niż obecnie. Tak wychodzi z moich oszacowań i dla "mojego" terenu.
    Hau, hau, hau. To jedno publicznie odszczekuję. Głupi błąd.
  • @sigma 11:04:14
    Bonifratrów wspomniałam wyżej. I przecież ktoś tę całą machinę musiał utrzymać. Wtedy nie było dotacji z UE, ani z ministerstwa. Wtedy, w danej epoce, źródłem dochodu były gospodarstwa rolne. A te siłą rzeczy musiały być duże, jeśli miały nastarczyć na wiele gąb. Co pisałam wyżej. Chyba się powtarzam. Chyba to rzeczywiście z niewyspania. Tfu.
  • @bez kropki 10:37:29
    Ja ten zestaw (czapeczkę i szal w różach) noszę do szarej kurtki żeglarskiej, dżinsów rurek i traperów z jasnej skóry. Tysz patrzą z zainteresowaniem. Jesteśmy w awangardzie mody!
  • @bez kropki 11:16:51
    Wiem, alem wymieniła wszytskie szpitalnicze.
    A przecież były i inne. Ot choćby cystersi, którzy jako pierwsi zakładali kuźnie wodne, stawy rybne czy budowali młyny i browary.
    U Brauna zapodają, że w Anglii po likwidacji zakonów gospodarka podupadła doszczętnie. Hutnictwo zaś doszło do tego poziomu, jaki był w hutach klasztornych, dopiero w XIX w.
    Obejrzałam już film Brauna 3 razy i wciąż mnie wbija w fotel.
  • @sigma 11:19:22
    "(czapeczkę i szal w różach) noszę do szarej kurtki żeglarskiej, dżinsów rurek i traperów z jasnej skóry." Czyli twarzowo. I tak ma być.
    A cystersi to także sadownictwo. Do dziś w tzw. kieleckiem (no, w części bliżej Sandomierza) biedni ludzie żyją z sadownictwa. Jak dla mnie to zagłębie najlepszych w Polsce owoców. Tamtejsze brzoskwinie równają się z węgierskimi, a nawet greckimi. No i paczPani - cystersów już nie ma, a sady zostały i ludzie mają z czego żyć. Wot, klerykały!
  • @bez kropki 11:29:26
    Cystersi są i są świetni. Dowodem choćby o.Polek z Wąchocka!
    I jest ich jeszcze co nieco.

    Jędrzejów – archiopactwo
    Kraków Mogiła – opactwo
    Szczyrzyc – opactwo
    Wąchock – opactwo
    Henryków – przeorat opactwa w Szczyrzycu
    Gdańsk Oliwa – przeorat opactwa w Szczyrzycu
    Kraków Szklane Domy – przeorat opactwa w Krakowie Mogile
    Sulejów – przeorat opactwa w Wąchocku
    Trybsz – placówka duszpasterska opactwa w Krakowie Mogile
    Czarna Góra – placówka duszpasterska opactwa w Krakowie Mogile
    Jodłownik – placówka duszpasterska opactwa w Szczyrzycu
    Winniki – placówka duszpasterska opactwa w Wąchocku
    Oczywiście w porównaniu z dawnymi czasami to marne resztki.
  • A tak w ogóle
    to obejrzałam sobie te osławione "Ucho prezesa". To nie jest wymierzone w PIS, bo PISowcy są przedstawieni dość ciepło. To jest wymierzone w Kościół, a dokładnie w o.Rydzyka. Tylko jego postać jest przedstawiona tak jadowicie, że aż się coś robi. Bardzo jestem ciekawa, kto konkretnie stoi za tym "Uchem". Bo na to idzie spora forsa.
  • Ciekawostka o cystersach z Wąchocka
    W ufundowanym w 1179 r. klasztorze w Wąchocku powstały średniowieczne kuźnie. Ośrodek ten dzięki cystersom szybko stał się ważnym punktem wytopu żelaza – w 1500 znajdowały się w nim 22 kuźnie na łączną liczbę 289 zarejestrowanych na terenie Korony.
  • @sigma 12:06:12
    Jeśli chodzi o szopki polityczne, to wolałam "Polskie zoo". Przynajmniej było na wesoło. A "Ucho" to takie nie wiadomo co. Obejrzałam kilka odcinków (zmusiłam się). Najgorsze było to, że prawie w każdym odcinku przez cały film czekałam na pointę, ale zamiast niej pojawiały się napisy końcowe. Z całego filmu każdorazowo najbardziej podoba mi się czołówka:). Nudne to i takie jakieś bez życia.
  • @sigma 11:48:44
    W okolicy Szydłowa, takie piękne sady - kiedyś to podobno należało do cystersów. Ale teraz akurat na tym kawałku już nie gospodarują (to właśnie miałam na myśli). Tradycja pozostała. I miasto Szydłów robi sobie na tym pijar - "Dzień śliwki".
  • @bez kropki 12:23:12
    Zgadza się, cudu nie stwierdzam, ale chodzi mi tylko o ten wrzask, że to kabaret antypisowski. Bynajmniej.
  • @bez kropki 12:25:29
    Kiedy zwiedza się Anglię i widzi te setki "dobrze zachowanych" ruin klasztornych, to się źle robi. U nas chociaż te budynki na coś się poszły.
  • @bez kropki 10:31:20
    Jak generalizować /co jest wątpliwe poznawczo/ to po całości. Stąd hrabie i jadowity wobec bachorów Józek - a co se będziem żałować. Zapewne okropny był ten L-ski, ale znamy i innych L-skich, bardzo zacnych. Ja szczególnie cenię księcia Zdzisława. Którego przepiękny portret w stroju polskim /a to lata bodaj dwudzieste - trzydzieste XX wieku/ wisi w Łańcucie. Łańcut to w ogóle było potężne przedsiębiorstwo, które samo się utrzymywało. Teraz MY utrzymujemy i Łańcut, i chmarę funków tamże rezydujących, a obciążenia podatkowe "uwolnionego" ludu roboczego przechodzą ludzkie pojęcie. Można by rzec: ciężka dola chłopów państwowych. I nas - nie chłopów - też to dotyczy.
  • @sigma 10:36:28
    Wedle starej zasady: piłeś - nie jedź, Hrabina zwróciła uwagę Mme, iż nigdzie nie napisała, że jej /Mme/ królik był różowy! Takoż, wraz z Tadzinkiem i Józkiem, nie rozpatrywali problemu wnuczek Mme, a znanych bachorów z trzepaka! Co się darły pod zameczkiem, jak to miały w zwyczaju już poprzez dwadzieścia części Jaj.be.

    Co do hodowli futerkowców - wpieprzanie się na poziomie sejmu cholernych polityków do gospodarki to komunizm i znak rozbestwienia się polityków. I przekupstwo /przez mądrzejszych gospodarczo/. Szlag by ich trafił! A można wszystko załatwić ustawą o dobrostanie i stosownymi karami za nie trzymanie standardów przez hodowców. A nad unicestwionymi hodowlami należy postawić maszt z polską flagą i śpiewać patriotyczne piosenki. Po uprzednim zaszczepieniu, naturalnie.
  • @bez kropki 10:37:29
    Hrabina zemdlała. Preferowała bowiem kolory "ziemia-ziemia".
  • @sigma 10:44:40
    To musi być niezły bardak w tym zarządzającym PiSie. Jakieś gnojki podłączyły się pod NUMa i chcą, by ich pociągnął w górę. Jedno jest tu podejrzane - ogromne ciśnienie w mediach. Przeto sądzę, iż wojskówka działa; i w PiSie, i w mediach. To grzanie NUMa to kolejny, wewnętrzny zamach stanu.
  • @sigma 10:53:48
    Hrabina się nie naśmiewa, jeno komentuje!
    Owszem, Gloria nigdy nie użyłaby różu na płótnie, ale za to nadrabia problem w realu, znaczy: w pelargoniach. Gdzie ma zestaw takich czerwieni i takich różów, że głowa mała!
  • @bez kropki 11:08:33
    Przy szalu w kwiatki na grudniową porę Gloria zemdlała ponownie. A tu należy iść po zakupy, gdyż goście zapowiadają się rwącą strugą. Woyciechowa zaś miała wychodne, a Józek narzekał na c.d.c.p. pod podstumentem Poety.
  • @bez kropki 11:10:37
    Rózia von Hande Hoch zu Schlezwig-Holstein. Z bliska to jest po prostu nudna przekupa zza straganu /Gloria miała okoliczność w PE w Brukseli/.
  • @KOSSOBOR 12:40:03
    Ziemia-ziemia może być. To bardzo praktyczna rzecz! Jeszcze by się przydało ziemia-powietrze do kompletu i już by można spokojniej spoglądać na Europę i to co się w niej wyrabia.

    Ale czegóż hrabina zemdlała? Wszak napisałam, że buty już nie są różowe, bo są wytarte. Początkowy blady róż, zatarty, przybrudzony wygląda teraz na żółtawy beżyk z poświatą pudrowego różu. Portki dresowe do tego to normalny ciepły beż. Dzięki temu nie widać, że futro z lisów kiedyś białych, obecnie jest zżółknięte. A że trepy do futra... A co robić, gdy tuptania dużo, a wieje jak na Uralu - to i wygodnie ma być, i ciepło. oczywiście to jest roboczy strój (na zmianę ze srebrnym Bossem "merc-bęc").
    Gryzia wachlowała zemgloną Hrabinę puchatym szalem z wełny jaka w kwiatki (pastelowe) (szal w kwiatki, nie jak), bo akurat nie miała nic innego pod ręką. Z rozpaczą myślała, że do cucenia w sezonie zimowym może by należało skompletować szal np. we wzory tak zwane tureckie? Chyba, żeby SWT pożyczył szala w kratkę?
  • @KOSSOBOR 12:29:58
    Ci z Łańcuta to trochę inna część rodziny. To akurat nie oni osobiście nas "uciskali" i te szopki z dekoracją odwalali. Łańcut był w pewnym okresie lokalnym centrum rzemiosła. Jeszcze w latach 70-tych stary, emerytowany złotnik ręcznie robił dla nas coś tam, na strychu i konspiracyjnie (bo coś tam trzeba było urzędowo z pochodzeniem złota, a jak nie było urzędowo, to się robiło nielegalnie). Miał niezłą rękę, a upierał się, że to tradycyjny sposób, po starszych od niego, co tu od wieków siedzieli. I takie tam. Przecież właściciele Łańcuta nie zamawiali precjozów w Łańcucie. Tylko w Paryżu, a potem we Widniu. Żydzi by u goja też nie zamawiali. Czyli co? Czyli ładne rzeczy, a porządnie robił tubylec dla tubylców. I musiał istnieć zbyt, skoro pan mówił o tradycji.
    Wracając do L-skich, którymi się Gryzi czka (jak se porówna rachunki zamkowe z zachwytami dziennikarza), to krakowskim targiem przyjmijmy, że w każdej rodzinie trafi się większe lub mniejsze stado czarnych owiec von Hande Hoch. (Co nie zmienia faktu, że za pogrzeb męża księciuniowa zapłaciła więcej niż wynosił jej roczny dochód, a potem labidziła, jaka to ona bidna. Dziennikarz się rozpływał, jak to ona się wzruszyła i hojnie na tym pogrzebie jałmużnę rozdawała. A ta "spontanicznie" rozdawana jałmużna, która tak "hojnie" wspierała miejscowych biednych oraz żebraków stanowiła wcześniej zaplanowany mały % tego, co uprzednio owi biedacy musieli na zamek oddać ze swojej trofy - Całkiem jak nowobogaccy dziś. Identyko. Włącznie z zachwytami dziennikarzy. Tfu - pluła Gryzia sierścią królika, który w żadnej mierze nie był różowy.)
  • @KOSSOBOR 12:52:42
    ...czyli nawet nie typowa porządna przekupa, tylko nudna?? Gryzia coraz bardziej lubiła plotki...
  • @bez kropki 13:21:08
    Właśnie, nie ma to, jak jedna baba drugiej babie...
    Z tego właśnie źródła Mme się dowiedziała, że tatuś p.Lewandowskiego Janusza był po pierwsze primo za czasów stalinowskich prokuratorem w Lublinie, a po drugie primo zwał się Aaron Langman, co se spolszczył na Karol Lewandowski. Zaś wszelkie opowieści synka na temat jego patriotycznej, polskiej rodziny to po mamusi, de domo Frankowskiej.
    No i potem, jak już synek na Uniwersytecie Gdańskim studiował ekonomię socjalizmu, czyli utopię, to se przy okazji został TW. I został asystentem na UG. A potem robił karierę dalszą, o której już stoi w mediach.
    Bo w wiki to się urodził i od razu był na UG.
  • @bez kropki 13:21:08
    Widziałaś ostatnią Panterę, gdzie temat rodziny, która przytuliła Rózię jest rozpracowany pod kątem stryjka męża, Erwina von Hohenstein, dowódcy OUNowskiego Sondergruppe Nachtigall, sprawcy pogromu Żydów lwowskich oraz wymordowania profesorów Uniwersytetu Lwowskiego?
  • @KOSSOBOR 12:39:14
    Ponieważ wnuczki Mme drą się przez większość odcinków jaj be, to jakoś mi się połączyły z wirtualnymi dzieciątkami z trzepaka;)
    No może w istocie Hrabina nic o różowym króliku... Ale z drugiej strony, najpierw było o różach na głowie, a potem o króliku tamże...
  • @sigma 13:54:38
    Pantherę czytałam... Ja tam nie wiem, ale ludzie typu von Hande Hoch jakoś się na wzajem przyciągają? Czy co? I tak razem pracują nad utemperowaniem tenkrajowego pogłowia??
  • @sigma 14:07:39
    PS a z drugiej strony stryjków mężowi nikt nie wybiera. No i te czarne owce zdarzają się w każdej rodzinie, jest to po prostu takie prawo natury. Co więcej, to nawet nie jej stryjek, więc ona ma prawo go "łukiem stromogotyckim". Z drugiej strony, gdyby tak mój mąż (najporządniejszy człowiek Pchlewa i okolic) miał stryjka w Nachtigall, to ja bym go namawiała np. na przyjęcie mojego nazwiska po ślubie. Albo na jakąś zmianę, choćby jednej literki, żeby się symbolicznie odciąć. Ale może ona uważa, że mąż nie ponosi winy za stryja i to nie on powinien się wstydzić, tylko stryj?
  • @bez kropki 14:37:00
    Kiedy ten stryjek wypada również Rózi dalszym kuzynem po mamusi de domo Plater-Zyberk. Wszystko w rodzinie.
  • @KOSSOBOR 12:46:53
    Qrczę pieczone w pysk, o tym że Morawiecki jest zakumplowany z Lejbem Fogelmanem, wiedziałam, ale o tym, ze jest również zakumplowany z Tomaszem Arabskim, nie. No są granice, co oni nam wciskają?
  • Królik groźny, królik zły,
    królik cały różowyyy,
    napotyka kto królika,
    ten na drzewo prędko zmyka,
    a królik pod drzewem wyje,
    królik oraz jego stryjek,
    i rodzina całkiem duża,
    oraz pewna pani Róża
    o dwóch zbyt trudnych nazwiskach,
    znana jako infamiska.
    Nie mam odpowiedniej kiecki,
    by mówić o Morawieckim.
    To niektóre z dzisiaj wątki,
    Zapraszamy również w piątki.
    Zaś pół serio, a pół żartem,
    może kto zostanie w czwartek.
    zaglądajcie również w środy
    czy dla sportu, czy urody,
    może wpadnie i we wtorek,
    kto ma/miał hodowlę norek
    a kto jest i w poniedziałek,
    będzie tu prawie na stałe
    a doszedłszy do niedzieli
    zapomnijcie, co widzieli
    śćie od piątków do soboty,
    bo ten fragment* to głupoty.

    *o fragment tego komentarza chodzi
  • @sigma 15:43:53
    Kuzynów też se nikt nie wybiera. Ale fakt, tu wszystko zostaje w rodzinie. Brrr. A tego NUM-a, to j anie wiem skąd wyjęli. Tzn. ogólnie się zastanawiam, czy by się nie dało jakoś zamienić kapeluszy. Tj. żeby zamiast tego kapelusza, z którego nam wyczarowują takich różnych NUM-ów, był kapelusz z normalnymi ludźmi.
  • @Ywzan Zeb 17:55:39
    No właśnie parę godzin temu człapiąc po mieście (różowe cat-y, srebrzysta kurtka, beżowe spodnie dresowe, niebiesko-różowy szal z wełny jaka, bo duło niespodziewanie i nieprzyjemnie), tak sobie myślałam - a może Zebu akurat pisze jakiś wiersz? Tak na odczarowanie naszej najnowszej, ekche, mody?? Bo mnie do głowy przychodziły tylko bezsensy typu:
    Pamiętajcie drogie dziatki,
    jak niejaki nie jest w kwiatki,
    ani w kwiatki, ani w kratki,
    ziemno-górski jak jest gładki,
    owłosiony, czasem w łatki,
    szal dla tatki
    i dla matki.
  • @bez kropki 13:18:15
    Zastanawia mnie metoda liczenia tej trofy.
    Albowiem należy policzyć wszystkie podatki i obciążenia do porównania.
    Na przykład: chłop po odrobieniu pańszczyzny wracał do chałupy, za którą już nie musiał płacić czynszu, czy zatem do dzisiejszej trofy nie należałoby prócz podatków dodać rozmaitych opłat i czynszów, żeby było miarodajnie. Ale i to mało, jak napisała wyżej Maryla, chłop dostawał drewno na chałupę, czy zatem kolejnym składnikiem dzisiejszej trofy nie powinna być cena domu, albo chociaż materiału na tenże, żeby to porównywanie mogło być miarodajne.
    Zaznaczam, nie wiem jak liczona była ta trofa i może jest to uwzględniane, ale póki tego nie wiem, pozwolę sobie uważać miarodajność tego porównania za wątpliwą.
  • @Ywzan Zeb 18:40:35
    Trofa odnosi się do biologicznego istnienia, bez fajerwerków typu dom,internet, samochód, renifery. To numizmatyczne pojęcie "dzienna porcja żarcia niezbędna do przeżycia":
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Trofa_%28numizmatyka%29
    Chyba dlatego bez kosztów odzieży, kształcenia, domu, bo tylko zapotrzebowanie żywnościowe mamy od stuleci mniej więcej to samo, na tym samym poziomie. Tj. i teraz, i 500 lat temu człek musiał zjeść tle samo (w porównywalnych warunkach np. obciążenia fizycznego), żeby fizycznie przeżyć. To jedyna stała rzecz mogąca robić za jakiś poziom odniesienia.

    Czynszu chłop nie płacił? A podymne? Coś chyba o tym słyszałam? Pan dawał drewno na dom? No to dobrze. Niestety u nas tak dobrze nie było. Lasu we wsi nie było od ok. XVI w. Był, ale parę wiosek dalej. I raczej nie słyszałam o serwitutach. Ogólnie wtedy se różni zaczęli te ziemie wyrywać z łapek, a na chłopach się odbijało. Nie wiem co chłop robił, jak mu się chałupa spaliła. Za w/w "księciunia", to by mnie nie zdziwiło, gdyby chłop musiał drewno normalnie kupić (co jest OK, tylko kwestia, czy stać go było, skoro głodem przymierał i nawet z tego głodu, bywało, umierał).
    Jak się spalił Pchlew, to księciunu dał mieszczanom jakieś zapomogi. Ale dał też nowe wymogi p.poż. A na to mieszczan nie było stać. Tj. w prywatnym mieście, oczywiście, że właściciel ma prawo dyktować warunki zabudowy. Ale mało kogo było stać (nawet z zapomogą) na odbudowę w oczekiwanym przez właściciela kształcie. No, ale ja się czepiam. Pańszczyzna była okej, a właściciel: ziemi, koni, krów, gęsi, kur, psów i ludzi ( mniej więcej w tej kolejności) dbał o nich, jak o źrenicę oka. A prawo go pilnowało.
  • @bez kropki 18:55:41
    Tu masz więcej o trofie:
    http://blognumizmatyczny.pl/2016/03/14/trofa-miernik-wartosci-pieniadza/
    Ja w swoim komencie (robionym na podstawie tego, com wyczytała w rachunkach z XVII w.), odnosiłam się tylko do trofy. Bo to najłatwiej było sobie wyobrazić licząc te gęsi, jaja, pręty (ziemi) itd. Kosztów typu dom, odzież, w powyższym ogóle nie uwzględniałam (czyli chłop był biedniejszy niż sama sobie oszacowałam). Odzież od czasu do czasu dostawali hajducy i służba różnych stopni. Wydatków tego typu na chłopów nie widziałam. Raczej odniosłam wrażenie, że skoro chłopi mieli obowiązek dostarczania do zamku także płótna i wełny, to sami to wszystko robili. Czyli jak im zostało, to sobie zrobili, jak nie zostało, to psa z kulawą nie obchodziło (zwł. że biedaków w przytułku ksiądz także odziewał, bo jakoś tak wychodziło, że bez tego chodziliby na golasa). O drewnie na dom nie czytałam. Może akurat szczęśliwie nie było pożaru poza tym w mieście.
    W ogóle, jak słusznie sugeruje wyżej Hania, trzeba ostrożnie z uogólnieniami. Coś co dziś jest nie do przyjęcia, mogło być najzupełniej normalne 300 lat temu. Dlatego ja się staram skupiać tylko na sprawach oczywistych i jakoś tam udokumentowanych np. potencjalnych (to by wymagało dochodzenia) oszustwach podatkowych "króla Salomona", niedożywieniu i głodzie na wsi (po opłaceniu pańszczyzny), problemach mieszczan z odbudowaniem miasta (dysproporcja między ich możliwościami a wymaganiami właściciela miasta, z tym że tu akurat te wymagania były dosyć rozumne, wychodzi więc głupota ale i niedostatek mieszczan).
    I przepraszam za zły humor w moim komencie wyżej.
  • @No i PIS strzeliło sobie samobója.
    Po zebraniu Komitetu Politycznego partii Morawiecki został premierem.
    Jak mi to coś przypomina.
  • Tadzinek wyciągnął zza pazuchy szkło powiększające i
    przyjrzał się jojom XX. Zauważył tzw. rozziew, choć japa mu się nie darła.
  • @sigma 20:44:05 i Tadzinek
    Matko Boska!!! I tyle komentarza, bo rence mnie opadli.

    Tadzinek: jaki rozziew? Wszystko na temat. Albo trochę obok, ale to dla uzupełnienia wiedzy. Np. numizmatycznej.
  • @sigma 20:44:05
    PS No trochy wcześnie zaczęła pracę ta nocna zmiana. Nocny ront. Lont. Tfu, co im ta Beata przeszkadzała?!
  • @sigma 20:44:05
    No, teraz NUM będzie NUP, czyli Naszym Ulubionym Premierem.
  • @bez kropki 21:19:05
    Nie pałałem zbytnim afektem do PBS, ale kilka razy w Sejmie i w świecie, a szczególnie w UE powiedziała różnym MacronoSchultzom tak, że łapy składały się do oklasków. NUP zapewne na taką okazję coś podziamdzioli ze skrzywioną twarzą i efektu żadnego nie będzie, a ręce zamiast się złożyć to opadną.
  • @sigma 16:46:43
    Bardzo ciekawe. Czyżby za pieniędzmi na kształcenie kadr z dawnej SW stał właśnie Lejb? To dzięki tym pieniądzom Historyk Morawiecki junior, decyzją ojca(?) poszedł w finanse i teraz jest gdzie jest. Wydaje mi się, że mentalnie podobny jest do Balcerowicza, czyli liczby, słupki, a ludzie furda.
    Arabski? Jego przodkowie mieli cholernie swoiste poczucie humoru
  • Rozumiem, że PIS spłaca jakiś deal ładując bankstera na premiera.
    Dwa lata temu z ust entuzjasty Morawieckiego słyszałam, ze ten manewr nastąpi lada chwila, ale miałam nadzieję, ze to klasyczne wishful thinking kolejnego chętnego menela do dorwania się do koryta.
    Zobaczymy, jaki będzie skład nowego rządu i wtedy będziemy swoje wiedzieli. Czy jest to atak globalnej banksterki na Polskę, czy spłata długu wobec Dudy za ustępstwa w sprawie sądownictwa (bo teraz mogą nie powołać do rządu Macierewicza czy Ziobry).

    Tak czy siak, źle to Polsce wróży.
  • @bez kropki 13:21:08
    Bardzo nudna - bo jak dzisiaj można jeszcze żyć kombatanctwem i "konspirą" w kawiarni PE?
  • @sigma 14:11:23
    Hrabina musiałaby być pod dobrą datą, by widzieć różowe króliczki. A że głowę ma mocną, to tak ze dwie flaszki /mrożone, natuhalmą!/.
  • @Ywzan Zeb 17:55:39
    Zebu, jedną mrożoną flaszkę dla Ciebie!
  • @tadman 06:15:44
    PBS, aczkolwiek nie miała charyzmy, to miała taką charyzmę, że NIKT z partii jej nie zastąpi. Ona sobie wyrobiła całkiem osobną pozycję. Swoją uporczywą i elegancką zwyczajnością. Mam dla niej ogromny szacunek. O afekcie nie ma mowy, naturalnie, ale o SZACUNKU. i jest mi ogromnie wstyd za tych gnojów z Kumitetu Politycznego pod przywództwem JK. Tylko dwie osoby były przeciw - Karczewski i Macierewicz.
  • Errata do @Ywzan Zeb 17:55:39
    w linijce piątej zamiast:
    a królik pod drzewem wyje,
    lepiej byłoby :
    a królik czapeczkę szyje,

    Tak. wiem odgrzewane kotlety, ale nie mogłem się powstrzymać.
  • @Ywzan Zeb 10:46:09
    A królik se mordkę myje
    ew.
    A królik se myje szyję
    ew.
    A królik se dobrze żyje
    ew.
    Ach czyjeż to uszki, czyje?

    ;)))
  • @KOSSOBOR 01:23:05
    Trzy różowe mrożone króliczki siedziały na kanapie u Hrabiny i ze zgryzotą spoglądały na zemgloną na ich widok Gospodynię, która w tem stanie na pewno ich nie zaprosi do stołu. Z pewną taką nieśmiałością sięgnęły po ogóreczka i kieliszeczek mrożonej i przepiły do Tapira.
  • @KOSSOBOR 01:20:47
    Nie wiem, jak można żyć dzisiaj wspomnieniami z cudownej przeszłości, ale charakteryzuje to całą leminżerię. Koleżeństwo z roku Bogumiła spotyka się co i raz i wspomina z łezką w oku te cudne czasy. Nb. moje koleżeństwo też. Dlatego nie chodzę. A Bogumił chodzi, bo tam nad wyraz wytwornie pasą.
  • @KOSSOBOR 01:40:08
    Drugi dzień delektuję się tym, jak dobrze to jest napisane (o p. premier).
  • @Ywzan Zeb 10:46:09
    Zebu! U Ciebie nie ma czegoś takiego, jak odgrzewane kotlety! Jest przyjemna, odświeżająca twórczość. Zawsze mile widziana.
    Co rzekłszy Gryzia rzuciła się ze szmatką do pucowania podstumęta.
  • @sigma 18:09:33
    Trzy różowe świnki/króliczki/dziewczyny. A wczoraj w autobusie widziałam na raz trzy dziewczyny w butach naśladujących trepy wykonanych z różowego zamszu (kolor stonowany). A jedna z nich miała czapkę i szalik z kolorze pudrowego różu. Z futrzastym pomponem, tylko się nie przyjrzałam, czy to był królik, czy poliester.
    Tak więc tręd już utworzyłyśmy i on żyje własnym życiem. Przynajmniej w Pchlewie.
    Na takie dictum trzy mrożone króliczki zarepetowały (kielona!).
    Zmartwiona Gryzia furth wachlowała zemgloną Hrabinę. Gotowa była przyznać, co by tylko tamta zechciała, gotowa była ukrywać pod kurtką kwiaciaste jaki, byle tylko Hrabina wreszcie dała znak życia.
  • @bez kropki 19:27:25
    Tak, Beata Szydło pokazała swoją klasę nawet ustępując.
  • @bez kropki 19:51:37
    Schowawszy za pazuchę szałowy, różowy szal z jaka w kwiatki Gryzia okutała się zieloną serwetą z serwantki, aby w tej postaci jawić się Hrabinie sympatyczniej, kiedy ta będzie się ocykać z omglenia. Bo Hrabina lubi każdy kolor, byle był zielony.
    Toteż nic dziwnego, że ocykająca sie Hrabina ujrzawszy nad sobą okutaną w swoją serwetę nieznaną istotę wachlującą ją programem uroczystości na Westerplatte powiedziała jeno : Ach! i zemglała ponownie.
  • @Ywzan Zeb 10:46:09
    - Przychylam się do zdania Bezkropki. - Co rzekłszy Mme wywlokła z szafy pałatkę i z pewnym wysiłkiem otuliła nią moknącego, ale nie poddającego się okolicznościom przyrody Poetę.
  • @sigma 20:08:14
    Przeczytałyśmy obie z przychówkiem. Roześmiałyśmy się GŁOŚNO i radośnie. Delfina dobiegła wrzeszcząc, że ona też chce (się śmiać). Jest nadzieja, że przy tym poziomie hałasu zemglona zdoła się ocknąć.
    Gryzi wydarto z łapek szal błękitno różowy i w zamian dano błękitno-musztardowy z turkusowymi ciapkami (w drodze rodzinnej zamiany). Gryzia na wszelki wypadek nadal woli pozostać zawinięta w serwetę z serwantki. ZIELONĄ. Czyli jedyniesłuszną.
  • @sigma 20:12:29
    Gryzia starannie ukrywała pod pałatką szal z jaka w kwiatki. Widać nie będzie, a Poeta się zagrzeje. Po czym wróciła do polerowania podstumęta z chuchaniem i popluwaniem. Dla lepszego glancu.
  • @bez kropki 20:14:09
    Nadchodząca Mme w ostatniej chwili przypomniała sobie o idiosynkracji Hrabiny na różowości. Niestety, na głowie miała swoją ulubioną czapeczkę z pomponem. Cóż było robić? Zerknąwszy, czy nikt nie patrzy, Mme szybko odwinęła dłuższe chomąto sztucznej świerczyny, którą jakiś przedwczesny entuzjasta Bożego Narodzenia już umaił bramkę i nawinęła go sobie na czapeczkę. Teraz wyglądała co prawda jak choinka na nogach, ale choinka w jakiejkolwiek by nie była postaci, chyba Hrabinie nie będzie przeszkadzać. Toteż śmiało nacisnęła na dzwonek.
  • Otworzyła nie patrząc Woyciechowa i zaraz sobie poszła.
    Mme wsunęła się do salonu.
    Hrabina ocknęła się na chwilę, ale ujrzawszy nad sobą z jednej strony dalej kogoś okutanego w jej ulubioną serwetę z serwantki, a z drugiej choinkę na nogach - ponownie zemglała.
  • @bez kropki 20:14:09
    A pozdrów, proszę, przychówek. To znaczy oba przychówki.
  • Dziadek setnie się nudził,
    więc postanowił zapolować na jedynego znanego Tadzinkowi TW, czyli pana Wolszona. Tu Tadzinek skłamał, bo znał jeszcze jednego TW, a mianowicie Boney M. Dziadek odwołał się do wiedzy pana Wolszona i zapytał go obcesowo:
    - Drogi panie Wolszon, co pan myśli o Antku M.?
    Tu pan Wolszon zamrugał oczami i dostał zeza rozbieżnego, co świadczyło iż wiedział o którego Antka idzie. Dziadek palnął pana Wolszona mocno w plery i one, znaczy się oczy, sfokusowały mu się na czubkach butów, które zaczęły przestępować nerwowo z nogi na nogę. Pan Wolszon nie był bity w ciemię a jedynie w plery, więc aby zyskać na czasie zaczął kręcić wskazówki zegarka do tyłu, ale z dziadkiem takie numery nie przechodziły, bo przecież pływał na ferze i wyczucie czasu miał dobre.
    - Jak pan myśli, drogi panie Wolszon, ma on ich w garści czy nie?
    - Znaczy się kogo?
    - No tych z rządu! Przecie on zna aneks, a nawet sam go napisał, w zespole sejmowym długo pracował, więc wie wiele i nikt mu kitu nie wciśnie.
    Ledwo widoczny przebłysk inteligencji pojawił się na szerokiej i zwykle bezmyślnej twarzy pana Wolszona i z jego ust popłynęło coś, co go samego zaskoczyło:
    - Nooo, myślę, że nie na wszystkich ma haki. Bo u nas... - i tu boleśnie ugryzł się w język
    - Taak? - zapytał dziadek. A na kogóż nie?
    - No, na panią Beatkę - wydusił z siebie mocno krwawiąc.
  • @bez kropki 19:51:37
    - Hany Boskie! - jękła Hrabina i już nic nie zdołało jej ocucić; ani Gryzia w serwecie, ani Mme jako choinka.
    Przeto trzy różowe, mrożone króliczki spokojnie repetowały raz za razem. Tapir zaś - jako sztuka pojedyncza - po trzeciej repecie wyciągnął kopyta, a równolegle do nich trąbę. Króliczkom to nie robiło - uchachane coraz bardziej, zażyczyły sobie od Woyciechowej kolejnej salaterki z kiszonymi ogórkami.
  • Woyciechowa
    spojrzała na zegar w kuchni, a tam, poza minutami co do jaj na miękko i na twardo, jak byk stało, że to już jubileusz XX Jaj.be. Pomimo więc tego, że Hrabina za cholerę nie mogła się ocykać z omglenia pod naporem hord różowych pąpą, postanowiła sama z siebie przygotować uroczysty obiad połączony z kolacją. Gdy już smakowite zapachy poczęły rozchodzić się po zameczku, gdy już wykopała za drzwi trzy mrożone, zataczające się różowe króliczki, stwierdziła z rozpaczą, iż całą zamrożoną białą diabli wzięli. A dokładnie to różowi i uszaci diabli wzięli. Gwizdnęła przeto w umówiony sposób na Józka, mocującego właśnie farelkę u podstumęta Poety i sprytnie unikającego popluwania glancującej /podstumęt/ Gryzi. Gwizd ów oznaczał: galopem do monopolowego - co Józek miał obcykane od dawien dawna i w tym wypadku powinność swoją znał; nawet mu do głowy nie przyszło w tym wypadku zwyczajowe narzekanie na c.d.c.p..
  • Antoniemu. M.
    brak białej mrożonej nie stanowił, pan Wolszon też nie, więc przewrócił się na drugi bok, chrapnąwszy głośno i w śnie, i na jawie zamiarował trwać na posterunku mimo zmieniających się ekip oraz braku podstumęta.
  • Une próbują już długo.
    (Na szczęście "bramy piekielne go nie przemogą", więc nie ma co się denerwować i omgliwać można tylko na te różowych króliczków wszelakiego rodzaju)
    A dowód tego w historii najnowszej Gryzia znalazła w albumie komunistów i in. terrorystów z lat 20-stych ub. wieku. Na stronie 19 jest chyba tow. Wiesław? Czy mnie mylą wzrok i zbieżność nazwisk?
    http://szukajwarchiwach.pl/2/349/1/4.3/140/str/1/2/15/SX3RytQUOfAT-acZcKUaNQ/#tabSkany
  • PS
    Może z tow. Wiesławem to akurat przesadziłam. Tych najgorszych i tak pewnie nam nie pokażą w żadnym albumie sprzed lat. No, ale takie małe signum temporis.
  • Mme była przed sekundą wróciła od Il Dottore
    i przytłuczona nadmiarem wiedzy wciąż jeszcze trwała w osłupieniu.
    Zaraz się otrząśnie ze wstrząsu i przystąpi do rekapitulacji.
  • Więc po pierwsze primo:
    nie mamy się co nadzwyczajnie podniecać, czy u steru rządu jest Szydło, czy Morawiecki, bo i tak rządzi nami bezpośrednio City of London i to od 100 lat. Szydło też kończyła Szkołę Liderów. A w zeszłym roku zarówno ona, jak Morawiecki, jak zresztą prawie całe PIS, głosowało przeciw ustawie o ochronie życia poczętego.
  • Wszelkie opowieści o tym, że masoneria chce utworzyć
    rząd światowy są cokolwiek przestarzałe. Tylko nie żadna masoneria, ale jw. banksterka z City i nie chce utworzyć, ale dawno utworzyła i rządzi.
  • Skomasowali 97 % własności.
    To co my mamy, czyli te domki, czy mieszkanka w blokach wg. Il Dottore nie liczą się jako licząca się własność, bo nie stanowią samodzielnych jednostek, takich, które potrafią istnieć samodzielnie. Dlatego zlikwidowano ziemiańskie dwory. Byle nam odcięli gaz, czy prąd, czy wodę, a już jesteśmy załatwieni.
    A studni nikt nam nie pozwoli wykopać.
  • WWF czyli World Wide Fund for Nature
    jest to ichni sposób, żeby sobie zaklepać jakiś kawałek ziemi, gdzie znajduje się coś cennego tak, aby nikt nie miał prawa tam wbić łopaty. Do czasu, aż sami nie uznają, że im to potrzebne. Wtedy nagle się okazuje, że bezcenny żuczek psiuczek, który dotychczas żył tutaj, przeniósł się gdzie indziej.
  • Depopulacja wciąż jest priorytetem,
    stąd nakaz, aby Niemcy, Włochy i Szwajcaria wprowadziły przymus szczepień. Ani pisnęły, tylko wykonały polecenie.
  • @bez kropki 14:16:04
    I to jest najlepszy podsumowanie tego diabelstwa:
    "Bramy piekielne go nie przemogą."
  • @sigma 16:13:48
    A studnię i oczyszczalnię ścieków oraz ziemiankę (taką piwniczkę, nie właścicielkę ziemską), to wiem jak zrobić w samowolce;). Wiem, ale nie powiem, a przynajmniej nie publicznie;). Gorzej, jak u kogoś woda podziemna występuje na głębokości ok. 0,5 km lub głębiej (o ile w ogóle).
    Czyli powtarza się motyw omawiany (możliwe, że na jajach) parę lat temu - trzymać lub kupić se kawałek ziemi rolnej. Tylko nie wiem, czy nam podatek katastrofalny, opłata adiacencka, czy tam inszy haracz nie wyrwie tej ziemi z pazurów. No, ale jak będzie problem, to będziemy go rozważać. Na razie muszę se poprawić drzwi w Sarnie. A w przyszłym roku wystąpić jako kapo, albo inszy ekonom i zmusić rodzinę do pańszczyzny (tj. zrobić w Sarnie podłogę i meble oraz sprowadzić kolejną budę, żeby jednak oddzielić magazyn od mieszkaniówki). I takie tam.
  • @sigma 16:13:48
    Z tymi domkami i mieszkaniami, to pomimo tego, że o takie drobne, to i tak mają zdaje się ból d*. Bo jednak jakaś część narodu nie wisi im w kieszeni na kredycie, tylko se ma mieszkanko po babci/wujku/stryku. I właśnie dlatego rozumny jest pęd do rodziny wielopokoleniowej (tj. nie wydawać zarobków całego życia na parę kubików betonu, tylko zamiast tego siedzieć u tej babci/stryka i za pieniądze, które chciał bank, wychowywać dzieci oraz cieszyć się życiem, amen).
  • @bez kropki 16:35:08
    Tak, ta własna woda mnie męczy. Szczególnie od czasu, jak zlikwidowano przedwojenne studnie miejskie typu pompa. Mąż już koncypował, jak by temat ugryźć, jeno czasu nie ma.
  • @bez kropki 16:38:02
    Boli ich d..., bo taki właściciel z rodziną jest nieruchawy jak ropucha. A robotnik powinien dawać się flancować z jednej fabryki do drugiej bezproblemowo. Już nie mówiąc o tym, że jak jakaś grupa żyje dłużej na wspólnym terenie, wyrabiają się jakieś więzi międzyludzkie, tradycja, ogólny przymus bycia przyzwoitym, bo wszyscy cię znają. Tak jak jest to na ścianie wschodniej.
    Oni by chcieli, żebyśmy byli stadem singli przesuwanych z jednej montowni do drugiej, po czym wymierających bez reszty.
  • @sigma 16:46:31
    A tu w tej Polszcze jakieś rodziny, domy rodzinne, babcie, ciocie i dalsza rodzina na wsi, no i ten katolicyzm.
  • @sigma 16:50:43
    No, cholery można dostać z tymi Polakami.
  • @sigma 16:42:45
    - Mydło sprzedaję, myyydło! Szwarcmydło (bo czarne, bo dudu-osun)! Cena hurtowa, 10 zł za kostkę!! - Pokrzykiwała Gryzia - Kto ciekaw, niech poczyta opinie i sprawdzi ceny! Tylko u Gryzi tak tanio!! Reflektanci proszeni są o kontakt na priv.
    Na taką nagłą erupcję aktywności handlowej u Gryzi Mme wyjrzała przez okno, skonstatowała, że idzie halny (ale mydło naprawdę mam po 10 zł) i otwarła pocztę.
  • @tadman 18:12:53
    Toteż dlatego nie ustają w działaniach, żeby nas trochu odpolaczyć, trochu przetrzebić - jak tam któremu wychodzi.
    A co do tych masonów, co to rządzą światem, to gryziowaci mają na to pogląd wyrobiony od ok. 100 lat. Wszak Matka Boska w Fatimie swoje o dyable powiedziała. Wszak Kościół naucza, że nieprzyjaciel człowieka usiłuje zdobyć władzę nad światem. Nad CAŁYM naszym światem. A że jest on duchem, to potrzebuje pomocników. I Jemu wsio ryba, czy pomocnikiem będzie Saud, czy mason, cyklista, komunista, sułtan Brunei, Rotszyld, Vanderbilt, czy ktokolwiek inny. Tak więc to nie oni (jako tacy) chcą tym światem rządzić, jeno nieprzyjaciel nasz. Ci jego pomocnicy będą się zatem zmieniać (albo i nie), ale nie nasza to sprawa. My się mamy modlić, bo tak Matka Boska mówiła. I Chrystus parę razy. No.
    A każdy taki uszczęśliwiacz świata i projektant utopii, to jest sługus dyabła (tak się o nich u nas mówiło) i już mniejsza o jego nadbudowę ideolo. Jądro jest to samo.
  • @sigma 16:46:31
    Z tymi singlami to pomysł o tyle doskonały, że jak już taki singiel spłaci swój "mikroapartament" (czyt. po dawnemu: kawalerka), to akurat jest na emeryturze. a potem umiera i spłacony "mikroapartament" przechodzi na Skarb Państwa. Nielicho wykombinowane.
  • @bez kropki 18:47:54
    - Szwarcmydło, powiadasz Aśćka. Oj, chyba jestem zainteresowana.
  • @bez kropki 18:54:38
    Ponieważ ten wariant już chodzi we Szwecyji, więc wiadomo, że jest jeden problem. Po wsjem państwo tego singla kremuje i za cholerę nie wie, co ma zrobić z urną, za przeproszeniem. Podobno magazyny krematoriów zapchane po sufit.
  • @bez kropki 18:53:24
    Święte słowa Waszmości.
  • @tadman 18:12:53
    Ano, można.
    A, przypomniało mi się, że Il Dottore cóś mówił o koncepcji wcielenia Ukrainy do Polski. Jakoś mi się to łączy z ostatnią wypowiedzią kogoś z naszego MSZ, że Polska bez Ukrainy sobie poradzi, ale Ukraina bez Polski niekoniecznie/.
  • Ach, jakie niewymowne jęki i narzekania w Bildzie,
    że Macierewicz zachował tekę.
    Nb. wygląda na to, że rzeczywiście ta cała szopka była po to, żeby za plecami aktorów z rządu zaklepać te ustawy zmieniające sądownictwo.
  • @sigma 19:12:36
    A Bóg zapłać. Jak się z mądrymi przebywa, (tu ukłon w stronę H.), to i oleum we łbie przybywa.
  • @sigma 19:03:36
    A to głupie to szwedzkie państwo, jak przysłowiowy szfed. Bo u nas jak człowiek nie ma krewnych, tomu gmina urządza pogrzeb i nagrobek na swój koszt wystawia. Więc głupie Szwedy niech skopują nasz pomysł - zamiast zapychać magazyny, to wystawiać w każdej gminie gustowne kolumbaria i będzie cacy. Tanio im wyjdzie, a decorum będzie zachowane.
  • Ocucona wreszcie Hrabina siedziała na kanapie w pozie dostojnej.
    Z jednej strony towarzyszyła jej Gryzia w serwecie, a z drugiej Mme w charakterze choinki. Tapir chrapał przed kominkiem, Qrfirst spał na stojąco na ryżandolu, a po perskim dywanie pląsały trzy różowe króliczki trzymając się pod pachy i śpiewając z uczuciem:
    Eto szkoła Sałomona Franca, szkoła balnych tańcow wam gawariat
    Dwa szaga na liewo, dwa szaga na prawo, szag wpieriod i tri nazad..

    Panowała serdeczna atmosfera wzajemnego zrozumienia.
  • @sigma 19:01:08
    To se Mme kupi podwieszaną mydelniczkę, bo ta czarna cholera (oczywiście nie robią go górnicy a te czarne z czytanki) ma tendencję do rozmiękania. Kupiłem za poradą Gryzi jedno czarne (z kokosem go drapania skóry) i czerwone z glinką. Glinka wyszła szybko, a czarne się rozkleiło.
  • @tadman 00:11:40
    Żeby nie było, że Teddy'ego na stare metroseksualizm dopadł to oznajmiam, ze był to prezent dla Defliny (nie poprawiać, bo zmylone dla odróżnienia od wszystkim znanej wychowanki jaj). Lata lecą i Delfina (nie poprawiać) ma nie tylko swoje zdanie, a nawet wchodzi w śmiechu warte relacje z Gryzią.
  • @tadman 00:11:40
    Szwarcmydło (oraz każde inne mydło) trzymamy na mydelniczce zrobionej z prętów/drutów/ażurowej. Wtedy nie rozmięka i jest przy okazji bardziej wydajne.
    A SWT, acz także nie jest metroseksualny, to również używa dudu-osun na zmianę z którąś wersją "Białego jelenia" i mydłem z Aleppo. Uważa, że czarne mydło z węglem drzewnym jest najbardziej odpowiednie dla faceta. Cieszy się, że drwaloseksualne mydłki jeszcze tego mydła nie odkryły, bo wtedy byłoby mu głupio go używać i zostałaby mu już tylko glina. Ale może ono nie nadaje się dla brodatych, a SWT, jak na staroświeckoseksualnego przystało, chodzi ogolony. bez brody.
  • @tadman 00:23:39
    Ukłony od Gryzi dla rozweselanej. Gliny używamy raczej oddzielnie, nie zmieszanej z mydłem. Miszung gliny i mydła nie ma większego sensu, co nie przeszkadza, że w handlu jest pacia do mycia twarzy, która w składzie ma glinkę i SLS (laurylosiarczan sodu, który wcale nie jest taki zły, patrz "Ludwik"). Gryzia swym gryziowym rozumkiem tego nijak nie ogarnia. No, ale nie ma przepisu, że trzeba wszystko rozumieć. Tak samo, jak nie ma przymusu rozumienia tego zjawiska, że kiedy NUP wygłaszał ekspoze, to Nienacek womitował.
    (Czy to było na jajach, czy gdzieś indziej widziałam mądrą myśl, że skoro NUP jest chwalony za granicą, a zwł. w Szkopowie (podobno), to znaczy, że mamy problem.)
  • @bez kropki 16:50:46
    Słucham piąte przez dziesiąte expose i widzę, ze konwencji antyprzemocowej nie odwołają i dalej będą się wpieprzać w rodzinę, bo państwo wie lepiej, jak dzieci chować.
    W kwestii konieczności rozbudowy energetyki bełkotał tak niejasno, że z tego wynika, że te atomówki zamierza budować.
    Puszczę Białowieską zeżrą korniki, bo zamierza podporządkować się wyrokowi Trybunału UE.
    Żeby cholernik się choć czytać nauczył, to by się go łatwiej słuchało.
  • @tadman 00:11:40
    A to se kupi. Jak szaleć, to szaleć.
  • Zaraz lecę na próbę chóru.
    Ostatnio jestem tak zmęczona, że chętnie bym zrezygnowała z tej mojej jedynej rozrywki, no ale potem nie nadgonię materiału. Trudno, świetnie będę się rozrywać, choć bym miała trupem paść.
    Dobrze że dochodzimy do najkrótszego dnia i potem zacznie się z górki. Te zgniłe ciemności mnie dołują.
  • @sigma 17:36:01
    Ja też nie mam sił na swoją rozrywkę. Moja droga do dojo zarosła już trawą po pas:(. Ale jak Ty padniesz, to kto, hmmm... Czy padnięta Mme będie się kwalifikować do oskakania?? I kto miałby dokonać ceremonii??? No właśnie. Więc lepiej nie padaj. Tym bardziej, że tu wachlowanie (Hrabiny szalem w kwiatki), tam pucowanie (podstumęta), a to jeszcze resuscytacja (padniętej Mme) - to tego, to nawet Gryzia nie uciągnie, choć w kołowrotku pędzi już dla zameczku elektryczność 380V.
  • @sigma 17:21:46
    Konwencja, konwencją. Rodziną, to rządzący się raczej mało przejmują. Czasem to warto mieć taki dokument na półce, żeby się kumisarze nie czepiali. Na zasadzie, że miała być kuńwencja, to jest kuńwencja i szlus.
    Mnie przypasi ta ekipa, która dokona rozumnej rewizji "kalendarza szczepień, odwoła ustawę 1066, zakaże GMO (najlepiej konstytucyjnie). Ale o wymaganych zmianach prawa też było już na innych odcinkach jaj.
  • @tadman 00:11:40
    Żeby dudu-osun się mniej paćkało i dłużej służyło – instrukcja obsługi
    Moczymy łapę lub obie łapy. Mokrą łapą „ściągamy” z powierzchni mydła to coś „tłuste” (tj. błyskawicznie rozpuszczoną warstwę mydła). Można dwiema łapami, można powtórzyć. Po czym to „tłuste” „nic” „rozmydlamy” w łapach. Im dłużej pocieramy dłonie, tym więcej gęstej piany powstaje. Myjemy się tą właśnie pianą. Murzynki używają tej piany jako peeleingu albo maseczki na pryszcze (tj. trzymają na twarzy po ileś minut), Europejczykom tego nie radzę, bo Murzynki mają więcej kolagenu w skórze i ogólnie skórę grubszą, to sobie mogą pozwalać. My się myjemy szybko i węzłowato. A zaraz potem lecimy z wodą różaną i olejem kokosowym, balsamem, afterszejwem, albo co tam kto używa do nawilżenia skóry po myciu.
    Tak traktowane mydło (o ile nie leży w wodzie w mydelniczce typu pudełko, tylko suszy się na drutach) szybko wysycha i się nie ciapie oraz wolniej się zużywa.
    Dudu-osun nie używa się jak tradycyjnego europejskiego mydła, co to dobrze trzeba dobrze kostkę w rękach zwyobracać, żeby swoje dała.
  • Murzynek Bambo w Afryce mieszka
    czarne ma mydło ten nasz koleżka,
    mądrość zawiera murzyńskich ludów,
    a się nazywa jakoś na dudu.
    I czarne rączki mydli i uszy,
    potem na drutach mydło osuszy.
    Puenty brakuje. Mydła co myją
    czarno, niech będą innowacyją,
    co je tak bardzo lubi pan premier,
    zrównoważoną zdziwimy ziemię,
    gdy prócz kiełbasy, schabu i szynki,
    mydlić się będziem jak te murzynki.
  • @Ywzan Zeb 20:09:09
    Zebu, zwróciłeś uwagę na coś ciekawego, a mnianowicie, że czarne, murzyńskie mydło jest wysoce nieprawomyślne, głęboko niepoprawne, a być może nawet zbrodniczo rasistowskie.
    Jak oni mogli dopuścić do czegoś takiego?
  • @bez kropki 12:24:30
    Instrukcja użycia mydła to jest to, czego mi dotąd brakowało. Bo co oni w tej Unii sobie myślą?! Leży na półce mydło bez instrukcji obsługi i ktoś nieobyty w wielkim świecie mógłby je na przykład zjeść.
  • @bez kropki 18:29:29
    No dobrze, to nie padnę; najwyżej na chwilę, żeby się wyspać, ale to się nie liczy.
  • @sigma 20:20:33
    Kiedy to akurat prawda. Europejskie mydło trzeba mydlić w rękach, natomiast dudu osun tyko "wycieramy" dłonią i tę niewielką ilość pienimy tym samym "mydlącym ruchem", tylko bez użycia mydła. "Znikąd" pojawia się piana, która to piana jest w przypadku dudu-osun środkiem myjącym (a nie roztwór mydlin jak w przypadku mydła klasycznego). Pianą z mydła europejskiego (nie dotyczy mydeł w płynie, bo tam za pianę odpowiada SLS i to jest inna historia i chemia) nie da się umyć.
    Murzynek Bambo mydli więc pozornie puste ręce. Mycie bez trzymanki (mydła w łapie).
  • @Ywzan Zeb 20:09:09
    JEEEES!!! Zebu niech żyje i nie choruje, wolimy jego niż inne... twórce.
  • @bez kropki 21:09:19
    Tak, wiem, że mydło Dudu-osun działa na odmiennej zasadzie niż zwykłe jewropejskie, bo je stosuję. Ale przyznasz sama, że instrukcja użycia mydła to rzecz zabawna;)
  • @sigma 21:20:48
    Mówio, że Murzyny są ciężkomyślące i nie potrafio (nie poprawiać) przewidzieć co zdarzyć się może, np. w czasie swawolnych igraszek z krokodylami w ich naturalnym żywiole. Otóż one - sie rozumi (nie poprawiać), że nie krokodyle - tak rżną głupa, a przez takie traktowanie mydła dudu, żaden Murzyn nie jest w stanie wyślizgać swojego koleżkę z czegoś tam, bo nie im znana ślizgość (nie poprawiać) mydła, a w szczególności mydła dudu.
  • @tadman 23:35:06
    Z czarnego mydła dudu
    nie zrobisz lalki łudu.
    Uwierz mi, szkoda trudu
    - hołubca wywiniesz,
    łubudu,
    na glicerynie
    od ślizgu, a nie z nudów.
  • @sigma 21:20:48
    Niom. Ja pamiętam instrukcje mycia rąk. Te umieszczone w miejscach, w których chirurgiczne mycie rąk jest pozbawione sensu, to był faktycznie nonsens, prawie humorystyczny.
    I też mi trochę niekomfortowo jak każdego kupującego instruuję co do sposobu użycia mydła...
    A już najbardziej przewrotnym żartem są postawy lemingów (wiecie, multi-kulti, faszyzm nie przejdzie - te klimaty). I to właśnie oni się dziwują "to w Afryce znają mydło? I SIĘ MYJĄ?!". (Przeciętny ciemnogród nie ma z tym problemu - hihi.)
  • @bez kropki 10:31:33
    Z pewną dozą trudu
    Sprowadzili mydło dudu
    Do byłego demoludu
    I zrzucili je:łubudu
    Oczekując tera cudu,
    Że nie będzie więcej brudu.
  • @sigma 10:40:04
    Zero smrodu zero brudu,
    To ci zrobi mydło dudu.
    Mydło dudu, czyli osun,
    Do lica, ciała i włosów*.
    Używać według instrukcji
    Do najróżniejszych ablucji**

    * bo już mi brakuje rymów na „du”,
    z tym, że z włosami, to ja bym uważała. Murzynki mają krótsze, grubsze i twardsze włosy, to sobie mogą je mydłem traktować. Co więcej, w warunkach Afryki dużo tamtejszych kobiet specjalnie skleja włosy glinką (ochrona przed insektami), więc odrobina „Kamienia” im nie jest w stanie zaszkodzić.

    ** moja znajoma przywozi sobie z Afryki środki do czyszczenia (np. mycia podłóg) robione tamże na bazie dudu-osun. Myją jak wściekłe, równie dobrze, jak niemieckie.
  • @bez kropki 10:54:20
    Nb. co z jego składu się pieni? Miód, masło shea, sproszkowane afrykańskie drzewo sandałowe Osun, olej palmowy, palone strąki drzewa kakaowego, palone liście palmy, aloes, sok z limonki, woda. Bo przecież nie woda, ani miód.
  • Udał mi się limeryk, ale nie w temacie mydła.
    Pewien premier z okolic Wrocławia
    Chciał dla kraju samodzierżawia.
    Bo gdy kraj już zadłuży po uszy,
    Nikt go wtedy z tronu nie ruszy.
    No i teraz to on kraj nasz zbawia.
  • @sigma 11:07:24
    Pieni się mydło, czyli produkt reakcji tłuszczu (np. palmowego, o ileż lepszego dla skóry od tłuszczu zwierzęcego z Bakutilu) z popiołem (zasadami). Przy okazji wydziela się gliceryna, która jest nawilżająca, śliska oraz troszkę utrwala pianę.
    Grzyia też się pieni, jak czyta o NUP (Nasz Ulubiony Premier - jakby ktoś z Czytających nie wiedział). Ale limeryk dobry, więc owszem, jest piana na pysku, ale na uśmiechniętym:).
  • Errata:
    Pewien premier z okolic Wrocławia
    Chciał dla siebie samodzierżawia.
    Rzekł: gdy kraj już zadłuży po uszy,
    Nikt go wtedy z tronu nie ruszy.
    No i teraz to on kraj nasz zbawia.
  • ***
    Pewien bankier wśród polityków
    za nic kanon miał limeryków,
    lecz miał plan pełen cudów,
    którym prezesa uwiódł,
    i premiera zeń prezes wykuł.
  • @Ywzan Zeb 20:23:02
    Zebu, jestem pełna uznania! Co rzekłszy Mme zaczęła omiatać okolicę podstumęta brzozową miotłą, a u stóp złożyła skromny wianuszek kwiecia.
  • Nowa Pantera!
    Rewelacyjna jak zwykle!
  • Nasz nowy premier zapowiedział w exposé,
    że będzie stał na straży naszego dobra.
    Dobra jw. należy zdeponować w siedzibie rządu.
  • Oceńcie nowe jaja, proszsz!
    A do w/w horrendalnego stroju ostatnio Gryzia (spieniona, wpieniona oraz pokryta pianą, na co wpływ ma tempo życia, NUP i dudu) dodała kominiarkę. Prawilną, bo czarną. A różowe trepy nosi coraz więcej panienek, więc tręd się rozwija.
  • Tapir kurcgalopem udał się do sklepu i nabył mapę Europy i nieco chorągiewek.
    Mapę rozłożył w ziemiance na klepisku, po czym chorągiewkami oznaczył linię frontu wojny polsko- unijnej na Odrze i Nysie.
  • Zebu, nasze limeryki są u Il Professore!
    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=21729&Itemid=119
  • @sigma 17:37:40
    Tymczasem Gryzelda spraw zagranicznych myślała nad tym, jakby tu ową linię frontu odsunąć od granic Polski. Bo wiadomo, najlepsza wojna, to ta na terenie wroga (na ogół). Czyli jak to zrobić, żeby raz wreszcie walczyli Niemcy, Francuzi, Brytole z jednej strony, a Sowieci z drugiej i żeby każde z nich walczyło na swoim podwórku. Hmmm... No i żeby tak jeszcze wojna polsko-brukselska toczyła się w Brukselce. A jak w Pl, to wyłącznie na ranczu Donalda (przepraszam za brzydkie słowo). Hm, hmmm...

    PS publikacji u il Professore - gratuluję.
  • Ach co za strategia, ach co to za plan
    Prezes się obudził, tuż nad samym ranem
    i podjął decyzję czas już zmienić zmianę,
    nabrał w płuca nieco rześkiego powietrza,
    była dobra zmiana, będzie jeszcze lepsza.
    Ach co za strategia, ach co to za plan
    zmienić dobrą zmianę w najlepszą ze zmian.
    Przecież dobra zmiana pozmieniać na gorzej
    z samej definicji nijak się nie może.
    I się dokonała najlepsza ze zmian,
    była pani, teraz rządzić będzie pan,
    na głębokie zmiany jeszcze przyjdzie czas.
    Wątpliwości nadal ma ktokolwiek z nas,
    że ta przyszła zmiana zmieni rzeczy stan
    no, zgadnijcie sami, w najlepszą ze zmian.
  • @bez kropki 21:10:15
    Co przeczytawszy - Hrabina zemglała ponownie i osunęła się wdzięcznie na otomanę. Trzy mrożone, różowe króliczki ledwie uszły z życiem. Piły bowiem od dłuższego czasu zdrowie Miejscowych Poetów Limerycznych i Innych, przeto reakcje miały mocno spowolnione. Wydanie przez Il Professore dzieł Wyżej Wspomnianych uczciły natomiast podwójną porcją kiszonych ogórków. Bowiem kiszone ogórki są tym, co mrożone różowe króliczki lubią najbardziej. A dokładnie - najbardziej zaraz po białej mrożonej.

    Wobec zmiany dobrej zmiany na jeszcze lepszą zmianę, Hrabinie temat mrożonych, różowych króliczków zdawał się być jedynym sensownym tematem. Ewentualnie jeszcze temat dudu mydła.
  • @KOSSOBOR 00:40:20
    No, ba! Mydło dudu to temat życiowy i dlatego ważny.
    A co do mrożonych czy tam różowych króliczków, to tręd się rozszerza. Kolejne i kolejne panienki w różowych trepach widuję. Ba! Gdzieś w majnstrimie przeczytałam i nawet zdjęcia obejrzałam, jak to Balenciaga zrobił kolekcję wzorowaną na proletariuszach z lat 80-90. Innymi słowy, musiał projektant Balenciagi być w Pchlewie, zobaczyć Gryzeldę w jej najnowszym stroju wyjściowym i się zainspirował. I poooszło w świat. A to Gryzia była tu prekursorką (Mme o taką degrengoladę ubiorową nie posądzam). Tera, jak założe na głowe, powiedzmy, wyprane dziurawe bawełniane gacie (pamiętamy: to materiał najlepszy do polerowania podstumęta, na którym zasłużonej sławy zażywa Poeta), to będzie hit ogólnoświatowy na miarę kostiumu bikini, czy cuś. Wielka to odpowiedzialność natychać twórców mody.

    Co do tfurców (od których hrabina omglała), to ja istotnie wolałabym w szkołach inne teksty. Zebu by dał rady.

    Natomiast najlepsiejsza ze zmian… aaaa, pogoda ładna. Cza przeczymać (nie poprawiać). Pilnując tylko, by nazbyt wiele szkód nie narobili. Bo ostatnio np. czytałam że jakaś polska fundacja narodowa wypuściła spota reklamowego, w którym rabin, imam, pastor i ksiądz składają Amerykanom życzenia „happy holiday” i chodzi o święta Bożego Narodzenia. I nic. I cisza. Tfu.
  • Wojna polsko- brukselska dziarsko szła do przodu.
    Pani Theresa May pofatygowała się do Warszawy, gdzie zgodnie z tradycją, Polska zawarła traktat o wzajemnej pomocy z Wielką Brytanią.
    Nalezy domniemywać, że w ten sposób, jak zwykle, W.Brytania wystawi nas do wiatru, sama chroniąc swój tyłek.
  • Mme przeżyła dziś wstrząs poznawczy.
    Ujrzała była bowiem młodą damę odzianą w coś, co - gdyby rzecz działa się świeżo po wojnie - uznałaby za różową pikowaną kołdrę puchową bez powłoczki. Biorąc pod uwagę, że trochę lat od wojny minęło, była to zapewne kreacja od co najmniej Balenciagi.
  • @sigma 18:19:49
    "Nalezy domniemywać, że w ten sposób, jak zwykle, W.Brytania wystawi nas do wiatru, sama chroniąc swój tyłek." - Skąd wiesz? - raczej stwierdziła niż spytała Gryzelda spraw zagranicznych.
    A kołdra od Balenciagi, to widzisz, widzisz? Mówiłam żeśmy wprowadziły trend? Mówiłam.
  • Do ostatniego ogórka
    Trzy różowe króliki, mocno już zmrożone,
    zmieniającą się zmianę widząc, czemu one
    nie mogłyby się zmienić, podumały chwilkę,
    ale z kim się zamienić, z jeżem, z łosiem, z wilkiem.
    I chociaż za ten temat na bank je opieprzą,
    rozmyślały jak wybrać ze zmian tę najlepszą.
    Co zamienić i na co lub kogo na kogo,
    by nie spaść z otomany i zachować ogon,
    aby ten najważniejszy cel osiągnąć dzieła:
    żeby im się mrożona z łap nie wyślizgnęła.

    Rozmyślały jak zmienić swe królicze skórki,
    póki się nie skończyły kiszone ogórki.
  • @bez kropki 19:55:02
    Gdy tak Gryzelda spraw zagranicznych i Mme obrony narodowej pogadywały sobie o trendach i kolorze różowym, Gloria mdlała raz za razem. Woyciechowa latała z solami i kompresami w tę i we wtę - to do salonu, to na wieżę, w biegu potykając się o trzy mrożone, różowe króliczki, całkowicie już ululane. Co gorsza, do trzech mrożonych, różowych, ululanych króliczków dołączył tapir. Usłyszawszy bowiem o wizycie May Teresy - porzucił ziemiankę i studiowanie mamy, uznając to za już bezcelowe. Stwierdził, że nic nie pozostało, jak tylko dołączyć się do trzech mrożonych, różowych, ululanych króliczków, celem wiadomej utraty świadomości. Kontakt bowiem z rzeczywistością po sojuszach z Angolą zdał mu się bezproduktywny. O dudu mydle ani nie pomyślał; preferował barwy ochronne, błotne, zgodne ze sztuką wojenną.
  • @Ywzan Zeb 22:13:30
    Całą tę rozkoszną balangę zakończyła Woyciechowa, zużywając resztę kiszonych ogórków do sosu tatarskiego. Trzy mrożone, różowe, ululane króliczki były niepocieszone - jak tu pić mrożoną białą pod marchewkę?! Tapirowi jednakowoż to nie robiło, bowiem pił pod wszystko.
  • @KOSSOBOR 01:08:42
    A cóż to za dyskryminacja marchewki! - oburzył się Tapir. Toteż króliczki po pobieżnym przejrzeniu zawartości spiżarki piły dalej pod marchewkę, kapustę kiszoną (krótko, bo Woyciechowa im ją zgarnęła sprzed nosa na bigos), pod sałatę pekińską oraz pietruszkę. Próbowały jeszcze pić pod chrzan w słoiku, ale nie był to najlepszy pomysł.
  • @Ywzan Zeb 22:13:30
    Zebu, przepiękny trzynastozgłoskowiec!
    Co rzekłszy Mme capnęła dorodną poinsecję i zaniesła pod podstumęt, aby przekuć swój zachwyt w czyn.
  • @bez kropki 19:55:02
    Biorąc pod uwagę realia oraz modę powojenną uważam, że noszenie pikowanej kołdry puchowej na grzbiecie ma swój głęboki sens. Bo i w dzień jest ciepło i w nocy jest się czym okryć. Gdyby tak jeszcze z poduszki wykoncypować jakie ekstrawaganckie nakrycie głowy, to pozostaje juz tylko zagospodarowanie materaca, a wyro gotowe. Bardzo praktyczna moda.
  • @sigma 17:41:48
    - Ach, trzy mrożone, różowe króliczki nadziewane chrzanem - to prawie jak pasztet! - westchnął ostatkiem świadomości tapir, po czym padł ostatecznie, układając równolegle do czterech odnóży trąbę, ogon zaś prostopadle. Miał bowiem bardzo słaby łeb, jak to nieparzystokopytny /czego nie rozumiał/ i roślinożerca. Powiedzmy sobie jasno: tapir padł w ostatnim momencie, bowiem już świńskim truchtem nadbiegał dzik, uciekający przed afrykańskim pomorem i vetem, który udawał myśliweczka kochaneczka. Pod otomaną w salonie Hrabiny poczuł się bezpiecznie, przeto opowiedział tapirowi czterokrotnie swoją historię, nie zważając na okoliczności, ergo - całkowitą nieświadomość interlokutora i opary alkoholu.
  • Kochani,
    z okazji narodzenia Pana z całego serca życzę wszystkim Dobra, Piękna i Prawdy! I Bożej pomocy w pokonywaniu trudów każdego dnia naszej codzienności.
  • @sigma 20:23:40
    Wszystkim PT Jajcarzom, a więc: Ewci, Kropce, Marylce, Leopci /o ile tu zajrzy/, Tadzinkowi i Zebowi składam z serca najlepsze życzenia dobrych, błogosławionych Świąt Narodzenia Pańskiego i wszelkiej pomyślności w 2018 roku.

    U nas potworny sztorm. Ale ciepławo i nie trzeba włączać ogrzewania.
  • No i znowu sztorm odłamał wielki konar sosny.
    Bukszpan poszedł w kawałki. Na bzie pączki, pierwiosnki i barwinki kwitną. I leje. Nie ma to jak White Christmas.
  • ALL :))
    .

    https://youtu.be/JAnWRZ5r5-0
    .
    Narodził się nam Zbawiciel :)
    Nam wszystkim:)
    .
    Serdeczne życzenia świąteczne dla jajcarzy:)
    .
  • W dzień Bożego Narodzenia
    cud dokonał się wcielenia.
    Zjawił się na grzesznym świecie
    Bóg Stworzyciel, Bóg, a dziecię,
    Bóg, Pan Świata, Bóg, Syn Boży
    w nędznym żłobie się położył.
    Bóg powity, Syn prawdziwy
    Matki Boskiej Świątobliwej.

    Niech Ten, który przyszedł zbawić
    niech Wam wszystkim błogosławi,
    rano, wieczór i po zmroku,
    w tym i w każdym przyszłym roku.
  • Mme z prawdziwym wzruszeniem przeczytała życzenia.
    Świąteczną atmosferę zaburzyła sobie jednak zajrzawszy do niusów.
  • Mme zawsze uważała prezesa TV za nieodpowiedzialnego erotomana w zaawansowanym wieku.
    Jednak póki działał prywatnie, mało ją to obchodziło. Natomiast kiedy przeczytała, że facet jako prezes TV za jedyne 450 000 zeta za występ zaprosił na Sylwestra innego portorykańskiego erotomana słynnego z jednej jedynej piosneczki, w której - sądząc po klipie - śpiewa się wyłącznie o kopulacji - zirytowała się solidniej. Mme rozumie, że głodnemu chleb na myśli, ale może prezes będzie zaspokajał swoje seksualne potrzeby za własne pieniądze.
  • Spóźniony mocno Tadzinek
    doszedł do wniosku, że uratuje go jedynie ucieczka do przodu i niniejszym składa wszystkim Jajcarzom życzenia noworoczne, wszelkiej pomyślności, zdrowia i poczucia humoru i w miarę lekkiego znoszenia wszelkich pomysłów DZ*, w tym jej asów, czyli rzeczonego prezesa TVP, ministra dziewictwa narodowego (nie poprawiać) i innych pierwszoplanowych postaci z naszej ukochanej partii.

    * - Dobra Zmiana
  • @tadman 23:35:13
    Niewyspana i zaspana Gryzelda szła po tropach Tadzinka. Łatwo jej przychodziło wytropienie tych jego tropów, bo Tadzinek swój trop znaczył kalichlorkiem, nadmanganianem i innymi takimi. Szedł bowiem Nowy Rok a Tadzinek szedł ku niemu wraz ze stosownym zapasem fajerwerków i wyrobów fajerwerkopodobnych.
    Gryzia pisnęła, ukłoniła się towarzystu i wyszemrała życzenia. Niech Nowonarodzony błogosławi w dalszych dniach. Oj, będzie nam to potrzebne.
  • @bez kropki 07:56:58
    Oj, będzie nam potrzebne.
    Morawiecki zgodził się w imieniu Polski na stałą współpracę w dziedzinie obronności (PESCO), co obejmuje również „mobilność sił wojskowych” czyli „swobodne przemieszczanie się wojsk przez terytoria krajów członkowskich” UE.
    Jednym słowem ten bandyta zgodził się, aby Szwaby wlazły na nasz teren i robiły tu, co zechcą.
  • Zresztą nasz najlepszy sojusznik też nie próżnuje.
    Senat USA właśnie zatwierdził Akt 447 o „własności bezdziedzicznej” (heirless property), który wesprze realizację żydowskich roszczeń majątkowych.
  • @sigma 10:16:11
    W tej wyliczance Gryzia ustaliła, że: pesto- tak, PepsiCo – warunkowo, PESCO – nie. No, ale my sobie możemy chcieć, a NUP lepiej od nas wie, czego my chcemy i co dla nas-mas – najlepsze.
    Zaś co do tego, że gorzej już było, to mały ńjus. Otóż z biblioteki WOJEWÓDZKIEJ we wsi Pchlew wycofano ok. 95% podręczników do nawigacji, nawigacji lotniczej i astronawigacji. A co się plebs będzie uczył o ustalaniu swej pozycji! Plebs ma robić na korpo i banki, a nie tam se samemu radzić!
  • @sigma 10:16:11
    PS Gryzia odda pół zawartości pchlewskiej biblioteki za "Podręcznik małego specjalisty od laski św. Jakuba i rozpoznawania Betelgezy". Wrócimy do kruchty i nauczania religii? Mojego śp. Ojca uczono na religii podstaw astronomii, jako podstaw znajomości wyznaczania świąt ruchowych. Fakt, miał wyjątkowego katechetę. Nawet komuna nie dała mu rady. Dopiero po "upadku" komuny został skutecznie zapomniany. A wiedzę od katechety rozszerzał mu stryj-nawigator. No a ja wczoraj miałam problem z poznaniem starej znajomej, czyli Betelgezy. I głowy Oriona. A Kasjopei też bym już pewnie nie poznała spotkawszy ją na ulicy.
  • @bez kropki 10:47:56
    Gdzieś w domu mam podręcznik astronomii dla gimnazjum. Gdzieś z lat 20-ych uprzedniego wieku. Napisany kapitalnie, przyswoiłam sobie tę wiedzę, jakby to był najlepszy kryminał. Chciałoby się więcej, ale skąd?
  • @sigma 10:43:00
    „Własność bezdziedziczna”. Tu Gryzię zatknęło. Bo ona za komuny szkolona, dziedzicznie w tej materii obciążona i niby ten poziom absurdu powinna ogarniać, a tu BĘC. Bęc i własność bezdziedziczna się pojawia niby Wenus z morskich odmętów. Czy tam antena z głowy Zeusa. Czy coś.
    Bezdziedziczna, czyli że właściwa miejscowo nie może przejąć mienia do którego nie ma spadkobierców? I to mienie tak sobie ma czekać, aż się pojawi kto? Mesjasz? Prywatna organizacja panów we właściwych kapeluszach? I oczywiście decydować o tym ma (poza w/w prywatą organizacją w/w panów) obce państwo. No w sumie był czas przywyknąć. (I tylko szkoda, że te folklor jest przez poważnych ludzi traktowany poważnie.)
    Anegdotka o zjawisku odwrotnym. Otóż na jednym poważnym froum genealo, pewien tamtejszy autorytet (facet niewątpliwie oblatany w temacie) klarował Gryzi, że niemiecki akt ślubu jej dziadków nie jest: niemieckim, aktem, stanu cywilnego. Że on wie lepiej niż kupa urzędników trzech państw i tłumaczy, iż ten kawałek papieru jest nie-niemieckim, nie-aktem stanu nie-cywilnego. Uważał, że jak Polska zajmie gminę w której dziadki Gryzi brały ów nie-ślub, to wtedy dopiero tamtejsze akta staną się aktami stanu cywilnego. Tak się kończy wsadzanie łap w sprawy pozostające we właściwości miejscowej i rzeczowej ościennych krajów. Tj. rzuca się na mózg. Niech to onemu Senatu będzie maleńką nauczką.

    A ten podręcznik miałby kto tam u Ciebie zeskanować i przesłać??
  • @bez kropki 11:06:26
    Wpiszę ten podręcznik na domowy list gończy i jak się znajdzie - skseruję i podeślę.
  • @bez kropki 11:06:26
    Betelgeuse to prawe ramię Oriona. Rigel - jego lewa stopa. Syriusz - jego pies. Plejady - grupa panienek, które ściga ten starożytny erotoman. Metoda skojarzeń jest zawsze najprostsza;)
  • @sigma 12:41:03
    Dzięki za podpowiedzi. Prezes TVP prawie jak Orion;) No, no!;)
    I NIC pilnego z tym podręcznikiem. Tj. gdyby ktoś trafił na niego i miał czas, mógł itd. to proszę, bo mnie się przyda, ale że różnych zajęć macie „po kokardy”, to „nie będzie ryku” (kopyrajt by Delfina), jeśli nie uda się sprawy załatwić. W każdym razie głupio by było iść ulicą, usłyszeć wołanie „Gryziu, skarbie, kopę lat!” i nie poznać, że to stara znajoma Kasjopeja! Tak więc wiedza z przedwojennego podręcznika jest mile widziana, a do tego wciąż aktualna. No i może być użyteczna.
    A Betelgezę znalazłam nawet wczoraj. Ale tylko dzięki guglowi. A ta wiedza powinna być w głowie! Bo jeśli będzie ona potrzebna, to raczej w oddaleniu od gugla… Tj. na ten raz gugiel mi odświeżył pamięć, ale to są rzeczy, które trzeba znać o wiele dokładniej niż „rolę parlamentu *ujni Europejskiej), czy co tam teraz przerabiają w szkole np. na WOS-ie.
    (No i to takie logiczne, że Orion ma stopę z rygla! – hihi Ale w sumie, to kto mu zabroni.)
  • @bez kropki 13:04:02
    W drugi dzień świąt taca idzie na KUL, ale po moim trupie coś dostaną, odkąd napisali, że "wypowiedzi ks. prof. T. Guza są wyrazem jego indywidualnych poglądów o charakterze pozanaukowym, za które bierze pełną odpowiedzialność , a osoby urażone tymi wypowiedziami powinny zostać przez niego przeproszone. Władze uczelni odcinają się od tych wypowiedzi." Niech ich finansują zieloni via Soros.
  • @bez kropki 13:04:02
    Wystrugany przez wojskówkę na czołowego opozycjonistę, a przez PIS na senatora stary Morawiecki żąda, aby spełnić zobowiązanie Kopacz i przyjąć te 7 tysięcy imigrantów. Ciekawe jest właściwie tylko to, kto jest oficerem prowadzącym tego sklerotycznego durnia.
  • Media zawiadomiły, że Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein walczy o swój kraj.
    Nie wiem, czy ma na myśli Niemcy, czy Austrię, ale miło, że się wreszcie odczepiła od nas.
  • @sigma 12:12:21
    Odczepiła od nas??! Czy to potwierdzone info?? Byłaby to wreszcie jakaś dobra wiadomość w charakterze prezentu noworocznego. Ale. Ale takie Rózie potrafią szkodzić zdalaczynnie.
    A co do Morawieckiego seniora i jego refleksu szachisty (korespondencyjnego), to tego nawet nie idzie skomentować. Bo TERAZ, jak już sama UE ustami swych przedstawicieli półgębkiem przyznaje, że te kwoty uchodźców to był niewypał (i próbuje szukać nowych sposobów wciśnięcia tego „złota” krajom dotychczas „nieuzłoconym”), TERAZ, powtarzam, zgłaszać gotowość przyjęcia „kwot”, to… To już słów brak. Pogoda ładna i żeby go wciórności (po rzuceniu wciórnościami na jednym forum genealo zarzucono mi, że się „wyrażam wulgarnie”, ale nie przeprosiłam i tu też nie przepraszam za „wciórności”).
    U nas podobno p. Kempa deliberuje nad „korytarzami humanitarnymi”. Czyli podobno nad sprowadzaniem „uchodźców” samolotami.
    Więc w tej sytuacji, gdyby taka Rózia się od nas odtentegowała (apiać nie przepraszam za wulgarność), to by była przynajmniej jakakolwiek pieriedyszka. Jeden bojownik o "demokrację" w Polszy by ubył. Zawsze to coś.
    Bo co prawda mamy Króla, ale nie zwalnia nas to od osobistego rozumnego zajmowania się sprawami kraju.
  • Niestety, to tylko mój wisielczy humor. Uznałam, ze skoro pani Rózia
    nie walczy o "ten kraj", tylko o "swój kraj", to nie może mieć na myśli Polski.
  • @sigma 15:15:37
    No tak myślałam, że to za piękne, by było prawdziwe. Ale z tym "swoimkrajem", to kto wie, czy ona nie ma na myśli Polski. Bo skąd my-szaraki mamy wiedzieć kogo tam namaszczono na wielkorządcę. No, tego takiego kolonialnego kacyka. Donka trochu trudno by było reimportować (acz czynione są próby przedstawienia go jako zbafcy). No to wynaleźli Rózię. - Kto ich tam w końcu wie, tych unych.
    No, ale niech się Wam Jajcarze darzy w polu, zagrodzie, atelier i garażu w Nowym Roku i niech Różyczka (choroba zakaźna?) trzymie się od nas zdala.
  • Do bez kropki
    Tadzinek przeczytał i wzruszył ramionami.
    Po dłuższej chwili dotarło do niego, że antena to Atena i zarżał z uciechy, że jednak. Tapir poczuł się mocno zaniepokojony, że Tadzinek odbiera mu przynależną działkę. Jako przyszły prezydent będzie miał stosowne środki i wtedy rżenie zamrze Tadzinkowi w gardle.
  • @bez kropki 17:00:19
    Osobiście wolałabym, żeby ominęła nas szkarlatyna.

    Natomiast Różyczka von Hande Hoch niewykluczone, że zaklepuje prawa własności do "swojego kraju". Mieliśmy już właścicieli Peerelu, teraz mamy ich następców, panów starszych i mądrzejszych z ich własnością bezdziedziczną, a tu jeszcze Rózia nadstawia płetwę do kucia. Jako żywo przypomina się książę Boguś Radziwiłł i jego wizja Polski, jako postawu sukna, który rozszarpują różne utytułowane hieny.
  • @bez kropki 17:00:19
    Bóg zapłać za życzenia. Zawsze wzajemne:)
  • Mamy na stanie jakieś dzieci szkolne?
    Bo by może dobrze było podepchać taką rzecz:
    https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/44838,Ogolnopolski-projekt-edukacyjny-O-Nasza-Niepodlegla-udzial-ziemian-w-walkach-o-o.html
  • Tapir jednym okiem obejrzał pierwszy odcinek
    "Korony królów" i się zniechęcił do życia. TV Kurskiego poległa nawet w zestawieniu z tym tureckim, dennym serialem "Wspaniałe stulecie".
  • @bez kropki 18:20:52
    Nasze jeszcze nie są szkolne. Nawet zęby mleczne im się jeszcze nie chwierutają. Ale Zosia zaczęła wymawiać "r".
  • Nowe wieści w kwestii bzdyklaczy!
    Sowa P.
    3 stycznia 2018 o 16:34

    Bzdyklacz – chordofon smyczkowy o niejasnym pochodzeniu, prawdopodobnie wywodzący się od starożytnych Słowian. Szeroko rozpowszechniony w muzyce ludowej XV wieku, później popadł w zapomnienie. Ostatnie wzmianki o instrumencie można znaleźć u Farmazonusa. Pudło rezonansowe kształtem przypomina indycze jajo, rzadziej strusie, a w skrajnych przypadkach przepiórcze. Posiada dwanaście podwójnych strun strojonych chromatycznie, a zarazem enharmonicznie (struny podwójne). Technika gry wciąż pozostaje zagadką dla badaczy, ale przypuszcza się, że zbliżona jest do techniki gry na innych instrumentach smyczkowych lub mandoliny.
  • Jeżeli sądzić o grze na bzdyklaczy
    z dzieł takich mistrzów epoki Średniowiecza jak Jacopo Rycynus i jego słynny tryptyk wykonany dla kościoła Sancta Familia w Malga Ciapela pod Marmoladą, można domniemywać, iż do gry używano smyczka, palców (zarówno u rąk, jak i nóg), a nawet zębów. W tym ostatnim przypadku, jeżeli spojrzymy na postać starego pasterza w prawym, dolnym narożniku lewego skrzydła, widzimy wyraźnie, że wiek nie pozwala mu już na używanie do gry tych ostatnich z powodu ich braku, wskutek czego zmuszony jest używać grzebienia wykonanego z prawdziwej psiakości.
  • Nikt nie wiedział, gdzie Jankiel całą zimę kluczył,
    a on na starożytnej bzdyklaczy się uczył
    grać u mistrzów tej sztuki, u wielkich lechitów.
    Bez wytchnienia trenował do nocy od świtu.
    Rozmiłował się tak w tym, tak się biegłe stały
    wszystkie jego kończyny, że rzucił cymbały.
    A gdy wiosną ze świata zdjął już mróz okowy,
    Jankiel gotów był koncert dać nabzdyklaczowy.
    I nie trzeba go było prosić ni popychać,
    ciii, już pierwsze odgłosy instrumentu słychać.
    Nie, to Jankiel sięgając po bzdyklacz zastękał,
    ale gdy się instrument znalazł w jego rękach,
    to się w strusie rozdymał jajo, to przepiórczym
    znowu jajem zostawał, gdy się mocno skurczył,
    i aż dziw, kiedy biegłość wirtuoza taka,
    żeby mógł nawet zmienić to jajo w kurczaka,
    że nie zmienia, lecz Jankiel palcem i paznokciem
    delikatnie po strunach przesuwa, znów łokciem
    szturcha struny, zębami targając je krzepko,
    aby taktu dopełnić kolanową rzepką.

    Tak to drzewiej lechicki lud się zwykł był raczyć,
    grą na starej, słowiańskiej, smyczkowej bzdyklaczy.
  • @Ywzan Zeb 17:19:51
    ...co wieszcz pewien czytając, wstydem pałajęcy,
    poprzestał na wołaniu "Więcy, tego, więcyj!"
  • @Ywzan Zeb 17:19:51
    Cudne, Zebu! Mistrzostwo świata!
  • ZNienacka okazało się...
    ... że szanowni PT Jajcarze, otwierając Szajkę, sięgnęli po starożytne pojęcie eklezji.
    [Zrozumiał to sam Nienacek, przewracając karty ksiąg równie lekkich, co wirtualnych. Księga zwana przeglądarką internetową nie protestowała, a jedynie osprzęt księgi od pewnej godziny jął popiskiwać ze zmęczenia.]
    Przynajmniej tak wynika z jej definicji.
    No bo tak:
    zgromadzenie ludu - jest,
    Na zebraniach zgromadzeni decydowali o zagadnieniach polityki zagranicznej i sprawach wewnętrznych - też może być.
    Dalej, obrady zaczynano od stosownej inwokacji, a następnie zarżnięcia świni i skropienia mównicy jej krwią.
    Mnie pasuje...
  • @Maria Wesołowska 23:43:18
    Na to suchymistrz chwycił na taśmie przypięty
    kawał suchej markowskiej markowo wygięty
    nim z Nienacka Marysię w ramiona uderzył,
    Będziesz, drogi Nienacku, prawdy Szajki szerzył.
  • głupia strona, ale fajne kolaże-fotomontaże
    http://joemonster.org/art/41877/Postacie_z_klasycznych_obrazow_wyjatkowo_dobrze_wspolgraja_ze_wspolczesna_rzeczywistoscia
    Z tego nr 15 to chyba o naszych twórcach na jajach obecnych. Czyli Muzy. Co prawda nie grają na bzdyklaczy, tylko na lirze, czy tam cytrze, ale dobre i to.
  • Tapir z obrzydzeniem obejrzał dzisiejszy odcinek komórek do wynajęcia w Pałacu Prezydenckim
    i stwierdził, ze gdyby nowy skład rządu miałaby wybierać opozycja, to by własnie wybrała to, co Prezydent z Morawieckim rąsia w rąsię wybrali.

    W ten sposób wywalono z rządu wszystkich tych, którzy zasłużyli sobie na szacunek i uznanie elektoratu: Szydło, Szyszkę, Kempę, Macierewicza.
  • @sigma 20:44:08
    Gryzia przebiegła pod porzuconą bzdyklaczą. Rozetką potrąciła strunę fis-dur. Struna brzdąknęła enharmonicznie. Gryzia podniosła porzucony przez pana Józka (dobrze pamiętam?) kopiowy ołówek. Pośliniła go wedle najlepszych wzorców i do w/w listy skreślonej przez Mme dopisała kolejne nazwiska ... Waszczu i Błaszczu. Zwłaszcza Waszcza!!
  • @bez kropki 08:41:52
    Tak, wywalenie Waszcza i księcia Konstantego to jedyne, co ich usprawiedliwia.
  • @sigma 20:44:08
    Ach, gdyby Pan Prezydent raz chociaż raz zobaczył,
    starożytnych słowianów koncert nabzdyklaczy,
    ach, gdyby jeszcze z sobą zawżdy on zabierał
    koncert taki oglądać też Pana Premiera.
    Gdyby mogli obejrzeć te nogi i rence [npp]*
    w działaniu ze dwa razy albo nawet więcy [npp]*
    gdyby tak do obiadu, albo do kolacji
    popis mogli oglądać renc koordynacji
    i nóg na małym jaju, niemożliwych prawie
    zmieścić się wszystkie one na tym strun zestawie.
    Może widząc to byłby często przerażony,
    że nie we wszystkie można łokieć wygiąć strony.
    Zobaczyłby to wszystko kilka razy jeśli,
    jakże insze by wtedy wielkie plany kreślił.

    *co się wykłada niepoprawiajta
  • @Ywzan Zeb 11:03:31
    Monolog nauczycielki:
    Drogie dzieci, co Poeta chciał powiedzieć? Poeta chciał powiedzieć (ja wam to mówię i basta), że pan prezydent i jego świta powinni jaja bzdyklaczy czytać. Powinni je czytać także inni. Bo jaja kształcą. Oraz maja słuszną linię. I wogle [npp].
  • Chyba nie mieszczę się w czasie.
    Wyjechali ostatni świąteczni goście, więc nic tylko wieszam pranie, zdejmuję suche i tak do skutku. Pierniki zeżarte do ostatniego.
    Dzisiaj zaraz po rehabilitantce był mechanik od zmywarki; minął się w drzwiach z kolędą.
    W piątek próba generalna, na sobotę zaklepałam wywóz wielkogabarytowych smieci, w niedzielę nasz chór daje dwa koncerty. W poniedziałek mam operację ręki.
    W międzyczasie staram się zaopatrzyć chałupę we wszystko, co będzie niezbędne przez co najmniej dwa tygodnie, bo wczesniej, niż po 10 dniach do samochodu nie siądę. No i wykonać wszelkie prace, które potem będą nieosiągalne dla osoby pozbawionej prawicy (mam nadzieję chwilowo), co obejmuje też porąbanie siekierą tego wiatrołomu, co go mamy w ogrodzie.
    W dodatku w ogrodzie mamy jeża, który nie wiadomo, czy nie żyje, czy tylko hibernuje. Istny jeż Schroedingera. Co go wsadzę w jakąś stertę liści, psy wpadają do ogrodu i go odkopują.
    Kot zrobił się tak bezczelny, że przełaził dziś przez mechanika od zmywarki, bo chciał się koniecznie dostać do kuchni. Dobrze, że choć psy okazały minimum taktu.
    Dzieci we wtorek mają bal karnawałowy i w upojeniu przymierzają skrzydełka. Jedno będzie biedronką, a drugie motylkiem. Jeszcze dzisiaj wciąż były trzema królami. Te korony co i raz im opadają na szyję.
    Jutro wpadam do Hani celem ustalenia, co tam dalej w polityce, bo pod naszą nieobecność strasznie tam nachachmęcili.
    Hania sie nie odzywa, bo jej siadł komputer. A poza tym adoptowała psicę marki borzoj. Muszę zwierzątko zobaczyć.
  • @Ywzan Zeb 11:03:31
    Une, choć doktory, no prawa tylko
    Nie przejmujo sie ni jednom chwilko
    I chcieć, by nabzdyklaczy koncert,
    Łaskawie wysłuchali to zły koncept
    Bo une, jak to mówio, som na prawie
    I mogo kraj cały utopić, kiejby w stawie.

    Po skończeniu powyższego, a wiekopomnego utforu [npp] Tadzinek schował kufitek kopiowego za ucho i udał się spod czepaka [npp] do domu. Zamiast przywitać się z babcio [npp] wpadł do łazienki i zaczo [npp do końca] dżeć rence pumeksem z kopiowego. Zapomniał chudziak o otworze gembowym, a babcia, pobudzona nagłym zamiłowaniem wnuka do higieny, wpadła jak bomba do łazienki i srodze jękneła wa widok sinofioletowych ust wnuka. Położyła mu reke na czole i stwierdziwszy obnizonom ciepłote rzuciła sie do pani Wolszonowej, by starym zwyczajem telefonicznie wezwać dr. Jaromija.
  • @sigma 20:29:26
    Jezus Maria! Toż to Józek będzie starym zwyczajem narzekał, bo pani kazała mu odsunąć starą gdańską szafę, co ma się rozumieć cholernie ciężką, dokładnie na 10" od ściany. Józek przyjął to jako dopust Boży i koncentrował się raczej w żałości nad swym losem, natomiast Woyciechowej aż sztufada wołowa się przypaliła, bo zamiast jej doglądać to deliberowała zawzięcie o co z tą szafą idzie i dlaczego 10".
    Wytrzymała do popołudniowej kawy tylko i kiedy zaniosła Glorii wzmiankowany napój zagaiła:
    - A czemu na 10" tą szafe ma Józek odsunąć?
    Gloria odwróciła się od sztalug i powiedziała:
    - To z powodu borzoja.
    - Czego?
    - Borzoja, taka marka psa.
    - Pani raczy z biednej sługi sobie dworować.
    - Ależ moja droga Woyciechowo, będę miała tego borzoja, a on przecież gdzieś musi spać.
    - No, nie wiem czy da radę choćby na stojąco - rzuciła wierna sługa.
    Uradowana Woyciechowa pobiegła do Józka, który właśnie pucował podstumęt i zapytała:
    - Czy wiesz już coś o tej szafie i 10"?
    - No.
    - Co no?
    - No z powodu psa.
    - Nie psa tylko borzoja. A wiesz jak on wygląda?
    - Jasne. Płaski taki, jakby go całe życie trzymali za szafą.
  • @tadman 00:31:42
    Zmachany szafą Józek, zajęty poza tym narzekaniem na cdcp (przypomnijmy, bo nie każdy czytający musi to wiedzieć: cdcp - ciężka dola chłopa pańszczyźnianego) był już tak zmęczony, iż język mu się plątał. Borzoj, burżuj, borżoj, borżomi, burżumi, borzoj, burżuj itd.

    (A psy tej budowy u nas gwarowo określano słowem "skrzypcowate". Dziś taki "skrzypcowaty" pies stanowić będzie pendant do bzdyklaczy??)
  • @bez kropki 07:41:47
    No, skrzypcowaty ładniej brzmi niż plackaty. :)
  • @bez kropki 07:41:47
    A narzekał przy przesuwaniu szaf tak:

    Łolaboga plec nie czuje,
    psa by chciały mieć burżuje.
    Przesuwanie i przymiarki,
    to na chłopa spada barki,
    ciężką dolę i bez tego
    od pańszczyzny cierpiącego.
    Przecież to na moje, Józka,
    spada barki szaf przewózka.
    Niech przestawi, niech przeniesie
    każdą szafę cali dziesięć,
    a to ciężki kawał drzewa,
    psa burżuja się zachciewa.
    Żeby się na ścianie płaszczył
    pies burżuja, też mi zaszczyt.

    A tu jeszcze mówią grypsem,
    że nie pies to, ale skrzypce.
  • @Ywzan Zeb 20:47:04
    Zebu, wiesz, że masz dar zabawiania rozmówców? Trzy różowe ululane króliczki (ululane do tego stopnia, że właśnie po raz trzeci wysłuchiwały historii dzika), potem definicja bzdyklaczy, a TERAZ TO:)
  • @Ywzan Zeb 20:47:04
    :))) Ale twórcze rozwinięcie.
  • @tadman 00:31:42
    Sachebleu - zaklęła szpetnie po francusku Gloria.
    - Co ten smahkacz sobie wyobhaża. Niech no mi tu przyjdzie po dhopsa to wytahgam go zdhowo za uszy, tudzież płową czuphynę.
  • Jest nowy Panther
    pisze o niezmiernie ważnych rzeczach (tylko się nie denerwujcie), tj. o polityce pijarowej (nie mylić z pijarami, ale w sumie też chodzi o szkolenie). No i zupełnym przypadkiem najpierw przeczytałam Panthera, a potem zostałam zmuszona do obejrzenia wraz z przychówkiem fortepianu Szopena, tej, no! latającej armaty! Nie! tego, no, "Latającej maszyny". Ta "Latająca maszyna", czyli tytułowy fortepian Chopina to tytuł filmu, jaki w koprodukcji z Chinami zrobiło nasze ministerstwo.
    Owszem, owszem, rzecz w sam raz dla starszych dzieci I ICH RODZICÓW.
    I z kronikarskiego obowiązku link do filmu, jaki obowiązkowo nadajemy wszystkim znajomym na tzw. Zachodzie. Też ku nauce (O czym wszak traktuje aktualny odcinek jaj):
    http://theunconquered-movie.com/index.html
    No. A polska szkoła animacji to jak kiedyś polska szkoła plakatu - mistrzostwo świata i okolic.
  • @bez kropki 18:11:47
    Tadzinek znalazł tylko to. Angielski film i na dodatek z kołowrotkiem w jednej z ról. Chińczyków ni ma, a Chopin na fortepianie jest.
    https://intermusica.co.uk/film-multimedia/Magic-Piano-and-the-Chopin-Shorts
  • Mme z Tapirem złożyli wizytę Hrabinie, a to celem przedstawienia ich nowemu przychówkowi jaj be.
    Nowy przychówek imieniem Lulu jest zachwycającą, tricolorową, kudłatą panienką o wąskim pyszczku mrówkojada i wymownych oczach charta (Bajbus tez ma takie wymowne spojrzenie). Jest też ahystokhatką w całym znaczeniu tego słowa. Mimo że uprzednio była trzymana w kenelu, jak tylko dostała się do salonu, zajęła całą sobą kanapę. Zepchnąwszy z niej uprzednio Glorię, która potulnie zajęła bynajmniej nie tak wygodny fotelik nieopodal. Tapir pogodził się jakoś z sytuacją i chrapnął pod kanapą wyżarłszy uprzednio z psiej miski wszystkie smakołyki. Qrfirst siedział nabzdyczony na ryżandolu, bo znieść nie mógł detronizacji. Jak to, w końcu to on dzierży tytuł książęcy, aż tu nagle wyciągają z rynsztoka jakąś przywłokę i ona zajmuje najwyższe miejsce! Przemyślawszy sytuację sfrunął na oparcie kanapy i zakwoktał negocjacyjnie i ugodowo. Lulu uniosła sennie łeb i machnięciem ogona dała mu przyzwolenie.
  • @Ywzan Zeb 20:47:04
    Józek znowu sapiąc przysuwał szafy do ścian, bo Lulu osiągnęła już wystarczający poziom spłaszczenia, a poza tym wolała kanapę.
    C.d.c.p była naprawdę coraz cięższa. Józek buntowniczo namawiał się z Woyciechową, czy by nie nałożyć na Hrabinę pazurkowego - czyli podatku od ilości pazurów w domu. Woyciechowa była za.
  • @bez kropki 07:41:47
    Bzdyklacz w nowej, rózowej trenzelce z chwościkami i takimż czapraczku podebranym własnemu dziecku też wpadła na chwilkę na fajwoklok u Hrabiny. Nb. Lulu występowała w szerokiej, czarnej obroży nabijanej brylantami. Namówiły się też z Lulu, że na wiosnę będą razem chadzać na spacery bulwarem w porze największej spacerowalności, aby wszytskim spacerowiczom wyszły gały z orbit.
  • @tadman 14:48:51
    Jak tylko zobaczył pana Władeczka przyklejonego do płota, w Tadzinka złe wstąpiło. Wybrawszy najładniejszy kamień z kolekcji zgromadzonej w kieszonce nałożył go na gumę procy, wycelował i trafił! Strategicznie schowany w śmietniku Sztyrlic ze zdumieniem obserwował, jak pan Władeczek osiąga pierwszą kosmiczną.
  • @bez kropki 20:57:40
    Trzy różowe króliczki co prawda ustąpiły z siedziska kanapy, ale przecież przyjęcia nie opuściły! Dosiadły się do Qrfirsta i dyndając łapami śpiewały pieśni biesiadne na zmianę z kolędami. Wtórowała im entuzjastycznie Gryzia, która zajęła ostatnie wolne miejsce na oparciu. Woyciechowa donosiła ogórki kiszone rozmyślając nad podatkiem ogórkowym.
  • @sigma 09:23:52
    Woyciechowej pazurkowe i ogórkowe to straszne następstwa roszad i zmian w rządzie Czeciej RP. Lud pracujący miast i WSI najwyraźniej się ośmielił.
    Tu Tadzinek doszedł do wniosku, że trzeba zbadac przeszłość Woyciechowej, bo ona może wcale nie była ze wsi, a objęła posadę wiernej sługi, aby mieć baczenie na element niepewny, obszarniczy i psowający dziewki.
  • @tadman 09:44:11
    Od 1 stycznia wprowadzają podatek od deszczu.
    Ciekawe, kiedy od grzmotu, słońca, mgły i innych okoliczności przyrody?

    Akurat u nas cały deszcz jest odprowadzany do nawadniania ogrodu i jak mi ten podatek wprowadzą, to im zrobie coś złego.

    Ale za to Czabański oznajmił zdumionym ludkom, że od 2019 zlikwidują abonament RTV.
  • @sigma 12:52:32
    Kiedyś rzucali ludkom toaletowy, albo wołowinę z kością, a teraz zarzucają abonament, aby ludek kochał władzę jeszcze mocniej.
  • @sigma 12:52:32
    Nie znam szczegółów tej opłaty, ale może chodziło właśnie o zachęcenie ludzi do tzw. retencjonowania deszczówki, czego jako kraj BARDZO potrzebujemy. Czyli żeby ludek oderwał się na chwilę od "Rolnik szuka brony", albo "Srutkamy z gwiazdamy" i zaczął budować np. zbiorniki na deszczówkę, coby ją sobie STOPNIOWO zużywać w czasie posuchy. Albo rozprowadzać ją "po gruncie" bez podmywania fundamentów sąsiadowi, ale w sposób umożliwiający to, by deszczówka zasiliła pierwszy poziom wodonośny w ziemi. Długo się o tym mówiło w tzw. branży, ale jak grochem o ścianę. Tj. i społeczeństwo i waadza miały głęboko w gdzieś ową potrzebę retencjonowania deszczówki. No to może teraz jak zrobili takie machniom uda się osiągnąć owo senne marzenie branżystów. Z tym że powtarzam, nie znam szczegółów nowego prawa wodnego.
  • @bez kropki 16:15:36
    Nie, nie, żadne takie, waadza ma w nosie retencjonowanie.
    Od jakiegoś czasu przepisy budowlane przewidują, ze nie dostanie się zgody na budowę, jeśli w projekcie nie ma podłączenia deszczówki do kanalizacji.
    No a teraz, jak już jest ten obowiązek, to opodatkowali tę wylewaną do ścieku deszczówkę.
  • @bez kropki 16:15:36
    https://parezja.pl/pis-wprowadzil-podatek-deszczu/
  • @sigma 18:09:58
    Tak jest. Nie dadzą pozwolenia na budowę, jeśli nie będzie podłączenia deszczówki do urządzeń odbiorczych. Może to być kanaliza, może być drenaż rozsączający, może być studnia chłonna, może byś zbiornik bezodpływowy. Tj. te rodzaje odprowadzenia deszczówki były legalne było do końca ub. roku (wg ustawy prawo wodne). Miała być zmiana prawa budowlanego, która uczyniła niezbędnym projektowanie odprowadzania deszczówki. Nie wiem co uczynił ustawodawca, bo jakom rzekła wyżej - nie czytałam jeszcze nowego prawa wodnego. Chodziło o to, żeby nie powstawały domy, z których deszczówka np. podmywała sąsiadów (sprawy z tzw. przywrócenia stosunków wodnych na gruncie są... no są. I tyle).

    Co do opłat za deszczówkę, to one też były od lat co najmniej 90-tych. Opłaty te ponosiły np. zakłady komunalne za tzw. korzystanie ze środowiska. Albo właściciele wielkich parkingów. (W tym miejscu nie dyskutuję czy to było sensowne, czy nie, mówię tylko, że takie coś było i jest.) Możliwe, że te opłaty teraz podniesiono ORAZ przeniesiono na tzw. lud. Dopóki nie przeczytam ustawy, to nie będę w stanie się do tego ostatecznie ustosunkować.
    Znam zjawisko jakby z drugiej strony, tj. te różne dzikie podpięcia deszczówki do kanalizy, które wywalały nam oczyszczalnie. I tak, to BYŁO koszmarne. Możliwe, że i tego chciał się ustawodawca pozbyć (co samo w sobie było słuszne i bardzo potrzebne). Możliwe też, że jak zwykle chcieli dobrze, a wyszło teeego, no, pogoda ładna.
    Będę mieć chwilę, to poczytam to nowe prawo wodne. I zobaczę co tam piszczy w trawie. A propos piszczenia: idą podobno zmiany prawa budowlanego. I te nam (podobno) dopiero dadzą do wiwatu! (Tak mi niedawno mówiła pewna doświadczona projektant).
  • Za wszystko, za co tylko chcesz
    Podatek za słońce, podatek za deszcz,
    za lato gorące, i za zimne też,
    podatek za wiedzę i za wiedzy brak,
    podatek od siedzeń, podatek, bo tak.

    Za słodkie napoje i za gorzkie łzy,
    za długie postoje, podatek od mgły,
    podatek od smutku, i za każdy włos
    od trawy w ogródku, już taki nasz los.

    Podatek od piasku, od śniegu co spadł,
    od powietrza w lasku, i za to żeś zjadł.
    Podatek od sztuki, podatek za kicz,
    nie spłacisz dopóki na łaskę nie licz.

    chciałem zaangażować jeszcze Starszych panów Dwóch:
    Za pociąg do Jasła
    Za wzmiankę, że zgasła
    Za zdarte dwa hasła,
    Za napis brak masła,
    Za flaszki od wódki,
    Za tego te skutki...
    Za puste ogródki,
    Za dzionek za krótki…

    alem zamiast "Na całej połaci.." trafił Kreona Wspaniałego:
    https://www.youtube.com/watch?v=gnPPftpY5sM
  • No, druga ręka została wyremontowana w poniedziałek.
    Jednak znacznie przyjemniej jest być tylko miejscowo znieczuloną, niż pod pełną anestezją Człowiek ma jednoczesnie rozrywkę podczas operacji, no i zero kaca po anestezji.
    I te zachwycające dialogi na sali operacyjnej! Instrumentariuszka zawiadomiła mojego ulubionego głównego operującego, że życzyłaby sobie, zeby jej wstawił lajka, jak w sobotę wstawi swoje zdjęcie z kolejnego balu karnawałowego. Operator oświadczył spokojnie, ze jakkolwiek mógłby to zrobić, osobiście preferuje spokój w domu. Instrumentariuszka trzepocząc rzęsami, na których jakimś cudem trzymało się z pół kilo tuszu (jej reszta była ukryta po strojem przewidzianym na sali operacyjnej) oznajmiła zalotnie, że przecież stanowią oni jedną, wielką rodzinę! Na co chirurg odparł spokojnie, ze i owszem, ale patologiczną.
  • Dawno nie widziałam tak rasowego i spokojnego opędzania się
    od natrętnej panienki.
    Po czym drugi operator przerywając dialog jw. zawiadomił pierwszego, że to kolano już się zgłosiło. W imieniu nieznanego mi właściciela kolana poczułam się potraktowana przedmiotowo;)
    Potem na dłuższą chwilę się rozproszyłam, bo dźwięki, jakie dochodziły od strony pola operacyjnego przypominały jako żywo, jakby kto kroił gęś do obiadu, a w końcu moja ręka nie jest wielkości gęsi, żeby to tyle trwało. Nie mogłam się zorientowac, co oni tam z nią wyrabiają, bo nie pozwolili patrzeć twierdząc, że jak już podejrzę, jak się operuje, to im odbiorę chleb;)
    Jednym słowem było wesoło, cała zabawa trwała najwyżej pół godziny, a wypis dostałam już w południe, bo potrzebowali łóżka. Straszny tam młyn mają i chyba wykonują 375% normy.
    I w ten oto sposób obie ręce mam już wyremontowane, nic mnie nie rwie, nie puchnie i drugą noc przesypiam bezproblemowo. Żyć, nie umierać!
  • @Ywzan Zeb 17:45:42
    Jam jest Kreon wspaniały, Kreon wspaniały,
    A to moje pedały, moje pedały
    Dwa.

    A jak wejdę na jakąś witrynę, to zaraz występuje partner tego, czy owego celebryty. Podobno przy małżeństwach krewniaczych, które były typowe dla starożytności oraz Żydów, jako pierwszy problem występuje bezpłodność. I pedalstwo jest prostą, psychologiczną kompensacją jw.
  • @sigma 09:06:35
    Szybko jednak ogarnęła się i rzekła:
    - Weź, Józek, pomyśl. Mamy tu, u Hrabiny, jak u Pana Boga za piecem. Jak nałożymy jej pazurkowe, to nas wywali na zbite pyski. I co? Do biedry pójdziem? Ja na kasę, a ty do palet?

    Józek w końcu przyznał, że już woli narzekać u Hrabiny na c.d.c.p., niż pchać wózki widłowe i rozładowywać palety w Biedronce. Poza tym przypomniał sobie, że dziadek mu mówił, że po dekrecie rolnym i wyrzuceniu hrabiów z majątku, we wsi zapanowała nędza, ruja i poróbstwo. A wszystkim zarządzał sekretarz partii i milicja. Nie obcyndalając się szczególnie z chłopami, a co zamożniejszych po prostu wyrzucając do miasta z chałup i ziemi. Jako kułaków. I jeszcze dręczyli księdza proboszcza. A ziemię probostwu też zabrali i wieś musiała sama utrzymywać kościół.
  • @tadman 00:31:42
    Lulu, aczkolwiek mieszka pod jednym dachem z nieobcyndalającą się językowo Glorią, jeszcze nie nauczyła się wyrazów uważanych powszechnie za, ponieważ jest małoletnia. Przeto nasz mały blondasek może tu bezkarnie grasować! Aliści do czasu!!! No i ona ma niezłego krokodyla - paszczę, znaczy :)

    No dobra.

    Lulu to najsłodsze stworzenie na świecie. Jestem biegła w dogach, jamnikach i koniach. A chart to dla mnie prawdziwe odkrycie. Istota z kosmosu.

    Lulu jest psem z odzysku. Szczenięctwo spędziła zamknięta w betonowym kenelu. Przez półtora roku. Tylko dziad jej jedzenie rzucał. Uratowali ją pasjonaci chartów /potrafią wyciągnąć charty nawet z rzeźni w Chinach!/. Była w marnym stanie, szkielet, skóra zaatakowana nurzeńcem. Zobaczyłam jej zdjęcie, gdy była jeszcze nędzą, ale już w domu zastępczym i na miękkim posłanku. Decyzja z mojej strony była natychmiastowa. Przywieźliśmy ją do domu 6 stycznia. Nie potrafiła nawet wejść po schodach.
    Wszystko, czego sunia potrzebowała to: miłość, poczucie stabilności miejsca, dobre jedzonko i zabytkowe meble. Natychmiast też ruszyły w niej arystokratyczne geny, stąd opanowała kanapę i fotele. To chodzący psi cud. Delikatność i dobro. Borzoj - moje marzenie od lat. Od kiedy przeczytałam książkę Stanisława Strzemię-Janowskiego pt.: "Karmazyny i żuliki. O zwierzętach dobrze i źle urodzonych". Cudna gawęda kresowego ziemianina o swoich zwierzętach i nie tylko.

    Lulu błyskawicznie odbudowała swoje jestestwo. Widziałam też na własne oczy jej kosmiczną prędkość, jaką osiąga w biegu. Nieprawdopodobne...

    Lulu jest gwiazdą naszej dzielnicy - wszyscy się sunią zachwycają. A jeden sąsiad nawet czapką się jej ukłonił :)
  • @Ywzan Zeb 20:47:04
    Zebu, jesteś niezrównany! Jak Józek się ogarnie, podeślę pod podstumęt budyń czekoladowy z konfiturą morelową i śmietaną. Który Woyciechowa przyrządza wedle wskazówek Glorii. To ostatni przebój kulinarny w zameczku.
  • @KOSSOBOR 00:11:51
    Tadzinek przeczytał w osłupieniu, że po doprowadzeniu Lulu do stanu przypominającego borzoja ma już pierwszego starającego się.
  • @tadman 09:13:05
    Bój się Boga, Tadzinku! Lulu to małolata!
  • Iza z Anią wyjechały, ale cośmy sobie pogadały, tośmy pogadały.
    A jeszcze w sobotę zaszczyciła nas z rewizytą Lulu.
    Niestety,psica wbrew naszym nadziejom nie spodobała się Gaci.
    Kocica stojąc na parapecie z grzbietem wygiętym w kabłąk i podwójną objętością z powodu zjeżonego futra na zmianę pluła i syczała i żadnej nadziei na jakieś negocjacje nie dawała. Toteż Lulu wróciła do salonu, rozejrzawszy się po meblach wybrała, oczywiście, kanapę i rozłożywszy się na niej z rozmarzeniem zaczęła spiczastym pyszczkiem obgryzać grzbiety książek na regale.
  • @KOSSOBOR 00:11:51
    "Wszystko, czego (...) potrzebowała to: miłość, poczucie stabilności miejsca, dobre jedzonko i zabytkowe meble" - Jestem chartem?? - myślała Gryzia. - I do tego to zamiłowanie do książek... Chyba mamy wspólne zamiłowania, albo wspólnych przodków, albo coś.
    (Mme życzymy wiele zdrowia na obie ręce. Budyń z konfiturą morelową?? Ha! SWT staje do współzawodnictwa budyniowego, tj. jest do niego postawiony, ale o tym napiszę innym razem, bo teraz mnie obowiązki wzywają.)
  • @KOSSOBOR 00:50:11
    Tu Tadzinek sięgnął do pamięci i wyciągnął z niej takie coś w okularach i z dużym bukietem. Puścił toto na podłogę, a to polazło do sąsiadów i sprezentowało mieszkającej tam małolacie ów bukiet ku ukontentowaniu mamusi tej małolaty. Więcej Tadzinek nie napisze, bo już go uszy zaczynają palić.
  • Poza tym Iza w prawidłowy sposób wymówiła tę rasę.
    Jako slowo rosyjskie "borzoj" czyta się jako "barzoj", z akcentem na na to "o", które nie jest "a".
    My tam z Hanią języka rosyjskiego uczyłysmy się marne 9 lat i niezbyt sobie z nim radzimy.
  • Tapir przyswoił sobie niusy
    i postanowił udać się w krzaki koło kubła na odpady zmieszane, a to celem spotkania ze znanym czerwonym totalitarystą i nazistą Sztyrlicem. Tamże wybadał go na okoliczność najbliższych planów rozrywkowych, jako że co prawda urodziny batiuszki Stalina minęły, ale rocznica jego śmierci zbliżała się nieuchronnie.
    W pierwszej chwili nieufny Sztyrlic wyznał Tapirowi w przystępie szczerości, że jakby miał obchodzić wszystkie rocznice urodzin i smierci Lenina, stalina, Marksa, Engelsa i cholera wie jeszcze kogo, to by mu stolicznej nie starczyło dalej niż do marca. A potem, jak zyć, panie szanowny, jak zyć?
  • ***
    Raz Saud i arab hen w Białymstoku
    centrum kultury chciał mieć na boku.
    Dzieląc z się darem,
    z polskim Tatarem
    będzie go uczył jak szerzyć pokój.
  • @sigma 17:35:07
    Z Tapirem, czy raczej za Tapirem przyszedł dzik, miał
    bowiem nadzieję, że na uroczystych obchodach onych niejedną będzie miał okazje opowiedzieć swoją historię. Żeby jakoś usprawnić organizację uroczystości (chociaż nie wiedział które rocznice Sztyrlic obchodził ze stoliczną a które tylko z daleka) zaoferował się nawet na najbliższą taką okazję obstalować ekipę z zaprzyjaźnionej telewizji.
  • @Ywzan Zeb 17:53:28
    Poza tym Sztyrlic dodał, że chociaż jako prawdziwy komunista jest alkoholikiem, to jest alkoholikiem racjonalnym i skoro na stanie posiada sześć skrzynek stolicznej, to wie, że może se pozwolić na góra pół litra dziennie. I to tylko jesli uchroni swoje skrzynki przed Wiśką. To niby jak on ma cokolwiek hucznie obchodzić z półlitrem w renku?
  • Kiedy jednak Tapir zaczął coś napomykać o tortach,
    Sztyrlic powiedział, że go mgli na samą myśl i zatrzasnął pokrywę kubła za sobą w sposób ostateczny.
  • @Ywzan Zeb 17:44:19
    Na Tatarów w III RP przyszła saudyjska zaraza. Biedacy. Jak słucham, jak to nasz rząd na potęgę zaprzyjaźnia się z krajami arabskimi, źle mi się robi.
  • Nareszcie jakaś dobra wiadomość!
    Dorota Nieznalska wyleciała z ASP Już nie pracuje jako asystentka w pracowni Trans dyscyplinarnej Wydziału Rzeźby/Intermediów tamże, bo nie odnowiono z nią angażu. Podobno skrzykują się na fejsbuku, żeby bronić uciśnionej artystki.
    A pomyśleć, że kiedyś nimfomanię po prostu leczono.
  • Znienacka przyleciał Tadzinek i powiedział,
    że jak przelatywał przez krzaki leszczyny, to pan Władeczek akurat montował tam kamerę z widokiem na kubeł. I że namawiał go, żeby za dwie balonówy doniósł na przyjęcie tort, który on, pan Władeczek, dostarczy.
  • Dzik, odprawiony z kwitkiem przez Sztyrlica,
    poszedł gdzie indziej:

    https://www.youtube.com/watch?v=XqojaHaHijQ
  • @sigma 18:06:56
    Czytam i widzę, że sigmę i Zeba wena nie mija; może dlatego, że Wiśka przebywa w towarzystwie, które charakteryzuje się prirodnym zapachem.
  • @Ywzan Zeb 16:10:40
    Tapir był wstrząśnięty: tak uchlać się w trupa za stodołą i to solo???
  • @sigma 19:42:01
    Lulu wczoraj dość dokładnie przeczytała kwartalnik SN, "Katholicos". Dodajmy zatem, iż u Mme nadgryzła książeczkę z rozważaniami Drogi Krzyżowej. Gloria doprawdy nie wiedziała, co o tym sądzić.
  • @KOSSOBOR 20:52:33
    Ani chybi swiętypies.
  • @tadman 21:00:16
    Ciekawe co sobie następnie zarekwiruje na świętopiesie.
  • @Ywzan Zeb 21:10:40
    W sedno! Biedna Lulu po prostu wybiera świętopiesie. Czyli książki, które były po staroświecku klejone klejem z żelatyną. Taką tez pozycję zarekwiruje sobie następną. - Sam widzisz Zebu - w Twoim pytaniu od razu kryła się odpowiedź.
    I, pomijając żarty, może ona akurat potrzebuje takich chrząstkowatych, żelatynowantych rzeczy? Żeby sobie wyrównać jakieś stare deficyty pokarmowe? A ci jej książek żałują! (Jak Gryzi kiedyś stówek do pogryzienia.)
  • @KOSSOBOR 20:52:33
    Rozumiem, że doświadczeni psiarze badają, czy zamiłowanie Lulu do nabożnych ksiąg jest narowem (wymagającym energicznych działań i wykorzenienia), czy poszukiwaniem zabawy (taka FAJNA, bo elastyczna zabawka dla zębów i szczęk), czy poszukiwaniem składników pokarmowych. Wiem, że psom nie wolno dawać wędlin. Ale może dać jej czegoś w rodzaju salcesonu na skórach? Albo tej paskudnej wędliny (tylko nie pomnę gdzie to jadłam) składającej się z niezmielonych chrząstek, skór i tłuszczu w niewędzonym flaku? Tylko oczywiście jej to podać bez chrzanu (mnie podano z chrzanem, zapewne dla zamaskowania paskudnego smaku owego delikatesu). I jeszcze bym zapytała psiarzy na jakimś forum internetowym, które psie chrupki mają taką sprężystą konsystencję. Albo bym odżałowała jakiś przedmiot, koniecznie skórzany, żeby Lulu miała gryzak. Bo wprawdzie ja osobiście nie mam zbyt wiele miłości do książek (uważam je, zwł. ostatnio, za świadome złośliwe zawalidrogi i rozmnażalniki kurzu), ale jednak gryzienie to już przesada. Ja zwyczajnie – ukradkiem wyrzucam;). Bez gryzienia.

    A poza tematem – Gryzia zaczęła się przyglądać Tadzinkowi uważniej oraz ze starannie ukrywaną obawą. No bo wprawdzie loczki, blondasem, niewinne niebieściuchne ślepka, ale taka Elena Czauszesku też była chemikiem. I to całkiem takim jak w Chlewie (w sensie, że inni za nią pisali prace i ponoć różne fantazje w nich umieszczali).
  • @Ywzan Zeb 17:44:19
    A pokój to się szerzy ogniemimieczem, co wiadomo już z Trylogii. I tylko Gryzelda spraw zagranicznych osobiście uważa, iż ci religianci pokoju, to mają na myśli pokój z kuchnią i zasiłkiem w dobrym punkcie w centrum. I o taki pokój walczą. Identyko zresztą jak Sowiety do niedawna.
  • @bez kropki 08:34:24
    Ups! Autokorekta z edytora tekstu niech spada do budy!!! W w/w komencie miało być „blondaseK”, nie „blondaseM” i „Pchlewie”, a nie „Chlewie”.
    A chemikiem był też jeden z naszych wielkich II RP, brak Janiny Porazińskiej, któryś himalaista jest chemikiem, więc nie same tylko spadkobierczynie Elżbiety Batory w tym fachu się trafiają. Zawszeć to ulga.
  • @bez kropki 09:59:35
    PO TRZYKROĆ TFU z temi oknamy! Okna to do wyglądania, a nie do komputera!!!! W w/w tekście (którym poprawiałam błędy autokorekty) apiać jest błąd!!! Otóż chemikiem został był swego czasu braT, a nie braK Janiny Porazińskiej. Rence normalnie opadajom. Cza pisać ze słuchu gwarom, to sie ałtokorekta nie przyrzepia. Tfu jej wciórności na pochbel strugiem szturchany, taka jej proweniencja niedobra!
  • @KOSSOBOR 20:52:33
    Widzę że książki ostatnio są w modzie. Mnie udało się jedną utopić w wannie. Mało zawału nie dostałam, bo pożyczona. Okrzyk, jaki mi się wyrwał (dajmy na to: jejku! )sprowadził pod drzwi łazienki rodzinę niespokojną, ze mi się co najmniej rana pooperacyjna otwarła.
    Stwierdziwszy, że książce nic już nie pomoże, wrzuciłam na się byle co i pognałam do komputera, żeby sprawdzić, czy dostępna w necie. Była dostępna. Capnęłam cholerę i dopiero mogłam swobodniej odetchnąć. Tyle czasu na bezdechu!
  • @Ywzan Zeb 21:10:40
    Pewnie najbardziej by jej podpasił jaki manuskrypt oprawny w cielęcą skórę. To by się dopiero gryzło.
  • @KOSSOBOR 20:52:33
    Wyraźne podejście antykatolickie. Tak to jest z tymi rasami rosyjskimi.
  • @bez kropki 09:59:35
    Jak wiadomo himalaiści chodzą na deksie.
    Deksametazon jest preparatem kortyzonowym o działaniu przeciwzapalnym, przepisywanym przez lekarzy, między innymi w celu zapobiegania gromadzeniu się płynów w mózgu.
    Nb. ratujący też mieli deks w zestawie, bo podali go Eli, żeby w ogole ruszyła, jako że nie nadawała się do użytku, kiedy do niej doszli.
  • @sigma 19:26:36
    "Jak wiadomo himalaiści chodzą na deksie". Mon Dieu! - westchnęła Gryzelda po chłopsku - gdzie te czasy, gdy chodzili zwyczajnie, po górach... Na szlaku, linie, rakach albo czymś takim... No, ale od razu wiadomo po co chemik w himalaizmie. - Po czym obrzędowo obtarła nos rękawem.

    (Podejście antykatolickie rosyjskiej rasówki mnie rozbawiło - hihihi.)
  • @bez kropki 19:47:37
    Co za czasy nadeśli! Wiadomo było dotąd, ze Kopernik był kobietą, ale że był największym starożytnym, greckim filozofem obok Sokratesa, Platona i Arystotelesa - tegośmy nie wiedzieli. A Żydki w osobie pana Yaira Lapida już to wiedzą i nie zawahają się nas o tym zawiadomić.
    A ja myślałam, naiwna, ze Petru nikt nie przebije.
  • Ałtokorekta
    Żesz na taką nie ma bata,
    żeby z brakiem brata zbratać,
    toż na taką brak jest słowa,
    żeby auto – korygować,
    koniugacja [npp] w pył się trzaska,
    jest blondasem miast blondaska,
    na dodatek głupia nie wie,
    jak napisać „w mieście Pchlewie”.

    Może jednak chociaż wie to,
    że Sokrates był kobietą,
    żoną nieznośnego typa,
    który zwał się był Ksantypa,
    Kopernika który on,
    mizoginik i wróg żon
    darzył uczuciem gorącem,
    mówił mu „Ty moje Słońce”.
    Lecz Kopernik nie wytrzymał
    tego Słońca przeto zimą
    ruszył gdzieś w nieznany ląd.
    Tu korekta twierdzi błąd,
    „wstrzymał” zamiast „nie wytrzymał”
    takoż szepcze mi na uszy
    „Ziemię, a nie zimą ruszył”,
    i dziś całe krzyczy plemię:
    „Wstrzymał Słońce ruszył Ziemię.”
  • @Ywzan Zeb 21:10:40
    Na świętopiesie Lulu zarekwirowała sobie lody rosołkowe, to znaczy zamrożony słoik z tęgim wywarem z chrząstek, mięsa i warzyw. Który był odstawiony do rozmrożenia. Gdy Gloria ją dorwała in flagranti ze słoikiem w pysku - po zamrożonym rosołku nie było śladu.
  • @bez kropki 08:06:07
    Taż dostaje! Muszę nadrobić jedzeniowo jej marne szczenięctwo. Różne dobre rzeczy dostaje, jednak nie chroni to zabytkowej kanapy, a zwłaszcza obszyć sznureczkowych. Te są bowiem najpyszniejsze. Oraz zielone. Tak więc najwyraźniej Lulu ma coś wspólnego z Hrabiną co do koloru zielonego.
  • @bez kropki 09:59:35
    Tadzinek jako spadkobierca Elżbiety Batory... No, no...
  • @Ywzan Zeb 17:52:48
    Gloria przypomniała sobie wierszyk z dzieciństwa, czyli sprzed wieków, że "Wstrzymał Słońca, ruszył Ziemię, Polskie go wydało plemię". Ale to już niemodna narracja, bo, jak wiadomo, wydawaliśmy kogo innego. W dużych ilościach.
  • @KOSSOBOR 19:58:05
    Ja nie twierdzę, że skrzypcowata figura Lulu jest wynikiem drakońskiej diety w zameczku! Ja tylko głośno myślę, że ona (Lulu, nie dieta) potrzebuje właśnie chrząstek, skór i temu podobnych rzeczy. (Szunreczka, zwł. zabytkowego jej nie Gryzia wybacza. Aczkolwiek powinowactwo duchowe wiele tłumaczy w tem wzlgędzie.)
    Natomiast co do wydawania, to noooo... Gryziowaci może i wycierają nos rękawem, ale nie wydali: przyjaciół, Rzyda (ani jednego), a kawałek książki, to tylko Gryzia, a i to dopiero ostatnio. Tak, że ten.
    A co do Elżbiety B. i Tadzinka, to nie w linii prostej, tylko jako chemik, co to żywi, leczy, ubiera i broni, czy tam truje, czy jak to szło dawno temu.
  • @KOSSOBOR 19:54:21
    Dosunąć cholerze na 5".
  • @bez kropki 20:56:41
    Z Tadzinka to kiepski chemik, bo jak Ojca daleki wujo dowiedział się, że synuś uczy się na chemika to rzucił w jego kierunku krótką piłkę:
    - A wie co zrobić z bimbrem, by gęby nie wykręcało, bo kali, węgiel drzewny, wapno i nawet karbid my stosowali?
    Tadzinek spocił się gorzej niż na całorocznym egzaminie z chemii organicznej u pani profesor Cz.T., ale nic nie pomogło i pierwszego podejścia nie zaliczył, a w nagrodę usłyszał, że kiepsko go na tej całej politechnice uczą.
  • @tadman 22:39:01
    A bo tych rzeczy, to w ogóle na politechnice nie uczą. Tego uczy ciocia (jedna moja daleka). Otóż dobry bimber robimy na wiśniach. A potem go dwukrotnie lub nawet trzykrotnie przepędzamy przez cieńką (nie poprawiać) rurke. Najlepiej szklaną (nierdzewki ciocia nie miała, ale wg niej, miedziana też może być). Straty są duże, ale pyska nie wykręca. Na przepitkę stosujemy wino.
  • Mme zastanawiała się, jakie należałoby podjąć kroki
    w związku z tym, że Izrael wypowiedział nam wojnę, a USA z dwóch swoich sojuszników wybrał wiadomo którego. Robienie zapasów wydawało się bez sensu. Podobnie jak kopanie bunkra w ogrodzie. Podobnie jak zresztą większość działań, która by zresztą wymagała szeregu zezwoleń opatrzonych pieczątkami tuszem lila. No to jak tak, to postanowiła nie podejmować żadnych kroków i zlekceważyć bezcenny Izrael.
  • Jak mamy takich przyjaciół w polityce,
    to wrogów już nie potrzebujemy - zacytował majestatycznie Tapir wciskając na łepetynę cylinder, żeby się bardziej dostojnie wydać.
  • @sigma 09:35:50
    "wciskając na łepetynę cylinder, żeby się bardziej dostojnie wydać" a tłok mu w cylindrze chodził miarowo.
    Zaś co do wojny wypowiedzianej nam przez bezcenny Izrael, to Gryzia się cieszy, że jest więcej osób (poza nią), które dostrzegły, iż rozgrywki pani ambarasador [npp] i jej mocodawców to de facto casus belli.
    Ale przejmować się nie ma co. Jeszcze czego! Olać tę wojnę wypowiedzianą nam przez bezcennych.
  • Il Professore zaznczył u siebie,
    że należałoby wydalić p.Azari z Polski jako persona non grata. Bezcenni chyba to czytają, bo ledwo to napisał, bezcenny Izrael odwołał swoją sowiecką kobitę, twierdząc że będzie to karą dla Polski. Może by tak tę karę zastosowali częściej i odwołali jeszcze do tego poniższy komplet zawziętych polakożerców i folksjuden, jako to:
    Anna Bikont, Yael Birenbaum, Halina Birenbaum, Jacek Bocheński, Teresa Bogucka, Krzysztof Burnetko, Anna Dodziuk, Barbara Engelking, Zofia Floriańczyk, Andrzej Friedman, Beata Fudalej, Jolanta Gałązka-Friedman, Konstanty Gebert, Agnieszka Glińska, Jan Tomasz Gross, Irena Grudzińska-Gross, Mikołaj Grynberg, Jan Hartman, Jan Hertrich-Woleński, Agnieszka Holland, Krystyna Janda, Maria Janion, Zofia Jankiewicz, Jacek Kleyff, Sergiusz Kowalski, Stanisław Krajewski, Maria Kruczkowska, Krystyna Krynicka, Ryszard Krynicki, Ireneusz Krzemiński, Joanna Kurczewska, Jacek Kurczewski, Jarosław Kurski, Aleksander Kwaśniewski, Andrzej Leder, Wojciech Lemański, Paweł Liberski, Barbara Mechowska-Kleyff, Edward Mitukiewicz, Krzysztof Niedałtowski, Przemysław Nowacki, Stanisław Obirek, Janusz Onyszkiewicz, Piotr Pacewicz, Monika Płatek, Masza Potocka, Stanisław Radwan, Shoshana Ronen, Jacek Różycki, Andrzej Rzepliński, Paula Sawicka, Dorota Segda, Radek Sikorski, Marek Siwiec, Jarosław Sławek, Aleksander Smolar, Kazimierz Sobolewski, Piotr Sommer, Krystyna Starczewska, Andrzej Stasiuk, Dariusz Stola, Joanna Szczęsna, Kazimiera Szczuka, Monika Sznajderman, Piotr Szwajcer, Paweł Śpiewak, Frank Telling-Saphar, Róża Thun, Olga Tokarczuk, Joanna Tokarska-Bakir, Aleksandra Trzaska, Mikołaj Trzaska, Magdalena Tulli, Grzegorz Turnau, Marian Turski, Piotr Wiślicki, Krystyna Zachwatowicz-Wajda, Maja Zagajewska, Adam Zagajewski, Katarzyna Zimmerer, Jacek Żakowski
  • @sigma 18:31:46
    Sztirlic z Wiśką mogą zostać, bo się wycofali na z góry upatrzone pozycję. Kilku Kamiński CH i Kamieńskich bym dorzucił i ekstra na dodatek tę piękno tę blond o włosach w sprężynki, co to w fiolety się stroi, rewolucjonistka jedną kuchenna. Jakby kto nie wiedział to dziunia Gessler się nazywa.
  • @tadman 21:51:54
    Bardzo dobrze, Tadzinku. Pomóżmy bezcennym przywrócić ich wiernych obywateli! A tak przy okazji i braciszka tej kuchennej rewolucji. Ikonowicz sie nazywa. I całą familię Kwaśniewskich; w końcu większość sowieckich Żydów już siedzi w Izraelu, to po co mają się męczyć w "tymkraju".
  • @sigma 18:31:46
    Krzysztof Niedałtowski to ksiądz. Z Gdańska. Od inteligencji /miejscowej/. Ciekawe, że tego nie zaznaczył zwyczajowo. Wypiął się na kapłaństwo pod urokiem Izraela?
  • @tadman 22:25:28
    Józek dostał takie polecenie, ale tymczasem Lulu zmieniła diametralnie preferencje ze świętopsich i rosołkowych na cukiernicze. Jako to zeżarła: resztkę rafaello, co to je Hrabina dostała od Mme, ale za to z pudełkiem, oraz instrukcję do glukomierza.
  • @tadman 22:39:01
    Na hasło "bimber" Józek zareagował w sposób oczywisty, zwłaszcza że z szafą gdańska był już na 6" i robota miała się ku końcowi. Przeto zapytał Tadzinka, czy już teraz smarkacz wie, co zrobić z bimbrem, by gęby nie wykręcało?
  • @KOSSOBOR 09:40:03
    Lemański to też ksiądz. Suspendowany.
  • @KOSSOBOR 10:08:26
    Iza dzwoniła, że wysyła dwa kalendarze z końmi (w tym trzy konie Marysi na Służewcu). Jeden dla Glorii, drugi dla Mme. Jak tylko dojdą, bez względu na stan infekcji, dowożę.
  • @sigma 10:43:55
    No wiem /zapewne geny w nim się odezwały, jak głosiła fama/. Więc tym bardziej brak zaznaczenia przed Niedałtowskim, że to ksiądz - zdumiewa.
  • @sigma 10:46:27
    A zapytaj Izę, czy rozniosła wieści o charcicy Hani pośród służewiaków? /Dla niezorientowanych: to nie moja charcica, a charcica, która wabi się Hania./ To grypsko, a nie prosta infekcja. Zatem musimy poczekać, aż przestanę razić.
  • Podczas gdy Hrabina leżała złożona niemocą,
    Lulu przegryzała się przez kolejne zdobycze. Z kanapy zostały jeno nóżki podtrzymujące obgryzione resztki. Wszelkie książki nie zamknięte w szafie bibliotecznej zniknęły jak sen jaki złoty. W kredensie kuchennym widniały marne resztki. Trzeba jednak oddać Lulu, że jak już się za coś zabierała, to zżerała to doszczętnie, do ostatniej kartki, sznureczka, czy bomboniery. Uzupełniając niedobory żywieniowe Lulu nie grymasiła, jeno wtrajała, jak leci.

    Napuszone i rozwścieczone koty siedziały w koronie herbu, z którego sterczały obgryzione resztki pałek.
  • Woyciechowa wycofała się na z góry upatrzone pozycje,
    czyli do kuchni, uzbroiła po zęby w ścierkę i trzepaczkę i zapowiedziała głośno, że jeśli ta "chuda wywłoka", jak się bez atencji wyraziła, przekroczy próg kuchni, to arystokratka, czy nie, ale dostanie ścierką po łbie.
  • @sigma 09:47:00
    Na takie dictum Woyciechowej Lulu, nauczona przez kocurrę Mimi, pokazała wiernej słudze język i wystarczyła chwilka mieszania w garnku, by charcica gwizdnęła bezcenne /ale nie izraelskie/ okulary Glorii, która zostawiła je nieopatrznie w kuchni na stole. Gloria już nawet nie zemdlała, bowiem była już dawno zemdlona.
  • @sigma 08:08:49
    Niedobory żywieniowe Lulu dodatkowo uzupełniała już to pantoflami rannymi, już to pantoflami wyjściowymi /to aktualnie zemglonej Glorii nie robiło/, już to gałązkami beniaminów, już to gałązkami krzewu wawrzynu. A to już Glorii robiło, bowiem wawrzyn był przedmiotem jej dumy i niewyczerpalnym - do momentu przybycia Lulu do zameczku - źródłem wieńców dla ulubionych poetów. Jeden POETA, ukochany Kaziu, przesiedział ongi w wieńcu całe przyjęcie i, mimo zimy, zaparł się, że w nim wróci do domu. Jednakowoż żona Kazia wyraziła pewien sceptycyzm i już w myślach układała plan rosołku, wzmocnionego wiadomymi listkami. Kulki postanowiła dokupić w pobliskim spożywczaku.
  • @KOSSOBOR 17:12:06
    Łomatko! I co? Zeżarła okulary?!
  • @KOSSOBOR 17:23:14
    Spoko. Wawrzyny łatwo rozkrzewiają się u podstawy pnia, tworząc pędy odroślowe w warunkach naturalnych w następstwie pożaru lub uszkodzeń mrozowych, a w tym konkretnym przypadku w następstwie zeżarcia góry krzewu.
  • @KOSSOBOR 17:23:14
    Zaczynam mieć podejrzenia co do byłego właściciela Lulu, że musiała mu zeżreć coś wprost nadzwyczajnego, skoro została skazana na kenel. Ciekawe, co to było.
  • @sigma 18:16:01
    Żem posklejała. Szybę wstawiłam. Jakoś działają :)
  • @sigma 18:18:47
    Tak więc klęski na wawrzyny to pożar, mróz i Lulu. Może jeszcze Tatarzy?
  • @sigma 18:20:43
    Nawet jak mu zeżarła mamusię, albo ukochamy motocykl, to nie mam litości dla dziada! I nie powiem nawet: pies mu mordę lizał, bo to despekt dla psa.
    Dzisiaj Lulu zabrała się za korespondencję z Muzeum II WW, ale wkrótce poniechała. Co cieszy.
  • @sigma 18:18:47
    Aha, co do wawrzynu. Sienkiewicz, pałętając się pośród Indian w Ameryce, napisał, że oni na noce przy tipi rozpalali ogniska z krzaków wawrzynu. I że to okazało się zbawienne dla jego płuc /choroby płuc były w XIX wieku modne/.
  • @KOSSOBOR 10:03:43
    Mamusia mamusią, ale jak mu zeżarła kolekcję znaczków z Mauritiusem na czele? Alibo walizkę dularów? Albo model pancernika Potiomkin, co go był wykonywał przez ostatnie lata? Trza mieć jakiś cień wątpliwości co do przyczyn zbrodniczego charakteru dziada;) Mógł być taką razą lekko zdraźniony.
  • @KOSSOBOR 10:09:19
    Daj biedactwu jakichś parę badyli do pogryzienia, żeby nie musiała się męczyć z tym wawrzynem;) Bebe tez regularnie lubi sobie coś wybrać ze stosu przy kominku i przerobić na trociny.
  • @KOSSOBOR 17:23:14
    UWAGA! Benjamin jest trujący. Jeśli dalej będzie żarła to proponuję Józkowi szafę na 4", może wyniijść nie zdoła, no oczywiście Lulu, a nie Józek.
  • @KOSSOBOR 09:53:01
    Wawrzyn w Polsce? JAK??!!
  • @sigma 10:47:41
    Taż piłuje drewno kominkowe, no ale tego nie zaliczam do klęsk żywiołowo - lulowych.
  • @tadman 10:55:08
    Na 4" i miny pp z każdej strony!
  • @KOSSOBOR 10:03:43
    Nie wiem, czy mamusię, Mauritiusa i motocykl. Osobiście podejrzewam raczej nowe Pirelke od Lexuni - tego typu sprawy.
    I skąd wawrzyn w Ameryce?? To on tam występuje? Może to było coś innego? Bo że okadzanie może byś skuteczne na różne choróbska, to mniej więcej wiadomo.
  • @tadman 10:55:08
    Beniamin i aron (takie kwiatki) są trujące. Na temat Beniamina (trującego) - jest nowy Panther. Kto ma czas i siły niech podeśle do Il Professore oraz przetłumaczy na języki I KOLPORTUJE W NECIE.
  • @bez kropki 11:29:02
    No, ale Gryzia pięknie wy(g/b)rała te kwiatki.
  • @bez kropki 11:26:21
    W warzywniaku były doniczki z patyczkami, z których wyrastały listki bobkowe. Z Irlandii. Żem kupiła, żem zadbała, żem dosmaczyła.Potem żem przesadziła, bo rosły jak szalone. Teraz Lulu temperuje krzaczor od czasu do czasu :) Opieprzam psicę, natuhalmą, straszliwie: brzydopies, mówię.
  • @bez kropki 11:28:06
    To musisz pogadać z panem Sienkiewiczem. Ale przedtem zmienić imię na Maria, jak wiemy.
  • @KOSSOBOR 16:24:30
    No wiesz! Lulu musi być wstrząsnięta do głębi, jak jej coś takiego powiesz.
  • @KOSSOBOR 16:24:30
    A, właśnie doszły kalendarze od Izy. Jak tam grypa?
  • @sigma 19:32:56
    Niestety, grypsko trzyma się mocno. Straszna świnia ta grypa :(
  • @KOSSOBOR 10:45:29
    Dziwią wszyscy się sąsiedzi,
    na tuczniku grypa siedzi,
    i objeżdża otoczenie,
    żeby się na ludzi przenieść.
    Na nic płoty, bramy, straże,
    wciąż się zwiększa strefa skażeń,
    wszystkich wokół infekuje
    grypa, bo jest straszną świnią.
  • @Ywzan Zeb 19:01:06
    Ach, Zebu, jak Ty chytrze używasz brzydkich słów! Jestem pełna zachwytu;) I podpisuję się pod jw. w kwestii meritum.
  • @bez kropki 11:28:06
    Pewnie to jedna z tych rzeczy, które Kolumb osobiście zawiózł do Hameryki. Ile sie facet naharował! W jedną stronę indyki, w drugą wawrzyn, w jedną francę, w drugą złoto, w jedną konie, w drugą pomidory i szynszyle, zwariować było można!
  • @Ywzan Zeb 19:01:06
    :))) W moim guście te brzydkie wyrazy! Zimna wódka się należy, Zebu!
  • Wojna polsko-izraelska rozwijała się.
    Toteż Tapir już przygotowywał pakiet ustaw.
    W pierwszej ustawie oprotestował narzucaną nam koncepcję cywilizacji judeo-chrześcijańskiej, jako całkowicie fałszywą. My, chrześcijanie, jesteśmy diametralnie odmiennymi cywilizacjami i z cywilizacją żydowską nie chcemy mieć nic wspólnego.
  • W drugiej ustawie
    Tapir zaznaczał, że w KL Auschwitz ginęli wyłącznie Polacy, więźniowie polityczni. Żydzi ginęli w KL Birkenau. Toteż KL Auschwitz przechodzi pod zarząd polski, a pp.Żydzi z p.Cywińskim i p.Engelking na czele mogą się przenieść do Birkenau i tam uprawiać swoją religię holocaustu.
  • @sigma 12:03:47
    W trzeciej ustawie Tapir oznajmiał, że jeżeli zarządzana przez bezcenny Izrael kolonia pod nazwą USA przyjmie ustawę 1226 w sprawie tzw,mienia bezdziedzicznego, to Polska zażąda dla siebie mienia bezdziedzicznego należącego swego czasu do Indian wymordowanych na terenie USA. Z odsetkami.
  • Zupełnie niespodziewanie (dla Tapira)
    w ziemiance, gdzie rozłożone były projekty rzeczonych ustaw, zjawił się pan Władeczek z notesikiem.
    Tapir, jako doświadczony mąż stanu szybko jednak poradził sobie z tą sytuacją.
    Po wymianie kurtuazyjnych powitań i prezentów, (Tapir dostał notesik i ołówek, a
    pan Władeczek order z ziemniaka i cebuli) rozpoczęła się rozmowa w cztery oczy i w (do)notesik. Tapir zapoznał pana Władeczka ze szczegółami projektowanych ustaw, chwile się zachwycali gładkością paragrafów, pan Władeczek wyraził uznanie dla ciężkiej pracy Tapira, po czym jako osoba wprawiona w (do)noszeniu zaoferował swoją pomoc i zaproponował, że chętnie odciąży Tapira i sam zaniesie projekty one do wiadomej ambasady celem poddania ich konsultacji.
  • Na te słowa
    podniosła i uroczysta atmosfera prysnęła jak sen jaki złoty.

    Tapir, jako doświadczony mąż stanu, zachował wprawdzie kamienną twarz, ale dyskretnie zaczął się rozglądać za jakimiś widłami, grabiami albo chociaż pogrzebaczem.

    Pan Władeczek, jako wytrawny donosiciel, również nie dał poznać po swoim obliczu, że w głowie zaczął obliczać najkrótszą drogę do drzwi, i powoli zaczął zdążać w ich kierunku.

    Lecz gdy mu Tapir dokuczał,
    od drzwi od okiem odpycha, czmychnąwszy dziurką od klucza,
    dotąd jak czmychał tak czmycha.
  • @sigma 13:45:12
    Tadzinek zarżał z uciechy, bo już widział te statki płynące z dobrami do Polski, nam się należy, jak psu miska, bo mamy przecież nastojaszczego Indianina, znaczy się Supłatowicza. Tu Tadzinkowi zrzedła mina, bo pomyślał, że Niemiaszki mają Maya, też Karola, Francuzi mają Pierra Brice'a co w DEFie odstawiał Winnetou, a Gojko Mitić też sroce spod ogona nie wypadł. Tadzinek doszedł do wniosku, że na jego zmartwienia najlepszy będzie Banaczek i stepujący banknot studolarowy..
  • @tadman 21:43:57
    E, nie, nie. Nie tędy droga do uzyskania mienia bezdziedzicznego! Wystarczy czuć się spadkobiercą Indian, być, że tak powiem Indianinem honoris causa i już mienie nasze!
    W końcu Żydki amerykańskie nie mają z naszymi, biednymi Żydkami aszkenazyjskimi nic, ale to nic wspólnego. Oni są sefardyjscy, czyli nawet nie wspólne pochodzenie. Nasi byli ortodoksyjni, amerykańscy nie chcą mieć z Panem Bogiem do czynienia. Nasi gadali w jidisz, amerykańscy gardzą jidisz, nasi prosili ich o ratunek, amerykańscy pokazali im wała. Aż tu nagle po 70 latach poczuli wspólnotę pieniądza bezdziedzicznego.
  • @Ywzan Zeb 20:19:44
    Tapir na okoliczność przyszłych wizyt zaprzyjaźnionych polityków świsnął z drwalki siekierę, po czym po namyśle dołożył do nich widły. Amerykańskie. W końcu sojusznika trza traktować jego produktem.
  • @Ywzan Zeb 20:19:44
    Pan Władeczek zwolnił kroku dopiero pod ambasadą naszych bezcennych sojuszników, po czym pośpiesznie się ogarnął, wysapał, przybrał wygląd ważny i zasadniczy, założył na czubek łba jarmułkę, po czym zniknął we wnątrzu.
  • @sigma 10:35:49
    Tymczasem z okien ambasady Rzeszy dobiegało:
    https://www.youtube.com/watch?v=Vujv5IwrR7U
  • @KOSSOBOR 12:56:40
    Aż do ziemianki docierał rozwścieczony głos wrzeszczący w czystym języku nazistowskim.
  • Wpadając do ambasady p.Władeczek potknął się
    o premiera Morawieckiego i wicepremiera Glińskiego. Też w jarmułkach.

    W domu Jonny'ego Danielsa w Warszawie odbyła się wczoraj szabasowa kolacja z udziałem izraelskiego ministra telekomunikacji Ajjuba Kary. Na spotkaniu byli obecni także polscy politycy, między innymi Piotr Gliński, Mateusz Morawiecki, Adam Bielan, Jan Dziedziczak i Arkadiusz Mularczyk.
  • @sigma 12:11:03
    Tadzinek zauważył, że Bielan nie miał kipy, no może z powodu glacy zsunęła mu się na plecy. No, ale tak między nami on już nie musi, bo go diabeł antysemityzmu nie tyka.
    Tapir musi nosić w zanadrzu jakieś nakrycie głowy, aby w czasie eventów o zacięciu wielokulturowym nikt mu nic nie wcisnął niczego na łeb, chociaż z racji gabarytów najmniejszy rozmiar to chyba siatka na kartofle.
  • @KOSSOBOR 12:56:40
    Pod koniec jest też możność przełączenia się na wersję międzynarodową szkoda że są napisy, a nie lektor, aby zagłuszyć oryginał. Sam pomysł, że Ząbek wściekłby się na wersję polskie KL jest pyszny.
  • Robiło się nerwowo na świecie,
    toteż Mme w desperacji włączyła TV celem wysłuchania niusów. I miała za swoje. Bo zamiast o wojnie izraelsko- perskiej, w którym to temacie chciałaby się dokształcić, musiała wysłuchać jakichś duperel.
  • @tadman 18:41:09
    Tak, a prezes co prawda nie był na szabasowej kolacji, ale za to powiedział, że "antysemityzm to choroba duszy, którą podpowiada diabeł". O antypolonizmie się nie wypowiedział, ani o tym, kto go podpowiada, bo w końcu co go to obchodzi.
  • @sigma 19:14:44
    Tymczasem Lulu zabrała się za sprawy międzynarodowe /wtryniając się w zakres Kropki/, zżerając hiszpański numer "Szkoły Nawigatorów". Wczoraj zaś wsadziła dziób w paletę w pracowni i była pięknym, cynobrowym borzojem. A co jej szkodzi! Glorii też cynobrowy borzoj nie szkodzi, chociaż, jak wiemy, preferuje zieleń.
  • @sigma 19:14:44
    No i żydowsko-ubecki pierdolnik się odezwał; znaczy polski PEN Club. Tapir stwierdził, że on wszakże może, ale nie chce i za Chiny nie zostanie pisarzem. Po czym splunął półtrąbkiem i złamał ostatnie pióro, które Fryc miał w kuprze.
    Woyciechowa z włączonym odkurzaczem przeglądała półki w bibliotece zameczku i z ulgą stwierdziła, iż książek PEN członków tam nie ma.Gdyby były - miała dwa wyjścia; albo odesłać członkom, co generuje koszta, albo dać Lulu jako super niszczarce. Co generuje dodatkowe sprzątanie.
  • Mme z satysfakcją odkryła, dlaczego uroczy (eksterierowo) acz wredny (interierowo) ogierek
    szetlandzki nazywa się Orzeszek. Otóż ilekroć ktoś do niego podchodził, cholernik gryzł i kopał, toteż podchodzący zazwyczaj cofał się ze zwyczajowym okrzykiem: - O żesz, q....!
  • @KOSSOBOR 19:32:58
    Żeby te pieprzone członki się chociaż podpisały pod manifestem, co go były w giewu wymądziły. Ale co to, to nie.
    No to wklejam z nazwiska te organy:
    Obecny Zarząd /29 lutego 2016/
    Prezes Adam Pomorski
    Wiceprezesi Paweł Huelle, Iwona Smolka
    Sekretarz Halina Cieplińska-Bitner
    Skarbnik Piotr Mitzner
    Członkowie Zarządu: Marek Bieńczyk, Jerzy Jarzębski, Basil Kerski, Ireneusz Krzemiński, Ewa Lipska, Anna Nasiłowska
    Kazimierz Orłoś, Marek Radziwon, Małgorzata Szejnert, Paweł Śpiewak, Andrzej Werner, Henryk Woźniakowski, Marek Zaleski.

    Komisja Rewizyjna: Alina Kowalczykowa, Joanna Szwedowska, Anna Trzeciakowska, Agnieszka Żuławska-Umeda.
  • @sigma 20:32:04
    No, no, ładny zestawik. Pomorski to albo z Waszych okolic lub z RWE, Huelle to ten co w kapelino łazi 24/24. Bitner i Mitzner niczego sobie, a przodki Jarzębskiego, Kerskiego, Krzemińskiego i Lipskiej to mogli sobie jakieś inne nazwiska przypasować, no są takie czystopolskie nazwiska jak: Poniatowski, Radziwiłł, Branicki, Dziadzia, Babcia, Kotek. No jeszcze do kompletu Werner i Szejnert. Jedyny porządny z tego trybalistycznego grona to Śpiewak, bo kiedy sprzedała matka singerkę, na której szyła to Śpiewakiem się stał. No a Umedy mąż to ma skośne oczy, więc czy to aby polski PEN Club?
  • @tadman 23:11:38
    Wg. Coryllusa ZLP to komusze złogi, a PEN Club to niemiecka agentura. A ja myślałam, że izraelska. Krakowskim targiem to są izraelscy folksdojcze w tym PENClubie.
  • Różowe trzy króliki, nieco odtajałe,
    przestraszone, że mogą wnet odtajać całe,
    pobiegły do lodówki nieszczęściu zapobiec.
    Teraz z mrożoną w łapkach na kanapie sobie
    siedząc i lejąc w gardło lodowaty trunek,
    nowy swej aktywności obrały kierunek.
    Jeno na czczym gadaniu aby nie poprzestać,
    (że się im język trochę plątał) „manifesta”
    napiszą i przybiją pod nim łapki swoje
    uradziły. Być przecież pożytecznym gojem
    trzeba i nie czekając z góry polecenia
    słusznego i wielkiego wyraz oburzenia
    należy dać przed światem, krzyczeć, że to zastój
    niedopuszczalny będzie religii holokaustu,
    że tej bezcennej wiary bezcenni kapłani
    tylko w bezcennej ziemi być mogą wyświęcani.

    Tak dalej i cetera, i łubu i dubu
    i niech nam żyje wiecznie pan prezes PEN klubu.
  • @sigma 12:44:52
    Jak pruskie to gdzie Kuczok, co mu żegnanie się Kubackiego nie pasi, czemu dał wyraz w GW, no i nasz/nie nasz Szczepan od Mercedesa? "Umiom" się kamuflować!
  • @Ywzan Zeb 20:10:35
    Różowe króliczki starały się jednakowoż pić na okoliczność, bo picie bez okoliczności to już alkoholizm, a tego się wystrzegały. Toteż raz po raz wznosiły toasty za nasz, jedyny na świecie trzyizbowy parlament, jako że mamy tam Sejm, Senat i p.Zofię Romaszewską, która stanowi najwyższą izbę odwoławczą.
  • @tadman 08:56:48
    No skąd ja mam takie rzeczy wiedzieć, Tadzinku? Może Kuczok i Szczepan są już prostolinijnie i po prostu w niemieckim Pen Clubie.
  • @sigma 11:02:27
    - Ale jak mają być une w tym szkopskim penklubie, skoro dla tenkrajowych podludzi specjalnie zorganizowano penklub tenkrajowy! Przecież Szkopy nie mogą przyjąć podludzi (by i swoich) do swojego nad-ludzkiego penkluba! Co Ty się dzisiaj urodziłaś? – ryknęła Gryzia. Po tym odmłodzeniu młodej przecież Mme, Gryzia pobiegła na zmrożone grządki przekopywać je z zamrożonym obornikiem. Było to bowiem o wiele lżejsze i o ileż przyjemniejsze od znoszenia fochów judzącej wiadomej strony.
  • @sigma 11:00:49
    Gryzia uznała, że wobec opisanych przez Zeba okoliczności przyrody, nie ma sensu picie na okoliczność. Same bowiem w/w okoliczności przyrody, stanowiły idealną okoliczność pijalną. Nic tylko siedzieć w fotelu, żreć popkorn, obserwować i popijać wynik obserwacji. Np. ten, że tak pięknie (oraz najsłuszniejszymi, bo koszernymi rękami) potwierdziło się ludowe przysłowie o stole i nożycach.
  • @bez kropki 11:52:51
    Dobrze już, dobrze - wymamrotała samokrytycznie odmłodzona Mme. - Ale za cholerę mi się nie chce kopać po internecie, żeby sprawdzić przyczynę, dla której te dwa niewątpliwe folksdojcze nie zostały zaproszone do Penclubu, który wg Coryllusa jest agenturą szwabską. To może jednakowoż to nie jest agentura niemiecka, ale jest agentura żydowska, jak zakładała Mme? Wtedy niezaproszenie ich byłoby oczywiste.
  • @bez kropki 11:55:46
    Ale jak Gryzia sie przekopuje przez zmarzlinę? Bo jak wiadomo z badań naukowych - ocieplenie klimatu objawia sie jego ozimnieniem, co szczególnie u nas daje sie zauważyć.
    Tu Mme udała się z sankami po kolejną porcję drewna opałowego do kozy Jotula zwanej wytwornie kominkiem, która to koza dzień w dzień uzasadniała sens swojego istnienia grzejąc klimat.
  • Tapir miał już swoje lata
    i przetrwał jak na razie wieczną przyjaźń polsko - radziecką, która wreszcie przestała obowiązywać na korzyść wiecznej przyjaźni polsko - ukraińskiej, z której właśnie przerzucono nas płynnie na wieczną przyjaźń polsko- izraelską.
    Męczyło go jednak co innego - dlaczego, do cholery, musimy się wdawać w te wieczne silne uczucia w (za przeproszeniem) stosunkach międzynarodowych?
    To po pierwsze.
    I po drugie, dlaczego, do cholery, musimy sobie, jako partnera do tego wiecznego uczucia zawsze wybierać jakiegoś kolejnego gnoja?
    Istna psychopatologia.
  • @sigma 13:53:01
    Na bazie ostatnich rozkmin na temat artystuf pci wszelakiej oraz ogólnej patologii, ulepiłam dwa lepieje, o różnym stopniu udatności.
    1. Lepiej pod wiatr szczać na klifie
    Niźli gwiazdą być w STATiF0ie.

    2. Lepiej zaraz umrzeć z nudów,
    Niźli wstąpić do penklubu.

    A na pytanie jak się Gryzia wgryza w zmarzlinę, odpowiadamy, że zażarcie. I z rozpaczą. Ale głównie dialektycznie;).
  • @bez kropki 20:43:32
    Miało być "SPATiF-ie"! Znowu ta autokorekta (podana do wieczności przez Zeba).
  • @sigma 13:56:19
    Jeden osobnik corvus corone płci męskiej usiłował wejść w wieczną przyjaźń z ogonem Lulu. Charcica leżała w czujności na łące i szykowała się do lotu koszącego ku widocznemu na horyzoncie canisowi rasy niewiadomej. Wronisko tymczasem agresywnie, boczkiem, boczkiem, podskakiwało do ogona Lulu, chcąc go złapać. Lulu ma baaardzo długaśny ogon, który sobie cichutko, nie wadząc nikomu, leżał na trawie za charcicą. Lulu spokojnie pognała do canisa, a potem wzięła się za wroniska siwe: goniła je po łące, wyskakując - dla wiecznej przyjaźni - korkociągiem w powietrze. Wrony jednakowoż stwierdziły, iż mają w qprze taką wieczną przyjaźń bez podziobanego ogona żywiciela i odleciały do swoich nudnych zajęć grzebania w rozmiękłej ziemi. Uwolniona od gryzot /zgryzot/ Lulu zachwycała publiczność pierwszą kosmiczną wzdłuż kanałków na łąkach. Gloria też była zachwycona, choć przecież pamiętała o najnowszych dokonaniach charcicy w salonie... Ostatnio poszedł piękny pająk gięty spod stołu... Niedługo po resztkach dawnej świetności nic nie zostanie.
  • @KOSSOBOR 22:57:39
    Jeżeli chodzi o elementy wyposażenia domowego, z którymi byłam związana emocjonalnie, to Gacia ostatnio z takim impetem wystartowała do sierpówki w karmniku, że łapami strąciła moją ulubioną makutrę rozbijając ją na milion kawałków. Nie było co zbierać. Co prawda, kocica sama jest niepocieszona po stracie, bo w tejże makutrze jeszcze jako małe kocię uwiła sobie gniazdko i dalej w niej wysiadywała usiłując jakoś się wpasować, choć kawałki kota wystawały.
  • Tapir spisywał na karteluszku
    elementy rzeczywistości, które nasz rząd "Dobrej Zmiany" przymusowo nam rekomenduje jako bezpieczne, tanie i zdrowe:
    - szczepionki
    -elektrownie atomowe
    -wieczną przyjaźń polsko-izraelska
    oraz takąż wieczną przyjaźń polsko-amerykańską.

    Miał już dość tej pieprzonej Dobrej Zmiany.Ale jedyną alternatywą byli złodziejscy folksdojcze, więc wyjścia i tak nie widział.
  • @sigma 11:43:17
    A do tego samochody elektryczne. Pewno po to, żeby nikt nie mógł wyjechać w plenery bez planu i obozować nad rzeką w bagażniku, spać na parkingu w lesie itp.
    No i "Wody Polskie" - jedna wielka niewiadoma i dziwny ustrój tego czegoś.

    W sumie ta cała "Dobra Zmiana" to chyba raczej nie była alternatywa dla folksdojczów, tylko inszy garnitur ekonomów i dozorców tenkrajowego pogłowia.
    A! A muru/płotu na granicach owa nowa zmiana też budować nie raczy. A taki piękny pretekst mamy! No, ten cały afrykański pomór europejskich świń. Pomór jest afrykański (ja tam nie wiem, czy ta nazwa to nie jest rasizmus), bo spowodowały go dziki zrzucone ze śmigłowca ze wschodu - jak chce stugębna fama. Ale kij tam z afrykańskim pomorem wschodnim. Oto marnuje się on nam jako prześliczny pretekst. Bo płoty trza nam budować na już (oprócz tego, żeby się zbroić). No więc byśmy taki płot postawili, potem gadali, że "pomór" i "pszeciesz nie chcemy, żeby drogiej *ujni europieskiej (npp) cosik sie złego stało", no te tam, kontrole, wizy, maty, posterunki, bo "my się tak troszczymy o drogą *ujnię europieską".

    I tylko Gryzia nie wie, czy nazwa tej *ujni ("europieska) nie stanowi obelgi wobec PSA, czy choćby Lulu. Ale to już najmniejszy z problemów naszej promiennej rzeczywistości.
  • @KOSSOBOR 22:57:39
    Ja się nie znam na psach, ale może Lulu po prostu się nudzi?? Może jej by trzeba jakiegoś umyślnego, żeby z nią cały dzień ganiał??? - Przez analogię do dzieci - jak się wybiega, to śpi tam, gdzie padnie i nie rozrabia.
  • @sigma 09:48:07
    "wysiadywała usiłując jakoś się wpasować, choć kawałki kota wystawały". Co tylko jest kolejnym potwierdzeniem tezy, że kot jest przykładem ciała w stanie ciekłym, bo zajmuje zawsze dół naczynia i przyjmuje kształt naczynia.
  • @bez kropki 13:03:27
    Już nie utrzymuje kształtu naczynia, bo je szlag trafił;(
  • @bez kropki 12:18:21
    Dopiero co czytałam, ze mają budować płot na wschodniej granicy. W sprawie świń murzyńskich, oczywiście.
  • @sigma 13:38:03
    No jak naczynie szlag trafił, to kot, jako ciecz się rozlewa w sposób niekontrolowany. Też to widziałam.
  • Tapira szczególnie irytowało to,
    że nasi sojusznicy od wiecznej przyjaźni nie dość że dostali od nas, co chcieli, to jeszcze robili nam koło pióra. Marzył też, zeby któryś z tych naszych debilnych polityków, zamiast dalej zapewniać ich o tej tam wiecznej etc., wziął i powiedział im, zeby się raz a dobrze odpieprzyli, zabrał zabawki i poszedł do domu. I co? Co myśmy od nich dostali, co nam zabiorą?
    Może swoje pieprzone wojsko? A w czyim interesie ono u nas siedzi? Może jeszcze bardziej utrudnią dostanie wizy? Mamy i tak wariant najtrudniejszy.
    Może GP Morgan powie, że jak tak, to on odchodzi? Nic lepszego by nas nie mogło spotkać.
  • @sigma 13:38:55
    Nie świń murzyńskich, tylko dzików i pomoru afrykańskiego;). Powtarzamy, aż zapamiętamy: dziki. DZIKI! Dziki naród, dziki lud i pomór oczywyzda afrykański. Innych słów używać nie wolno, bo to rasizmus, ksenofobie und polski katolicki antysemitnicyzm. Zresztą po co używać innych (słów), skoro i tak wiadomo o co chodzi.
  • @sigma 13:38:55
    PS A ów płot, o którym też czytałam (że *ujnia europieska nie na na niego kasy, bo coś tam), to by się przydał na całej naszej granicy. Nie tylko wschodniej. Na całej. Tak, morskiej też. Furth na te dziki afrykańskie i pomór.
  • @bez kropki 13:48:57
    Bracia, współbracia, przyjaciele... - Tapir słuchał przemówienia ministra Gowina w temacie Żydzi- Polacy, zgrzytał zębami, a nóż mu się w kieszeni otwierał. Nowomowa jak za komuny. I w dodatku łgarstwo na łgarstwie i łgarstwem pogania. Żydzi za najlepszych czasów zawsze żyli tylko obok, a Polaków traktowali jak frajerów do oskubania. W gorszych czasach od powstania styczniowego począwszy, robili wszystko, żeby nasi okupanci nas wymordowali i wyzuli z wszelkiej własności na ich rzecz. Zaś odkąd przerobili się na żydokomunę, sami nas mordowali i okradali.
    A teraz robią trzecie podejście pod Polin, no ale przedtem mamy przyjąć rolę kozła ofiarnego, na którego zrzucą wszystkie swoje grzechy, po czym go rytualnie zarżną.
  • @bez kropki 20:43:32
    Lepiej kluski lepić z sadzy
    niźli być pupilkiem władzy,
    bo gdy przyjdzie nowa władza,
    nawet jeśli nie powsadza,
    to bez żalu w jednej chwili,
    poustawia swych pupili
    od stolicy do powiatu.
    Taka już mądrość etapu.

    Chyba że ktoś ma poglądy
    takie: zawsze chwalić żondy.
  • @Ywzan Zeb 19:36:14
    Lepiej se poczytać Zeba,
    niźli wrogów słać do nieba!

    Lepiej zimą spać w stodole,
    niż czas tracić w wyższej szkole.

    Lepiej iść nad kanał z Lulu
    niż Wybiórczą czytać w bólu.

    Lepiej klecić origami
    niż się Ydom dać omamić.
  • @Ywzan Zeb 19:36:14
    Od Nienacka:

    Lepiej z Lulu spacerować
    niż Wyborczą* się frustrować.

    *lub "Unymi".
  • Nie bacząc na trwającą wojnę polsko- izraelską
    Mme próbowała sobie przyswoić partię altu w "Mesjaszu" Haendla. W dwóch miejscach się beznadziejnie zacinała i szlag ją powoli trafiał.

    Jako że mrozy ścisnęły, w kozie paliło się na okrągło, dzięki czemu okazało się, że wbrew pozorom drewno jest niepalne. Szczególnie dotyczyło to świeżej sosny, której konar odłamał się podczas ostatniego huraganu.
  • @bez kropki 13:02:25
    Józek, poza stałym przesuwaniem szafy gdańskiej, stanowczo odmówił pokazywania się z tą "chudą wywłoką" /kopirajt by Woyciechowa/ na ulicy, w parku czy nad kanałkami. W myśl zasady: lepiej w kopalni fedrować, niźli z Lulu spacerować. Przeto Gloria - w ramach ochrony szczątków dawnej świetności w salonie - po wieczornym spacerze przeciąga Lulu do sypialni na noc, gdzie znalazła już jakiś modus vivendi, leżendi i przykrywiendi, by nieco pospać. Co nie jest takie proste. Bowiem rozwalająca się na łóżku Lulu jest jakaś znacznie ogromniejsza, niż w stojącej rzeczywistości i ma nieoczekiwanie wiele długich odnóży.
  • @sigma 19:18:57
    Gloria, w myśl poleceń Mme, ucałowała Lulu i westchnęła ciężko nad swoim losem. Utraciła bowiem szelką atrakcyjność towarzyską i teraz wszyscy anonsują się z wizytą do Lulu. Jednakowoż czeka z utęsknieniem, by Mme w końcu odwiedziła Lulu. Znaczy - Lulu i ewentualnie Glorię.
  • Odpowiedź na list otwarty - otwartym tekstem podana.
    W odpowiedzi na list otwarty Żydów do Polaków, Gryzelda spraw zagranicznych otrząsnęła się ze szronu i wyskrobała pazurkiem na korze, odpowiedź unym. (Ziemia się unym wymyka spod łapek, to próbują nas zagnać do narożnika „pokojowe rokowania”).

    Drodzy PT Żydzi, zanim w ogóle zaczniemy rozmawiać o ew. pojednaniu czy czego tam chcecie, to trzy warunki. Podam je w skrócie, bo może zajęci geszeftami nie macie czasu przeczytać jednych wcześniejszych jaj, które są tu bardzo na czasie i w temacie.
    1. Żadnej erystyki („ponad 1000 lat wspólnej historii” itp. fałszerstwa);
    2. Przyjęcie przez Was do wiadomości i stosowania zasady rządzącej stosunkami międzynarodowymi, tej mianowicie, że wtrącanie się w wewnętrzne sprawy suwerennego kraju (a już zwł. mieszanie w procesie prawotwórczym), to tzw. casus belli. Tak więc zanim co, to NAJPIERW zastopujcie rząd państwa Izrael. Bo, serio, to dotyczy TAKŻE Izraela. Jakkolwiek bluźnierczo by to nie brzmiało;
    3. Przeczytajcie tę ustawę. Ona w swej istocie dopełnia Wasze starania po linii walki z negacjonizmem. No chyba, że nie chodzi Wam o wspieranie walki z negacjonizmem… Ale to nie jest nasz problem, tylko Wasz. I tu na marginesie: ja rozumiem syndrom stresu pourazowego, czy bliskowschodni temperament. Ale. Ale nie da się prowadzić „rozmów” (jakichkolwiek) ze stroną, która zachowuje się jakby właśnie postradała zmysły. Tak więc najpierw powściągnijcie języki Waszych współplemieńców „wszystkich krajów”.
    Powyższe trzy (oczywiste) sprawy, to warunki do jakichkolwiek w ogóle rozmów/porozumienia. Jednak tematem tych rozmów nie może być nasze prawodawstwo. Owszem, możecie mieć własne opinie, wyrażać je. Żyjemy przecież w wolnym świecie, a przynajmniej takim byśmy chcieli widzieć ten świat. Jednakże żadne zewnętrzne opinie nie są przewidziane jako część procesu legislacyjnego w żadnym cywilizowanym kraju. Tak to po prostu działa. W Izraelu też, jak sądzę?

    Rzuciwszy powyższe na wiatr (bo wszak nie o odpowiedź chodzi nadawcom listu), Gryzia rzuciła się w wir spraw codziennych i przyziemnych, a za to realistycznych i konkretnych.
  • Zobaczcie własnie zatwierdzoną przez Glińskiego Radę Muzeum Polin:
    23 lutego 2018 r.
    § 1. Powołuje się członków Rady Muzeum przy Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN na kadencję w latach 2018 - 2022, w następującym składzie:

    Artur Hofman
    Ewa Malinowska - Grupińska
    dr Aleksandra Katarzyna Namysło
    Małgorzata Niezabitowska
    prof. dr hab. Andrzej Paczkowski
    Shana Penn
    Zygmunt Rolat
    prof. dr hab. Adam Daniel Rotfeld
    Ryszard Schnepf
    Jarosław Sellin
    Albert Stankowski
    dr Mateusz Szpytma
    Marian Turski
    Piotr Wiślicki
    Renata Wiśniewska.

    § 2. Zarządzenie wchodzi w życie z dniem podpisania.

    Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego: P. Gliński

    http://www.polin.pl/pl/aktualnosci/2018/02/27/rada-muzeum-polin-kadencja-2018-2022

    Nóż się w kieszeni otwiera. Żydokomuna z Unii Wolności.
  • @bez kropki 11:07:59
    No, gdyby Gryzia była na czele MSZ to wywiad hiszpański, ani żaden inny by się jej nie imał, nie poniżyłaby się do stwierdzenia, że nasze ksenofoby w Jedwabnym dokazywały z bronią, a na stwierdzenie jakiegoś Icka, że nasza ustawa o IPN to niegodziwość, a nawet zbrodnia, cudownie skoincydencjonowane z wyjazdem naszej delegacji do Tel Avivu, zarządziłaby natychmiastowy odwrót, puściłaby notę o bezczelnym mieszaniu się do naszych spraw i odstawiła do ukraińskiej granicy pod eskortą, jako osoby niepożądane, sierżancinę sztabowego i panią ambasador i zagroziła, że w przypadku recydywy wyślemy Grom, coby im MOST na Madagaskar wyrychtowali, a dla najbardziej zacietrzewionych na Anktartydę, celem zdecydowanego ochłodzenia emocji.
  • @KOSSOBOR 23:34:53
    Lulu, mimo nieoczekiwanego wydłużania się w piernatach, a także zdecydowanego zawłaszczania szezlonga jest tylko psem, a czasami nawet chartem. Inny sort to toyah, dzisiaj bucowato zachował się w Księgarni i tym samym Gloria została przez tego osobnika zaliczona do towarzystwa, gdzie umieścił już kiedyś eskę i bosona. Nie wiem, czy Lulu skłonna byłaby mu mordę wylizać?
  • @tadman 00:29:15
    O ile dobrze pamiętam eskę i bosona, to jest to towarzystwo, w którym osoba normalna i na poziomie śmiało może się pokazywać. A że ktoś wyzywa innych od normalnych i na poziomie, to… świadczy tylko o nim. I niech mu ziemia lekką będzie, smog nie dokucza itd. od powietrza, zmory, ognia i wojny.
    Lulu chyba raczej byle czego nie wylizuje. Dziwnym typom, które urągają ludziom normalnym i na poziomie, to jednak nie każdy pies by mordę lizał. Podejrzewam, że i Lulu, i PIES, zapierają się właśnie zadnimi łapami, że oni – nie, nie każdą mordę.
    No chiba, żeby ową mordę wsadzić w miśnieńską miseczkę i postawić na wysokości szezlonga. Wtedy może by (w półmroku i zaspana) Lulu to z roztargnienia wylizała.
    A Gryzia? Gryzia, jakby pracowała w MSZcie, to nie wiem, czy by tak szalała z tym odstawianiem do granicy. Raczej by uprzejmie publikowała uprzejme wyrazy. Gryzia bowiem jaka jest, to jest (prosta i razowa, by nie rzec przyziemna), ale uczyć się lubi. Od najlepszych. Bo wiesz… to nie sztuka walnąć wroga pięścią. Sztuka to zrobić tak żeby sam się z rozpaczy walił po głowie pięściami. I na tym powinna polegać polityka zagraniczna suwerennego kraju.
  • @tadman 00:29:15
    Tadziu, daj linka, nie jestem na bieżąco w kwestii rozróby;(
    Toyah bucowato zachowuje się zawsze. Zresztą wystarczy popatrzeć na tę mordę, żeby nie mieć złudzeń.
  • @KOSSOBOR 23:34:53
    Ponieważ Lulu zajęła jej łóżko, Gloria próbowała sobie pospać za szafą, ale była to marna metoda, szczególnie, ze niby po co miała się spłaszczać? Poza tym każde podejrzane chrupnięcie wywabiało Glorię zza tej szafy, żeby sprawdzić, co tym razem Lulu wzięła na ząb. No a potem trzeba się było z powrotem wcisnąć za szafę.
  • @bez kropki 11:07:59
    Tak się zastanawiam, czy jest naród, który tak starannie naraził się swoim złodziejstwem, łgarstwami, mitomanią i ogólnie wrednością, jak Etruskowie. Oni się na tym w końcu przejadą, jak zawsze. W XV wieku, jak się już solidnie nakradli w Europie Zachodniej, to ich wypędzono, starannie przedtem wytrzepawszy z forsy. W XX wieku Niemcy wyciągnęli wnioski z faktu, że samo wypędzenie drzwiami nic nie daje, bo włażą z powrotem oknem. Niestety, jak to idioci, wymordowali nie tych bogatych złodziei, Którzy im się okupili i uciekli do Ameryki, ale Bogu ducha winną biedotę. Anglicy spróbowali się ich pozbyć zakładając bezcenny Izrael, czyli przy okazji wsadzając szpilę w cztery litery okolicznym Arabom, co pociągnął jako temat USA. Zresztą Stalin zastosował tę samą metodę zakładając na granicy z Chinami republikę żydowską pt.Birobidżan i tamże ich ciupasem wysiedlając, ale teraz tam siedzą głównie Chińczyki, co było do przywidzenia.
    No więc teraz Ruskie upchnęły swoich Żydów w Izraelu uzyskując dzięki temu pied-à-terre w tej nerwowej okolicy.
    Zresztą Chińczycy zwani Żydami Wschodu ogarniają coraz większy kawałek Ziemi Matki, a są lepsi od Żydów w te klocki, o czym ci ostatni dobrze wiedzą i czują się nerwowo.
    To się nie może dla nich dobrze skończyć i dziwię się, że tego nie widzą i dalej grają swoje trzy trefle.
  • @KOSSOBOR 23:38:24
    Mme też się nie może doczekać wizytki, ale warunki brzegowe są wciąż niesprzyjające. Nie dość, że mamy zamieć i minus 14, to w dodatku z Mamą wciąż jest niekoniecznie najlepiej. Byle do wiosny!
  • @KOSSOBOR 23:38:24
    Akurat przeczytałam u Coryllusa!. książka Zielone rękawiczki została przez czytelników zgłoszona do 11 edycji Nagrody Literackiej Miasta Stołecznego Warszawy.
  • @sigma 09:15:03
    KOSSOBOR → @KOSSOBOR (21:31 28.02.2018)
    28 lutego 2018 o 23:14
    http://boson.szkolanawigatorow.pl/polityka-historyczna-dudy-iii#36217
    Tam Boson zamieścił cytaty z Dudy/Burka co do sensu czytania „Przedwiośnia”. /Nie mogę wkleić tutaj – nie daje się skopiować z tekstu Bosona./

    Toyah → @KOSSOBOR (23:14 28.02.2018)
    28 lutego 2018 o 23:23
    To straszne. Może jednak spróbuj jeszcze raz.

    KOSSOBOR → @Toyah (23:23 28.02.2018)
    28 lutego 2018 o 23:37
    Może Tobie się uda… Poza tym sądzę, że drwisz. A jeżeli tak, to rozumiem, że „Przedwiośnie” Cię „ubogaci” … Ja tam wolę Małyńskiego.

    Toyah
    28 lutego 2018 o 23:41

    Mnie najbardziej ubogacają notki Bosona. I dlatego tak ubolewam, że Ci się nie udało przekleić tu fragmentu jednej z nich. A swoją drogą, czytałaś tekst księdza Krakowiaka o Kościele pod zaborem, czy Ci się nie chciało?

    KOSSOBOR → @Toyah (23:41 28.02.2018)
    1 marca 2018 o 00:05
    Jaki? Daj linkę. Chcenie tu nie ma nic do rzeczy – nie wszędzie się trafia. Poza tym zajmuję się 24 h. na dobę pewną młodocianą damą, która już zeżarła dwa numery SN. Oraz pożyczony „Świat wiedzy”. Tak że wiesz…

    Zastanawiałem się co go ugryzło, że przypiął się bezceremonialnie do Glorii, a Ty dałaś odpowiedź - sigma 01.03.2018 17:39:57.
    Napisałbym, że jest płaski, ale warunki fizyczne rzeczonego na to nie pozwalają.
  • @bez kropki 09:05:02
    Gryzia niby razowa, przyziemna, a łebek ma. Wykładnia prowadzenia polityki zagranicznej cudowna. Już widzę jak Bibi rwie resztki włosów z głowy i okłada się pięściami i transmitują to na wszystkich kanałach TVP i innych.
  • Lamenty
    Józek:
    W rękach się robota pali,
    sześć, pięć, cztery, pięć, sześć, cali,
    szafę odsuń, przysuń szafę,
    toż ten burżuj się na wafel,
    się rozpłaszczy na tej ścianie.
    Teraz czas na narzekanie,
    że pańszczyźnianego chłopa
    ciężka dola, lepiej kopać.
    Wojciechowa:
    Nosi się jak cztery cuda,
    a to jest wywłoka chuda,
    szafy, książki, nogi, stoły,
    pozostanie salon goły,
    a w dodatku nie chce wcale
    zeżreć ten cały Izrael.
    Chyba czas już nadszedł aby
    na los pańszczyźnianej baby
    chociaż trochę ponarzekać,
    bo robota w kuchni czeka.
  • @Ywzan Zeb 20:24:04
    Józek spocił się niewąsko przy rzeczonej szafie gdańskiej, którą zaopatrzył w kółka, tak że przysunięcie lub odsunięcie mebla na właściwą odległość od/do ściany będzie teraz fraszką i pracę będzie mogła wykonać nawet Wojciechowa. Jest jeszcze inny sposób suwania ciężkich mebli, a mianowicie skóra z boczku lub słoniny. Sprawa idzie jak po maśle i nie należy zbyt mocno przykładać się, bo szafa może przy nieostrożności dać dyla z salonu przez ścianę, albo po schodach. Lulu jest za, bo umyśliła sobie, że zużyte skórki będzie mogła zarekwirować do celów konsumpcyjnych, a w najgorszym przypadku posłuży jej jako guma do żucia.
  • @Ywzan Zeb 20:24:04
    Jeeeees! Gryzia jednakowoż (jak to świnka morska - niskiego wzrostu, więc przyziemna, ale za to łeb ma nie byle jaki, bo z rozetką) zamiast narzekać na los pańszczyźnianej baby oddała się łikendowemu odpoczynkowi. W ramach owego odpoczynku Delfina ryczała, bo jej nie dawali obejrzeć do końca uroczego filmu o płatnych zabójcach z Hong-Kongu. Pod ten podkład akustyczny (zabójcy z Hong Kongu + rykson Delfiny) Gryzia czytała miłe czytadło, czyli Mitrochina. Ówże Mitrochin (wiadomo: prostakom podano tylko to, co służby sobie życzą, byśmy wiedzieli) dostarczył jednak Gryzi dwóch nowych dla niej wieści. 1. Zinowiew
    nazywał się na prawdę Apfelbaum. 2. W latach 40-stych ub. wieku Sowieci rozstrzelali jednego swojego agenta, bo podjął próbę powiadomienia ambasady USA o Katyniu. Nazwisko rozstrzelanego mogę podać, gdyby ktoś nie wiedział, ale nie mam go teraz pod ręką.
    Takie to gry i zabawy ludu miejsko-wiejskiego.
  • @tadman 00:29:15
    Gloria pomyślała, że napity i ma deficyty. Przeto odpowiedziała bucu uprzejmie, choć z zaciśniętymi zębami. Lulu natomiast, będąc małolatą i do tego potwohną ahystokhatką - w ogóle buców nie zauważa. Nie istnieją.
  • @sigma 09:51:25
    No i dalej są te cholerne warunki! Świnie jakieś, a nie warunki! Zasadniczo śniegi, mrozy i kożuchy pasują do rosyjskiej krwi Lulu, no ale Glorii to nie satysfakcjonuje. Ma powyżej kokardy zimy w marcu!
  • @tadman 22:17:12
    Pojęcia nie mam. Ja z nim w zasadzie nie gadam w ogóle. Może był napity? Albo o tę nominację się wqrzył?
  • @bez kropki 22:32:41
    Tam prawie same Apfelbaumy były.
    Punkt 2. jest ciekawy. Napisz coś więcej, proszę.
  • @Ywzan Zeb 20:24:04
    No wiesz, Zebu, wymagać od Lulki, by zżarła cokolwiek koszernego... Żame!
  • @KOSSOBOR 23:53:47
    Że tam prawie same koszerne były, to wiadomo było od dawna, nawet pańszczyźnianym, a zapodane źródło tylko to potwierdza. Mnie chodziło o koincydencję z obecnie nam znaną panią Apfelbaum. Może to zbieżność nazwisk, a może tradycja rodzinna. Genealogia to potęga (i nie wiem dlaczego tak pompowane jest powszechne zainteresowanie nią oraz kiedy zostanie ono ucięte, tj. zamienione czymś innym, bo to tak zwasze było: plebs miał się zajmować a to włażeniem na słup, a to szachami, a to piłką nożną, a to oglądaniem TV, a to genealo). Wracając do tematu 2. Na str. 53 Mitrochina są opisy tego, jak to KGB niszczyło akta archiwalne. Samo wewnątrz siebie. Jak ten wąż zjadający własny ogon. Jako przykład podają tu agenta "Igora Orłowa", a w przypisie nr 66 jest odesłanie takie dość złożone. Tj. w przypisie autor książki żali się na ową "archiwalną amnezję w przypadku niewygodnych sytuacji i faktów" i pisze "SWR (rozumiem, że chodzi o współczesną rosyjską razwiedkę) stwierdziła na przykład, że 'istniejące akta' nie zawierają informacji o losie Wasilija Mironowa, starszego stopniem oficera z nowojorskiej rezydentury odwołanego do Moskwy w 1944 roku; Weinsten oraz Wasiliew, The Haunted Wood, s. 275. W rzeczywistości jego los został ze szczegółami odnotowany w aktach SWR. Po powrocie Mironowa najpierw zesłano do obozu pracy (czyli standardowo - dop. mój), a następnie rozstrzelano za próbę przemycenia do AMbasady Stanów Zjednoczonych w Moskwie wiadomości o masakrze polskich oficerów w Katyniu; patrz niżej s. 247-248". Ten ostatni zapis odnosi się, jak rozumiem, do info zawartych w dalszej części książki, a ja jestem dopiero na początku. Czyta się toto jak dobry kryminał, aczkolwiek nie czuję przymusu "musze se te książke kupić". Poza tym dla człeka, który coś tam o Sowietach wie, to w sumie nihil novi (ale czyta się z zajęciem).
    Jak co więcej wyczytam o owym MIronowie, to dam znać.
  • @KOSSOBOR 23:56:17
    A gdyby tak owo koszerne potraktować uprzednio pulweryzatorskiem (pamiętamy: świńska jucha i woda święcona)??
  • @KOSSOBOR 23:46:25
    Jeszcze bardziej do rosyjskiej krwi i arystokratycznego pochodzenia Lulu pasują futra. I tu Gryzia wygrywa ze swoimi lisami (do brudnoróżówych Caterpilarów i beżowego dresu). Byłoby to zaiste widowiskowe: Gryzia w charakterze wyprowadzacza Lulu - obie w futrach, a mimo to na sportowo. Żadnych chłopskich kożuchów!;) Może ten rodzaj asysty (zamiast Józka, który zresztą nie prowadzał "wywłoki") bardziej by odpowiadał gustom Lulu??
  • @bez kropki 09:06:44
    PS tj. autorzy skarżą się na niszczenie akt oraz na wypieranie się w żywe oczy, kłamstwa w żywe oczy przez KGB i FSB, co do zawartości pozostałych przy życiu akt. Tak jakby to było dziwne, że spadkobiercy KGB kształtują świadomość, tj. sami decydują o tym, które akta "istnieją" (ergo mogą być udostępnione), a które "nie istnieją", dlatego choćby je widziano, udostępnione one być nie mogą "bo nie i szlus". - Takie tam.
    Robię ten wtręt, bo poprzednio za bardzo uprościłam i zgubił się sens.
  • @bez kropki 09:06:44
    Dzięki.
    Jasne, coś więcej o tym Mironowie by się przydało.
  • @bez kropki 09:07:21
    Lulu ma taki nos, że i spod święconej wody wyczuje koszernego!
  • @bez kropki 09:10:23
    Oooo, zapewne! A jakby jeszcze PT Gryzia w saniach w tych lisach się rozparła na jakiejś wilczurze /no, może być i baranica/, w saniach tak w cztery konie w lic, to Lulu byłaby zachwycona! No i dzwoneczki, koniecznie dzwoneczki! Ma być pięknie i po pańsku. Bałagulskich zaprzęgów Lulu nie toleruje. Gloria też uważa, że to wariaty były, co pamięta z Kresów, z XIX wieku.
    https://www.google.pl/search?q=zaprz%C4%99g+ba%C5%82agulski&rlz=1C1GGRV_enPL751PL751&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwiviMvwmtHZAhXMCCwKHfmtCo0QsAQIJg&biw=1366&bih=662#imgrc=j8A4MqNUr--6SM:
  • @KOSSOBOR 23:43:14
    http://charty.pl/index.php/2018/02/17/charty-i-charciarstwo/

    "Charty i charciarstwo", Wieś i Dwór, 1913.
  • @KOSSOBOR 00:16:01
    Charty i charciarstwo
    hafty i hafciarstwo
    narty i narciarstwo
    nafta i nafciarstwo
    jaja i jajcarstwo (autokorekta zrobiła tu „jajczarstwo”)

    Lepiej być na smyczy chartem
    niż marksistą nienażartem (w sensie, że nienażartym, nigdy sytym cudzego dobra, np. kościelnego, albo dobrego imienia, itp.)
    Zresztą o tym celowym psuciu dobrego imienia niewinnych osób (tzw. wrogów ludu) też jest ok. ze dwie strony u tego Mitrochina.

    PS a co to jest "4 konie w lic"? Jaki to układ (zaprzęgu)?
  • @bez kropki 10:09:39
    Konie ustawione w lic:
    bok przy boku, z przodu nic,
    zady, ku uciesze pań,
    przyczepione są do sań.
  • @Ywzan Zeb 16:03:56
    :) Uśmiechnęła mnie (poza tym, że doedukowała) Twoja rymowanka. Dziękuję.
  • @bez kropki 10:09:39
    Tu masz klasyczny zaprzęg bałagulski: każdy koń innej maści - byle dobry.
    Młodzi panowie tak się rozbijali po Polszcze drzewiej. To był specyficzny szyk :)
    https://www.google.pl/search?q=zaprz%C4%99g+ba%C5%82agulski&rlz=1C1GGRV_enPL751PL751&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj61OC589XZAhUCDOwKHW9CCzAQ_AUICigB&biw=1366&bih=662#imgrc=lNIWxE3-Q1ONuM:

    W lejc, lub też - spotkałam - w lic: dwa konie i dwa konie, para za parą.
    http://qnwortal.com/artykul_260-ABC_wiedzy_o_zaprzegach_i_powozeniu
  • @KOSSOBOR 20:31:33
    Mamy konkurencję, poniekąd:

    http://charty.pl/index.php/2018/03/11/dziennik-jurajskich-szczeniat-tom-ii/

    Kwiczę ze śmiechu, czytając o perypetiach pani hodowczyni. Ma absolutnie cudowne, wisielcze poczucie humoru. No bo sunia - matka, Mimi, miała bardzo poważne komplikacje po porodzie i pani Agata została z bodaj jedenastoma ledwo co urodzonymi szczeniaczkami.

    U mnie wieści z frontu są takie: Lulu dostała od sąsiadki "Zdrowie i urodę" do czytania /kilka starych numerów/, ale olała w zasadzie i zabrała się ponownie za pożyczony "Świat wiedzy". Zeżarła już dwa numery. Szpulę nowego drutu zdołałam uratować /muszę zamontować siatkę, by Lulu nie odwiedzała sąsiadów/. Twarożek z rańca już olewa, jeno wciąga z niego żółtko. Stół w salonie jest pozawijany gustownymi szmatami - znaczy nogi i pająk. Wygląda jak niemiecki żołnierz, wracający z wojny ze Związkiem Radzieckim - ten stół. Fikus Beniamin jest systematycznie strzyżony. A przecież mówię zarazie, że nie wolno!
    Jedną cechę ma Lulu dobrą: wyleguje się w wyrze do 10tej, co ma po mnie, no ale ja już nie mogę wylegiwać się w wyrze do 10tej, a wstaję skoro świt o 9tej, by ogarnąć poranek i zdążyć wyjść z charcicą na poranne fizjologie /celem ochrony domu przed zalaniem etc./. Za to na naszym corso /droga na molo w Brzeźnie/ wyczesana Lulu budzi powszechny zachwyt, co przyjmuję z uprzejmym zrozumieniem. Łazimy na to corso tylko dlatego, że Lulka zaprawiła sobie ścięgno i musi chodzić na smyczy. Bardzo chce latać i obie męczymy się bardzo z tą smyczą. W środę pani doktor orzeknie, czy już Lulka może latać, czy też musi być jeszcze zaształowana.
    Lulu już doszła ze swojej nędzy do formy, ma piękną, pełną, charcią sylwetę i długą, jedwabistą sierść. Cóż znaczy miłość i pewność, dobre jedzonko i zabytkowe, pyszne! meble!!! No cuda czynią - zwłaszcza te pyszne meble...
  • @KOSSOBOR 21:43:02
    Jak można pomóc psu?
    Polecam ogólnie dostępne gryzaki chłodzące z wypustkami lub bez (wypustki czasami są zbyt drażniące). Ważne, żeby gryzak był dopasowany kształtem do okolicy, w której ma działać. Można także podać do gryzienia i ssania bursztyn bałtycki, który ma dodatkowo właściwości bakteriobójcze oraz przeciwbólowe. Ma on postać krótkiego naszyjnika, a poszczególne bursztynowe koraliki przedzielone są dla bezpieczeństwa supełkami. Do gryzienia można także podać psu korzeń irysa. Zawiera on dodatkowo olejki eteryczne, krochmal i żywice łagodzące objawy ząbkowania. Dla starszych psów pomocny może być obrany zimny ogórek lub świeża łodyga kopru włoskiego. Pomocne będą także bawełniane lub lniane poduszeczki wypełnione do wyboru bursztynem, fasolką mung, soczewicą, łuską gryki, w rozmiarze około 15cm na 15cm. Warto zadbać o możliwość wysypywania zawartości przed praniem. Wystarczająca będzie też zwykła tetrowa pielucha i czysty palec opiekuna. Niezastąpione będzie noszenie, chustowanie, przytulanie i masa miłości.
    Ze względów higienicznych wszelkie gryzaki należy codziennie wyparzać we wrzątku i przechowywać w suchym i chłodnym miejscu. Ważne jest, aby każdą rzecz, którą pies wkłada do pyska można było łatwo umyć w przypadku upuszczenia oraz na koniec dnia.
    Nie polecam podawania twardych skórek chleba do gryzienia, ponieważ zawierają gluten i skrobię.

    Jak widać szykuje się robota dla Glorii i Woyciechowej, natomiast upiekło się tym razem Józkowi.
  • @tadman 12:17:46
    Gloria zarzuciła wszelkie inne zajęcia, a oddała się całkowicie, choć bez entuzjazmu, produkcji gryzaczków dla Lulu. Poświęciwszy zamszową kurteczkę, wykonała z niej kilka woreczków, a teraz wsypywała do nich, co tam miała stosownego pod ręką: a to garść diamentów, a to nieco orzechów laskowych, kilka bursztynów, bryłki węgla kamiennego, skórki chleba razowego, szczapy bukowe i skamieniałe biszkopciki. wszystko to zalewała masą zasmażkowo- słoninkową, aż po wystudzeniu nabrało kształtu sporej ilości pęt grubej kiełbas, które to kiełbasy umieściła artystycznie w półmisku z miśnieńskiej porcelany, co wyglądało już całkiem wielkanocnie . Lulu spoglądała na te poczynania z pewnym zainteresowaniem refleksyjnie pogryzając lwią łapę od szafy bibliotecznej.
  • @sigma 09:55:38
    Brawo Glorio! Pęto kiełbasy, nawet tak niestandardowo sporządzonej, jest świetnym gryzakiem dla Lulu, bo jest doskonale dopasowany kształtem do okolicy, w której ma działać.
  • Wojciechowa nie omieszkała oczywiście ponarzekać nieco na ciężką dolę pańszczyźnianej baby
    Co za dola, co za czasy,
    cały dzień robię kiełbasy
    i to nie ze świniobicia,
    ale przy pomocy szycia.
    Zamiast mięso i przyprawy
    w kiszki nawlec, groch w rękawy
    cały dzień muszę zaszywać,
    żeby ta wywłoka krzywa,
    pardą, oczywiście chuda,
    miała z tej kiełbasy ubaw.
  • Ze spraw inszych
    niezmiernie spodobało mi się proroctwo Glorii znalezione w krzakach, jakoby czekało nas nowe odczytanie nazwy "Rzeczpospolita Obojga Narodów".
    Bo "Rzeczpospolita przyjaciół" nijakiego zakorzenienia w oficjalnej historii ni ma, a "Rzeczpospolitej Obojga Narodów" tak całkiem z historii wymazać się nie da, a jak się doprecyzuje jakież to narody, to się może okazać, że odpuszczą szlachcie to pijaństwo i warcholstwo, a może nawet uznają, że to najbardziej postępowy kraj był. Do '68 oczywiście, kiedy w wyniku czystek antysemickich jeden z narodów musiał opuścić Rzeczpospolitą.
  • @tadman 12:17:46
    Gryzaki, jak widać, są podobne dla wszystkich ząbkujących ssaków;).
    Skład podany przez Tadzinka wart jest polecenia.
    A co do szans na ocalenie zabytkowych mebli, to czy ktoś się może nudzi na tyle (oprócz Lulu), żeby dla niej (dla Lulu) zrobić zabawkę podobnego typu jak ta pierwsza? Albo inną podobną? :
    https://kobieta.onet.pl/zabawki-dla-psa-ktore-zrobisz-z-niczego/015le95#slajd-13
    Bo szkoda i mebli, i Hrabiny.

    O Mironowie przeczytałam, postaram się przekablować w dostępnej chwili wolnego czasu. Wrażenie jest jedno: wszyscy byli na bani, a kto się zajął Katyniem, ten wróg ludu i go pod stienku.
  • @Ywzan Zeb 15:56:55
    "jeden z narodów musiał opuścić Rzeczpospolitą" - Z takiego ujęcia tematu Gryzelda spraw zagranicznych oraz przyziemnych miała ubaw prawie jak wywłoka z bursztynowo-grochowej kiełbasy. Swoją szosą, co to za czasy - zamiast komnaty, mamy kiełbasy (bursztynowe). Rym w prozie jest zamierzony, mimo iż niepoprawny;). Ale to z rozpaczy. Bo wiosna idzie, grządek nie idzie przekopać, bo wiosną przyszła luta zima. A tu święta za pasem i jakże to w Niedzielę Palmową albo w Wielkim Tygodniu gnój na grządkach przekopywać?! A to wszak niezbędny wstęp do siewu. Odwrotnie się nie da. Narzekając na ciężką dolę chłopo-robotnika, Gryzia tymczasem rąbała pomocowe konserwy. Bo dola chłopo-robotnika w pastwie post chłopskorobotniczym była tak urocza, iż znajoma wspomagana przez Czerwony Krzyż postanowiła się z Gryziowymi podzielić. Józek przezornie chował do cholewy butelkę z księżycówką, Sztyrlic chował w sobie urazę za schowanie rzeczonej butelki. Gryzia chowała resztę konserw (na godzinę, która zawsze jest czarna). I tak to szło.
  • @bez kropki 11:44:45
    Roków parę temu nazad, wylał Dunajec. Nie zalało wszystkich chałup, kilka położonych wyżej się ostało. W jednej z nich zgromadzili się wypoczywający we wsi przybysze. Stoją przy oknie, coś sobie pokazują, a dziwują się, a ślepia wybałuszają, aż w końcu jeden z nich nie wytrzymał i pyta:
    - Gospodarzu, a co to jest tam w dolinie, wszystko pod wodą, a po wodzie tam i nazad pływa kapelusz. Co tam za dziwny nurt jest, że go tak zawraca?
    Gospodarz nawet nie podchodząc do okna odpowiada:
    - A, to stary Gąsienica, uparł się, że powódź nie powódź a pole zaorać trzeba.

    Wielki Tydzień, czy niewielki ...
  • @Ywzan Zeb 18:23:40
    Lubię kawały góralskie.

    Stoi se baca , a tu gna w dół turysta. Widzi bacę i pyta:
    - Baco, mogę polecieć na skóśkę przez wasze łąki, bo się okropnie spieszę na autobus o 10.21.
    - A lećcie se, lećcie. A jak spotkacie mojego byka, to i na 9.41 zdążycie.
  • @sigma 19:52:50
    Mój ulubiony. Wprowadzenie może być jak sigmowe, a skuśka była przez podwórze, a tam wielgachny pies bacy i lękliwe pytanie cepra, no to baca odpowiada:
    - A możecie!
    - A nie pogryzie mnie wasz pies?
    - A pogryzie.
  • @tadman 21:35:52
    O, masz ci los, mam błąd ort. Idę za karę posiedzieć w kącie ostrym.
  • @sigma 11:39:38
    Chwali się dbałość o język (Gryzia nie była nazbyt drobiazgowa, nie dociekała o co chodzi i niech tak zostanie). Ale. Ale o "pomocy" autokorekty pisałam wyżej na jajach. Przed chwilą w telefonie bliskiej osoby autokorekta ze słowa "korki" zrobiła "kotki". No wienc (nie poprawiać) wkręć spalone kotki, a poszukaj nowych, żeby nie były podwatowane.
  • dalsze niszczenie Polski i Polaków
    Na stronie NDIE, o tu: https://ndie.pl/minister-kwiecinski-konieczne-bedzie-sciaganie-imigrantow-migracja-musi-wzrosnac/ twierdzą, że min. Kwieciński powiedział, że musimy ściągać Banglijczyków, bo nam brakuje 1,5 mln rąk do pracy. Boże daj mi to przeżyć i się nie zatchnąć!!!! Ja wiem, że Wielki Tydzień, Wielkanoc itp, ale wyrażam niniejszym, iż wolę, żeby to ten wieprzek niedochrzczony się zatchnął, a nie ja!!!!!!!! Co zechciej uwzględnić Wiekuisty Panie! Wywalili z kraju 3 mln młodych ludzi. Płace nie pozwalają godnie żyć. Nie widać ulg dla polskich firm i przedsiębiorców. I wyjdzie taki zdrajca i fanzoli o sprowadzaniu obcych!!! Boże, ja nie wytrzymam tego! Zmiłuj się nad nami wszystkimi, wszyscyśmy bydełko Twoje, ale w tym stadzie są i owce, i kozły, i najzwyklejsze barany, które tylko na ruszt się nadają. Amen. Jadę jutro znowu w teren. W tę drugą zimę tego roku.
  • @bez kropki 18:33:09
    Szanowny Panie,

    na stronie internetowej (i tu link do w/w arta na NDIE) przeczytałam, że podobno pan minister Kwieciński uważa, iż musimy ściągać obcokrajowców.
    Pozwolę sobie zauważyć, że:
    - brak rozumnych podatków i ulg spowodował ucieczkę ok. 3 mln Polaków za granicę,
    - na Wschodzie oprócz Banglijczyków i Pakistańczyków czy Pasztunów są także pozostawieni samym sobie Polacy i ich potomkowie.
    Już te dwie okoliczności (a jest ich więcej, tylko nie chcę Pana zanudzać oczywistościami) wskazują, iż Pan Kwieciński:
    - nie orientuje się w rzeczywistości,
    - ani w polskiej racji stanu
    - oraz, być może, jest po prostu niekompetentny.
    W normalnych układach powyższe okoliczności stanowią podstawę do dymisji niekompetentnego urzędnika.
    Dlatego domagam się dymisji tego pana.

    Z poważaniem
    (i tu było moje imię i nazwisko)
    tekst poszedł do:
    listy@prezydent.pl
    kontakt@kprm.gov.pl

    Kto chce, to proszbardzo się częstować - kopiuj-wklej i robić szum w necie.
  • Wbrew pozorom chyba na temat
    Tu: https://ndie.pl/jak-bardzo-religijni-sa-mlodzi-ludzie-polska-wyroznia-sie-na-tle-europy/ napisano, że odsetek ateuszy w Izraelu wynosi ok. 1% a w innych krajach Europy to nawet i 90 % (Czechy). Wiodące demokracje, jak Szwecja i GB mają ok. 70%. Pomijam uwzględnienie Izraela jako kraju w Europie. Nie wiem też co to za źródło. Ale zastanawia mnie jedno - w Izraelu najwyraźniej pielęgnują religię i wszelkie tzw. wartości z niej wynikające. A mniej wartościowe pogłowie ma być, co? psute przez ateizm i jego skutki? O to chodzi?
  • @bez kropki 20:04:20
    Porzućcie nadzieje co do DZ. Minister dziewictwa narodowego Gliński stosuje nomenklaturę pamiętaną ze szkolenia wojskowego: wzmóc wysiłki, podjąć działania na odcinku, zebrać siły i środki. Gdyby DZ była tym za co się podaje to w drodze z radia rmf24 do ministerstwa powinien Gliński dostać telefonogram, że może jechać do domu, bo pan tu już nie pracuje.
    https://www.youtube.com/watch?v=Z10CpWgowNo
  • Z okazji świąt Zmartwychwstania Pańskiego
    życzę wszystkim Jajcarzom i nie tylko, abyśmy się kiedyś spotkali w niebie. A póki co, opieki Bożej i błogosławieństwa. I żeby On nas prowadził Swoimi ścieżkami.
  • @sigma 12:16:42
    Piękna muzyka na tę noc:
    https://www.youtube.com/watch?v=kn1gcjuhlhg
  • @sigma 12:16:42
    Nie tylko założycielom, ale też innym odwiedzającym jaja Tadzinek życzy wszelakich Błogosławień na Święta Wielkiej Nocy jak i na czas po, a na dziś smacznego święconego, w tym jaj, bo to zwiastun, że wszystko kiedyś się zaczyna, a na jutro obfitego Dyngusa.
  • @tadman 08:49:57
    A już przecie Hrabina wysłała Józka celem poszukiwania gówniarza po krzakach, gdyż dawno go /gówniarza/ nie było widać z okien zameczku. Przeto Lulu zeżarła dropsy, co to je Gloria dla Tadzinka odłożyła na parapecie. Zatem, uspokoiwszy się co do naszego blondaska, Hrabina oddała się kontemplowaniu postępów w cywilizowaniu Lulu. A były one całkiem spore i satysfakcjonujące. Np. podczas koncertu Pawła Rydla, na który Hrabina nie mogła zabrać charcicy, onaż zeżarła jeno paczuszkę siewu rzeżuchy. Co Glorię wzruszyło do łez. Ale bez spazmów.
  • @KOSSOBOR 23:25:31
    Tadzinek ma nadzieję, że były to nasiona na wielkanocną zieleninę, znaczy się miezapraeianą jakimś monsanto lub beyerem. Najbliższa przyszłość pokaże.
  • @tadman 07:39:36
    Jak znam Lulu (z opowieści), to jej żadna zaprawa (czy to fizyczna, czy do nasion) nie straszna.
    Ale. Niniejszym Gryzia się Wam odnalazła. Dziękuję za życzenia, odwzajemniam. Na następne święta chyba będę wysyłać życzenia chyba miesiąc przed. Bo tuż przed świętami zawsze się dzieje coś absorbującego. I męczącego. Na tyle, że nie mam sił pisać. Wszystko dobrze się skończyło, nie martwcie się.
    Na świąteczny prezent i przeprosiny Gryzia w ząbkach targa Wam pozycję, którą młodzież polecać należy. "Na RWD-5 przez Atlantyk" (czy jakoś tak" Skarżyskiego. Na razie bardzo podobają mi się wstępy. Bardzo na czasie. Np. o tym "co tu zrobić, żeby nie pozostać jedynie producentem sług dla sług".
    Tu publikacja:
    http://dlibra.bibliotekaelblaska.pl/dlibra/docmetadata?id=27076&from=publication
  • @bez kropki 19:42:57
    Gryzie tuptają po ziemi i stąd zamiłowanie do geologii, bogactw naturalnych, ze szczególnym naciskiem na ropę naftową, jak i do robót ziemnych, w tym budowlanych i ogrodniczych.
    Tadzinek miał już wszystko zafiksowane i odfajkowane, i w kajeciku kopiowym zapodane, a tu po Wielkiej Nocy poszło nowe, bo Gryzia obecnie wykazała zainteresowanie awiacją. Żeby Gryzi nie zaszkodziło to powinna mieć na uwadze przestrogę pewnej matki, co to swojemu synowi-lotnikowi radziła z głębi matczynego serca, aby latał nisko i powoli.
  • @tadman 21:56:11
    I tak oto kajecik oraz jego właściciel wykazali się czujnością rewolucyjną i zmysłem obserwacyjnym. A tę tam awiację to Gryziowaci uwielbiali (biernie i czynnie) "od zawsze". Ot, tak dla równowagi wobec spraw ziemskich, ziemnych, przyziemnych i podziemnych. Jeden taki z Gryziowatych zainspirował mnie na tyle, że zbieram se o nim materiały. Może nawet do książki?? Mniejsza z tym, na razie o książce, to nawet skowronki na gryziowej ziemi nie śpiewają. Ale tu mam pytanie do bywałych w świecie: w jakiej formie, w jaki sposób, jakimi słowami mógł się przed wojną zwracać do młodego szeregowca/kaprala jego wyższy przełożony? Np. oficer. Albo oficer wywiadu. Bo nie znam ówczesnych zwyczajów na tyle, żeby zrobić przekonywującą scenę.
  • @bez kropki 09:03:17
    - Hmm... - myślała Gloria. - Hmm... Jeżeli Ghyzia nie może napisać sceny przekonywującej, niechże napisz scenę hozdziehającą.
  • @KOSSOBOR 21:34:13
    Kiedy to ma być scena "normalna". Tj. oficer tego, co niedługo (w czasie powieściowym) stanie się "dwójką" mówi do nieopierzonego "Kapralu, nie pójdzie pan na front, bo to marnotrawstwo interesujących zdolności, tylko na przeszkolenie. Zostanie pan przygotowany do innych zadań." Mam wyobrażenie, że w tamtych czasach tak by się właśnie zwrócił. Ale tyle już słyszałam "zwrotów" grzecznościowych" "po linii" (nowych zasad sawuławiwru)), że mi się czasem miesza, za co przepraszam.
  • @KOSSOBOR 21:34:13
    …bo za Gryzią chodził taki pomysł. Że oto wobec wyczuwanej przez skórę klapy centralnych obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości, trzeba rzecz całą przesunąć na „doły”. Tj. zrobić lokalnie. Więc (pamiętamy: nie zaczyna się zdania od „więc”) każdy kto może niech dołoży swoją cegiełkę do obchodów na swoim terenie. Co tam może i potrafi. Wtedy to będzie narodowe święto, a nie żadnego tam żondu, NUP-a, czy inszych. W tym celu Gryzia jeszcze w ub. roku przekopała archiwum i machneła prace źródłowom. Jak dobrze pójdzie, to rzecz się umieści w małym miejscowym wydawnictwie. Jak pójdzie jeszcze lepiej, to się weźmie udział w miejscowych obchodach, które to obchody, jest nadzieja, będą WŁAŚCIWIE dopilnowane przez lokalsów. O.
    Na tej fali (nie mylić z „po linii”) Gryzia umyśliła, że jak zbierze materiał o międzywojniu, nauczy się onego, wyczuje owo, to napisze (Gryzia, nie międzywojnie) powieść, a choćby opowiadanie „z epoki”. Bo jakoś mało mamy współcześnie pisanych utworów (z dziełami jeszcze gorzej), które by służyły „ku pokrzepieniu serc” w temacie nie takim jak w XIX w. tylko „jak się buduje odzyskane państwo”. A tu by było trzeba dorzucić do pieca.
  • Stefan F. na cenzurowanym??
    No i stało się. W którymś ze starych „Przeglądów Komunalnych” ktoś wreszcie napisał, że zrównoważony rozwój (rozumiany tak, jak obecnie), to utopia. Z kolei w PK nr 6/207 w artykule „Retardacja tempa życia i przekształcania zasobów” (chodzi o wrzucenie se na luz i wyrwanie się z dogmatu „wzrost gospodarczy ueber alles”) czytam ja se o zaprzestaniu używania pasty z fluorem, jako o jednej z czynności eko. A nie mówilim (np. tu na jajach)? Mówilim. Więcej szczegółów tam nie ma.
    O Katyniu i radzieckich szpionach – pamiętam, tylko nie mam kiedy przepisać, bo a to SWT słabuje, a to babcia mi se na łeb upadła (dosłownie) i korowody z tym były jak nie wiem co (np. mycie podłogi z OBSZERNYCH plam krwi o 11-stej w nocy, wynoszenie dużych okrwawionych szmat do wyrzucenia o 12-stej w nocy – wyobrażacie sobie horror sąsiadów - i temu podobne), a to znowu coś tam. Poczynając od Wlk. Środy już prawie jestem znajomą personelu naszego SOR. O takie tam życiowe drobiazgi.
  • @bez kropki 07:55:40
    W ramach pokrzepienia serc nasz chór ma cały czas próby, bo ma dać parę koncertów. Pieśni piękne muzycznie, ( częściowo) idiotyczne tekstowo i zupełnie nieznane. Na więcej siły nie mam, bo i tak ledwo żyję.
  • @bez kropki 12:40:52
    Mama nam ten numer wykonała dwa lata temu, tylko z większym przytupem, bo spadając ze schodów. Na głowę. I łamiąc sobie kości czaszki. I też pamiętam, jak w szalonym pośpiechu wycierałam kałuże krwi, żeby dzieci się nie przestraszyły, po czym z piskiem opon wystartowałam za karetką. To można zawału dostać.
  • @bez kropki 12:40:52
    Może i fluor wycofają, ale cały czas chcą uszczelnić system monitoringu i wymuszania szczepień. Jedyna moja nadzieja, ze kto czym wojuje, od tego ginie.
  • @sigma 18:06:19
    Co tam u Glorii? Do wód wyjechała, czy nie daj Panie Boże Józek zrobił jednoosobowe powstanie chłopskie, naturalnie pańszczyźniane?
  • @sigma 18:03:30
    U nas też se babcia zechciała rozbić kość czaszki. Na szczęście jakoś tam niegroźnie. No i ja byłam na piechty, bo tak mi akurat wypadło... A tera mnom orzom tak, że Józek mógłby mną zastąpić perszerona.
    (Popieram pytanie Tadzinka).
  • @tadman 21:12:33
    Gloria po pańsku w dwie damy i dwa psy pojechała w Polskę, ale już wróciła. Jak znajdę wolną chwilę, to się podpytam o przygody. No i co po drodze i komu zjadła Lulu.
  • @bez kropki 21:55:29
    A to my dwie bratnie orzące dusze som. Se la wi - jak mówią najstarsi górale.
  • A tak nie a propos:
    "Opinia europejska zwykle bywa wprowadzana w błąd przez zasadniczo wrogą nam, Polakom, prasę żargonową." Brzmi znajomo? No to lecimy dalej. "Jeżeli policja polska wykryje i przyłapie organizację komunistyczną, a sąd wyda wyrok skazujący uczestników jej na więzienie za to, że wprowadzają  rozkład w masach robotniczych lub wśród młodzieży, wtedy jeżeli pomiędzy oskarżonymi okaże się przeważająca ilość Żydów (n.b. ten sam cytowany tu autor podaje, że przed wojną w organizacjach komunistycznych na terenie Polski było 80% Żydów), prasa żargonowa rozpoczyna lamenty a temat gnębienia Żydów w Polsce." Dalej autor pisze o tym, że z Palestyny Żydzi starannie wydalają komunistów (co już samo w sobie jest ciekawe). Żydowskich oczywiście i to jest legit. "Tymczasem jeżeli inny naród wypędzi ze swoich granic podobne typy lub jeśli tłum podczas manifestacji poturbuje Żydów agitatorów - natychmiast wybuchają krzyki o pogromach." - Antoni Ferdynand Ossendowski "Gasnące ognie" - taki tam diariusz podróży do Ziemi Świętej i na Bliski Wschód. Nihil novi. A! Diariusz jest z roku bodajże 1931. No i to się nazywa trwała polityka. Uczcie się ludzie. Tfu. Idę wypoczywać na działkę. Gryla zjemy. Flaga wisi i powiewa.
  • @sigma 08:06:06
    Pociesza mnie, że orzę w dobrym towarzystwie przynajmniej;). Z kolei Gryzię pociesza, że ona ora bez traktora (czy tam ora et labora).
  • @bez kropki 11:09:56
    Dobrze się tam dzieje, gdzie dwóch orze, trzeci sieje, jak powiada staropolskie przysłowie. No więc my orzemy, ale kto sieje?
    Wyniosłam do lasu dwa wiadra uzbieranych w ogrodzie ślimaków. Istna plaga. Mam nadzieję, że lasu nie zeżrą.
  • @sigma 12:36:08
    Dwa wiadra mięsa wyrzucić! Jakiś Jean to by się zapłakał na śmierć.
  • @tadman 13:38:12
    Francuzi zawsze byli pieprznięci kulinarnie.
    Miłe to stworzonka (ślimaki znaczy, nie Francuzi) jako takie, tylko ich się ciut dużo namnożyło.
    Teraz oczekuję na klęskę mszyc, potem na komary, a na końcu na koniec świata. Tego nie da się wynieść do lasu, niestety.
  • @sigma 12:00:09 Tego nie da się wynieść do lasu, niestety.
    Zwłaszcza z końcem świata byłoby trudno.
  • @Ywzan Zeb 17:37:24
    Tapir zapierając się zadnimi nogami ciągnął do lasu dwa litry komarów wymieszanych z mszycami oraz koniec świata. Ten ostatni, niestety, za nic się nie dawał wywlec. Zjeżywszy się okrutnie ze złości trwał na pozycji nieprzejednanej.
  • @sigma 20:04:12
    Zjeżony, a nieprzejednany Tapir twardo stojący na gruncie zaparcia zadnimi nogami, ciągnął za koniec świata. Spostrzegłszy, że wysiłek rezultatów nie przynosi żadnych, naszło go zastanowienie, czy nie lepiej byłoby od początku.
    Zastanowienie albowiem ostatnimi czasy dziwnych takich manier nabrało, że, ni z tego ni z owego, nachodziło niczego niespodziewających się sąsiadów.
    ...jednakowoż skrzętnie omijając sfery zbliżone do rządowych.
  • No i zaczyna się to, co przewidziałam,
    kiedy dr Korkuć zaczął proces beatyfikacyjny Kurasia jako czołowego żołnierza wyklętego, wbrew protestom okolicznych mieszkańców i Słowaków, którzy nie mając sklerozy, doskonale pamiętali jego bandyckie wyczyny.
    Akurat Jerzy Wójcik opublikował książeczkę "Oddział" , w której pisze, ze Kuraś i jego drużyna zamordowali i obrabowali Żydów wyjeżdżających do Palestyny. Z lekka lekceważąco dodaje informację, ze przy okazji wymordowali oddział AK, który Żydów przewoził.
    Nb. dr Korkuć w te pędy potwierdził wszystkie zapodane tam informacje, których zapewne był nieświadom, kiedy kreował "Ognia" na bohatera Polski podziemnej.
  • @sigma 08:14:47
    ...bo o to właśnie chodzi unym. Żeby mniej wartościowe pogłowie tubylcze miało za bohaterów antybohaterów. Też to chyba już mówiłaś. A ja mam problem ze znalezieniem publikacji, w której mogłabym ogłosić listę uczestników Wojny o Niepodległość z mojej wsi. Ten temat nigdy nie był porządnie opracowany (nie zdążył być, pomimo upływu 100 lat), zbliża się okrągła rocznica itp. I różne rzeczy w różnych miejscach mogę wydrukować, ale akurat tego - nie.
    Tu Józek pokiwał głową i gestem pełnym zrozumienia wyciągnął do Gryzi rękę z butelką. Gryzia przejęła flachę, przetarła gwint i se golnęła. Potem oddała Józkowi. Potem Józek obtarł i pociągnął. I tak sobie siedzieli w milczeniu. Już nawet nie narzekali na c.d.c.p. (ciężką dolę chłopa pańszczyźnianego)...
  • @Ywzan Zeb 21:03:44
    To jakiś szerszy fenomen to zastanowienie nachodzące sąsiadów?! Bo u mnie jeden taki, co to bez kija nie podchodź ostatnio nam świadczy pomoc sąsiedzką,w stopniu aż mi głupio. No to staramy się odwdzięczyć. I tak w kółko. Przerażające. A inny z kolei, jak se szłam pod góre z siekirom i klenam na somsiadke, co mi miedze randapem polała, swołocz jedna (i randap i ona), to wyskoczył za mną, najwyraźniej w celu zapobieżenia morderstwu. (Siekierę niosłam bez związku z trucicielką, po prostu trzeba ją było wywieźć z domu na działkę.)
    Ale mniejsza z tym. Niech to trwa i się rozszerza, amen.
  • @bez kropki 14:58:44
    Niech no tylko wpadną w łapy
    takiej baby te randapy,
    wnet obficie będą przezeń
    zlane preparatem miedze,
    własne i wszystkie sąsiednie,
    polnych gruszy liczba zrzednie.

    Lecz siekierę mam pod liściem,
    mogę więc... zakląć siarczyście.
  • @Ywzan Zeb 18:21:47
    Też uchodzę za Megierę,
    Gdyż pod liściem mam siekierę.
    Jak by wsolić im mandata*,
    Nie użyliby randapa.

    *Broń Boże na okoliczność trucia nas, jeno z powodu żuczka psiuczka, którego owa miedza była jedyną niszą ekologiczną w tej części kuli ziemskiej i który to żuczek (dostarczamy w pudełku od zapałek zwłoki) został randapem nieodwołalnie ubity.
  • Poza tym ustawiamy na miedzy baner 3 x 6 m z opisem tego niesłychanego
    barbarzyństwa, ewentualnie przykuwamy się do gruszy i wydajemy okrzyki. Albo też złowrogo milczymy czytając spokojnie książkę.
  • @sigma 09:26:14
    Słowo – klucz – „spokojnie”. No właśnie. Ewcia gumom z procy trafiła akurat w punkt, czyli somsiadke w oko. Bo somsiadka - pomiot paskudny pomysły ma kosmiczne oraz timing olimpijski. - Jak se INO siadłam, po orce (orzą tą Gryzeldą jak w perszerona) to WŁAŚNIE WTEDY ona wychynęła ze swej czesanej w jedną stronę trawy (serio!) i zaczęła… wydawać nam polecenia. Mnie i memu ślubnemu. W ub. roku urządziłam jej za to głośną awanturę w stylu „Niech se wywłoka swego chopa znajdzie, albo wynajmie płatnego robotnika. A jak Ty, SWT, przyjmiesz rozkazy obcej baby, to sie z Tobo rozwiede. Masz jusz jedne babe od dyrektyw nie potrza Ci drugiej.”
    W tym roku na zew trucicielki Gryzelda-Kargul podeszła do płota. I powiedziała trucicielce, że stan jaki jest u nas wyjaśniłam jej w ub. roku. Nie zmienił się od ub. roku. A powtarzać ja się nie lubię. Dla drogiej somsiadki zrobie jednak ten wyjątek i powtórze: Oto my wiemy, że jej potrza nasze chaszcze przetrzebić, żeby dać jej dostęp do jej bezcennego płotka w celu pielęgnacji owegoż. Wiemy. I powtarzać nam tego nie potrza. Jak zbierzem siły, to jej owo dojście zrobimy. Zrobimy, nie ma obaw. Ale wtedy, gdy TO MY znajdziemy siły i czas. NASZE siły, czas i dyspozycję. Nie najmowałam się do niej na robotnika. Ani na termin się nie umawiałam.
    Ona coś tam jeszcze fanzoliła o obowiązkach (baba, co by konia mogła wziąć na plecy i drugą ręką pociągnąć lemiesz, co taka wie o cieśni nadgarstka, zerwanych więzadłach i temu podobnych), to jej na to rzekłam, że obowiązek, to ja mam, ale zadbać o siebie najpierw, a dopiero potem o ziemię, płotek i problemy idiotek.
    A potem złośliwie wzienam i wróciłam do lektury i nicnierobienia na leżaku (czasownik „nicnierobie” wymyślił Cejrowski, a mnie się to słowo spodobało). A somsiadke szlag tafiół. A trafiół jom nie tyle od w/w monologu, nie tyle od spostponowania jej płotka, ale od akcji nicnierobienia. W dodatku z ksionszkom. - Widziane to rzeczy! Wyrwało sie toto do miasta i yntelygenta zgrywa – ksionszki czyta na roli, fanaberie ma jak jako pani. W dodatku leczyć się chce, flądra usmolona!!! Robić jej sie nie chce! Siedzi!!!!!!!! Spokojnie! I nicnierobi, łolabogaaaaa!!!

    A znowu druga somsiadka wode do domu wozi beczkom w terenuwce, bo jej inny somsiad nie puścił z rułom wod-kanu (tj. 10 tysi peelenów se za to zaśpiewał). Niedawno z litości wiezła i nasze butelki (z wodom). Dałam jej za to pietruszki naciowej i świeżego oregano, bo ona, jak to miastowa, se ogródek urządziła z gliny (humus uprzednio dając na rozp*ol budowlańcom) i dlatego nic jej na razie nie rośnie poza płotkiem z palet i folii. Ucieszyła sie bidula.
    A somsiad z dołu to bajka odkąd w 1894 jego praszczur sie wżenił w nasze wioske. Wżeniły sie psiajuchy i krew ludziom psujo. Jego to psa biłam teleskopem łońskiego roku (a pan i pies mordy na mie darli). Jego to pies w tym roku rozszarpał sarne i sąsiad te sarne nam podrzucił, i my jom pochowali itd. Ale za to mamy od niego gnój i podwody i inne wygody. No. A jak jego ciele uciekło, to przecież to ja je zaganiałam. Nienawidząc sąsiada, z troską ganiałam cielaczka. Za to sąsiad ma tera nowego psa, któren został nauczony i na mnie/nas nie szczeka (pies, nie somsiad). I ogólnie sąsiad nam czapkuje, a my jemu itd. Miód-patoka.

    Lato w pełni (po wiośnie, której nie było) przyszło nad podpchlewskie łany i okolice. Gryziowaci awansowali w somsiedzkiej hierarchii, odkąd zastępca komendanta OSP zaczął ich rozpoznawać i pozdrawiać pierwszy, także po pijaku (co liczy się podwójnie). I zaprosił ich na pokaz z rozcinaniem samochodu w Boże Ciało.
    Lato szło, a z nim posucha, pomór i roboty na pobliskiej autosradzie (nie poprawiać). Życie somsiedzkie kfitło między oregano, lady Tofaną, wozem strażackim i pyskiem pieniackim. Spokojnie mijały dni.
  • @bez kropki 10:15:15
    Czyj samochód rozcinali?
  • @bez kropki 10:15:15
    Z somsiadów nie nadających się do użytku mamy tzw. (przez nas) Północników, czyli somsiadów od północy, klasycznych nuworyszów z nizin społecznych nieznanego kraju.
    Dawno, dawno temu, wonczas nieletnie dziecię Północnika wisiało u nas na płocie, a tatuś na pełen regulator obglądał w TV happening, podczas którego smażono jajecznicę z tysięcy jaj. Poprosiliśmy młodego, żeby tatuś ściszył pudło. Po chwili sam Północnik zameldował się przy płocie i potępiająco powiedział nam, że jest człowiekiem kulturalnym, o głębokim wnętrzu. Po dziś dzień nie wiemy, co by można było na to dictum rzec, więc tym bardziej nie wiedzieliśmy wonczas.
    Poza tym mamusia czy teściowa Północnika paliła nam żywopłot, bo musiała swoje śmieci palić równo na granicy i odporna na perswazję była jak krowa, nie obrażając tego miłego stworzenia.
  • @sigma 11:53:53
    Dopiero będą rozcinali (podobno) w ramach ćwiczeń i pokazu, w to Boże Ciało, które dopiero nastąpi. Nie wiem dlaczego akurat w Boże Ciało, jakby innych dni świątecznych nie było - przecież po procesji wszyscy będą zmęczeni i nie wiem czy dam radę dotrzeć na pokaz. A wrak nie wiem czyj. Pewno z jakiegoś wypadku.
    A co do Północnika, to ja bym w miejscu ogniskowym umieściła petardy. Albo chociaż nadmanganian potasu, czy cuś.
    A co do somsiedzkich urządzeń na granicy, to ja wiem już dziś, że kontener, który se niedługo (mam nadzieję) umieszczę Sarnie do towarzystwa, stanie się kamieniem obrazy. Będzie stal legalnie i w przepisowych odległościach, ale nie o to chodzi. Otóż kamieniem obrazy będzie on dla somsiadki, która... w granicy, w samej granicy postawiła mi sławojkę. Co się podobno mija z prawem budowlanym. O takie tam kfiatki.
    A z tym żuczkiem i mandatem, to ja muszę pomyśleć. Bo parę dni temu miałam na działce wizytę pazia królowej. A to jest zwierzątko chronione i bodaj, czy nie czerwonoksięgowe. Jaszczurki też mamy i żaby trawne, a z tego co pamiętam (acz mogę się mylić) gady są u nas chronione w całości a płazy w całości są zagrożone. Tyle tylko, że nawiedzeńcy od "ochrony pszyrody" są nieraz bardziej degradujący dla siedlisk przyrodniczych niż pojedyncza dyablica-trucicielka. Podumam o tym paziu...
  • @bez kropki 12:12:57
    Wszystkie polskie płazy podlegają ochronie prawnej (gatunkowej) częściowej lub całkowitej, ustanowionej na podstawie Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 28 września 2004 r. w sprawie gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną (Dz. U. 2004 r. nr 220, poz. 2237).
  • @bez kropki 12:12:57
    Płazy stanowią grupę zwierząt szczególnie wrażliwą i podatną na zanieczyszczenia, w związku z czym na całym świecie uznaje się je za idealnie czułe biowskaźniki zanieczyszczenia środowiska.
  • @sigma 14:10:54
    Sprowadź na działkę kilka padalców, żab itp., wydrukuj tę ustawę o ochronie i powieś na płocie. I niech baba choćby wyjmie randapa, to marny jej los. Nb randap jest rakotwórczy, więc długo ci ona nie pożyje.
  • @sigma 14:15:11
    "Nb randap jest rakotwórczy, więc długo ci ona nie pożyje." No nie wiem. Takie cholery, to mają twarde życie, złego zły nie bierze itd. I tylko co tu zrobić żeby z tą ustawą na płocie itp. zechciał ją kto zamandatować, płazicę jedną, ba!
    A tak w innym temacie: wreszcie po 300 latach wróciła moda na angażanty. Nowocześnie zminimalizowane, ale śliczne. Od dziecka marzyłam o ciuchu z takimi mankietami! Moda wróciła, a ja nadal nie mam za co se choćby głupiej bluzki kupić. No nic. Poczekamy ze dwa latka, aż te rękawy wyjdą z mody i się w szmateksie kupi za grosze.
  • @sigma 14:15:11
    Cd. o tym przeżyciu płazicy. Co gorsza, randap się ponoć nie rozkłada w środowisku, ino kumuluje. Jak nie przymierzając jakiś azbest, PCB, czy cuś. Więc lokalna signiora Tofana se polewa setki metrów tym randapem, coby się jej płotek parszywy nie psował na całej jego długości. A zrobić płotka na cokoliku, oooo, nie, to za drogo. A że randap spływa do nas (bo akurat jest niżej, że truje wszystko wokół i się kumuluje, to do tej pół-nocniczki nie dociera.
    W dodatku baba silna jak dwie kobyły, a nie jedna, zdrowie ma okazowe, a do tego życie i stresy jej nie zjadły. Uważa, że wszyscy są tak silni i zdrowi jak ona, i że jak czasami kuleję, to jest to demonstracja. Fałszywa w dodatku, bo kto to widział kuleć tylko czasem, a nie zawsze. No i w tym wieku. Itd. Że to nie ma siły na takie pół-główki i pół-nocniki!
    Mniejsza z kretynką, którą by należało odstrzelić w imię dobra wyższego, jakim jest bezpieczeństwo wód i środowiska. Już tłumaczę skąd pół-nocniczka. No bo skoro Was napadło dwóch Pół-nocników, to czy jest to równoznaczne z jednym Nocnikiem, ale za to całym??
  • @bez kropki 17:47:31
    Północnik jest gorszy od całego Nocnika, bo już zupełnie bez sensu. Podobnie jak somsiad cum familia. Niestety, facet ma więcej pieniędzy, niż rozumu, co powoduje, że wciąż na nowo modernizuje swój domek z ogrodem, zapewne zgodnie ze wskazówkami z jakiegoś pism kobiecego. Od wiosny drużyna Ukraińców ryczy, piłuje i wali młotem.
  • @bez kropki 17:02:29
    Ostatni raz angażanty były modne w rokoku, więc trochę to potrwało. Ja się też raczej nastawiam na takowe second hand.;)
  • @sigma 18:33:19
    Boszsz! Jednak na wiosze pewne rzeczy są prostsze. Na samym początku somsiedzkich wojen wygrałam bitwę, jak... zamówiłam mszę. Ksiądz jakoś to dyplomatycznie ujął, chodziło, o to, że "prośba o zgodę w sąsiedztwie i żebyśmy razem pletli wieńce, intencja od Gryzeldy Goldenszwanc". Podziałało. Za ok dwa lata wzmocniłam efekt dając na mszę "z podziękowaniem za rodzinę, sąsiadów, prośba o dalsze błogosławieństwo, intencja od Gryzeldy Goldenszwanc". Clou w tym, że "fszyscy na fsi wiedzom", kto to jest Gryzia G. i kto jest jej somsiadem. Działa tylko na miejscowych. Na siniorę Tofanę - nie, bo ona jest dojeżdżająca. Dojeżdżająca Tofana i Gryzia z tonfą. Ale nie o tym chciałam. Czy jest jakaś nadzieja, żeby Północnik wyjechał np. do USA? Bo takie typy do niego podobne uwielbiają Hamerykę. Albo jaką intrygę uknuć, żeby go zająć poza domem jakimś czasochłonnym hobby, bo ja wiem? Polowania są trochę passe, wędkarstwo to "dla biedaków", może alpinizm albo chociaż zwiedzanie barów ze striptizem?! Co jest teraz modne w elycie?? No żeby Wam nie ryczał za oknem przy pomocy szałowych telewizyjnych szoł.
  • @bez kropki 18:56:01
    Północnik z familią wybył na parę latek i dom wynajął. Było prywatne przedszkole i całkiem miło. Niestety, wrócił cholernik i chałupę wywraca do góry nogami, ogród wyrżnął i nasadza coś bardziej na czasie. Jednym słowem, za płotem piekło i pustynia Gobi.
  • @bez kropki 10:15:15
    Czy lanie psa teleskopem jest skuteczniejsze niż gdyby użyć, dajmy na to, ścierki?
  • @sigma 11:06:06
    Ale nie każdy nosi ze sobą ścierkę, natomiast kóżden kulturalny człowiek zawsze ma przy sobie teleskop.
  • @Ywzan Zeb 11:45:09
    Zeeeebu!:) Istotnie, kużden/kóżden kulturalny człek zawsze nosi przy sobie teleskop. A każda świnka morka, to nawet pałę teleskopową.

    @Sigma, no ja tam nie wiem jaka jest skuteczność ścierki na psa, który właśnie nas atakuje z zamiarem. Zamiar uczynienia nam krzywdy może unieszkodliwić narzędzie konkretne, tj. np. pała. Teleskopowa. Ulubione me narzędzie! O ileż poręczniejsze od siekiery! I sąsiedzkich emocji nie wzbudza. I w rękawie się zmieści, nie trzeba go ukrywać pod liściem itd.
  • @bez kropki 14:59:45
    No i poza tym, jak to wytwornie brzmi, kiedy zeznajemy do protokołu:
    Będąc młodą Gryzeldą akurat oglądałam sobie podręczne gwiazdozbiory, kiedy rzucił się na mnie pies somsiada, więc z braku stosownej broni przydzwoniłam mu teleskopem. Pies padł jak wafel, a ja mogłam sobie dalej podziwiać niebo, a szczególnie Syriusza, który się był pojawił nad horyzontem.
  • @Ywzan Zeb 11:45:09
    To dało Glorii do myślenia. Postanowiła zatem nabyć teleskop, celem poskramiania Lulu, zjadającej cichcem kabel od laptopa. Znaczy - Lulu udaje że śpi na tureckim kobiercu, ale w istocie subtelnie piłuje kabel, przebiegający przez tenże kobierzec. Józek zużył już dwie rolki taśmy izolacyjnej. Przy poleceniu zakupu trzeciej rolki - postanowił wywołać powstanie chłopskie.
  • @KOSSOBOR 00:53:58
    Tadzinek nieobecność Glorii tłumaczył sobie w jednym z wariantów, że ciemiężony ponad wytrzymałość ludzką Józek sposobi się niechybnie do powstania chłopskiego, co niniejszym potwierdziła zainteresowana. Na takie dictum Woyciechowa zarekwirowała wszystkie ostre narzędzia, tudzież rodową broń biała wiszącą nad kominkiem i zdeponowała w znanym sobie miejscu. Lulu nie jest chartem-fakirem, więc szamać ostrych przedmiotów nie zamierza i stąd Józek na jej pomoc w dotarciu do broni liczyć nie może i w takim sposobie powstanie chłopskie zostało pokojowo zduszone przez wierną sługę.
  • Gryzelda tymczasem
    świsnęła panu Władeczkowi pośliniony kopiowy, Sztyrlicowi klucze (nie pytajcie - do kubła, czy do szyfrów - nie ytajcie, bo w obu wersjach to tajne) i przemorsowała do Hrabiny obiecany jej kiedyś materiał.
    Tłumacząc z jacarskiego na literacki: na swoim blogu zamieściłam właśnie cytaty z Mitrochina o tym Mironowie, co to usiłował poinformować Zachód o Katyniu. Dla kompletu wiadomości.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej